Urodziła się w Polsce, ale podbijała świat i to dosłownie. Joanna Pacuła to Polka, która naprawdę weszła do hollywoodzkiego mainstreamu: grała u boku wielkich, trafiała na okładki czołowych, modowych magazynów i była nominowana do Złotego Globu. W kraju nad Wisłą jednak jej historia wciąż pozostaje niepełna – owiana plotkami, trochę przemilczana, jakby niewygodna, by ją opowiedzieć. Marta Górna-Sosnowska postanowiła to zmienić.
W tekście przeczytasz m.in.:
- jak Joanna Pacuła trafiła do Hollywood i dlaczego jej międzynarodowa kariera była ewenementem wśród polskich aktorek
- kulisy powstawania biografii – cztery lata pracy, setki rozmów i imponujące archiwum materiałów z całego świata
- jakie role i filmy zbudowały jej międzynarodową pozycję
- dlaczego w Polsce przez lata powielano niepełny, często zniekształcony obraz jej kariery
- jakie mity narosły wokół jej życia prywatnego i zawodowego i co z nich ma niewiele wspólnego z prawdą
- jak była postrzegana w Hollywood, a jak w Polsce i skąd biorą się te różnice
- dlaczego jej uroda, akcent i moment historyczny odegrały kluczową rolę w sukcesie za oceanem
- czy dziś podobna kariera byłaby w ogóle możliwa i jak zmieniło się Hollywood dla zagranicznych aktorek
- kim naprawdę jest Pacuła według jej współpracowników i dlaczego wciąż budzi tyle emocji
- co ta historia mówi o ambicji, determinacji i cenie międzynarodowego sukcesu
Kim jest Joanna Pacuła?
25 marca 2026 roku ukazuje się biografia, na którą wielbiciele kina czekali od dawna – “Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie” autorstwa Marty Górnej-Sosnowskiej. Jej bohaterka to kobieta o nieprawdopodobnej karierze: aktorka, która niemal przez przypadek trafiła na plan hollywoodzkiego hitu, by w ciągu kilku lat stać się twarzą rozpoznawaną na całym świecie. Joanna Pacuła grała w dziesiątkach filmów, a jej ekranowa intensywność robiła wrażenie zarówno w thrillerze “Park Gorkiego”, jak i w takich produkcjach jak “Ucieczka z Sobiboru” czy “Tombstone”. Piękna, tajemnicza i niezależna – właśnie dlatego tak chętnie otaczana spekulacjami. Zapraszam do lektury wywiadu z autorką książki, która w końcu opowiada tę historię bez niedopowiedzeń.
Przeczytaj też: [Exclusive]: Helena Norowicz kończy 91 lat: “Moje życie spełnia się tak, jak tego chcę”

Joanna Pacuła, Warszawa 2007 r., fot. Krzysztof Jarosz / Forum
Marta Górna-Sosnowska, autorka biografii Joanny Pacuły, w rozmowie z lamode.info
Joanna Andrzejewska-Sarnowska: Skąd pomysł na napisanie biografii Joanny Pacuły?
Marta Górna-Sosnowska: Pani Joanna jest jedną z najbardziej fascynujących postaci polskiego filmu. A jednak, bardzo mało o niej wiemy. Pamiętam, że kilka lat temu, gdy pisałam o niej tekst dla “Gazety Wyborczej” byłam sfrustrowana brakiem informacji o Joannie Pacule. Bo jak to możliwe, by o aktorce, która w USA, Kanadzie, Australii, czy Japonii zagrała łącznie w pół setce filmów tak mało było wiadomo? W Polsce oczywiście pisze się o niej często, ale raczej przez pryzmat wciąż tych samych historii, co wynika z kolei z tego, że tak mało o niej wiemy, trzeba więc odgrzewać to, co jest. Nie zawsze prawdziwe. Myślę, że im bardziej zagłębiałam się w niesamowitą, nieprawdopodobną karierę Joanny Pacuły w USA, tym bardziej byłam zirytowana tym, jak przedstawiana jest w Polsce. Zrobiłam z opowiedzenia o jej karierze swoją misję. Zapytano mnie ostatnio, czy mam na punkcie Joanny Pacuły obsesję. Owszem, chyba tak. Ale myślę, że każdy autor powinien być zafascynowany swoją bohaterką, czy swoim bohaterem. Odrobina zdrowej obsesji jest wskazana.
Mogę się domyślać, że prace nad książką trwały długo. A czy Joanna Pacuła współpracowała przy tworzeniu tej lektury?
Łącznie pracowałam nad książką prawie cztery lata. Pani Joanna wiedziała, że powstawała, ale nie brała w tym projekcie udziału. Moi rozmówcy czasami zwracali się do niej z pytaniem, czy mogą ze mną rozmawiać, docierały do mnie informacje, że się zgadzała. Od samego początku najbardziej interesujące dla mnie w historii Joanny Pacuły było to, jak wiele udało jej się osiągnąć w Hollywood. Z tego powodu postanowiłam zrobić to, czego nikt wcześniej w Polsce nie zrobił: skontaktować się ze współpracownikami Joanny Pacuły w Hollywood. Kiedy zabierałam się do pracy, zaczęłam od tworzenia długiej listy osób, z którymi chciałabym porozmawiać. Było ich kilka setek. Ostatecznie udało mi się porozmawiać z setką. W mojej książce wypowiadają się m.in. – za co bardzo im dziękuję – Michael Mann, Paul Verhoeven, Pen Densham, reżyser “Pocałunku” z Joanną Pacułą, a także scenarzysta “Robin Hooda” z Kevinem Costnerem, Michael York, Joe Mantegna, znany u nas z serialu “Żar tropików” Rob Stewart, laureat Oscara John Bruno. Rozmawiałam też z wieloma przyjaciółmi i współpracownikami Joanny Pacuły z Polski – m.in.
Krzysztofem Janczarem, Radosławem Piwowarskim, Marią Mamoną, Andrzejem Chrzanowskim, czy Danielem Olbrychskim. Dotarcie do niektórych było proste, innych trzeba było odnaleźć. Poza stworzeniem listy osób, z którymi chciałam porozmawiać, postanowiłam też dotrzeć do zagranicznych materiałów prasowych na temat Joanny Pacuły. Pisano o niej prawie na wszystkich kontynentach. Jest bohaterką tysięcy publikacji. W samym archiwum prasowym w USA, z którego korzystałam, jej nazwisko “wyrzuciło” 160 tys. wyników. Wiedziałam też, że muszę zdobyć wszystkie albo prawie wszystkie papierowe publikacje na temat Joanny Pacuły. A były ich setki w wielu krajach. Dotarłam więc i sprowadziłam z nich m.in. liczne numery magazynów “Vogue”, “Harper’s Bazaar”, “Cosmpolitan”, “GQ”, “Empire”, “Mirabella” i wielu innych. Joanna Pacuła była pierwszą Polką na okładce “Vogue”, pojawiała się na niej wielokrotnie w USA, we Włoszech, w Niemczech i Francji. Czasopisma te poświęcały jej swoje rozkładówki, była bohaterką wywiadów i artykułów. Godzinami wyszukiwałam archiwalne numery, prosiłam przyjaciół mieszkających w innych krajach, by kupili dla mnie jakiś upatrzony magazyn. Trwało to długo i aż do oddania książki do redakcji przychodziły kolejne czasopisma.
Co było najtrudniejsze w pisaniu tej biografii?
Z punktu widzenia autorki – zrezygnowanie z rozmów, czy materiałów, które się nie zmieściły, odciągały uwagę czytelnika od sedna sprawy. Z emocjonalnego punktu widzenia – towarzyszące pisaniu poczucie odpowiedzialności za opowieść o pani Joannie.
Czy jest coś, czego nie udało się ustalić, przez co istnieją białe plamy w jej historii?
Myślę, że jest wiele plam w tej historii, ale to są luki, które wypełniać może tylko pani Joanna. Ja jako autorka najbardziej zainteresowana byłam jej niezwykłą karierą i sądzę, że zrobiłam wszystko, aby nie było tu białych plam.
Kim więc naprawdę jest Joanna Pacuła? Jestem przede wszystkim ciekawa, czy jej wizerunek w mediach zgadzał się z rzeczywistością.
Myślę, że Joanna Pacuła jest przede wszystkim jedyną polską aktorką, której udało się zrobić w Hollywood prawdziwą karierę. Od 1983 roku wystąpiła tam w kilkudziesięciu produkcjach, dziś gra sporadycznie, ale wciąż jest aktywna zawodowo. Moi hollywoodzcy rozmówcy mówią o niej jako o aktorce bardzo wrażliwej, pracowitej i zawsze profesjonalnej, z przyjemnością wspominają współpracę z nią. W Polsce powtarza się raczej, że zagrała w kilku filmach i zniknęła. To nieprawda. W swojej ojczyźnie funkcjonuje jako bohaterka mitów. Jej wizerunek inny jest w mediach amerykańskich, a inny w polskich. Tam była gwiazdą cenioną za urodę, role i poczucie humoru, u nas raczej próbuje się opowiadać o jej karierze w USA jako o porażce.
To jak w takim razie brzmią największe mity o Joannie Pacule, w które wciąż wierzymy?
Wiele się pisze o romansie, przez który wyjechała z Polski, często odgrzewana jest również historia jej konfliktu z Elżbietą Czyżewską, czy opowieść o zazdrosnym mężu, który zniszczył jej karierę, przez co nie zagrała rzekomo w “Nagim instynkcie”.
Jak Pani myśli, co sprawiło, że akurat ona – a nie inne polskie aktorki – trafiła wówczas do Hollywood i zrobiła taką karierę?
Joanna Pacuła ma nieco chłodną, uderzającą urodę. W USA na początku lat 80. ogromne wrażenie robiły jej oczy i kości policzkowe. Była aktorką z klasycznym wykształceniem, utalentowaną. Swoją pierwszą hollywoodzką rolę zagrała w 1983 roku w “Parku Gorkiego”, wcieliła się w nim w Rosjankę marzącą o ucieczce z ZSRR. W tamtym czasie Hollywood było zafascynowane twarzami zza Żelaznej kurtyny, karierę w USA robiła też Nastassja Kinski, panowała moda na piękności z Europy Wschodniej, bo polityczne turbulencje wydawały się Amerykanom egzotyczne. Joanna Pacuła znalazła się tam w idealnym momencie, a potem kontynuowała dobrą passę.
A czy język lub akcent były problemem?
Nauczyła się angielskiego do roli w “Parku Gorkiego”, nie da się ukryć, że nigdy do końca nie pozbyła się akcentu. Możemy gdybać, że gdyby nie miała go w ogóle, jej kariera mogłaby potoczyć się inaczej. Ale mimo tego akcentu przez ponad cztery dekady występowała w amerykańskich produkcjach, czasami nawet grając Amerykanki, a czasami, jak w “Wirusie” z Jamie Lee Curtis i Donaldem Sutherlandem, bawiąc się swoim akcentem.
Sadzi Pani, że ta historia mogłaby wydarzyć się dziś? Czy teraz droga Polek do Hollywood jest inna?
Wiele się w Hollywood zmieniło. Polskie aktorki występują dziś w amerykańskich filmach dość często, z ogromnymi sukcesami – np. Joanna Kulig, Agata Buzek, Kasia Smutniak, wcześniej, chwilę po Joannie Pacule sukcesy osiągały w USA np. Małgorzata Zajączkowska, Beata Poźniak, Liliana Komorowska, czy Katarzyna Figura. Ale Hollywood jest kapryśne, mody na twarze i nazwiska szybko się w nim kończą, niełatwo się tam utrzymać na szczycie, trudno też konkurować z amerykańskimi aktorkami. Myślę, że Joanna Pacuła dziś, promowana na tak gigantyczną skalę jak na początku lat 80., byłaby rozpoznawalną gwiazdą. Choć w dobie
serwisów społecznościowych i algorytmów ta promocja musiałaby pewnie polegać na czymś innym. Sądzę, że to, że stała się w USA jedną z twarzy-symboli lat 80. to ogromne osiągnięcie. Dziś Hollywood jest bardziej otwarte na aktorki z innych krajów.
Joanna Pacuła była szczęśliwa w Hollywood?
Myślę, że ze swoimi osiągnięciami na pewno mogłaby się czuć spełniona. Ale pytanie o szczęście to raczej pytanie do pani Joanny.
Czy kiedykolwiek chciała wrócić do Polski?
Pani Joanna większość życia spędziła w Stanach Zjednoczonych, tam zbudowała sobie życie i karierę. O tym, że tęskni za rodziną mówiła niedawno w jednym z wywiadów jej siostra, Ewa Pacuła.
Gdyby Pani mogła zadać Joannie Pacule jedno pytanie, jak by brzmiało?
Zapytałabym pewnie, czy podobała się jej moja książka. A tak serio – jestem ciekawa, jaka rola w Polsce przekonałaby ją do powrotu, nawet jeśli tylko zawodowego i na chwilę.
Co czytelniczki mogą wynieść z tej książki?
Myślę, że to opowieść o kobiecie, która się nie poddaje, ja pisząc ją czułam się losami pani Joanny zainspirowana i chciałabym, aby czytelniczki też to poczuły. Pani Joanna wyjechała z Polski do świata, którego nie znała, a który podbiła i jeszcze stała się jego częścią. Myślę, że kompletnie tego w Polsce nie doceniamy.
Zapytam jeszcze, czy istnieje jakaś Polka, o której chciałaby Pani jeszcze napisać?
Jest kilka kobiet, które mnie fascynują, wszystkie są aktorkami. Ale nie wymienię ich nazwisk, bo nie chcę zapeszać. Co zrobię, jeśli kto inny wpadnie w zdrową obsesję na ich temat?
Przeczytaj też: [Exclusive] Katarzyna Butowtt: “Nawet mąż i przyjaciółki nie znali dokładnie historii mojego dzieciństwa”

fot. materiały prasowe
Kim jest Marta Górna-Sosnowska?
Urodzona w 1989 roku – od 15 lat dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Jej teksty ukazują się m.in. na łamach „Wolnej Soboty”, „Dużego Formatu”, „Książek. Magazynu do czytania” i Wyborczej TV. Pisze m.in. o kinie i serialach, przypomina sławy z przeszłości, przeprowadza wywiady z gwiazdami polskimi i zagranicznymi. Joannę Pacułę po raz pierwszy zobaczyła w emitowanym w telewizji „Wirusie”. Zafascynowana, w kolejnych latach starała się obejrzeć wszystkie filmy aktorki, ale frustrowało ją to, że tak niewiele wiadomo o zagranicznej karierze Pacuły. Tę książkę napisała właśnie dlatego: aby dokonania Joanny Pacuły stały się powszechnie znane. Prywatnie jest fanką westernów. Najczęściej można ją spotkać w towarzystwie jacka russella o imieniu Bronka.

Marta Gorna autorka ksiazki o aktorce Joannie Pacule, fot. Piotr Skórnicki
