Logotyp serwisu lamode.info

#HERPLACE: “Dominikana to nie tylko palmy i ocean” mówi Polka, mieszkająca na Karaibach

Zapraszam do przeczytania rozmowy z Anną Gruszczyńską.

#HERPLACE: “Dominikana to nie tylko palmy i ocean” mówi Polka, mieszkająca na Karaibach 200001

W #HerPlace nie chodzi o miejsca. Chodzi o ludzi, którzy zdecydowali się w nich zostać. Nie na tydzień, nie na sezon, lecz na poważnie. Tym razem lecę wirtualnie do Dominikany i rozmawiam z Anią o życiu w tym egzotycznym zakątku świata. 

W artykule przeczytasz o:

  • tym, jak wygląda życie na Dominikanie „od środka”, bez turystycznych filtrów
  • mitach o wyspie – w tym o bezpieczeństwie i codziennym funkcjonowaniu
  • karaibskim stylu życia, muzyce, relacjach i zupełnie innym tempie dnia
  • największych zaskoczeniach po przeprowadzce 
  • wyzwaniach: języku, elastyczności i braku przewidywalności
  • tym, co najłatwiej było pokochać – od pogody po tempo życia
  • plusach i minusach życia na wyspie: spokój kontra brak organizacji
  • lokalnej kuchni i smakach, które różnią się od Europy
  • realnych kosztach życia mieszkańców, nie tylko turystów

#HerPlace: Dominikana jako miejsce do życia 

#HerPlace to seria o tym, jak wygląda życie po drugiej stronie pocztówki. O codzienności, którą trzeba zbudować od zera w nowym kraju, nowej kulturze i nowym rytmie. O decyzjach, które z zewnątrz bywają niezrozumiałe, ale od środka mają sens, jakiego trudno szukać gdzie indziej. Tym razem zabieram cię w podróż na Karaiby… 

Przeczytaj też: #HerPlace: Zamieniła newsroom na tropikalną wyspę. Tego o Malediwach nie wiedzą turyści

Historia Anny Gruszczyńskiej 

To już nie pierwszy raz, gdy bohaterka cyklu #HerPlace zdradza, że wybór nowego miejsca do życia to trochę przypadek. Ale zacznijmy od początku… Ania przeprowadziła się do Dominikany rok temu razem z mężem i ich dwuletnim synkiem. Pierwotnie w planach była Hiszpania, która przyciągała przede wszystkim ciepłem. Niemniej rodzice Filipa mieszkają właśnie w Dominikanie, więc stwierdzili, że to dobry punkt startowy: nauczą się hiszpańskiego, przekonają się, jak się odnajdą. Sprawdzili. I zostali.

Sama decyzja była początkowo spontaniczna – taka „na jakiś czas”. Z czasem okazało się, że wyspa daje im dokładnie to, czego szukali: spokój, luz i zupełnie inne tempo życia. Na miejscu mają większość, czego potrzebują – w tym dziadków dla synka.

Ania zawodowo działa jako trenerka personalna, prowadząc klientów online, a razem z mężem budują tu własny biznes turystyczny i markę osobistą w sieci. Praca splata się z życiem na wyspie i to właśnie nazywają największą wartością tego wyboru.

Zapraszam do przeczytania rozmowy z Anną Gruszczyńską (@na_koncuswiataa). 

Młoda kobieta z długimi, ciemnymi włosami, w białej bluzce pozuje na tle palm - nocą.

fot. archiwum prywatne

Anna Gruszczyńska w rozmowie z lamode.info opowiada o życiu w Dominikanie 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska: Powiedz o Dominikanie coś, o czym większość z nas może nie wiedzieć. 

Anna Gruszczyńska: Mało kto o tym wie, ale Dominikana to nie tylko palmy i ocean. To jest bardzo górzysty kraj, z totalnie różnymi krajobrazami – od dżungli, przez wodospady, po chłodniejsze, górskie rejony. Co ciekawe, najwyższy szczyt tutaj, czyli Pico Duarte, jest mierzy więcej, niż nasze Rysy. Więc to nie jest tylko „raj na leżak”, tylko miejsce, które ma dużo więcej do zaoferowania.

W takim razie jak brzmi największy mit o Dominikanie, jaki słyszałaś?

Że Dominikana jest bardzo niebezpieczna. To jeden z największych mitów. Jasne, są miejsca, gdzie trzeba uważać, szczególnie w dużych miastach, takich jak Santo Domingo czy Santiago. Ale to nie jest tak, że trzeba się bać wyjść z hotelu. My tu normalnie żyjemy, robimy zakupy, jeździmy autem, chodzimy na spacery. Trzeba mieć po prostu zdrowy rozsądek, tak jak w każdym kraju. Największy problem jest taki, że ludzie oceniają Dominikanę tylko przez pryzmat pojedynczych historii.

Co według Ciebie wyróżnia Dominikanę spośród innych rajskich zakątków świata?

Karaibski luz, dużo muzyki i lokalnego życia. To jest coś, co naprawdę wyróżnia to miejsce. Tutaj muzyka gra wszędzie – w samochodach, na ulicach, w sklepach. Ludzie żyją bardziej na zewnątrz, więcej rozmawiają, więcej się spotykają. Jest dużo spontaniczności i takiego luzu, którego często brakuje w Europie. I to jest coś, co albo pokochasz… albo totalnie nie zrozumiesz.

Zdradzisz, co cię najbardziej zaskoczyło w Dominikanie, gdy się przeniosłaś na stałe?

Ruch drogowy ciągle mnie zaskakuje. Ulice to tutaj inny świat. Zasady niby są, ale mało kto się nimi kieruje. Wyprzedzanie z każdej strony, przejeżdżanie na czerwonym, jazda na długich światłach… to jest codzienność. I mimo że mieszkamy tu już jakiś czas, to dalej potrafię być zaskoczona. Trzeba więc się nauczyć przewidywać ruchy innych kierowców, a nie ufać przepisom.

Zakładam jednak, że opanowanie “zasad” ruchu drogowego to nie było coś najtrudniejszego, z czym przyszło ci się mierzyć przez pierwsze miesiące po przeprowadzce? 

Oj nie, powiem ci szczerze, że najtrudniejsze było ogarnięcie języka i tego, że nic nie jest tu do końca przewidywalne. Umawiasz się na coś i to nie znaczy, że to się wydarzy dokładnie tak, jak planujesz. Trzeba się nauczyć elastyczności i odpuszczania.

A do czego najłatwiej było się przyzwyczaić? 

Najłatwiej? Do tempa życia i pogody. Słońce naprawdę zmienia wszystko, bo masz więcej energii i mniej stresu. A to, że nikt się tu nie spieszy, po czasie zaczyna być ogromnym plusem.

Chciałabym też wiedzieć, za co dziś najbardziej cenisz życie w Dominikanie, a co wciąż daje ci w kość?

Najbardziej za spokój w głowie i to, że życie nie kręci się tylko wokół pracy i obowiązków. Jest więcej przestrzeni na bycie razem, na zwykłe rzeczy. A co daje w kość? Brak organizacji i to, że wiele spraw trwa dużo dłużej, niż powinno. Czasem to naprawdę potrafi zmęczyć.

Młoda kobieta z długimi, ciemnymi włosami w okularach przeciwsłonecznych.

fot. archiwum prywatne

Czego ci brakuje na Dominikanie?

Rodziny i przyjaciół. Takiej codziennej bliskości, że możesz wpaść na kawę, pogadać bez planowania wszystkiego z wyprzedzeniem. A z takich bardziej przyziemnych rzeczy… catering. To, że w Polsce możesz mieć ogarnięte jedzenie na cały dzień, bez myślenia. Tutaj wszystko robisz sama i czasem po prostu brakuje tej wygody.

W którym momencie poczułaś, że Dominikana to teraz twoje miejsce na ziemi?

Każdego dnia przekonuję się, że to jest teraz moje miejsce na ziemi. To nie był jeden moment. To jest coś, co buduje się codziennie. W takich zwykłych chwilach – kiedy idziemy na spacer, robimy zakupy, siedzimy razem, nic wielkiego się nie dzieje… i czujesz, że jesteś dokładnie tam, gdzie chcesz być. I to jest chyba najfajniejsze, że to nie jest chwilowe, tylko coraz bardziej „nasze”.

Dom kojarzy mi się bardzo z jedzeniem. Masz już swoją ulubioną dominikańską potrawę? 

Nie mam jednej konkretnej potrawy, ale to, co tu jest niesamowite, to owoce morza. Są świeże i naprawdę pyszne. No i owoce… mango, papaja, ananas, banany, awokado. One smakują zupełnie inaczej, niż w Europie. Są słodsze, bardziej intensywne. I to jest też coś, do czego bardzo szybko się przyzwyczajasz.

Czy życie na Dominikanie jest drogie? Nie mówię o turystach, mówię o mieszkańcach.

To jest temat, który wiele osób zaskakuje. Dla mieszkańców życie często jest drogie, bo zarobki są niskie, a ceny – szczególnie importowanych produktów – wysokie. Najtaniej żyje się lokalnie, jedząc to, co jest dostępne na miejscu i żyjąc prosto. Ale jeśli próbujesz przenieść tutaj europejski styl życia, to koszty bardzo szybko rosną i potrafią być naprawdę wysokie.

Co byś powiedziała komuś, kto marzy dziś, by przeprowadzić się do Dominikany?

Zdejmij najpierw z takiej egzotycznej przeprowadzki wyobrażenie „wiecznych wakacji”. Dominikana to piękne miejsce, ale życie tutaj to nadal życie – z problemami, obowiązkami i codziennością. Jeśli jesteś gotowy na zmianę, na wyjście ze swojej strefy komfortu i zaakceptowanie tego, że nie wszystko działa idealnie, to może być najlepsza decyzja. Ale jeśli szukasz tylko wygody i łatwości, możesz się rozczarować.

Jak byś chciała, żeby Dominikana wyglądała za 5,10 czy 15 lat?

Chciałabym, żeby Dominikana się rozwijała i żeby ludzie mieli większe możliwości, lepszą edukację i dostęp do opieki zdrowotnej. Jednocześnie chcę, żeby nie straciła tego, co jest w niej najpiękniejsze, czyli autentyczności, kultury i tego luzu. Bo to jest coś, czego nie da się „odtworzyć”, jeśli raz zniknie.

O czym jeszcze marzysz?

Marzę o tym, żeby dalej żyć po swojemu – bez wpasowywania się w schematy. Chciałabym też, żeby to, co budujemy, dawało nam wolność. Wiesz… nie tylko finansową, ale też czasową i mentalną. I żebyśmy mogli pokazywać innym, że można żyć inaczej, jeśli tylko człowiek się odważy. 

Przeczytaj też: #HerPlace: Zostawiła Polskę dla Sri Lanki. „Raj też ma rachunki”

Kobieta w bikini na tle zielonych roślin.

fot. archiwum prywatne

 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska Avatar

Dziennikarka z dziesięcioletnim stażem, miłośniczka historii i ludzi, którzy je opowiadają. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości zawodowo związana z takimi tytułami jak Cosmopolitan, Joy, Hot Moda czy Twój Styl. Na co dzień zajmuje się tematyką lifestylową. Najbliższa jej sercu jest moda, którą traktuje jak coś więcej, niż tylko sposób ubierania się. Jej wielką pasją są też podróże i psychologia, którą właśnie studiuje. Z niekończącą się listą pytań dopłynęła właśnie do nowego, stylowego portu – redakcji Lamode.info.