Masz pełną szafę i nadal nie masz się w co ubrać? Anna Nowak-Krzywańska, ekspertka od szafy kapsułowej, tłumaczy, dlaczego mniej naprawdę znaczy więcej i jak zacząć tę przemianę swojej garderoby od jednego prostego ćwiczenia przed lustrem.
W artykule przeczytasz:
- czym naprawdę jest szafa kapsułowa – i dlaczego jej definicja nie ma nic wspólnego z minimalizmem ani konkretną liczbą ubrań,
- od czego zacząć budowanie kapsułowej garderoby – w tym o prostym ćwiczeniu przed lustrem, które zmienia wszystko,
- co jest absolutnym fundamentem każdej szafy kapsułowej – i dlaczego baza nie musi być nudna ani szara,
- czy szafa kapsułowa ma miejsce na trendy – i kiedy warto sięgnąć po sezonowy hit, a kiedy go odpuścić,
- jak nie dać się znudzić własnej szafie – bez ciągłego dokupowania nowych rzeczy,
- czy szafa kapsułowa zabija indywidualność – odpowiedź może cię zaskoczyć,
- czy to rozwiązanie tylko dla kobiet z dużym budżetem – i jak osiągnąć jakość bez przepłacania,
- jakich błędów unikać w tym procesie – bo cierpliwość i zgoda na potknięcia to część tej drogi.
Szafa kapsułowa – jakich zasad warto się trzymać, budując własną?
Szafa pękająca w szwach, a w niej i tak „nic do ubrania”? To paradoks, który zna chyba każda z nas. Kupujemy impulsywnie, dajemy się ponosić trendom, gromadzimy ubrania na zapas i na wyrost, a efekt jest odwrotny do zamierzonego: chaos zamiast stylu, stres zamiast przyjemności. Czy można to zmienić bez wyrzeczenia się koloru, indywidualności i radości z mody?
Szafa kapsułowa brzmi jak rozwiązanie, ale wokół tego pojęcia narosło tyle mitów, że łatwo się w nich zagubić. Że trzeba być minimalistką. Że obowiązuje konkretna liczba ubrań. Że to luksus zarezerwowany dla kobiet z grubym portfelem. Że kapsułowa szafa zabija styl. Żadna z tych rzeczy nie jest jednak prawdą.
O tym, czym szafa kapsułowa naprawdę jest, jak ją zbudować od zera i czego kobiety najczęściej się w tym procesie obawiają, rozmawiam z Anną Nowak-Krzywańską – twórczynią cyfrową i autorką książki “Szafa kapsułowa”, która od ponad dekady edukuje o rozsądnej, jakościowej modzie.
Przeczytaj też: “Od początku tworzymy rzeczy, które nie poddają się chwilowym trendom”, Zuzanna Badura-Piętak, założycielka marki BENU

fot. spotlight.launchmetrics.com
Anna Nowak-Krzywańska opowiada o tajemnicach szafy kapsułowej w rozmowie z lamode.info
Joanna Andrzejewska-Sarnowska: Czy szafa kapsułowa to wynalazek dla minimalistek czy może ją mieć każda kobieta?
Anna Nowak-Krzywańska: Idea szafy kapsułowej nikogo nie wyklucza. Chociaż jej definicji możemy znaleźć wiele, to główne założenia są spójne i mówią o tym, że powinniśmy mieć w garderobie to, co faktycznie nosimy, więc nie ma tu przestrzeni na ubrania, które kupujemy i których nie używamy. Idea ta zakłada, że stawiamy na lepszą jakość, dobre materiały i mamy odpowiednio zbudowaną bazę, która pozwala nam bez problemu łączyć poszczególne elementy w zestawy. Dzięki temu jesteśmy w stanie nosić nasze ubrania na wiele sposobów bez ciągłego poczucia „nie mam się w co ubrać”.
To ile ubrań powinno być w prawdziwej szafie kapsułowej? Istnieje jakaś złota liczba?
Idea szafy kapsułowej jest popularna na całym świecie i pojawiło się na jej temat wiele mitów, w tym ten mówiący o konkretnej liczbie ubrań. Jest to mit, dlatego że jesteśmy różni, prowadzimy odmienne style życia, nasze codzienne aktywności też mogą być zupełnie inne. Stąd nie ma jasnej definicji, co powinno się znaleźć w szafie kapsułowej i ile ubrań powinniśmy mieć. Szafa pełnoetatowej mamy będzie się różnić od szafy kobiety pracującej w firmie ze sztywno określonym dress code. Tak samo garderoba kobiety mieszkającej w ciepłym klimacie będzie odmienna od garderoby Polki, która musi być przygotowana na 4 pory roku. Kluczem jest tu szczerość z samym sobą i zrozumienie, ile ubrań realnie potrzebujemy.
W takim razie od czego powinno się zacząć budowanie kapsułowej szafy?
Zupełnie szczerze – to długotrwały proces, którego powodzenie zależy przede wszystkim od naszej gotowości do zmian i zrozumienia własnych potrzeb. Żeby uniknąć kupowania rzeczy, które leżą potem nieużywane w szafie, zawsze na początku drogi polecam zrobić jedno proste ćwiczenie: przez 2-3 tygodnie rób sobie codziennie zdjęcie w lustrze, żeby udokumentować to, co masz na sobie. Po 2-3 tygodniach rozłóż te zdjęcia koło siebie lub zgrupuj je w jednym folderze i poszukaj elementów wspólnych. Zwróć uwagę po jakie ubrania i dodatki sięgasz najczęściej i jak je łączysz. To pozwoli ci zauważyć pewne schematy, które będą podpowiedzią przy kolejnych zakupach. Wszyscy mamy w szafie rzeczy, które wyjątkowo lubimy, warto dokładnie się im przyjrzeć – sprawdzić skład, krój, kolor. To wiedza, bez której trudno zbudować szafę na miarę naszych potrzeb.

fot. spotlight.launchmetrics.com
Rozumiem. A czy możesz wskazać, które elementy garderoby są absolutnym fundamentem i bez czego szafa kapsułowa po prostu nie istnieje?
Szafa kapsułowa nie istnieje bez bazy, czyli grupy ubrań, po które sięgamy najczęściej i w oparciu o które budujemy zestawy. Baza jest zazwyczaj w neutralnych kolorach, nawet jeśli reszta ubrań jest bardziej odważna i szalona. Warto tutaj również zaznaczyć, że baza może być zupełnie inna w zależności od osoby, bo musi być dopasowana do naszych indywidualnych preferencji. Dla jednej osoby bazą będzie biały t-shirt, szary sweter i granatowe jeansy, a dla innej czarny longsleeve, czarne eleganckie spodnie i baleriny. Ćwiczenie, o którym wspominam wcześniej, pozwoli naocznie zobaczyć co jest podstawą naszych codziennych wyborów ubraniowych.
Czy w szafie kapsułowej jest miejsce na trendy czy to z założenia ponadczasowy system?
Ślepe podążanie za trendami nie jest spójne z ideą szafy kapsułowej, ale czerpanie z aktualnej mody i wybieranie z niej tego, co pasuje do naszego stylu, jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Pamiętajmy, że budowanie garderoby dopasowanej do naszych potrzeb to proces. Nasze preferencje, nasz styl życia, nasze aktywności mogą się zmieniać na przestrzeni czasu, więc zmiany w naszych szafach też są nieuniknione. Do tego, jeśli mamy w szafie rzeczy, z których faktycznie korzystamy i nosimy je często, to nawet przy ich najlepszej jakości, te ubrania kiedyś będą wymagały wymiany. Dzieje się to naturalnie i pewne rzeczy „wychodzą” z naszej szafy, a inne do niej trafiają. Jeśli w ramach aktualnych trendów znajdujemy coś, co wiemy, że będziemy z chęcią nosić i wykorzystamy nie tylko w jednym sezonie, to jak najbardziej warto rozważyć zakup.
Zastanawiam się, czy dojrzała kobieta, która przez lata zbierała ubrania, jest w stanie naprawdę zredukować garderobę?
Pytanie czy czego właśnie potrzebuje? Korzystanie z tego, co już mamy, to najlepszy wybór dla planety i jeśli ktoś ma naprawdę dużo ubrań, ale je nosi i nie chce się ich pozbywać, to uważam, że wcale nie musi. Są osoby, które potrzebują mieć w szafie wybór i chociaż nie są to minimalistyczne garderoby, to nic w tym złego. Jestem daleka od oceniania wyborów innych ludzi, bo jesteśmy różni, mamy różne potrzeby i to jest piękne. Jeśli jednak ktoś czuje się przytłoczony ilością rzeczy w swojej szafie i chce to zmienić, to jest to jak najbardziej możliwe. Obecnie mamy wiele opcji by dać naszym ubraniom drugie życie: można je sprzedać, przekazać potrzebującym, oddać koleżance, córce, siostrze… Wystarczą tylko chęci do zmiany i poświęcenie czasu na porządki w szafie by na spokojnie zdecydować, co ma w niej zostać, a co chcemy oddać.
Jak myślisz, co dojrzałe kobiety najtrudniej wyrzucają z szafy i dlaczego?
Myślę, że wiek nie ma tu zbyt wielkiego znaczenia. Niektórzy czują się przytłoczeni nadmiarem, to ich męczy i nigdy nie będą posiadać za dużo. Są też osoby, które czują niepokój mając za mało i mają potrzebę gromadzenia. Jednocześnie wszyscy czasem mamy problem, by zaakceptować zmiany w naszym ciele i często trzymamy ubrania, które są już za małe z nadzieją, że kiedyś jeszcze do nich wrócimy. Czasem też podchodzimy zbyt sentymentalnie do rzeczy, z którymi mamy dobre wspomnienia. To wszystko potwierdza tylko, że jesteśmy różni i w procesie budowania szafy mogą kierować nami różne pobudki.
Muszę jeszcze zapytać, co zrobić, by ta kapsułowa szafa szybko się nie znudziła?
Kluczem jest baza, o której już wspomniałam. To ona pozwala nam na sprawne łączenie ubrań i tworzenie wielu ciekawych połączeń. Jeśli zbudujemy szafę dopasowaną do naszych potrzeb i będą to ubrania, po które sięgamy z przyjemnością, to jest duża szansa, że nie będziemy czuli nudy. Jeśli jednak pojawi się potrzeba urozmaicenia, to nie musimy od razu kupować nowych ubrań, czasem wystarczy mały dodatek: apaszka, pasek, biżuteria, czy nawet inny kolor pomadki lub inne uczesanie. Gdy mamy mniej ubrań, to rozwijamy swoją kreatywność i szukamy niestandardowych połączeń czy właśnie dodatków, które będą tą przysłowiową wisienką na torcie.

fot. spotlight.launchmetrics.com
Czy szafa kapsułowa zmienia stosunek do zakupów? Zastanawiam się też, czy to luksus dla kobiet, które mogą sobie pozwolić na drogie, ponadczasowe ubrania?
Tak, to jest jedno z głównych założeń szafy kapsułowej, żeby kupować rozsądniej i lepiej. Z moich doświadczeń wynika, że gdy zrozumiemy, że jakość jest znacznie ważniejsza niż ilość, to zmienia się nie tylko stosunek do zakupów, ale również do wielu innych obszarów życia. Jakościowe podejście uzależnia w pozytywny sposób. To luksus, ale nie w sensie materialnym, bo dobrą jakość można kupić nie mając ogromnego budżetu, a drogie nie zawsze znaczy dobre. Mamy coraz więcej ubrań świetnej jakości w przystępnych cenach, możemy też wyszukiwać perełki z drugiej ręki. Szafa kapsułowa to luksus w sensie spokoju w głowie, braku pogoni za wciąż nowymi rzeczami, to przyjemność z noszenia ubrań, które lubimy i w których czujemy się sobą.
Moja przyjaciółka jest modowym, kolorowym ptakiem. Powiedziała mi kiedyś, że według niej szafa kapsułowa zabija indywidualność. Co byś jej na to odpowiedziała?
To również jeden z popularnych mitów. Wziął się on z tego, że w przestrzeni internetowej pojawia się wiele błędnych definicji szafy kapsułowej, które narzucają, co konkretnie w takiej szafie powinno się znaleźć. Taka idea nie miałaby sensu, bo tak jak już wspominałam wcześniej, jesteśmy różni, mamy różne style życia, różne aktywności w ciągu dnia, mieszkamy w różnych częściach świata, w odmiennych warunkach klimatycznych. Szafa kapsułowa nie może zatem zabijać indywidualności, jeśli jej główne założenie polega na tym, żeby mieć mniej, ale lepiej dopasowanych do siebie ubrań. Ona wręcz opiera się na indywidualności, bo zmusza nas do zrozumienia własnych potrzeb i budowania garderoby w oparciu o nie.
Jakie jeszcze mity o szafie kapsułowej słyszałaś?
Jest ich wiele – naprawdę. Ten, który najbardziej mi przeszkadza, to twierdzenie, że szafa kapsułowa nie może być kolorowa. To nieprawda, bo wystarczy mieć dobrze zbudowaną bazę i nawet jeśli mamy ciekawe, odważne kolorystycznie ubrania, to wciąż możemy mieć ich relatywnie mało, mogą być lepszej jakości i dzięki bazie możemy je łączyć na wiele różnych sposobów nie mając porannego dylematu pt. „co założyć?”. Wszystko zależy od naszej kreatywności i otwartości na nowe połączenia.
Gdybyś miała jutro zbudować szafę kapsułową od zera, to od czego byś zaczęła?
U mnie sytuacja jest prosta, bo ja już dawno temu przeszłam tę drogę. Znam dobrze swoje potrzeby, mam wypracowany styl, wiem jakie ubrania lubię i jakie chcę nosić. Moja szafa jest odpowiedzią na te potrzeby i gdybym nagle straciła wszystkie rzeczy z garderoby, to chciałbym znaleźć podobne.
Jedna rzecz, której kobiety nie wiedzą o szafie kapsułowej, a powinny?
Budowanie szafy kapsułowej to proces, najczęściej długi i wymagający. Warto podejść do tego z głową i cierpliwością, a także pozwolić sobie na błędy. To one mogą nas najwięcej nauczyć.
Przeczytaj też: Ikona quiet luxury: 7 marek, które nosiła Carolyn Bessette-Kennedy
Kim jest Anna Nowak-Krzywańska?
Anna Nowak-Krzywańska to twórczyni cyfrowa i ekspertka od szafy kapsułowej. Od 11 lat edukuje o rozsądnej, jakościowej modzie, wydaje ebooki i jest autorką książki „Szafa kapsułowa”. Obserwuje ją prawie pół miliona osób. W sieci znana jest jako @somethingwhite.

Anna Nowak-Krzywańska, fot. Kasia Hołopiak
