Logotyp serwisu lamode.info

[Exclusive]: “Wiek nie ma żadnego znaczenia, a styl daty ważności” – stylistka mówi o dojrzałej szafie

Zapraszam do przeczytania rozmowy z Martą Kalinowską.

[Exclusive]: “Wiek nie ma żadnego znaczenia, a styl daty ważności” – stylistka mówi o dojrzałej szafie 198671

Przez lata dojrzałym kobietom wmawiano, że moda rządzi się surowymi zasadami. W skrócie? Im starsze, tym mniej widocznie. Marta Kalinowska, stylistka, nie zgadza się z tym ani trochę. W rozmowie z lamode.info tłumaczy, jak odzyskać własny styl, czym naprawdę są modowe „zakazy” i dlaczego garderoba może działać jak zbroja.

W artykule przeczytasz:

  • skąd biorą się modne „zakazy” przypisywane dojrzałym kobietom i dlaczego coraz częściej przestają mieć znaczenie,
  • jak rozpoznać wewnętrzny głos mówiący „to nie na mój wiek” i dlaczego w rzeczywistości nie jest on nasz,
  • czym różni się świadomy styl od podporządkowania się zasadom i jak budować go w zgodzie ze sobą,
  • czy istnieją sytuacje, w których strój rzeczywiście „nie pasuje” i dlaczego chodzi bardziej o kontekst niż metrykę,
  • jak stworzyć garderobę, która realnie wspiera codzienne życie i upraszcza decyzje,
  • jakie błędy najczęściej pojawiają się przy budowaniu stylu i zakupach w dojrzałym wieku,
  • dlaczego styl nie jest związany z wiekiem, lecz z tożsamością, doświadczeniem i świadomością siebie,
  • jak odzyskać swobodę w modzie i potraktować ją nie jako obowiązek, ale jako narzędzie wyrażania siebie.

Wokół szafy dojrzałej kobiety zbudowano wiele mitów

Przez lata dojrzałym kobietom wmawiano, że moda – szczególnie dojrzała – rządzi się surowymi zasadami. Dziś ten model powoli się kruszy, choć wewnętrzny głos powtarzający „to już nie na mój wiek” wciąż bywa głośniejszy niż zdrowy rozsądek.

Z Martą Kalinowską, stylistką, rozmawiam o tym, co tak naprawdę stoi za modowymi zakazami, jak odzyskać własny styl i dlaczego najważniejsza zmiana nie zaczyna się w szafie, ale w głowie. Zapraszam do lektury.

Przeczytaj też: [Exclusive]: Szafa kapsułowa bez koloru? Ekspertka: „To jeden z mitów, który najbardziej mi przeszkadza”

Dojrzała kobieta w krótkich siwych włosach w brązowej kurtce skórzanej i w ciemnej midi spódnicy.

fot. spotlight.launchmetrics.com

Marta Kalinowska w rozmowie z lamode.info opowiada o dojrzałej garderobie 

Kiedyś dojrzałe kobiety otrzymywały w modzie „wiele zakazów” – nie noś odważnych wzorów, kolorów, długości mini. Dziś to się zmienia. W jakie mity jednak wciąż wierzymy?

Ja osobiście nie wierzę już w żadne zakazy i coraz wyraźniej widzę, że wiele kobiet też zaczyna z nich świadomie rezygnować. To bardzo dobra zmiana. Mam jednak poczucie, że na nas – stylistkach – spoczywa dziś szczególna odpowiedzialność. Nie tylko za ubieranie, ale za edukowanie. Za pokazywanie, że to nie długość spódnicy, odwaga wzoru czy nonszalancja stylizacji decydują o klasie. To zupełnie inne kategorie. Oczywiście żyjemy w świecie, w którym ocenianie jest na porządku dziennym. Kobiety często mierzą się z tym społecznym „pręgierzem” – z ciągłym byciem obserwowaną. Ale widzę też, że z wiekiem przychodzi ogromna siła: dystans i odporność na opinie innych. I to jest coś bardzo uwalniającego. Dlatego zamiast mówić o zakazach i nakazach, wolę przypominać o świadomości. O tym, że pewne rzeczy mogą nam bardziej służyć, inne mniej, ale to wynika z proporcji sylwetki, z kontekstu naszego życia, a nie z arbitralnych zasad narzuconych z zewnątrz. Dojrzała moda to nie lista ograniczeń. To wolność wyboru, oparta na wiedzy, doświadczeniu i zaufaniu do siebie.

Czy istnieje jednak jakiś element garderoby, w którym dojrzałe kobiety mogą prezentować się niekorzystnie?

Gdybym miała powiedzieć, czego „nie wypada” nosić, to na pewno nie odnosiłabym tego do wieku. Bardziej do kontekstu – sytuacji, w której jesteśmy, naszej roli społecznej czy zawodowej. Bo są momenty w życiu, w których strój naprawdę komunikuje więcej, niż nam się wydaje. Przyznam, że moją rolą – jako mentorki – jest czasem uchronić kobiety przed wyborami, które mogą je niepotrzebnie narazić na niezrozumienie czy wykluczenie z pewnych środowisk. Nie dlatego, że „nie wolno”, tylko dlatego, że warto mieć świadomość konsekwencji. Bliżej mi do zasad savoir-vivre’u, do czytania kontekstu, niż do sztywnych reguł. 

No dobrze, ale masz dla dojrzałych klientek jakąś “złotą radę”? 

“Nie ubieraj się ‘za bardzo'”. Nie próbuj na siłę udowadniać, że jesteś bardziej cool, bardziej młoda, bardziej „na czasie”, niż czujesz w środku. Bo wtedy łatwo wejść w coś, co zaczyna być karykaturą samej siebie. To nie jest kwestia wieku, tylko wyczucia. Momentu, w którym rozumiesz, że prawdziwy styl zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba udowadniania czegokolwiek.

A co mówisz klientkom, które na twoje propozycje reagują: „Pani Marto, to już nie na mój wiek”?

Natychmiast włącza mi się wewnętrzny sprzeciw. Nie dlatego, że chcę coś na siłę udowadniać, tylko dlatego, że nie zgadzam się na narrację, w której z wiekiem nasz świat się zawęża, a my same stajemy się coraz mniej widoczne. Z doświadczenia wiem też, że to nigdy nie jest kwestia wieku. Pewne rzeczy po prostu nie są dla wszystkich, ale dotyczy to każdej z nas, niezależnie od peselu. Klucz leży w świadomości swojego stylu, sylwetki, osobowości i tego, co chcemy komunikować. Dobrze również wiedzieć, że dobrze zbudowany styl działa jak zbroja, ponieważ daje poczucie bezpieczeństwa i pewności oraz upraszcza wybory. Bo kiedy naprawdę wiemy, kim jesteśmy w modzie, pytanie „czy to wypada?” przestaje mieć znaczenie. Zastępuje je coś dojrzalszego: „czy to jest moje?”.

Dojrzała kobieta w jasnej koszuli.

fot. spotlight.launchmetrics.com

Jak myślisz, skąd w ogóle bierze się ten wewnętrzny głos mówiący „na mój wiek to za odważne”?

Jestem przekonana, że to wcale nie jest głos wewnętrzny. To jest głos zewnętrzny zbudowany z oczekiwań, które od lat są nakładane na kobiety. Ciągłe „powinnaś”: być wystarczająco dobra, szczupła, odpowiednio ubrana, spełniona, pracowita. Lista ta nie ma końca. I jest skonstruowana tak, żebyśmy i tak czuły się niewystarczające. Dlatego nie nazywałabym tego intuicją. To cudzy głos, który przez lata został nam wdrukowany. I właśnie dlatego najważniejszą umiejętnością nie jest „lepsze dopasowanie się” tylko umiejętność jego rozpoznania i świadomego ignorowania.

Jak w dojrzałym wieku odnaleźć swój styl, jeśli jeszcze tego nie zrobiłyśmy?

Własny styl można odnaleźć w każdym wieku i to jest fakt, nie opinia. Moda jest przestrzenią zmiany, świeżości i możliwości. Jest zbudowana na emocjach, na atrakcyjności, na energii życia  i dokładnie dlatego nie ma w niej miejsca na myślenie, że „na coś jest już za późno”. Styl zaczyna się tam, gdzie zaczynamy patrzeć w siebie. Gdzie poznajemy swoje ciało, potrzeby, sposób życia i budujemy wszystko w zgodzie ze sobą, a nie z oczekiwaniami z zewnątrz. To świadomy i bardzo osobisty proces. I tak, czasem warto w nim skorzystać z wiedzy stylisty. Nie po to, żeby ktoś narzucił rozwiązania, ale żeby pomógł je nazwać i uporządkować. Jedno jest jednak niezmienne: wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Styl nie ma daty ważności.

Zapytam jeszcze więc, jak zbudować dojrzałą garderobę?

Zawsze zaczynam od trzech kroków. Pierwszy to usuwanie. I to nie tylko porządkowanie szafy – to oczyszczanie siebie i swojego wizerunku. Pozbywamy się wszystkiego, co nam nie służy: rzeczy zniszczonych, niedopasowanych, źle skrojonych. Ubrań, które bardziej szpecą, niż budują nasz obraz. Drugi ruch to selekcja tego, co daje wartość. Zostawiamy tylko te rzeczy, które coś nam realnie proponują – na przykład komfort, poczucie atrakcyjności, siłę wizerunkową. Ten „power look”, który wspiera nas zawodowo i prywatnie. Garderoba ma pracować dla nas, nie odwrotnie. A trzecim poziomem będzie dopasowanie. Precyzyjne, bez kompromisów do sylwetki czy sposobu życia. Tu często warto sięgnąć po wsparcie eksperta, żeby znaleźć fasony i kroje, które naprawdę działają na naszą korzyść. Kolory, trendy, marki i tkaniny? To przychodzi dopiero później. Fundament garderoby buduje się właśnie na tych trzech krokach.

A gdybyś miała dać jedną radę kobiecie, która jutro staje przed szafą i nie wie, co na siebie włożyć?

Sięgnij do wspomnień. Pomyśl, w jakiej sytuacji i w których ubraniach ze swojej szafy poczułaś się wyjątkowo i po prostu po to sięgnij.

Które znane Polki po pięćdziesiątce ubierają się twoim zdaniem naprawdę dobrze?

Powiem może przewrotnie: to są dokładnie te same kobiety, które świetnie ubierały się w wieku dwudziestu i czterdziestu lat. Bo styl nie zaczyna się ani nie kończy wraz z wiekiem. Styl jest kompetencją i jeśli jest zbudowany, po prostu z nami zostaje. Są jednak kobiety, które dla pokolenia silver zrobiły coś więcej, czylo wzięły na siebie rolę edukacyjną, odczarowały wiele mitów i stały się realnymi punktami odniesienia. Dla mnie to przede wszystkim Bogna Sworowska, Lidia Popiel i Kasia Butowtt. Konsekwentnie pokazują, że styl nie ma wieku, ale ma charakter.

Streetstyle pokaz MMC / Bogna Sworowska

fot. Szymon Brzóska | Bogna Sworowska

A jeśli mowa o zagranicznych gwiazdach?

Warto szukać inspiracji u kobiet, które dziś są po pięćdziesiątce, a swoje największe momenty miały w latach 90. To nie przypadek, bo wraca zarówno ich estetyka, jak i energia tamtych czasów. Minimalizm, grunge, początki athleisure – one były ambasadorkami tych kierunków, zanim stały się trendem. Myślę konkretnie o Kate Moss, Cindy Crawford, Jennifer Aniston, Gwen Stefani, Madonnie czy Chloë Sevigny, która dla mnie jest absolutnie bezkonkurencyjna, jeśli chodzi o odwagę i autentyczność. Dalej… Nicole Kidman, Victoria Beckham, Gillian Anderson, Naomi Watts, Pamela Anderson, Penélope Cruz. Ale to, co naprawdę je łączy, to nie konkretne ubrania. To energia. Wszystkie – mimo upływu czasu – zachowały w sobie coś dziewczęcego. Nie w infantylnym sensie, tylko w znaczeniu świeżości, lekkości, pewnej swobody. Ich styl dojrzewa, ale nie traci charakteru. Wciąż jest w nim błysk i wyraźna tożsamość. I to jest największa lekcja, bo nie chodzi o to, żeby wyglądać młodo. Chodzi o to, żeby nie stracić wewnętrznej energii, która sprawia, że styl żyje.

serial o Victorii Beckham na netflixie / film o Victorii Beckham / biografia Victorii Beckham

fot. IG @victoriabeckham

Jaki błąd dojrzałe kobiety popełniają najczęściej podczas zakupów?

Widzę kilka powtarzających się i wszystkie sprowadzają się do jednego: utraty świadomości tego, co styl powinien dla nas robić. 

Konkrety?

Pierwszy to ubrania z grupy „czapka-niewidka”. Mam na myśli rzeczy, które nic nie komunikują – bez formy, koloru, charakteru. Działają jak kamuflaż i sprawiają, że kobieta znika. A styl powinien działać dokładnie odwrotnie: wydobywać, wzmacniać, podkreślać obecność. Drugim problemem jest odtwarzanie przeszłości jeden do jednego. Dosłowny powrót do ubrań z czasów swojej „świetności”. To nie działa. Możemy nawiązywać do tamtej estetyki, do jej ducha i proporcji, ale styl polega na reinterpretacji, nie na kopiowaniu. Moda się zmienia, my się zmieniamy. I tu płynnie przejdę do trzeciego błędu, czyli zamknięcia na nowość. Kupowanie wciąż tego samego, trzymanie się kilku sprawdzonych rozwiązań. Nie chodzi o ekstrawagancję czy rewolucję. Chodzi o subtelne uwspółcześnianie garderoby. O ciekawość. O gotowość, żeby zrobić jeden krok dalej. Styl potrzebuje ruchu. Jeśli się zatrzymuje, zaczyna znikać.

Rozumiem. A jeśli chcemy coś zmienić, ale nie bardzo mamy możliwość zaszaleć na zakupach, to jak możemy odświeżyć garderobę bez wydawania fortuny?

Odpowiem cofając się do samego momentu zakupu. Za każdym razem, kiedy kupuję nową rzecz, myślę o tym, jak ona się zestarzeje. Czy będzie się pięknie patynować czy straci formę. Czy – jak dżins – zacznie z czasem układać się coraz lepiej. Czy – jak dobra skóra – nabierze charakteru. Czy może – jak jedwab – stanie się z wiekiem jeszcze bardziej szlachetna. To jest klucz. Budowanie garderoby zaczyna się od świadomych wyborów, czyli od stawiania na jakość, na rzeczy, które nie tylko dobrze wyglądają „na wieszaku”, ale które będą dobrze pracować z nami w czasie. To one tworzą fundament, na którym można budować dalej. I to one sprawiają, że styl nie jest chwilowy, tylko trwały, spójny i coraz lepszy z każdym rokiem.

Co jest najtrudniejsze w pracy ze stylem dojrzałych kobiet?

Spotykam wiele kobiet z pokolenia silver i słuchając ich, często czuję smutek. Widzę, jak bardzo dały się zapędzić w ślepy zaułek cudzych oczekiwań. Jak przez lata nakładały na siebie kolejne warstwy „powinności”, które zaczęły całkowicie przysłaniać to, kim naprawdę są. I właśnie to jest najtrudniejsze – nie dobór ubrań, nie proporcje, nie kolory. Tylko pomoc w tym, żeby się z tych wszystkich warstw otrząsnąć. Zdjąć je. Odzyskać siebie. Bo kiedy to się wydarza, okazuje się coś niezwykle pięknego: że w każdej z nich wciąż jest ta dziewczyna. Z energią, charakterem, wrażliwością, odwagą. I to właśnie te cechy są najlepszym punktem wyjścia do budowania stylu. Styl nie powstaje z zasad. Powstaje z odzyskanej tożsamości.

Czy młode kobiety mogą się czegoś nauczyć o stylu od dojrzałych i odwrotnie?

Powiem ci szczerze, że nie lubię szufladkowania. Nie myślę o człowieku przez pryzmat płci, koloru skóry czy właśnie wieku. „Młoda”, „w średnim wieku”, „dojrzała” – to tylko etykiety. W rzeczywistości pracujemy z człowiekiem. W pracy stylisty nie istnieją rozwiązania uniwersalne. Najważniejsze jest zawsze indywidualne podejście do osobowości, potrzeb, stylu życia, sylwetki. Wiek? On naprawdę nie jest w tym zestawie najważniejszy.

Co chciałabyś, żeby dojrzałe kobiety w Polsce wiedziały o modzie, a jeszcze nie wiedzą?

Chciałabym, żeby zmieniły swoje myślenie o modzie. Żeby zobaczyły ją jako coś, co jest dla nich, a nie przeciwko nim. Moda nie jest kolejnym wymogiem do spełnienia. Nie jest pręgierzem, do którego trzeba się dopasować. Nie jest obowiązkiem. Moda jest przyjemnością. Mamy czuć się pożądane, piękne, seksowne. I ma być fun.

Przeczytaj też: Jak nosić grochy wiosną 2026, żeby nie wyglądać babciowo? 7 sprawdzonych patentów

Dojrzała kobieta w kolorowej sukience maxi i w skórzanym płaszczu.

fot. spotlight.launchmetrics.com

Kim jest Marta Kalinowska? 

Stylistka, dyrektorka kreatywna i mentorka z wieloletnim doświadczeniem w branży mody. Współpracowała z największymi magazynami mody w naszym kraju, tworzyła kampanie dla globalnych marek. Współzałożycielka agencji kreatywnej Hartwig i członkini Rady Programowej ds. Mody przy Instytucie Przemysłów Kreatywnych. Modę traktuje jako język idei, strategii i tożsamości. 

Marta Kalinowska.

fot. Mickey Wyrozębski

Joanna Andrzejewska-Sarnowska Avatar

Dziennikarka z dziesięcioletnim stażem, miłośniczka historii i ludzi, którzy je opowiadają. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości zawodowo związana z takimi tytułami jak Cosmopolitan, Joy, Hot Moda czy Twój Styl. Na co dzień zajmuje się tematyką lifestylową. Najbliższa jej sercu jest moda, którą traktuje jak coś więcej, niż tylko sposób ubierania się. Jej wielką pasją są też podróże i psychologia, którą właśnie studiuje. Z niekończącą się listą pytań dopłynęła właśnie do nowego, stylowego portu – redakcji Lamode.info.