PL / EN
Perfumy a etykieta [felieton Ireny Kamińskiej-Radomskiej]

Perfumy a etykieta [felieton Ireny Kamińskiej-Radomskiej]

Kiedy nie wypada stosować perfum i jak dobrać zapach do sezonu? Podpowiada dr Irena Kamińska-Radomska.

Grzeczność to niezakłócanie czyjejś przestrzeni osobistej – poprzez wkroczenie własnym ciałem, dźwiękiem lub zapachem. O tym ostatnim przypominamy sobie późną wiosną i latem. W tym okresie ze względu na wyższe temperatury powietrza staramy się, aby nasze ciało nie wydzielało przykrego zapachu. Według zasad etykiety w życiu zawodowym ani kobieta, ani mężczyzna nie powinni w żaden sposób pachnieć. Dotyczy to wszelkiego rodzaju perfum, a w szczególności tych przeznaczonych na wieczorowe okazje, o bardziej zmysłowych odcieniach.

Są dwie zasadnicze przyczyny. Pierwsza, to nie wypada działać na zmysły współpracowników. Stosunki w pracy mają mieć charakter zawodowy, a nie formę flirtu.

Druga – to kwestia samego aromatu perfum lub wody toaletowej. Sami odczuwamy inaczej swój zapach, przyzwyczajamy się do niego i dla nas nie jest w związku z tym agresywny. Tym bardziej, że sami go wybieramy. Inne zaś osoby przebywające w naszym otoczeniu, mogą mieć zdecydowanie silniejsze odczucia i niekoniecznie miłe. Wrażliwość każdego człowieka jest inna. Również preferencje zapachowe różnią się do tego stopnia, że dla jednej kobiety ten sam zapach będzie niebiański, a dla drugiej mdlący, dławiący i powodujący ból i zawroty głowy. Córka podzieliła się ze mną szczególnym  doświadczeniem. Powiedziała, że nigdy nie zapomni swoich porodów: nie z powodu ciężkiego bólu, ale ciężkich zapachów, jakie wnosili lekarze.

Podczas przyjęć tak przykre doznania zapachowe można bez problemu przeżyć, ponieważ spotkania towarzyskie nie trwają ośmiu godzin każdego dnia. A przy ewentualnych dolegliwościach spowodowanych silnym zapachem gościa siedzącego obok można na chwilę wstać od stołu i przewietrzyć się. Podczas przyjęć na stojąco sprawa jest jeszcze łatwiejsza, ponieważ przemieszczamy się i co chwilę zmieniamy towarzystwo. Ale oddział położniczy podczas własnego porodu już trudniej.

Warto też wiedzieć, że poszczególne rodziny zapachów inaczej zachowują się u różnych  osób, a jeśli nawet komuś pasują, to dobrze mieć wersje zapachowe na dzień i na wieczór. Pisząc o zapachach, nie użyłam często stosowanego określenia nut, ponieważ one dotyczą raczej czasu unoszenia się zapachu i określane są jako baza – najdłuższy czas, nuty serca – to ten uwalniający się po kilkudziesięciu minutach i głowy – to pierwsze doznanie po otwarciu flakonu.

Dzienne wody są zwykle lżejsze, określane jako świeże, kwiatowe lub owocowe, choć i wśród tych mogą się znaleźć zbyt intensywne. Moim wyborem na dzień jest Eau de rhubarbe Hermes. Mimo że na ogół Hermes ma bardzo intensywne zapachy, to ten rabarbarowy jest wyjątkowo delikatny. Jabłkowy zapach Light Blue marki Dolce & Gabana jest faktycznie lekki, jak nazwa wskazuje, a z kolei Live Irresistible  Givenchy, wbrew nazwie jest też zapachem dziennym. Używam ich jako wzmocnienie dezodorantu po kąpieli, ponieważ kupowane przeze mnie dezodoranty są bez aluminium i słabo działają. Dlatego wzmocnienie jest konieczne.

Skoro sami nie jesteśmy w stanie właściwie ocenić granicy, której nie można przekroczyć zapachem, trzeba pytać o to członków rodziny albo bliskich znajomych. Bez konkretnego pytania mało kto odważy się zwrócić nam uwagę. A tym bardziej nie zrobi tego rodząca pacjentka.      

Irena Kamińska-Radomska

 

 

 

Zdjęcie główne: Damir Spanic / Unsplash

video

GUCCI LINK TO LOVE

tagi: Irena Kamińska-Radomska | perfumy |

podobne artykuły