PL / EN
Sekret piękna Francuzek [wywiad z dr Agnes Frankel]

Sekret piękna Francuzek [wywiad z dr Agnes Frankel]

Świeżość, blask i naturalne piękno!

Czym piękno jest dziś (a czym nie) oraz jak do niego dążą Francuzki? Czym są uwielbiane przez Paryżanki zabiegi bankietowe i dlaczego urodowy sukces zaczyna się od umiaru i systematyczności? O tym, że mniej (i regularnie) znaczy więcej rozmawiamy z Dr n.med. Agnes Frankel, dermatologiem, specjalistą medycyny estetycznej i anty-aging.

Jest Pani specjalistą medycyny estetycznej i anti-aging, ale jednocześnie odradza Pani mocnej ingerencji w urodę. Dlaczego?

Nie odradzam. Wszystko zależy od tego jak najlepiej pomóc Pacjentowi. Są sytuacje, kiedy mocna ingerencja jest niezbędna, ale w mojej opinii bywa nadużywana i staje się niekiedy niepotrzebną drogą na skróty. Doskonałe efekty można osiągnąć metodami bezpiecznymi, nowoczesnymi i mało inwazyjnymi.

Medycyna estetyczna czy anti-aging w moim odczuciu polega na dbaniu o swoją urodę i zdrowie. Na odpowiedniej prewencji, na byciu proaktywnym w tej kwestii. Tak jak zapobiegamy chorobom różnych narządów, staramy się je wspierać w procesie starzenia, aby jak najdłużej były w dobrej kondycji – tak samo podchodźmy do skóry.

Skóra to nasz największy organ. Zdrowa skóra to piękna skóra. Zagęszczona, napięta, rozświetlona bez przebarwień daje efekt naturalnego piękna, którego jestem wielką zwolenniczką.

W swojej pracy łączy Pani najnowsze osiągnięcia medycyny z naturalnym podejściem. Czy właśnie taka kombinacja zapewnia sukces w pielęgnacji urody?

Sukces w moim odczuciu to zawsze umiejętność połączenia wiedzy medycznej i skutecznych metod dermatologii estetycznej w służbie naturalnym efektom. Nie ma dwóch takich samych Pacjentek, nie ma dwóch organizmów, które potrzebują dokładnie tego samego. Indywidualnie dobrane terapie, doskonałe poznanie Pacjenta, działanie, które precyzyjnie celuje w potrzeby skóry. Fokus na detal. Życie przecież składa się z drobiazgów, a moja praca to ciągłe dbanie o zdrowie, piękno, efekt końcowy, ale z uwagą i dbałością o każdy drobiazg, bo wszystko tu ma znaczenie.

Dbajmy o urodę, nie czekajmy z wizytą na kolejne urodziny, podchodźmy do medycyny estetycznej jak do innych aspektów medycznych, a nie jak do cudownych rozwiązań, które niezależnie od naszego postępowania i stylu życia - wygładzą nam zmarszczki, wyprasują czoło i na życzenie upodobnią nas do… innych kobiet. To nie jest ani zdrowe, ani ładne. Zachowanie naturalnej, pięknej, zdrowej skóry wspomagane technologiami niwelującymi oznaki starzenia pozwala utrzymać styl i urok  - to sukces w pielęgnacji i w wyglądzie.

W pracy inspirują Panią Francuzki i ich podejście do dbania o urodę. Skąd przyszła ta inspiracja i w czym tkwi sekret ich piękna?

W czasie studiów 4 lata spędziłam w Nowym Jorku, pracując tam w szpitalu i zdobywając doświadczenie. Specjalizację przeciwstarzeniową robiłam w Belgii. Szereg szkoleń z medycyny estetycznej – we Francji. Staże odbywałam m.in. w Niemczech i Londynie, ale np. pierwsze szkolenie z mezoterapii było we Francji.

Nie wszyscy wiedzą, że to tam mezoterapia ma swój początek. Ze mną zarówno mezoterapia, jak i Francja zostały na lata. W latach 50. wynalazcą mezoterapii był dr Michel Pistor. W latach 60. założył Francuskie Stowarzyszenie Mezoterapii, za co jestem mu bardzo wdzięczna. A w latach 80. Francuska Narodowa Akademia Medyczna oficjalnie uznała mezoterapię za specjalność medyczną. Uważam, że możliwości tego zabiegu są ogromne, a efekty – spektakularne. Potrzeba tylko wiedzy, umiejętności i doświadczenia.

Jak z zabiegów medycyny estetycznej korzystają Francuzki i czym różnią się w tym temacie od Polek?

Francuski szyk i styl to synonim doskonałego gustu, umiaru, elegancji, ale i naturalności. Nie inaczej jest w medycynie estetycznej. Francuzki są wymagające w relacji z lekarzem, ale wymagają też wiele od siebie.

Chcą bardzo dobrych efektów, ale jednocześnie takich, aby zmiany absolutnie nie rzucały się w oczy i były bezpośrednio niezauważalne dla osób, z którymi przebywamy na co dzień. Pożądany efekt to świeżość, blask i naturalne piękno. Jeśli tego lata będzie nam dane spędzić kilka dni na południu Francji zwróćmy uwagę w restauracji na kobiety z  Francji  - odróżnią się nie tylko językiem od reszty, ale też subtelnością zmian medycznych na twarzy.

Czy one mają tajemny eliksir, którego nie mamy my? Nie, ale pielęgnację zaczynają bardzo wcześnie, a zabiegi z medycyny estetycznej, które u nas nazywane są „bankietowymi”, co sugeruje aby je robić przed tzw. wielkim wyjściem, tam są nazywane zabiegami „lunchowymi”, co sugeruje że dobrze je wykonać po prostu w przerwie lunchowej a może czasami zamiast lunchu…

Zapobieganie i korzystanie z nieinwazyjnych metod to słowa klucze w gabinetach we Francji. Odpowiednia ilość snu, zwracanie uwagi na to, co jemy i ile jemy (małe porcje na talerzu to nasze przyjaciółki), aktywność fizyczna, ale nie w rozumieniu siłowni, tylko wybierania schodów zamiast windy, długich spacerów i jakość stosowanych środków oraz regularność – chciałabym, abyśmy my uczyły się tego od kobiet z Francji. I cieszę się, że coraz częściej w gabinetach spotykam Pacjentki, które z moją pomocą wdrażają ten styl dbania o siebie.

Dr Agnes Frankel podczas pracy (fot. materiały prasowe)

Jaki zabieg gabinetowy jest obecnie hitem wśród Francuzek? Czy są to właśnie zabiegi bankietowe, tzw. lunchowe?

Sekretem jest to, że zabiegi tzw. bankietowe warto włączać w rytm pielęgnacji np. 1-2 razy w miesiącu, a nie na wielkie wyjścia. Dodatkowo mezoterapia z indywidualnie dobranym dla potrzeb naszej skóry koktajlem regeneracyjnym też nie powinna być dla nas wydarzeniem, tylko działaniem które robimy raz w miesiącu. To samo dotyczy terapii laserowych. Ich stosowanie nie powinno być wydarzeniem raz na kilka lat. Lepiej zainwestować w skórę niż w nową sukienkę.

A jak Francuzki dbają o urodę samodzielnie, w domowym zaciszu? Zdradzi Pani ich triki na ponadczasowe piękno?

Nie ma trików, nie ma cudownego eliksiru dostępnego tylko dla wybranych. I to jest dla nas dobra wiadomość. Jest za to potrzeba konsekwencji i wypracowania nawyków. Kobiety we Francji wydają mnóstwo pieniędzy na kosmetyki nawilżające i używają ich znacznie wcześniej niż my i znacznie więcej niż my.

Czy tu chodzi o „mnóstwo pieniędzy”? Nie. Tu chodzi o bardzo duże ilości kosmetyków nawilżających, które są codziennością każdego dnia, jak mycie zębów. Krem pod oczy, pielęgnacja na dzień i na noc, odpowiedni faktor, skrupulatne oczyszczanie twarzy na koniec dnia, balsamy nawilżające dwa razy dziennie… Niby robimy to samo. Ale czy u nas często nie kończy się na deklaracjach?

Gabinety medycyny estetycznej są tam miejscami częstszych spotkań i rozpoczynanych wcześniej niż u nas. Czy chodzi o mocne zabiegi i silnie działające terapie jak najwcześniej? Nie. Chodzi o anty-aging, czyli dobranie dla mojej skóry procedur, pielęgnacji, które pozwolą zatrzymać ją jak najdłużej w świetnej kondycji, to oznacza też leczenie zmian, przebarwień, indywidualnych problemów skóry nie po 40. roku życia tylko znacznie przed 30-tką, a przede wszystkim chodzi o rozmowę i plan na najbliższe lata. Plan, czyli rodzaj drogowskazu pielęgnacyjnego, który pozwoli cieszyć się bardzo dobrymi efektami przez długi czas.

I jeszcze jedna zasada Francuzek – mniej make-upu, ale za to znacznie lepsza skóra niż u mieszkanek innych krajów.

Czyli słynne powiedzenie Coco Chanel: „Mniej znaczy więcej” sprawdza się nie tylko w modzie, ale i w urodzie?

Umiar w makijażu, tak jak umiar w ilości mocnych ingerencji w twarz i ciało dają ten styl, za który podziwiamy Francuzki. Do tego pewność siebie, wyprostowana postawa, włosy w doskonałej kondycji, piękny uśmiech i… szminka na ustach jako nieodłączny element stylizacji naturalnej, tak cenionej na całym świecie. Więcej pielęgnacji i myślenia o niej na co dzień, a mniej tzw. „strzałów” w postaci intensywnych wizyt i robienia wszystkiego na wczoraj z natychmiastowym efektem – to przywieźmy jako wakacyjny pakiet z Lazurowego Wybrzeża.

Do piękna warto podchodzić holistycznie – widać to doskonale u Francuzek Jakie jest ich codzienne podejście do stylu życia, które powinno nas inspirować?

Nawyki – słowo bardzo ważne w przypadku właściwego podejścia. Pielęgnacja jako codzienny – poranny i wieczorny nawyk, małe porcje na talerzu, szklanka wody do każdego kieliszka wina, który wypijamy, schody zamiast windy, tylko niewielka ilość „grzechów” jedzeniowych w ciągu roku, a nie w ciągu tygodnia. Tak jak mamy swojego lekarza ginekologa, tak miejmy nawyk „mam swojego lekarza od skóry”. I pod tym hasłem kryje się specjalista dermatolog z wiedzą i doświadczeniem w medycynie estetycznej. Wpadajmy do niego jak do ginekologa – wcześnie i kontrolnie, a nie dopiero wtedy, gdy wszystko nam się posypało. Suplementacja, badania, a nie tylko działania zabiegowe – to jest istota podejścia holistycznego.

Mówi Pani, że można wyglądać pięknie, wyłącznie skupiając się na właściwym dbaniu o skórę. Co to znaczy?

Właściwe dbanie o skórę zakłada indywidualnie dobrane do rodzaju skóry i trybu życia zabiegi np. regeneracyjne, jak mezoterapia preparatami z koktajlami witaminowych, z kwasem hialuronowym, peptydami czy z kolagenem.  W odpowiednim momencie dołączenie terapii laserowych jak np. lasery picosekundowe, które dają skórze takiego pstryczka – aby „ruszyła się” i zaczęła produkować kolagen, (którego ilość z wiekiem spada) oraz uległa zagęszczeniu. Uwieńczeniem jest dobrze dobrana pielęgnacja i zabiegi ukierunkowane np. miomodulacja kwasem hialuronowym, zapewniająca odbudowę funkcji motorycznych mięśni oraz odbudowę zatartych z wiekiem proporcji twarzy.

Wydaje się, że anti-aging wymaga już bardziej zdecydowanych działań – czy tu również stawiamy na umiar? Czym dziś jest mądra pielęgnacja przeciwstarzeniowa, a czym zdecydowanie nie?

Umiar, regeneracja. Mądra pielęgnacja zaczyna się od tak podstawowych rzeczy, jak codzienne oczyszczanie skóry. Dokładne. Odpowiednimi preparatami. Co ważniejsze, a często pomijane przez kobiety – dokładne oczyszczanie wieczorne.

Kolejno – odpowiednie serum np. z witaminą C, rezweratrolem albo witaminą A – w zależności od potrzeb.

Następnie stymulacja – tu pielęgnacja, ale pod postacią technik zabiegowych medycyny estetycznej – jak osocze bogatopłytkowe, które poprzez czynniki wzrostu rewitalizuje, rozjaśnia. Jest to świetny zabieg, który łączy naturalne podejście z najbardziej zaawansowaną technologią medyczną.

Mądra pielęgnacja na pewno nie jest przypadkowa, jednorazowa, jednostajna. Łączymy różne metody, aby stymulacja była wielowymiarowa i wielokierunkowa.

Dr n.med. Agnes Frankel (fot. materiały prasowe)

Jak bardzo w starzeniu się skóry znaczenie mają geny? Czy – jeśli są niekorzystne dla naszej urody – możemy z nimi walczyć, czy raczej powinniśmy się z nimi pogodzić?

Geny są ważne, ale nas nie determinują. Znaczenie mają w około 20 proc., więc za bardzo nie ma co na nie zwalać – w większości są tylko wymówką. To nasze zachowania, nasze wybory życiowe ( i pielęgnacyjne) determinują naszą urodę. Nawet jeśli gen w dużej mierze ingeruje np. nasza mama miała krzywy nos i my też taki mamy – medycyna XXI wieku pomaga nam „oszukać przeznaczenie” za pomocą medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej.

Czytamy na Pani fanpage`u, że Pani pasją i misją jest, przy pomocy dermatologii estetycznej, wydobycie prawdziwego piękna. Czym ono właściwie jest w dzisiejszych czasach?

Zadbaną skórą, na której rysuje się uśmiech. Podkreśleniem indywidualności malującej się na twarzy każdej Kobiety. Absolutnie zaprzeczeniem „ataku klonów”, czyli powodowaniu, że twarze upodabniają się do siebie pod określony kanon: duże usta, wydatne kości policzkowe, zero zmarszczek.

Na koniec, jakie urodowe rady dałaby Pani kobietom w wieku 20-, 30-, 40-, 50-, etc. Czy porada ta zmienia się wraz z wiekiem, czy przepis na piękno jest jednak uniwersalny i niezależny od wieku?

Podstawy są uniwersalne – skóra to organ. Hormonalnie czynny, więc reaguje na hormony, np. stresu jak kortyzol. Kortyzol niszczy „telomery”, czyli łańcuchy peptydowe. A krótkie telomery to szybsze starzenie. Warto pamiętać, że kortyzol przyspiesza starzenie się skóry, nasila dermatozy, czyli nasila zaburzenia z kręgu psychodermatologii. Dlatego okiełznanie stresu w naszym życiu jest tak ważne, bez względu na wiek. Nie pozbędziemy się go, ale panujmy nad nim. Technik i metod jest wiele.

Kolejne rady należy dobierać już indywidualnie – w oparciu o potrzeby skóry Pacjentki – o jej historię, obecny stan, ustalone efekty jakie chcemy otrzymać.

Pamiętajmy o tym, że ideał nie istnieje, a prawdziwe piękno to ruch, który stymuluje, pobudza endorfiny i dotlenia skórę.

Dieta najlepiej śródziemnomorska (co potwierdziło się w wielu naukowych badaniach) – bogata w warzywa oraz dobre tłuszcze roślinne, które zawierają kwasy tłuszczowe omega-3 działające przeciwzapalnie. Przeciętna Polka cierpi na ich niedobór. A szkoda, bo wpływają pozytywnie nie tylko na kondycję skóry, ale i całego organizmu.

Ochrona przeciwsłoneczna – promieniowanie UV to nie tylko winowajca starzenia skóry, ale też nowotworów. Ważne, aby pamiętać o niej każdego dnia. Aplikację powtarzamy co 2-3 h – po takim czasie staje się bowiem nieaktywna.

My – z naszymi niedoskonałościami, owszem. Ale zadbane, na co zwracała już uwagę wspomniana wcześniej Coco Chanel. Przewrotnie więc powiem: podchodźmy do medycyny estetycznej, pielęgnacji, jak do wszystkiego w życiu – z uśmiechem, umiarem i systematycznością.

 

Dr. Frankel`s Aesthetic & Anti-Aging Clinic

Stronadrfrankels.pl/ 

Adres: ul. Raszyńska 15/4, Warszawa

Kontakt: + 48 789 375 101 / recepcja@drfrankels.pl

video

GUCCI LINK TO LOVE

tagi: dr Agnes Frankel | medycyna estetyczna |

podobne artykuły