Logotyp serwisu lamode.info

Kobiety chcą mieć AI face. Twarz z algorytmu to nowy, niebezpieczny kanon piękna

Jak nieistniejące dziewczyny z generatora stały się naszym nowym marzeniem?

Kobiety chcą mieć AI face. Twarz z algorytmu to nowy, niebezpieczny kanon piękna 221863

Współczesna definicja piękna wyraźnie przesuwa akcent w stronę perfekcji, obejmującej nienagannie wygładzoną fakturę skóry i hipnotyzujące spojrzenie. Zjawisko AI Girl Aesthetic płynnie opuszcza ekrany smartfonów, stając się nowym punktem odniesienia dla estetyki codziennego makijażu oraz zabiegów pielęgnacyjnych. Fascynacja nierealną, algorytmiczną urodą stawia jednak pytanie o to, czy wirtualny wzorzec stanie się jedynie przelotną inspiracją, czy trwale przedefiniuje nasze postrzeganie swojego odbicia w lustrze.

Partner kampanii – mobile article

W tym artykule przeczytasz:

  • czym jest AI face i dlaczego różne generatory potrafią tworzyć zaskakująco podobny model kobiecej urody,
  • jakie rysy składają się na cyfrowy ideał twarzy i dlaczego część z nich pozostaje niemożliwa do wiernego odtworzenia za pomocą chirurgii,
  • dlaczego pacjentki zaczynają przynosić do gabinetów własne portrety zmodyfikowane przez sztuczną inteligencję,
  • jak generatory obrazów powielają istniejące już kanony urody i dlaczego ich wizja „pięknej kobiety” pozostaje tak wąska,
  • co dzieje się z naszym postrzeganiem własnego odbicia, kiedy regularnie oglądamy twarze pozbawione porów, asymetrii i oznak starzenia,
  • gdzie przebiega granica między wykorzystaniem AI jako inspiracji podczas konsultacji a próbą przeniesienia cyfrowej fantazji na żywą twarz.

AI face, czyli twarz zaprojektowana przez algorytm

Jaimie Potters, redaktorka amerykańskiego „InStyle”, potrzebowała zdjęcia do swojej noty autorskiej. Fotografię, którą lubiła, miała już w telefonie, jednak sukienka odsłaniająca ramiona była zbyt swobodna jak na zawodowy portret. Potters poprosiła więc ChatGPT i Gemini o zmianę ubrania na białą koszulę. Wraz z nową garderobą dostała również nową wersję własnej twarzy. Koloryt skóry pozostał znajomy, ale usta stały się pełniejsze, nos prostszy, a policzki wyżej zarysowane. Dwa narzędzia dokonały różnych transformacji, a jednak kierunek estetyczny okazał się niemal identyczny.

Taki zestaw cech specjaliści określają mianem AI face. Jest to cyfrowo zoptymalizowana twarz, w której natura zostaje poddana niezwykle precyzyjnej korekcie. Skóra nabiera jednolitej faktury, proporcje stają się harmonijne, rysy wyraźniejsze. Algorytm tworzy urodę, która wydaje się znajoma, mimo że w swojej perfekcyjnej formie właściwie nie istnieje.

Przeczytaj też: Kaizen. Japońska filozofia, dzięki której zmienisz swoje życie w 2 minuty

AI face

Fot. IG @ the_blonde_editor

Jak wygląda kobieta według sztucznej inteligencji?

AI face ma bardzo wyraźny kod estetyczny. Dermatolożka Dendy Engelman, cytowana przez „InStyle”, opisuje powtarzający się zestaw cech. „Świeże” spojrzenie, niewielki prosty nos, pełne usta z mocniej zaznaczonym łukiem Kupidyna, wysoko położone kości policzkowe oraz gładką, napiętą skórę. Charakterystyczna jest również niemal laboratoryjna harmonia proporcji. Ludzka asymetria zostaje subtelnie skorygowana, a przypadkowość rysów podporządkowana wizualnemu porządkowi.

Co dzieje się wtedy, gdy cyfrowa estetyka zaczyna uchodzić za neutralny obraz atrakcyjności? Eksperyment „The Washington Post” z 2024 roku pokazał, jak wąski potrafi być algorytmiczny kanon. DALL-E, Midjourney i Stable Diffusion poproszono o stworzenie wizerunków „pięknych kobiet”. Wszystkie przedstawione sylwetki były szczupłe, oznaki starzenia występowały jedynie na 2 proc. obrazów, a kobiety o ciemnej skórze stanowiły 9 proc. wygenerowanych postaci. Cyfrowa perfekcja okazała się więc zaskakująco jednorodna.

AI face

Fot. IG @naiovega.ai

AI uczy się piękna od ludzi

Sztuczna inteligencja nie stworzyła własnej teorii urody. Generatory uczą się zależności pomiędzy słowami i obrazami na ogromnych zbiorach danych, a wraz z nimi przejmują zapisane w kulturze stereotypy oraz preferencje estetyczne. Analizy „The Washington Post” pokazały, że modele potrafią wzmacniać zachodnie wzorce wyglądu, a przy mniej typowych cechach twarzy generować znacznie mniej realistyczne rezultaty.

Powstaje zatem interesująca pętla. Kultura dostarcza algorytmowi milionów wyobrażeń na temat piękna. Algorytm destyluje je do najbardziej powtarzalnego wzorca. Gotowy obraz wraca później do kultury jako inspiracja. AI face jest więc w pewnym sensie portretem naszych własnych obsesji, tyle że doprowadzonych do wizualnej perfekcji.

Renee Engeln, profesor psychologii na Northwestern University i autorka książki „Beauty Sick”, umieszcza to zjawisko w szerszym kontekście narzędzi służących do poprawiania wizerunku. Cyfrowe przekształcanie wyglądu tworzy wersję człowieka istniejącą wyłącznie na ekranie. Granica pomiędzy inspiracją a oczekiwaniem zaczyna się wtedy zacierać.

AI face

Fot. IG @kiami_80

Kobiety pokazują swoją twarz AI chirurgom

Cyfrowy portret dostał już bardzo konkretne zastosowanie. Chirurdzy plastyczni w USA i Wielkiej Brytanii opisują pacjentów pokazujących podczas konsultacji obrazy własnych twarzy zmodyfikowane przez generatywną sztuczną inteligencję. Fotografia stała się więc czymś w rodzaju wizualnego briefu.

Taki obraz potrafi być dla lekarza pomocny. Pozwala zobaczyć kierunek, o którym pacjentce ciężko byłoby opowiedzieć słowami. Zaczyna być jednak problematyczny w momencie, gdy zostaje potraktowany jak projekt możliwy do wiernego zrealizowania. AI pracuje na pikselach, chirurg – na kościach, chrząstce, skórze i tkance podskórnej. Organizm musi się później zagoić, a efekt zabiegu pozostaje zależny od anatomii konkretnej osoby. Brytyjscy chirurdzy cytowani przez „The Guardian” zwracają uwagę, że obrazy AI przedstawiają poziom symetrii czy wygładzenia skóry, którego medycyna nie jest w stanie bezpiecznie odtworzyć.

Przeczytaj też: AI w urodzie – pomocnik czy ryzyko? Jak sztuczna inteligencja zmienia nasze podejście do pielęgnacji

AI face

Fot. IG @skall4ks

Ile kosztuje twarz stworzona na ekranie?

Wokół fascynacji AI face wyrósł już osobny segment technologii beauty. Aplikacje analizują proporcje twarzy, pozwalają wizualizować rezultaty zabiegów albo wskazują obszary, które według algorytmu można poprawić. Istnieją również narzędzia wystawiające użytkownikowi ocenę atrakcyjności. Sama idea jest niezwykle sugestywna. Twarz zostaje przetłumaczona na dane, a uroda zaczyna przypominać projekt z listą parametrów do optymalizacji.

Tutaj pojawia się jeden z najbardziej interesujących aspektów całego zjawiska. Aplikacja zwraca uwagę na drobną asymetrię, której właścicielka twarzy wcześniej nawet nie zauważała. Po chwili pokaże również jej skorygowaną wersję. Nowa możliwość techniczna tworzy więc zupełnie nowy sposób przyglądania się sobie. Chirurdzy rozmawiający z „The Guardian” podkreślają, że próby realizowania rozbudowanych sugestii generowanych przez AI mogą prowadzić do całych zestawów kosztownych procedur, podczas gdy część cyfrowych rezultatów pozostaje poza możliwościami chirurgii.

AI face

Fot. IG @nastyadrive_

Twarz nie jest projektem do ukończenia

Najbardziej intrygująca konsekwencja AI face rozgrywa się jednak przed lustrem. Cyfrowy obraz staje się niezwykle przekonujący właśnie dlatego, że pozostaje blisko oryginału. Patrzymy na własne oczy, włosy i charakterystyczny uśmiech, ale podrasowane do obowiązującego ideału. To nadal „my”, tylko bardziej symetryczni, gładsi, młodsi.

Przy regularnym kontakcie z takimi wizerunkami zmienia się punkt odniesienia. Renee Engeln opisuje ten mechanizm jako poszerzanie dystansu pomiędzy odbiciem widzianym w lustrze a obrazem, który chcielibyśmy w nim zobaczyć. Fotografia wygenerowanej kobiety zaczyna funkcjonować jak obietnica dostępnej wersji siebie.

AI face

Fot. IG @ravenna.noire.ai

Czy AI sprawi, że wszystkie będziemy chciały wyglądać podobnie?

Generatory mogą stworzyć nieskończoną liczbę zdjęć kobiet, ale nasze wyobrażenie atrakcyjności często prowadzi do zbliżonych rezultatów. Badanie „The Washington Post” pokazało, że narzędzia miały wyraźny problem z realistycznym przedstawianiem części cech odbiegających od dominującego zachodniego kanonu urody.

Każda korekta w stronę tego samego matematycznego ideału delikatnie zmniejsza wizualną różnorodność. Charakterystyczny nos, asymetria uśmiechu czy naturalna struktura skóry stają się elementami, które cyfrowy retusz chętnie wygładza. Technologia zdolna stworzyć praktycznie każdą twarz na świecie wyjątkowo często wybiera podobną wersję piękna.

Nam pozostaje mieć nadzieję, że indywidualność z czasem zacznie nabierać wartości, której algorytm wciąż nie potrafi zmierzyć.

Przeczytaj też: Wersal daje głos przeszłości dzięki sztucznej inteligencji

AI face

Fot. IG @ravenna.noire.ai

Pytania i odpowiedzi

Czym jest AI face?

Jest to określenie cyfrowo wyidealizowanego typu twarzy pojawiającego się w obrazach tworzonych i modyfikowanych przez sztuczną inteligencję. Charakteryzuje go wysoki poziom symetrii, wygładzenie oraz proporcje zgodne z dominującymi współczesnymi kanonami urody.

Jak sztuczna inteligencja wybiera cechy uznawane za atrakcyjne?

Generatory uczą się zależności na ogromnych zbiorach obrazów i opisów. W rezultacie potrafią odzwierciedlać oraz wzmacniać wzorce obecne w kulturze, mediach i materiałach wykorzystanych podczas trenowania modeli.

Czy kobiety pokazują chirurgom plastycznym zdjęcia wygenerowane przez AI?

Takie przypadki opisują chirurdzy plastyczni pracujący m.in. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Obrazy bywają wykorzystywane podczas konsultacji jako wizualne przedstawienie oczekiwanego rezultatu.

Czy można chirurgicznie odtworzyć twarz wygenerowaną przez AI?

Zakres zmian zależy od anatomii konkretnej osoby. Generator swobodnie manipuluje obrazem, podczas gdy zabieg chirurgiczny podlega ograniczeniom wynikającym z budowy kości, tkanek oraz bezpieczeństwa medycznego.

Dlaczego AI face może wpływać na sposób, w jaki postrzegamy własną urodę?

Cyfrowo zmodyfikowany portret pozwala zobaczyć bardzo realistyczną, wyidealizowaną wersję własnej twarzy. Powtarzający się kontakt z podobnymi obrazami może przesuwać osobisty punkt odniesienia dotyczący wyglądu i zwiększać dystans pomiędzy naturalnym odbiciem a cyfrowym wzorcem.

Zdjęcie główne: IG @ravenna.noire.ai

Monika Subda Avatar

Monika Subda, redaktorka i dziennikarka od 15 lat związana z mediami internetowymi, w których pisze o tym, co aktualne i warte uwagi. Absolwentka filologii polskiej. Najbliższe są jej moda i kultura, szczególnie tam, gdzie wzajemnie się przenikają. Lubi wyłapywać nowe trendy, inspirujące marki i zjawiska, o których za chwilę może być głośno. Prywatnie fascynuje się chłodniejszymi rejonami Europy. Chętnie wraca do reportaży Ilony Wiśniewskiej i filmów z nurtu Dogmy 95.