PL / EN
POLSKI DUCH HAUTE COUTURE - WYWIAD Z PROJEKTANTKĄ SYLWIĄ ROMANIUK

POLSKI DUCH HAUTE COUTURE - WYWIAD Z PROJEKTANTKĄ SYLWIĄ ROMANIUK

Tworzy kreacje w duchu haute couture, którymi zachwycił się świat. Przeczytajcie!

Jesteśmy w niezwykłym miejscu – XIX-wiecznej kamienicy Bernsteina na rogu Alei Ujazdowskich i ulicy Wilczej w Warszawie, gdzie mieści się Twoje atelier. Trudno nie ulec wrażeniu, że to nie tyle pracownia, co spełnienie marzeń o własnym domu mody.

Rzeczywiście! To miejsce, które sobie wyśniłam i marzyłam o nim przez długi czas – zanim udało mi się je wynająć, chodziłam wokół tej właśnie kamienicy przez prawie trzy lata. Teraz mam poczucie ogromnego spełnienia. To miejsce naprawdę sprzyja tworzeniu najpiękniejszych kreacji.

 

Sięgnijmy jednak do początków Twojej pracy.

Tych pracowni było już sporo. Pierwszą z nich otworzyłam w Szczecinie, skąd pochodzę, ale po kilku latach zdecydowałam się na przeprowadzkę do Warszawy, gdzie powstała kolejna przy sąsiadującej ulicy Mokotowskiej. Zmiana miejsca pracy, a co za tym idzie, sztabu ludzi, spowodowały, że przez ostatnie siedem lat proces budowania marki nieco się wydłużył. Ale patrząc wstecz, niczego nie żałuję.

 

Kiedy pojawiła się w Tobie myśl o podjęciu zawodu projektanta mody?

Nie wychowywałam się w rodzinie kreatorów, ale zamiłowanie do tworzenia miałam odkąd pamiętam. Rysowałam, szyłam ubranka dla lalek, później odkryłam w sobie pasję do tworzenia mebli i przedmiotów w ogóle. Zdaję sobie sprawę, że otrzymałam od Boga cudowny dar, jakim jest talent – to coś, czego nie da się wyuczyć, nabyć – to się po prostu w sobie ma. W pewnym momencie zaczęli pojawiać się klienci i nastąpił moment, kiedy musiałam powiedzieć: tak, jestem projektantem mody.

 

Projektanta trudno nie zapytać o inspiracje.

One są we mnie. Nie muszę ich szukać, kreować zdarzeń, które pomogą mi je odnaleźć – mój proces twórczy wynika zdecydowanie bardziej z emocji, jakie w sobie noszę, niż rozgrywających się wokół mnie sytuacji. Najlepiej mi się tworzy, kiedy jestem szczęśliwa, zakochana, prowadzę stabilne życie. Ale też dużo mi się śni – zawsze mam obok łóżka kartki, ołówki i działam spontanicznie – biegnę, rysuję, powstaje coś zupełnie na biegu. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni i już zawsze będę twórcza.

 

Podjęłaś się bardzo trudnego, tu w Polsce, zadania, jakim jest tworzenie w duchu haute couture.

Po pierwsze lubię wyzwania. Po drugie, bardzo czuje ten design: wytworny, z przepychem. Kluczowym elementem jest tu jakość tworzonych kreacji – to kunszt, zaangażowanie, pasja i bardzo dużo pracy. Powstają arcydzieła, pieczołowicie wykańczane rzeźby. Wtedy mam wrażenie, że to nie jest coś przeciętnego. Taka estetyka mi odpowiada, bo chcę kreować piękno i się nim otaczać. Kreacje w duchy haute couture to dokładnie to, co chcę tworzyć.

Jestem świadoma, że  w Polsce jest mało okazji do założenia tak wyjątkowego stroju. Ale przecież  na świecie popyt na takie kreacje jest  ogromny, a moje klientki są w różnych miejscach. Nigdy nie myślałam o drodze, którą wybrałam, jako o trudnej – jest dokładnie taka, jaka powinna być - niemalże wpisane w moje DNA.

 

Zanim zaczęłyśmy rozmowę, zajrzałam do pomieszczenia po prawej stronie, gdzie znajdują się rzeczy z Twoich najnowszych kolekcji, chociaż przywołując je w myślach wydaje mi się, że ‘rzeczy’ to określenie, które nie przystaje do tych spektakularnych sukni, sukienek, spódnic, czy kombinezonów. Dla kogo właściwie tworzysz?

Dla wszystkich kobiet. Z każdej z nich potrafimy wydobyć piękno, dobierając odpowiedni dla niej krój i fason kreacji. Kroimy idealnie pod sylwetkę, skupiając się na wszystkich atutach, jakie kobieta dana ma i tworzymy kreację, w której będzie wyglądała zachwycająco. Jesteśmy piękne, ale czasem trzeba umieć to wydobyć – te z nas, które nie wiedzą jak to zrobić, zgłaszają się właśnie tutaj.

 

Podobno to tu odbywa się cała produkcja – od wyboru materiału, przez krojenie form, odszycie, ręczne wykonywanie zdobień, po przymiarki i przeróbki. Musisz chować na zapleczu wspaniałych fachowców.

To prawda! Mam wspaniały 10-osobowy team, z którego jestem bardzo dumna. Staram się jak najlepiej dbać o ich rozwój, mając świadomość tego, że dziś jesteśmy tutaj, ale za rok, pięć lub dziesięć, możemy być w innym miejscu na kuli ziemskiej. Chciałabym, żeby ci ludzie w przyszłości podążali za mną.

Z wizytą w atelier Sylwii Romaniuk (fot. materiały prasowe)

Ostatnio w mediach zrobiło się o Tobie głośno za sprawą sukcesu w Dubaju na Arab Fashion Week, gdzie odbył się pokaz kolekcji, którą tworzyliście specjalnie z myślą o tym wydarzeniu. Z jakim spotkaliście się odbiorem?

W Dubaju było bardzo wielu gości, obserwatorów, z czego nie zdawałam sobie  z tego sprawy. Myślałam, że oddźwięk będzie tylko lokalny, ale po pokazie dostaliśmy propozycje z przeróżnych miejsc na świecie – Los Angeles, Paryża, Londynu. Otworzyłam się na to, więc mój kalendarz jest zapełniony fantastycznymi planami.

 

Po powrocie…

Pobiegłam do moich dzieci! Jestem mamą trzymiesięcznego synka i ośmiolatka, więc mam co z nimi robić (śmiech). Jednak zawsze, kiedy mam trochę więcej wolnego czasu, staram się wyjeżdżać z Polski. Jednym z miejsc, do których lubię wracać jest Pałac w Merano we Włoszech – można się tam wyciszyć, zgromadzić dużo pozytywnej energii.

 

Nie jesteś osobą, którą łatwo spotkać na eventach, galach, bankietach, bez których nie może obyć się polska moda i show biznes. Dlaczego?

Z jednej strony bywanie na eventach to poznawanie ludzi, generowanie kontaktów, a to może przyspieszyć rozwój kariery. Ale z drugiej strony to pochłania bardzo dużo czasu, a ja lubię  czuć w sobie równowagę. Bardzo dużo pracuję i czas jaki mi zostaje wolę spędzać w domu z rodziną – takie jest moje przełożenie czasu na wartości.

 

Przez to, co projektujesz, ale i jaką jesteś osobą, różnisz się od reszty polskich projektantów. Jak oceniasz siebie na ich tle?

Nigdy nie próbowałam się z nikim porównywać. Uważam, że im więcej designerów w Polsce, czy na  świecie,  tym lepiej. Polska moda powinna się co raz bardziej rozwijać, aby jej konsumenci mieli dostęp do różnorodnych form i stylów, kreując z ich pomocą swój własny wizerunek. Jestem pewna, że każdy z nas znajduje swojego projektanta, kreatora, z którym się identyfikuje.

 

A czy nadejdzie taki moment, w którym Sylwia Romaniuk wyprodukuje kolekcję bluz?

Wolałabym, żebyś spytała mnie o kolekcję mebli lub akcesoriów, które mam w planach! Wierzę, że za ileś lat będę także projektować wnętrza hoteli.

 

Prowadzenie własnej marki modowej to często dużo trudniejsze zadanie, niż mogłoby się wydawać. Jaki jest Twój klucz do sukcesu?

Każdy, kto prowadzi swoja markę, musi być przede wszystkim autentyczny. Ja uważam, że kluczowe są wiara – niezłomna wiara – w to, że się uda oraz dbanie o jakość produktu, który się tworzy. Jeżeli ktoś robi coś na chwilę, improwizuje, to klienci to zauważą. A klienta trzeba szanować. On musi czuć pasję, miłość do tego, co tworzymy oraz pewnego rodzaju determinację.

W pewnym momencie poczułam, że jestem artystką i nie bardzo wiem, co mam z tym artyzmem zrobić. Wiedziałam jednak, że jeżeli tego w sobie nie uporządkuję, to nic z tego nie wyjdzie - dlatego powoli, krok po kroku, uczyłam się biznesowego podejścia do tego zawodu.

 

Czym jest dla Ciebie moda?

Moda to radość, szczęście, które w procesie tworzenia przejawia się w różnej postaci. To ubrania, buty, torebki i akcesoria, ale też przestrzeń, czy lifestyle. Optymizm kreuje moją rzeczywistość i dobrze mi z tym. Moda to też życie, moje i twoje, dlatego tu dziś rozmawiamy! Moją definicję mody znajdziecie również na naszym facebookowym fanpage’u ;)

tagi: SYLWIA ROMANIUK | POLSCY PROJEKTANCI | WYWIAD |

podobne artykuły