Ślub Diany Spencer był jednym z tych momentów, które zapisują się w zbiorowej pamięci nie tylko jako wydarzenie historyczne, lecz jako spektakl piękna, emocji i symboli. Ikoniczna suknia, powiewający tren, poruszenie tłumu… To wszystko znamy z setek zdjęć. A jednak w tej układance przez lata brakowało jednego puzzla: zapachu, który towarzyszył przyszłej księżnej Walii w chwili, gdy świat na nią patrzył. Dopiero po latach odkryto, że wybór perfum był nie mniej fascynujący niż sama ceremonia.
W tym artykule dowiesz się:
- Jaki sekret skrywał zapach Diany w dniu ślubu – oraz kto po latach ujawnił tę informację.
- Co wyróżnia francuski dom perfumeryjny Houbigant i dlaczego jego historia jest kluczowa dla zrozumienia wyboru Lady Di.
- Jak powstały kultowe Quelques Fleurs – pierwszy w historii tak złożony wielokwiatowy bukiet, który zrewolucjonizował perfumerię.
- Jak pachniała Diana 29 lipca 1981 roku – od cytrusowej świeżości po aksamitne nuty drzewne.
- Dlaczego jej wybór był wbrew królewskim konwenansom i czym różnił się od zapachowych preferencji monarchii.
- Jak wygląda współczesna, jubileuszowa odsłona Quelques Fleurs oraz gdzie można ją dziś zdobyć.
- Co sprawia, że zapach sprzed ponad stu lat nadal pozostaje symbolem ponadczasowego luksusu i dlaczego to właśnie Diana przyczyniła się do jego renesansu.
29 lipca 1981 roku Diana Spencer i książę Karol wzięli ślub w katedrze św. Pawła. Przyszła księżna postawiła na monumentalną suknię, którą do dziś analizuje się w podręcznikach o modzie. Wiemy wiele na temat tej kreacji i dodatków, niemniej prze lata niewiele osób wiedziało, jak Lady Di pachniała w tym wyjątkowym dniu. Tajemnica została ujawniona dopiero później przez jej makijażystkę, Barbarę Delly. To właśnie ona zdradziła, że księżna zdecydowała się na Quelques Fleurs – klasyk z francuskiego domu Houbigant. Wybór ten był nie tylko piękny, ale i symboliczny: sięgał do tradycji perfumiarstwa, która narodziła się ponad dwa stulecia wcześniej.
Dziedzictwo Houbigant
Aby zrozumieć, dlaczego Diana wybrała właśnie ten zapach, trzeba cofnąć się do 1775 roku. W Paryżu, przy rue du Faubourg Saint-Honoré, młody perfumiarz Jean-François Houbigant otworzył niewielki butik „À la Corbeille de Fleurs”. Jego naturalne kompozycje, oparte na szlachetnych, drogocennych składnikach, szybko zyskały uznanie europejskich elit – aż po królewskie komnaty.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak dopiero w 1912 roku, gdy dom Houbigant zaprezentował Quelques Fleurs. Był to pierwszy tak złożony wielokwiatowy bukiet w historii perfumerii. Zamiast jednej dominującej nuty kwiatowej – symfonia kilkudziesięciu esencji. Zamiast prostoty – kunszt i finezja. Nic dziwnego, że dekady później zapach uznano za idealny dla kobiety, która miała stać się ikoną stylu całego pokolenia.
8 perfum, które zmieniły świat – ikony, które pachną historią i odzwierciedlają minione dekady
Jak pachniała księżna Diana? Białe kwiaty, cytrusy i szlachetne drewno
Co znajdziesz w Quelques Fleurs? Jaśmin, tuberozę, konwalię, kwiat pomarańczy i ylang-ylang. Składniki te oplatają się w aromatycznym tańcu, tworząc miękką, elegancką aurę. Pierwsze minuty po aplikacji należą jednak do cytrusów. To świeża bergamotka i delikatny cytrynowy akord nadają kompozycji lekkość i energię. Dopiero po kilku godzinach zapach osiada na skórze ciepłym drzewnym finałem, gdzie odnajdziemy drewno sandałowe, cedr i subtelny akcent dębu.
To właśnie ten nietuzinkowy bukiet Diana naniosła na nadgarstki tuż przed wielkim wejściem do katedry. Według wspomnień Barbary Delly kilka kropli spadło na materiał sukni, dlatego na nagraniach widać, jak księżna subtelnie przytrzymuje halkę. Niewielki drobiazg, który tylko wzmacnia legendę tego dnia.

Lady Diana, fot. IG @princesscatherineofwales
Złamanie królewskich zasad? Zapach, który wywołał szmer w pałacowych korytarzach
Choć dziś Quelques Fleurs uznaje się za klasyk, w 1981 roku jego wybór nie był oczywisty. Brytyjska rodzina królewska od pokoleń preferowała perfumy domów wyspiarskich – stonowane, arystokratyczne, bardziej powściągliwe niż francuskie kompozycje.
Dla porównania: królowa Elżbieta II w dniu swojego ślubu otulała się zapachem White Rose z londyńskiego domu Floris. To marka, która od dziewięciu pokoleń zaopatruje monarchię w perfumy, mydła i kosmetyki. Floris tworzył również kompozycje dla Kate Middleton i Meghan Markle, a ich słynny No. 89 – noszony m.in. przez Iana Fleminga – jest do dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich zapachów.
Na tle tej tradycji decyzja Diany była sygnałem odwagi. Był to aromat zdecydowanie bardziej francuski niż angielski, bardziej nowoczesny niż ceremonialny. I bardzo „jej”.
Odrodzona legenda. Quelques Fleurs w złocistej edycji jubileuszowej
Dziś zapach, który towarzyszył Dianie, przeżywa renesans. Z okazji 250-lecia istnienia domu Houbigant marka wypuściła limitowaną edycję Quelques Fleurs — w luksusowym, złotym flakonie od korka po szklane detale. To hołd złożony historii, rzemiosłu i kobietom, które wpisały ten zapach w popkulturę.

Flakon Quelques Fleurs z okazji 250. rocznicy marki Houbigant – 800 PLN/ 100 ml
Gdzie można kupić te perfumy? Edytorska wersja dostępna jest w nowym paryskim butiku marki przy Rue François 1er, gdzie znaleźć można też zapachy, które ukształtowały historię europejskiego luksusu.
Perfumy dla kobiet z klasą. 9 zapachów, którymi onieśmielają, gdziekolwiek pójdą
