lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > Z WIZYTĄ U LUCYNY SZYMAŃSKIEJ - KOBIETY, KTÓRA STOI ZA SUKCESEM ANJI RUBIK
Lamode.info

Z WIZYTĄ U LUCYNY SZYMAŃSKIEJ  - KOBIETY, KTÓRA STOI ZA SUKCESEM ANJI RUBIK

Z WIZYTĄ U LUCYNY SZYMAŃSKIEJ - KOBIETY, KTÓRA STOI ZA SUKCESEM ANJI RUBIK

Dodane przez Karolina K., Weronika P.
16 Maj '12

Świetny design miejsca od razu przykuwa uwagę, podobnie jak przyjazna atmosfera agencji D’vision. Dużo bieli, modne lampy, ogromne akwarium vis a vis drzwi, na ścianach portrety modelek, komputery pracują non stop. To królestwo Lucyny Szymańskiej i jej teamu. Z ciekawością przyjrzeliśmy się pracy całego zespołu i porozmawialiśmy z twórczynią tego miejsca i osobą, która, mając pod skrzydłami samą Anję Rubik, w świecie modelek orientuje się doskonale. Jest o chlebie powszednim, codziennej pracy, sesjach zdjęciowych dla Vogue, niezliczonych pokazach mody i całej machinie polskiego i międzynarodowego modelingu.

 

 

Jak wyglądała droga Pani kariery?

 

Fascynacja modą zaczęła się już w liceum, z grupą przyjaciół tworzyliśmy w liceum plastycznym w Bielsku-Białej modowy zespół. Projektowaliśmy, organizowaliśmy pokazy mody. Po skończeniu szkoły stworzyliśmy pierwszą w Bielsku niewielką agencję modelek. W tym czasie jedna z firm odzieżowych w mieście zaproponowała mi stworzenie dla nich kolekcji. Efektem końcowym zainteresował się Jerzy Antkowiak, w tamtych czasach to on był guru polskiej mody. Zaprosił mnie z moją kolekcję na pokaz "Moda Polska" do Warszawy, w którym wystąpiły trzy dziewczyny z mojej agencji. Nawiązałam pierwsze kontakty z branżą mody na rynku polskim i krok po kroku zaczęłam rozwijać się w stolicy.

 

Mniej więcej po dwóch latach dostałam propozycje stworzenia agencji modelek w Studio 1 u Zbyszka Łukasiewicza. To w tej agencji zaczynała Agnieszka Maciąg, Martyna Wojciechowska… Od siedemnastu lat prowadzę jednak agencję pod własnym nazwiskiem.

 

Jak wygląda dzień pracy Lucyny Szymańskiej?

 

Bardzo różnie, czasem spokojnie pracuję w domu, często mam spotkania. Podczas pokazów pracuję bardziej intensywnie, wyjeżdżam z dziewczynami, spotykam się na miejscu z przedstawicielami innych agencji. Wstaję wcześnie rano, bywam na castingach i przymiarkach razem z moimi modelkami. Obserwuję, że praca modelki nie jest łatwym kawałkiem chleba, choć tak by się mogło wydawać. Dziewczyny mają po dwadzieścia castingów dziennie, w różnych częściach miasta. Często nie ma nawet czasu na porządny posiłek.

 

Wiadomo, że ważną częścią agencji modelek są jej bookerzy. W jaki sposób dobiera Pani ich w D’vision?

 

Staramy się zwracać uwagę na osobowość, pasję do tego zawodu. Całą wiedzę przekazujemy na miejscu, bo nie ma w Polsce i na świecie szkół dla bookerów. Uczymy ich jak wyglądają kontakty z klientami, w jaki sposób z nimi rozmawiać. Większość naszych bookerów pracuje z nami od lat, tworzymy bardzo zgrany zespół. Zaznaczę ,ze dobry booker jest bardzo ważny, ponieważ to on załatwia dziewczynom prace, kontaktuje się z klientami i negocjuje warunki kontraktów.

 

 

D'visionfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO/ Z wizytą u Lucyny Szymańskiej w agencji D'vision

 

 

Chętnie współpracujecie z młodymi talentami w branży? Fotografami, stylistami?

 

Jeśli fotograf jest młody i zdolny robi u nas testy, makijażyści i fryzjerzy tworzą osobną agencję. W naszej agencji ważna jest przede wszystkim atmosfera, wybieramy ludzi ambitnych, ale zwyczajnie, po ludzku fajnych.

 

 

Jakie warunki musi spełnić kandydatka na modelkę, aby zwrócić Pani uwagę?

 

Najważniejsze są warunki fizyczne, zwracamy oczywiście dużą uwagę na twarz. Dziewczyna nie musi być piękna w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Większość top modelek jest plastyczna, nie mają urody miss, ale są szczupłe i interesujące. Szukamy też osobowości, bo przecież ładnych dziewczyn są na świecie tysiące. Te twarze, które są na topie, są twarzami nie dającymi się wymazać z pamięci. Ważny jest też charakter…

 

A jakie cechy charakteru powinna mieć modelka, żeby wytrwać w tym biznesie?

 

Zdecydowanie musi mieć silną osobowość, bo początki wcale nie są łatwe. Tu w Polsce, być może jest łatwiej, jednak poza granicami kraju natłok pracy, pokazów jest ogromny. Dziewczyny mają po kilkanaście castingów dziennie i nie dość, że nie mają czasu na nic innego, często spotykają się z odmową klientów. Dla początkującej, nie do końca jeszcze rozumiejącej ten biznes dziewczyny nie jest to łatwe. Rolą agentów jest wprowadzenie dziewczyn w tajniki branży, dodawanie otuchy. Jednak modelki, które osiągają sukces od samego początku są zdeterminowane, chcą zrobić karierę.

 

No właśnie, czy można oszacować jaki procent dziewczyn, które reprezentujecie, ma tę determinację i  bierze udział w naprawdę lukratywnych projektach?

 

Trudno mi określić procentowo, jednak jest ich coraz więcej. Z biegiem czasu zauważyłam, że dziewczyny są coraz pewniejsze siebie, lepiej wiedzą czego chcą.

 

 

D'visionfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO/ Z wizytą u Lucyny Szymańskiej w agencji D'vision

 

 

Nie jest to spowodowane większą dostępnością branży? Poprzez takie programy jak Top Model dostaje się więcej szans?

 

Tak, to prawda, ale to nie jest zasługa tylko programu Top Model. Coraz więcej osób zgłasza się do naszej agencji, często rodzice przyprowadzają swoje latorośle. Dobrze, że właśnie oni mają większą świadomość i wiedzą, że ich dzieciaki trafiają w dobre ręce. Ten zawód jest już na tyle przybliżony społeczeństwu, przez wiele dziewczyn, które ten sukces osiągnęły (choćby Anja Rubik, Zuza Bijoch), że ludzie przestali się obawiać „czyhających niebezpieczeństw”.

 

Nawiązując do bezpieczeństwa, w jaki sposób agencja zapewnia je młodej modelce, która po raz pierwszy wyjeżdża z kraju?

 

Na pierwszym spotkaniu, (jeśli dziewczyna jest nieletnia obecni są też rodzice), wyjaśniamy i tłumaczymy co może ją spotkać na miejscu. Zwracamy też uwagę na samodzielność i niezależność kandydatki, jeśli jest gotowa na wyjazd, jedzie. Jeśli nie, czekamy jakiś czas na usamodzielnienie. W niektórych przypadkach razem z modelkami podróżują też rodzice. Często sama wyjeżdżam z najmłodszymi dziewczynami na kilkanaście dni np. do Nowego Jorku, chodzę z nimi na pierwsze castingi, zdradzam jak się mają ubierać, oprowadzam po mieście.

 

Jak wygląda droga promocji młodej modelki w Polsce, a jak za granicą?

 

Na początku robimy testy. Są modelki, które od początku bardzo dobrze pracują z obiektywem, pięknie wychodzą na zdjęciach, ale są też takie, które potrzebują trochę więcej czasu. Na początku podpowiadamy, bo one muszą nauczyć się świadomości własnego ciała. Nikt podczas sesji nie będzie nią sterował. Klient oczekuje ,ze modelka przychodząc na sesje jest przygotowana profesjonalnie i potrafi pozować.

 

W Polsce z reguły wysyłamy zdjęcia nowej twarzy do klientów, fotografów, stylistów. Za granicą jest tak, że klienci wysyłają do agencji informacje o castingach i to agencja wysyła dziewczyny na wybrane castingi. Są też spotkania z tamtejszymi fotografami i stylistami.  Im lepsza agencja, tym lepsze bardziej intratne kontrakty. Czasem zdarza się, że nie zawsze nowe modelki mogą się dostać na taki casting. Klient otrzymuje najpierw od wszystkich agencji cały plik kompozytek i potem casting director i styliści wybierają ewentualnie sto dziewczyn, które chcą zobaczyć na castingu. Następnie wybierają czterdzieści, pięćdziesiąt do pokazu. Trzeba mieć szczęście, ale te i siłę przebicia i wiarę w siebie.

 

 

Jak szybko modelki zaczynają na siebie zarabiać?

 

To zależy od łutu szczęścia. Może się zdarzyć tak, że już pierwsze zlecenie będzie intratne. Trzeba jednak zaznaczyć, że wydatki agencji na modelkę są odciągane od jej zarobków. Agencja inwestuje, podejmuje ryzyko. W Polsce ta inwestycja może nie jest duża, ale za granicą wchodzą w to koszty mieszkania, biletów lotniczych, kieszonkowego, testów.

 

D'visionFot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO/ Z wizytą u Lucyny Szymańskiej w agencji D'vision

 

Dużo mówi się o horrendalnie wysokich zarobkach modelek, jakiego rzędu są to kwoty?

 

Bardzo różnie, od kilkuset złotych za pokaz w Polsce po kilkset tysięcy euro  za ważne kampanie za granicą. Sesje zdjęciowe nie są dobrze płatne, ale za to wyjątkowo ważne w portfolio modelki. Edytorial dla Vogue robi się często za powiedzmy 100 euro i trzeba sobie jeszcze opłacić bilet, ale to jest ogromna promocja, nawet dla top modelki.

 

Stawki za pokazy w różnych miastach też są z góry ustalone – dzielą się na kategorie A,B,C. W Mediolanie za chodzenie po wybiegu zarabia się najwięcej. W Nowym Jorku najmniej, dużo modelek dostaje ubrania za udział w pokazie danej marki.

 

 

Czy aktualnie więcej modelek przychodzi do agencji czy sami je znajdujecie?

 

Głównie przychodzą same, czasem nowe twarze polecają nam znajomi fotografowie, stylistki. Tu w Polsce zawód scouta w zasadzie nie istnieje, brakuje specjalistów. Czasem oczywiście zdarza się, że gdzieś natrafiamy na ładną dziewczynę i zapraszamy ją do agencji. Fotografujemy polaroidem, bo na tego rodzaju zdjęciach widać dokładnie jak wygląda modelka. Zwykle o kolejnym etapie decydują szczegóły, małe detale np. odległość między nosem a ustami.

 

Jeśli Wasza agencja odmówi kandydatce, to ta powinna próbować dalej?

 

Jeśli widzimy, że dziewczyna jest ładna, ale za mało interesująca, mówimy, żeby poszukała szansy w agencjach bardziej komercyjnych. Stawiamy na jakość, nigdy na ilość.

 

Czy zawód modelki wiąże się z inwestycjami ze strony samej zainteresowanej? Czy to agencja początkowo inwestuje w portfolio?

 

W żadnej poważnej agencji modelka nie ponosi na początku żadnych kosztów. To agencja inwestuje w zdjęcia, w portfolio, w wyjazdy. Na sukces modelki składa się sukces całego zespołu bookerów.

 

 

Który rynek jest dla modelki najbardziej przyjazny? Dużo początkujących modelek wyjeżdża do Japonii…

 

Mimo tego, że Japonię dotknął kryzys, młode dziewczyny nadal chętnie wyjeżdżają tam na pierwsze pokazy. Na castingi jeżdżą w grupach lub mają swojego kierowcę, stąd pełne bezpieczeństwo. Ale to rynek amerykański jest jednym z najważniejszych rynków na rozpoczęcie kariery. To tam pracują najlepsi fotografowie.

 

Czy na polskim rynku dzieje się dużo?

 

Na pewno nie tyle, ile poza granicami, ale rynek powoli się rozrasta. Mamy w Polsce kilka pism, kilku projektantów i kilkanaście firm odzieżowych, więc nie jest to dużo. Staramy się nasze modelki raczej wysyłać za granicę, ale polski rynek jest dla nas bardzo ważny i nasze modelki również dużo pracują. Mamy świetnych fotografów, których zdjęcia dziewczyny maja w książkach, pracując na całym świecie.

 

 

Kim są modelki reprezentowane przez D’vision, które robią w tej chwili największą karierę?

 

W tym sezonie była to świetna piątka – Anja, Zuza, która skoczyła o dwa oczka wyżej w rankingu models.com i zajmuje 13.miejsce, Emilia Nawarecka, Maja Salamon po raz durgi chodziła exclusive u Balenciaga i Patrycja Gardygajło, która na rynku jest już wiele lat, a dopiero w tym roku jej się powiodło.

 

D'visionfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO/ Z wizytą u Lucyny Szymańskiej w agencji D'vision

 

Czy historie całej wymienionej piątki są podobne?

 

Wszystkie dziewczyny zgłosiły się do nas same. Zuza Bijoch zanim pojawiła się w D’vision, była we wszystkich innych agencjach w Warszawie i wszędzie jej odmówiono. Miała wtedy 13 lat i 160 cm wzrostu, była więc dla nich za młoda i za niska. My dostrzeliliśmy jej potencjał, niesamowitą twarz i niezwykłą jak na tak młodą dziewczynę dojrzałość. Poczekaliśmy, aż urośnie i zrobiła ogromną karierę.

 

Podobnie było chyba z Anją? Jej też rzucano kłody pod nogi…

 

Próbowała kilka razy, brała udział w konkursach i nie wygrywała ich. Była młodziutka, niedoświadczona. Jej mama stwierdziła, że nie ma sensu się stresować. Poprosiłam ją o jeszcze jedną szansę, bo w Anji widziałam modelkę dużej rangi.

 

Trafiła do Paryża, gdzie ucząc się pracowała tylko w weekendy. Potem, przez przypadek, tuż po sesji zdjęciowej zdążyła jeszcze na casting do kampanii perfum Chloé. I to był moment przełomowy.

 

Do jakiego momentu modelka ma wpływ na to co dzieje się w jej karierze?

 

Anja na przykład ma już taką pozycję, że w dużej mierze może decydować sama, choć i tak zwykle dyskutujemy wspólnie nad projektami. Oczywiście nie jest też tak, że dziewczyny nie mają nic do powiedzenia w agencji. Modelka może odmówić, zwłaszcza jeśli są to zdjęcia rozbierane.

 

A co sądzi Pani o takich zdjęciach w programie Top Model?

 

Ten program jest dość specyficzny, mocno przerysowany. Obawiam się, że prawdziwy świat mody mógłby znudzić przeciętnego widza. Trochę szkoda, bo obraz modelingu przedstawiany w tego typu reality show mocno wypacza rzeczywistość. Sama Anja nie robiła nagich zdjęć, dopóki nie skończyła 18.lat i wybierała typ zdjęć, fotografa, rodzaj magazynu.

Poza tym dużo pisze się teraz o seks aferach z młodymi modelkami. Prawda jest taka, że takie sytuacje nie mają miejsca w przypadku dobrych modelek i dużych, profesjonalnych agencji.

 

 

D'visionfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO/ Z wizytą u Lucyny Szymańskiej w agencji D'vision

 

Dziewczyny z Top Model również są w agencji D’vision?

 

Tak, ponieważ z programem jesteśmy związani kontraktem. Bez Top Model te dziewczyny nie trafiłyby do naszej agencji. Kilka z nich przed programem było u nas, ale nie spełniały warunków. Mają teraz szansę zaistnieć na rynku polskim, za granicą jest trudniej, tam się liczą przede wszystkim dobre warunki do zostania modelką.

 

Jeśli miałaby Pani wytypować jedną z dziewczyn z tego modowego reality show, która ma szanse na zrobienie kariery to byłaby to…

 

Olga, tegoroczna zwyciężczyni, jest profesjonalistką. W Londynie miała testy, pracuje w Tel Awiwie, po powrocie jedzie na kontrakt do Chin i Australii. Jednak czy zrobi wielką karierę, trudno powiedzieć, bo jej uroda jest komercyjna. Magda Roman ma bardzo duże szanse, teraz wszystko w jej rękach, musi zadbać o sylwetkę i nauczyć się angielskiego. Agencje zagraniczne wciąż o nią pytają. Mam też nadzieję, że uda się Verze i Asi Kudzbalskiej. Ta czwórka może pracować zagranicą.

 

 

Rozbierane zdjęcia to jedna strona medalu, a co sądzi Pani o zaburzeniach odżywiania wśród modelek? Problem anoreksji istnieje na tak szeroką skalę, jak się o tym mówi?

 

Tak naprawdę procent modelek chorujących na anoreksję jest naprawdę niewielki, w stosunku do dziewczyn, które naprawdę na to chorują i wcale nie marzą o karierze w modelingu. Oczywiście zdarzają się problemy z jedzeniem w wyniku presji klientów, którzy wymagają odpowiedniej sylwetki. Czasem jest tak, że dziewczyny, które nie osiągają dużych sukcesów w pracy, na siłę próbują się dopasować do kanonu sylwetki. Myślę, że często ma też to głębsze, bardziej złożone podłoże – samotność, brak rodziny poza granicami kraju, nieodpowiednia opieka agencji. W D’vision przez lata zdarzyły się dwa przypadki zachorowania na anoreksję, ale nasza reakcja była natychmiastowa.

 

 

Na koniec zapytam może,  o to co słychać u „najlepszej piątki D’vision”?

 

Anja pracuje z Sashą nad nowym numerem magazynu 25. Premiera będzie miała miejsce na festiwalu w Cannes. Jeździ w różne miejsca na świecie, czuwa nad sesjami zdjęciowymi. Prócz tego oczywiście pracuje jako modelka. Zuza po pokazach wróciła do szkoły, w między czasie pracuje, podobnie jak Emilia i Maja. Patrycja wzięła udział w pokazie Chanel w Tokio i leci do Nowego Jorku.

 

 

Dziękujemy za rozmowę.

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja