lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > TOMASZ OSSOLIŃSKI I JEGO MADE TO MEASURE
Lamode.info

TOMASZ OSSOLIŃSKI I JEGO MADE TO MEASURE

TOMASZ OSSOLIŃSKI I JEGO MADE TO MEASURE

Dodane przez Weronika P.
14 Kwiecień '11

Jako jedni z pierwszych odwiedziliśmy nowo otwarte atelier jednego z czołowych projektantów w polskiej branży mody, Tomasza Ossolińskiego. Pracowania Made to measure znajduje się w prestiżowych wnętrzach warszawskiego hotelu Bristol, a sam designer opowiedział nam o kulisach jej powstania, inspiracjach do najnowszej jesienno-zimowej kolekcji oraz coraz większym zapotrzebowaniu na luksus w Polsce.

 

 

Na swoje atelier wybrał Pan miejsce niezwykłe, Hotel Bristol, dlaczego? Czy fakt, iż znajduje się on vis a vis ulicy Ossolińskich miał jakieś szczególne znaczenie?

 

Odkąd pamiętam myślałem o otwarciu atelier w tym właśnie miejscu. Tak się złożyło, że miałem możliwość wdrożenia planu w życie i jest to najlepszy przykład tego, że marzenia jednak się spełniają. Nazwa ulicy naprzeciwko jest zupełnie przypadkowa, jednak przyznaję, dodaje dodatkowego smaczku. Przy wyborze kierowałem się głównie niezwykłym charakterem i klimatem hotelu Bristol. Na dzień dzisiejszy już wiem, że to był strzał w dziesiątkę – zarówno ja sam, jak i moi klienci doskonale się tu czujemy. Nie jest to typowy butik, to pracownia, w której można się spotkać i porozmawiać.

 

tl_files/moda polska/osobowosci/TOMASZ OSSOLINSKI/stol.JPG

fot. LAMODE.INFO na zdj. atelier Made to measure

 

 

Czy może Pan zdradzić, jaka filozofia kryje się pod nazwą Pańskiej pracowni?

 

Made to measure, czyli po prostu szycie na miarę to nazewnictwo, które funkcjonuje międzynarodowo. O szyciu na miarę made to measure mówi się na przykład na targach, na które jeżdżę zwykle dwa razy do roku. Moją pracownię odwiedzają goście z różnych stron świata, a więc jest to też nazwa uniwersalna w przekazie.

 

 

Jak ma się w Polsce zapotrzebowanie na ubrania szyte na miarę?

 

To się bardzo zmienia – obserwuję ten rynek od osiemnastu lat, odkąd zacząłem pracować w zawodzie projektanta i uważam, że mężczyźni oczekuje czegoś zupełnie innego niż kobiety. Mężczyzna, który raz spróbuje uszyć garnitur na miarę i nosi go zgodnie z obowiązującym go dress codem, docenia jakość projektu i wraca po kolejny. Panowie zaczęli dbać o to, co na siebie zakładają, bo w dzisiejszych czasach wygląd ma niezwykłe znaczenie i pomaga w pracy.

 

tl_files/moda polska/osobowosci/TOMASZ OSSOLINSKI/vogue.JPG

fot. LAMODE.INFO na zdj. atelier Made to measure


 

Co zainspirowało Pana do stworzenia najnowszej, jesienno-zimowej kolekcji? Do kogo jest skierowana?

 

Obserwuję wnikliwie przede wszystkim kolekcje tkanin i ich wzornictwo, bo to one są pierwszym sygnałem dla projektanta przy tworzeniu kolekcji. Widzę ogromne zmiany – kiedyś prince de galles, drobna krateczka była ekstrawagancka, teraz przeszła do odrobinę nudnej klasyki. Rodzaj deseni i kolorów, które pojawiły się obecnie dają ogromne pole do pracy. Pozytywnie zaskakują i dodają nowych inspiracji. W modzie damskiej numerem jeden jest zdecydowanie kolor, w męskiej występuje on w wersji bardziej stonowanej. Całość pobrzmiewa nutą retro, latami 70-tymi i 80-tymi. Ciekawą rzeczą jest to, że moda w stylu casual, która kiedyś proporcjonalnie przegrywała z garniturami, teraz święci tryumfy. Są to projekty wciąż utrzymane w formalnej estetyce, ale jednak casualowo-sportowe.

 

 

Czy przy tworzeniu kolekcji sugeruje się Pan trendami?

 

Co pół roku, na bieżąco oglądam nowe kolekcje tkanin. Aktualnie wiem, co będzie modne latem przyszłego roku. Czerpię, podobnie jak światowi projektanci, informacje przekazywane z najlepszych na świecie, renomowanych fabryk przez biura tendencji. To bardzo istotny element procesu tworzenia. Dzięki doświadczeniu w branży, można poprzez propozycje tkanin, wyczuć kierunek, w którym moda pójdzie w kolejnym sezonie. Na początku XXI stulecia pojawiło się bardzo dużo tkanin o technicznym wykończeniu i to się później przełożyło na trend w modzie, następnie uwaga skupiła się na materiałach retro i to także miało swoje przełożenie w branży. Zresztą, producenci, którzy tworzą tkaniny, inspirują się bardzo często starymi albumami, w których znajdują oryginalne wycinki materiałów z dawnych lat.

 

tl_files/moda polska/osobowosci/TOMASZ OSSOLINSKI/materialy.JPG

fot. LAMODE.INFO na zdj. atelier Made to measure

 

 

Jakie ma Pan plany rozwoju marki?

 

Na pewno krokiem milowym w rozwoju mojej marki jest miejsce, w którym właśnie się znajdujemy. To pierwszy flagowy butik-pracownia. Ponadto tradycyjnie już 3 września odbędzie się pokaz kolekcji, który będzie miał miejsce w hotelu Bristol. Jesienią pojawi się też na półkach kolekcja jesienno-zimowa oraz wszystkie akcesoria (krawaty, dodatki, poszetki, spinki). Szczególną uwagę zwracam na rozwój segmentu szycia na miarę i oferty dla klientów indywidualnych. To jest myśl przewodnia marki Tomasz Ossoliński.

 

 

Co decyduje o tym, że produkt jest luksusowy?

 

Cała filozofia szycia na miarę jest luksusem. Uwaga zwrócona na każdego klienta, jakość materiału, to jak taki garnitur się nosi. Kaszmirowa marynarka posłuży nam w niezmienionym stanie przez lata. Luksusem jest też dostępność szerokiego wachlarza tkanin. Poza tym jesteśmy jedyną pracownią, która szyje próbne garnitury, które pozwalają „poczuć” krój garnituru zanim zamówiony materiał zostanie pokrojony. Proces przygotowania takiego garnituru trwa od 4 do 6 tygodni.

 

tl_files/moda polska/osobowosci/TOMASZ OSSOLINSKI/stolik.JPG

fot. LAMODE.INFO na zdj. atelier Made to measure

 

 

Jak ocenia Pan kondycję polskiego rynku odzieżowego? Jak duży jest popyt na modę „spod igły”?

 

Na pewno mieliśmy moment swoistego zastoju w polskiej modzie. Jednak zaczęły powstawać takie inicjatywy jak Art&Fashion Festival w poznańskim Starym Browarze, który staram się wspierać i któremu kibicuję od samego początku oraz Fashion Week Łódź, który zaskoczył mnie profesjonalizmem organizacji. Ponadto dla projektantów z dłuższym stażem, obserwacja poczynań młodych adeptów sztuki projektowania jest ciekawym doświadczeniem. Trzeba być otwartym na nowe. Dzięki młodym zdolnym w modzie od kilku lat coś się dzieje. Oczywiście są to pewnego rodzaju pierwsze próby, ale prezentujące całkiem wysoki poziom.

 

 

Czy polskie szkoły projektowania pomagają młodym designerom w rozwoju?

 

Szczerze mówiąc, zawsze do takich szkół podchodziłem dość sceptycznie. Rozczarowywały mnie prace dyplomowe absolwentów jednej z najważniejszych niegdyś szkół projektowania w Łodzi, jednak ostatnio widziałem prace młodej projektantki z Katedry Ubioru, które stworzyła pod okiem Małgorzaty Czudak (projektantki MMC) pozytywnie mnie zaskoczyły. Niemniej jednak, aby dorównać poziomem standardom europejskim potrzebujemy jeszcze kilku dobrych lat.

 

Trzeba też jasno powiedzieć, że większość małych szkół projektowania nie pomaga młodym ludziom, a wręcz często im szkodzi. Sam nie ukończyłem studiów w kierunku mody, a Gosia Baczyńska na przykład jest absolwentką wydziału ceramiki. Zachęcam do studiowania nad innych kierunkach niż projektowanie, bo to nie dyplom decyduje o sukcesie. W polskich szkołach brakuje rzetelnej wiedzy o konstrukcji, brakuje też często świeżości i nowoczesności, a moda to sztuka, żywy organizm, nad którym ciągle trzeba pracować. Przez taki sposób nauczania młodzi projektanci tylko powielają błędy. Myślę, że takie inicjatywy jak  Art&Fashion w Poznaniu powinno być dla wielu szkół wzorem kreatywnego podejścia do mody.

 

Dziękujemy za rozmowę.

 

tl_files/moda polska/osobowosci/TOMASZ OSSOLINSKI/albumy.JPG

fot. LAMODE.INFO

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja