lamode > TRENDY > MIEJSCA > Z WIZYTĄ W SALONIE BOBBI BROWN – NOWE URODOWE MIEJSCE W STOLICY
Lamode.info

Z WIZYTĄ W SALONIE BOBBI BROWN – NOWE URODOWE MIEJSCE W STOLICY

Z WIZYTĄ W SALONIE BOBBI BROWN – NOWE URODOWE MIEJSCE W STOLICY

Dodane przez Ismena Dąbrowska
17 Maj '14

Stawia na naturalność, uwydatniając to, co najlepsze w kobiecie. Bo według Bobbi Brown tajemnica piękna jest prosta – bądź tym, kim jesteś. Niektórzy mówią, że makijaż, jaki proponuje Bobbi Brown to no make-up, a on jest po prostu dobrze dobrany. Teraz o tym przekonać się może każda z nas, bo ta jedna z najsłynniejszych wizażystek i ekspertek w dziecinie makijażu na świecie, niedawno otworzyła swoje podwoje – pierwszy firmowy salon Bobbi Brown w Polsce.

 

To tam, na placu Unii Lubelskiej, spotkaliśmy się z główną makijażystką marki w naszym kraju – Magdą Atkins, która już od 15 lat pracuje w zawodzie, a dla marki maluje już od dekady. Rozmawiałyśmy z nią m.in. o filozofii marki, którą jak się okazało – pokazała na mnie samej. W dziesięciu krokach zaprezentowała to, na co mogą liczyć wszystkie klientki salonu – lekcję makijażu wykonaną przez profesjonalistów. To w niej kryje się wszystko, za co na całym świecie ceniona jest Bobbi Brown.

 

Podkład, tusz do rzęs i róż do policzków – moja filozofia makijażu. Żyję w biegu, maluję się w pośpiechu, a Magda pokazała, że warto poświęcić sobie kilka minut więcej, zgodnie z tym, co wiele razy udowadniała Bobbi Brown - że idealny make-up można wykonać w 3 minuty, nawet jadąc autem. Musi być dobrany do naszego stylu życia, a to zapewnione jest w jej firmowym salonie. Zawsze powtarza, że nigdy nie można sprzedać kobiecie produktów, których nie będzie używać, dlatego, o czym wiedzą już fanki marki, kosmetyki dobrane w czasie tej kilkunastominutowej konsultacji nie są na chwilę, ale można się do nich przyzwyczaić na lata.

 

w salonie bobbi brown

 fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

„Dla Bobbi Brown podstawą jest piękna skóra, która jest bazą, płótnem dla makijażu. Jeżeli będzie zadbana to bez względu na to, co potem na nią nałożymy – zawsze będzie wyglądać dobrze. Pracując przy pokazach mody Bobbi spędza godziny na przygotowaniu skóry, by potem nałożyć jedynie eyeliner i piękny look gotowy. Dla niej liczy się pewność siebie i podstawą jej filozofii jest niezmienianie kobiety makijażem, ale sprawienie by poczuła się pewniejsza siebie, piękniejsza” – mówi Magda. I tutaj rozpoczyna się krok pierwszy, czyli przygotowanie skóry. Na początek krótki wywiad – czy jestem bardzo zapracowana, czego oczekuję, czy żyję szybko i jak wygląda mój makijaż, na co dzień? Następnie konsultacje rozpoczynają się od sprawdzenia cery.

 

Bobbi Brown w swojej ofercie ma rewelacyjne produkty do zmywania makijażu m.in. Extra Balm Rise. Jej zdaniem skórę zawsze powinno się zmywać wodą, dlatego rozwiewa tym kosmetykiem wątpliwość, że woda wysusza. Wszystko dlatego, że ma on w sobie olejki i naturalne wyciągi m.in. z grapefruita, które bardzo nawilżają. Po dodaniu do niego odrobiny wody z konsystencji żelowej Balm Rise zmienia się w mleczko i wręcz rozpuszcza makijaż. A do tego obłędnie pachnie! To, co jest ważne i co podkreślała Magda – produkty są w większości naturalne, nie zawierają sztucznych substancji zapachowych, dlatego tak intensywnie pachną.

 

Po zmyciu makijażu pora na pielęgnację z pomocą kremów Bobbi Brown, które nawilżają dzięki wyciągom m.in. z awokado, ale także przede wszystkim przygotowują skórę do makijażu, dzięki bazie, którą mają w składzie. Następnym krokiem jest serum o właściwościach hamujących parowanie wody. Zatrzymuje ją w organizmie, zabezpiecza przed jej tratą. W przypadku skóry odwodnionej jak moja – to jeden z kluczowych kosmetyków. W tym wypadku należy unikać okolic oczu.

 

To, co wyróżnia pielęgnację Bobbi Brown to automatyczny efekt, który nadaje każdy krem. Cera po chwili jest już rozpromieniona. Krem pod oczy z właściwościami kojącymi sprawia, że najdelikatniejsza skóra jest momentalnie nawilżona. Ten do twarzy Hydrating Face Cream z wyciągiem z alg, to szklanka wody dla skóry. Ostatnia kwestia – balsam do ust Lip Balm, który pobudza cyrkulację, nawilża i podkreśla kolor, a także ma ochronę słoneczną.

 

Przed nami punkt drugi, czyli zaczynamy make-up. Magda zaznacza, że już w tym momencie skóra powinna mieć efekt rozświetlenia, efekt trójwymiarowy, bo matowa jest płaska. Szukamy idealnego podkładu. W ofercie marki znajdziemy zarówno te bardzo blade jak i prawie czarne, czyli ponad 20 odcieni. „Bobbi była pierwszą osobą, która wymyśliła podkłady o podtonie żółtym, bo bez względu na to, jaki mamy kolor skóry – naturalnie to jest nasz podton. W przypadku skóry naczynkowej będzie on neutralizował zaczerwienienia, a różowy podkreślał” – mówi wizażystka.

 

To, co ważne, to komplementarność kolorystyczna kosmetyków – jeżeli mamy kolor podkładu, korektora to bez względu na formułę będzie odpowiadał mu dobrany do niego inny, ale w formie sztyftu. Bobbi jest perfekcjonistką, jeżeli chodzi o przygotowanie płótna, dlatego w ofercie ma ok. 230 różnych kombinacji korektorów!

 

„Korektor dla niej jest sekretem wszechświata, bo dobrze dobrany potrafi zdziałać cuda. Pierwszy korektor powinien mieć kolor różowy, bo neutralizuje fioletowe cienie pod oczami. Nakładamy go przy samej linii rzęs pędzelkiem. Drugi powinien być o ton jaśniejszy od podkładu” – zaznacza Magda Atkins. Główna wizażystka marki podkreśla też, że 90% sukcesu w makijażu to odpowiednie narzędzia, dlatego Bobbi stawia na doskonale wyprofilowane pędzle z naturalnego albo ze sztucznego włosia, w zależności od potrzeb. Po 2-3 latach wciąż go nie tracą, nie przerzedzają się.

 

w salonie bobbi brown

fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Magda każe trzymać mi lusterko i podglądać w nim efekty kolejnych kroków. To także wynika z filozofii Bobbi - po wyjściu z salonu musimy mieć łatwość w wykonywaniu tego makijażu, a dzięki lusterku możemy wszystko zobaczyć. Na szczęście tak szeroki wachlarz, bardzo praktycznych produktów marki sprawia, że nie ma możliwości, żeby sobie z nim nie poradzić. Jednym z nich jest nowość marki – CC Cream, produkt korygujący koloryt skóry, ale nie dający efektu kryjącego. Zawiera odrobinę fioletowego tonu, dzięki czemu neutralizuje zaczerwienienia. Nie wolno mylić go z kremem BB, który plasuje się między podkładem, a kremem i zapewnia większa krycie. 

 

„Wersja CC działa na zasadzie odbicia światła, więc skóra nie jest, jak w przypadku kiedyś popularnych zielonych baz, szara. Dziś wybieramy coś naturalnego, lekkiego i idealnego na lato i tutaj sprawdzi się dużo lżejszy od podkładu krem BB. Jest delikatny, ma filtr słoneczny, jest beztłuszczowy, ale zapobiega wyparowywaniu wody. Co ważne kolor tego Beauty Balm’u odpowiada kolorowi podkładu w sztyfcie” – podkreśla wizażystka.

 

Magda nakłada krem BB nie na całą twarz, ale tam, gdzie trzeba ukryć zaczerwienienia. „Nie robimy maski, wybieramy bardziej centralną części twarzy i aplikujemy palcem, bo pod wpływem ciepła lepiej się rozprowadza. Jeżeli ktoś powie Ci, jaki masz ładny podkład to musisz go zmienić, ale jak powie, że pięknie wyglądasz – to znaczy, że rola make-upu została spełniona”.


BB krem dał efekt rozświetlenia, skóra nie jest już matowa. Podkładem w sztyfcie ukrywamy drobne niedoskonałości. Nakładamy go placem i zawsze możemy mieć pod ręką w torebce. Na koniec lekko zmatowiłyśmy strefę T. Należy pamiętać o tym, że wybierając puder trzeba wybrać taki, który nie zmieni koloru podkładu, a wtopi się w skórę!

 

Ku zdziwieniu niektórych, przy tak jasnej skórze jak moja Magda użyła bronzera. Nie takiego, jaki przychodzi wam w pierwszej chwili na myśl. Ten miał odcień różowo-brzoskwiniowy, bo przy porcelanowej skórze wyrównuje efekt naturalnej opalenizny. Warto pamiętać o tym, że puder brązujący sprawdzamy na dekolcie lub na ręku, tam gdzie się naturalnie opalamy, a nakładamy go tak, jak padają promienie słoneczne, omijając okolice oczu, nosa i brody. Musimy pamiętać o szyi!

 

Teraz przyszła kolej na róż. „Bobbi mówi, musimy patrzeć na naturę, bo ona nas nie oszuka. Pamiętam jak byłam z nią na warsztatach i jak dobierałyśmy róż to szczypałyśmy się w policzki i ten kolor, który wychodził był najbardziej naturalny. U Bobbi wszystkie są intensywne, ale na twarzy z ich pomocą wychodzi zdrowy rumieniec. Dobieramy ten idealny na podstawie naturalnego koloru ust i nakładamy nie wciągając policzków, ale uśmiechając się” – zaznacza Magda.

 

w salonie bobbi brown

fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Jeżeli za dużo nałożysz, albo stwierdzisz, że to nie to – Bobbi ma nowy produkt, który jest innowacją w dziedzinie wizażu. Brightening Finish Powder to puder, który określany jest mianem Photoshopa dla makijażu. Dzięki proteinom jedwabiu paletka będąca kombinacją wielu kolorów daje efekt rozświetlenia, miesza odcienie na skórze i wygładza ją. Wow!

 

Przed nami kolejny krok, czyli oczy. „Bardzo nietypowe jest to, że u Bobbi Brown są one ostatnim krokiem w makijażu, podczas gdy większość marek od nich zaczyna. Jednak ona zawsze uczy nas, że oczy są tak ekscytującym momentem w makijażu, że usta i policzki traktujemy wówczas pobłażliwie i nie poświęcamy im należytej uwagi” – podkreśla wizażystka. Ich naturalną ramą są brwi, dlatego należy o nie odpowiednio dbać i właściwie regulować. Nie podkreślamy ich czarnym kolorem, ale dobieramy idealny do naszej karnacji. „Bobbi znów patrzy tutaj na naturę – kolor wybieramy pod kątem barwy korzenia włosów i ten, który się najbardziej wtapia jest strzałem w dziesiątkę. Nakładamy go w przestrzeniach między pojedynczymi brwiami, do tego utrwalający łuk brwiowy Brow Shaper i gotowe”.

 

Teraz pora na cienie. Według wskazówek Magdy potrzebne będą nam trzy cienie – pierwszy nakładany na powiece ruchomej, drugi rozświetlający fragment pod łukiem brwiowym, a trzeci podkreślający kącik oka. Robimy nim odwróconą literkę V, żeby zimitować naturalny cień na oku.

 

„U Bobbi wszystko polega na mieszaniu kolorów, więc rozmazujemy cienie bazowe, żeby przejścia były bardziej płynne. Kolejny krok to sztandarowy produkt Bobbi - żelowy eyeliner, który wprowadziła, jako pierwsza. Kiedyś była w telewizji, a że nie pozwała się nikomu malować, poza swoją zaufaną makijażystką, tym razem postanowiła zrobić to sama. I zapomniała kosmetyczki. Jedyny produkt, jaki miała to była maskara i z jej pomocą zrobiła sobie makijaż – pomalowała rzęsy i użyła, jako eyeliner. I tak jej się spodobał ten pomysł, że wprowadziła żelowy eyeliner na rynek. To co jest najważniejsze, jak mówi Bobbi – nigdy nie powinien być on jaśniejszy od twojego koloru tęczówki”.

 

Na koniec pomadka w kolorze zbliżonym do koloru ust. Należy dobrać ją z gamy takiej jak nasz róż. „Bobbi Brown uważa, że każda kobieta powinna mieć swoją małą czarną – czyli pomadkę podkreślającą naturalny kolor ust. Mówi też, że jeżeli mamy szminkę, którą jesteśmy w stanie nałożyć bez lusterka – to jest dla nas idealna. Natomiast, jeżeli mamy opory – oznacza to, że nie do końca ufamy temu kolorowi. Bo tajemnica Bobbi Brown jest jedna – jesteś piękna, kiedy jesteś sobą, a pewność siebie wymaga jedynie dobrze dobranej oprawy”.

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja