lamode > MODA POLSKA > POKAZY MODY > VISTULA – POKAZ KOLEKCJI JESIEŃ ZIMA 2014/2015
Lamode.info

VISTULA – POKAZ KOLEKCJI JESIEŃ ZIMA 2014/2015

VISTULA – POKAZ KOLEKCJI JESIEŃ ZIMA 2014/2015

Dodane przez Kamila Maria Żyźniewska
11 Wrzesień '14

Potocznie mówi się, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Trudno temu zaprzeczyć – być może sytuacje lubią się powtarzać, chociaż niemożliwością jest doświadczyć identycznej „kąpieli”. Dawna woda odpłynęła, a każda historia znalazła sobie własne miejsce – nikt jednak nie odmawia nam, by sięgnąć do przeszłości i powspominać. Moda także kocha zataczać takie koła, czego przykładem jest miejsce pokazu jesienno-zimowej kolekcji 2014/2015 marki Vistula.

 

Miejsce z pewnością nieprzypadkowe i od razu kojarzące się z nazwą polskiej marki. Mowa tu o znajdującej się po praskiej stronie Wisły Poniatówce, która swego czasu była popularnym wśród mieszkańców Warszawy kąpieliskiem. To właśnie na tej plaży, w latach 20. i 30. , kwitło towarzyskie, kulturalne życie stolicy – niestety nie na długo, bo całą beztroskę i sielankę błyskawicznie przerwał wybuch II Wojny Światowej. Oczywiście, z czasem wszystko powoli wracało do normy, a zapomniana przez chwilę plaża nad Wisłą ponownie zaczęła tętnić życiem.

 

Vistula kocha nostalgiczne powroty. W zeszłym roku pokaz polskiej marki odbył się we wnętrzach Zamku Królewskiego, gdzie w okresie międzywojennym cyklicznie odbywały się rauty i bale warszawskiej śmietanki towarzyskiej. Przy okazji nowego sezonu, premiera najnowszej kolekcji przeniosła się do specjalnie zbudowanego na tę okazję namiotu na terenie plaży nad Wisłą.

 

Przygotowane na wydarzenie miejsce robiło wrażenie, podobnie jak długa kolejka gości przybyłych na pokaz mody. Była nastrojowo oświetlona przestrzeń, ciągnący się metrami czarny dywan oraz znajdujący się po drugiej stronie brzegu Wisły ogromny neon z logo marki. Równie skutecznie przyciągały uwagę wystrojone na wieczorną imprezę panie w wysokich szpilkach, które z godnym podziwu uporem postanowiły zignorować sugestię założenia płaskich butów, jaka pojawiła się na zaproszeniu. Jak widać, dla niektórych istnieją żelazne zasady, których pod żadnym pozorem nie należy łamać – nawet za cenę skręcenia kostki czy ugrzęźnięcia obcasem w piaszczystej drodze czy nierównym chodniku.

 

Organizacja całej imprezy przebiegała bardzo sprawnie. Każdy z gości otrzymał karteczkę z wyznaczonym numerem miejsca i mógł bez zbędnej walki o krzesło w spokoju oczekiwać rozpoczęcia pokazu najnowszej kolekcji. Być może dla większości nie są to najbardziej istotne niuanse, rzutujące na pozytywny odbiór pokazu, jednak dobra organizacja to zawsze połowa sukcesu przy tego typu wydarzeniach. Jak to się mówi – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A skoro o tym mowa, to szkoda jedynie, że stanowiskiem pracy sporej części mediów były miejsca stojące. Oczywiście, usytuowanie się tuż za rzędami krzeseł gwarantowało całkiem dobrą widoczność, jednak nie można było liczyć na szansę dostrzeżenia wszystkich niuansów i detali prezentowanej na wybiegu męskiej garderoby.

 

Ale przejdźmy do sedna. Pokaz kolekcji otworzył Tony Ward, jedna z najbardziej oczekiwanych osób całego wydarzenia. Przystojny Amerykanin, który rozpoczął karierę modela w latach 80. kampanią bielizny Calvina Kleina, od tamtego czasu zaczął błyskawicznie piąć się po szczeblach kariery. Po współpracy z takimi markami jak m.in. Roberto Cavalli, Diesel, Chanel czy H&M, w jego imponującym portfolio pojawiła się również Vistula. Ward, który został twarzą jesienno-zimowej kampanii 2014/2015 polskiej marki, był niewątpliwie pierwszoplanowym bohaterem minionego wieczoru.

 

Pokaz został podzielony na poszczególne bloki tematyczne. Zaczęło się od klasycznej elegancji, nawiązującej do stylu włoskiego krawiectwa. Podkreślały ją dopasowane spodnie w kant i taliowane marynarki w odcieniach niebieskiego, granatu i szarości. Nowoczesny charakter garderoby uwydatniły dostosowane do krojów, stosunkowo wąskie klapy przy marynarkach oraz małe sportowe kołnierzyki. Ekstrawaganckiego sznytu całości dodały takie elementy jak skrócone nogawki odsłaniające kobaltowe skarpetki oraz wzorzyste chusty, dopełniające elegancki wygląd części stylizacji.

 

Następnie, zaprezentowaną na wybiegu elegancką klasykę uzupełniły propozycje utrzymane w charakterze miejskiego każualu. Wśród nich znalazły się puchowe kurtki, sportowe marynarki zapinane na dwa guziki, z naszywanymi po wierzchu kieszeniami oraz wąskie dżinsowe spodnie z delikatnymi przetarciami na udach i kolanach. Ostatnim wyraźnym tematem jesienno-zimowej kolekcji polskiej marki była garderoba wieczorowa. Pojawiły się smokingowe marynarki w klasycznych zestawieniach z białą koszulą, czarnymi spodniami i muszką.

 

Widocznym na pierwszy rzut oka motywom przewodnim trudno było wyznaczyć wyraźne granice. W czasie pokazu stały się one raczej płynne i dość umowne, gdyż poszczególne części garderoby, przypisane konkretnemu stylowi, bardzo szybko odnajdywały się w zupełnie innej estetyce. Dżinsowe rurki czuły się równie dobrze w towarzystwie eleganckiej marynarki, co budrysówki. Czarna ramoneska odważnie zajęła miejsce obok białej koszuli, muszki i pasa smokingowego, a klasykę w stonowanej palecie odcieni potrafiły przełamać tak mocne zestawy jak prezentująca się od stóp do głów kolorowa kratka (kraciasty garnitur to zdecydowany faworyt całej kolekcji, choć z pewnością należy do rodzaju tych nieszablonowych i dość odważnych propozycji).

 

Podobny nastrój budowała również muzyka – od „Diabłów z Loudun” Krzysztofa Pendereckiego, po ścieżkę dźwiękową autorstwa Wojciecha Kilara z filmów takich jak „Salto”, „Zazdrość i medycyna” czy „Dziewiąte wrota” oraz energetyczny utwór „Sabotage” legendarnego już zespołu Beastie Boys i „Sen o Warszawie” Czesława Niemena. Choć była to spora różnorodność muzyczna, zdecydowanie zapadała w pamięć i wpływała na atmosferę całego wydarzenia. Na tym przykładzie, chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że wszystko było zapięte na ostatni guzik.

 

 

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja