Ostatni weekend sierpnia można spędzić nad wodą i udawać, że wrzesień wcale nie czeka tuż za rogiem. Jest jednak dobry sposób na pożegnanie wakacji – kilka godzin spędzonych ze sztuką. Tym bardziej, że 30 sierpnia zamykają się wystawy, których później nie będzie już okazji zobaczyć. Warszawa proponuje monumentalną instalację Minh Lan Tran, która zmienia architekturę Muzeum Sztuki Nowoczesnej w opowieść o ciele, świetle i pamięci. Nieznanego Wojciecha Weissa odkryjesz w Poznaniu, a we Wrocławiu przekonasz się, że niewielka ceramiczna płytka potrafi opowiedzieć dzieje kilku stuleci europejskiego wzornictwa.
W tym artykule przeczytasz:
- które wystawy warto zobaczyć w ostatni weekend sierpnia 2026 roku w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku i Zakopanem,
- dlaczego monumentalny „Rdzeń” Minh Lan Tran w Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest dziełem, którego nie da się oddzielić od architektury budynku,
- jakie nieznane dotąd szerokiej publiczności grafiki i rysunki Wojciecha Weissa można oglądać w Poznaniu i co szkice przygotowawcze zdradzają na temat jego procesu twórczego,
- jak niewielkie ceramiczne płytki opowiadają dzieje europejskiego wzornictwa oraz które obiekty warto odnaleźć na kameralnej wystawie „Płytki, flizy, tafelki” we Wrocławiu,
- jakie mniej znane oblicze Zofii Rydet pokazuje gdański „Świat uczuć i wyobraźni” i czym surrealistyczne fotomontaże artystki różnią się od słynnego „Zapisu socjologicznego”,
- jak polscy fotografowie XX wieku kształtowali sposób, w jaki do dziś patrzymy na Tatry, oraz dlaczego warto zobaczyć rekonstrukcję fragmentu wystawy „Tatry i Podhale” z 1939 roku,
- które ekspozycje kończą się już 30 sierpnia i są tym samym jedną z ostatnich okazji na kulturalne pożegnanie tegorocznych wakacji.
Minh Lan Tran „Rdzeń”. Ostatnie dni monumentalnej instalacji w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
„Rdzeń” Minh Lan Tran wymaga od widza uwagi. Trzeba poruszać się razem z nim, zmieniać perspektywę, patrzeć w górę i obserwować, jak światło przechodzi przez jego półtransparentną powierzchnię. Monumentalna praca została bowiem stworzona specjalnie dla klatki schodowej Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i bez tej architektury trudno byłoby wyobrazić ją sobie w tej samej formie.
Artystka urodzona w 1997 roku w Hongkongu wykorzystała pojedynczy, dziewiętnastometrowy arkusz naturalnego lateksu. Zawieszony wertykalnie przypomina ogromny zwój, membranę albo fragment skóry. Nie pozostaje nieruchomy i obojętny wobec otoczenia. Reaguje na światło, grawitację i ruch ludzi przemieszczających się po schodach.
Materiał jest tutaj równie ważny jak forma. Naturalny lateks pozyskuje się poprzez nacinanie kory drzewa kauczukowego i zbieranie wypływającego z niego mlecznego soku. Tran dostrzega w tym procesie gest naruszenia żywej tkanki. Skojarzenie z raną i płynami ciała prowadzi dalej, w stronę historii kolonialnej eksploatacji kauczuku w Wietnamie. Plantacje funkcjonujące w okresie francuskich rządów stały się miejscami skrajnego wyzysku, a jednocześnie przestrzeniami, w których rodził się antykolonialny opór.

Fot. artmuseum.pl
Na powierzchni lateksu pojawia się również szelak, ziemia, węgiel, kreda i pigment. Tran rozrywa, nacina, przypala, zszywa i wymazuje. Gest niszczenia spotyka się z gestem naprawiania, a powierzchnia pracy nosi ślady obu.
„Rdzeń” warto oglądać również w odniesieniu do tego, co znajduje się za muzealnymi szybami. Wokół trwa transformacja miasta, ziemia jest rozkopywana i przemieszczana, w sąsiedztwie powstaje teatr, nad całością dominuje Pałac Kultury i Nauki. Tran odpowiada na ten krajobraz pracą, która sama wygląda jak materia poddawana nieustannej zmianie. Najpiękniejszy element instalacji pojawia się jednak wysoko nad głowami zwiedzających. Praca została precyzyjnie ustawiona względem świetlika, dzięki czemu światło przechodzi przez jej centrum i opada ku posadzce. Malarstwo przestaje być tutaj płaskim obrazem. Staje się czymś pomiędzy ziemią, ciałem a światłem.
To ostatnia okazja, by zobaczyć „Rdzeń”. Wystawa trwa do 30 sierpnia 2026 roku.
Przeczytaj też: Jedyny taki van Gogh w Polsce. 9 wystaw, które warto zobaczyć jeszcze przed końcem lata
Nieznany Wojciech Weiss w Muzeum Narodowym w Poznaniu
Wojciecha Weissa znamy przede wszystkim jako jednego z najważniejszych artystów Młodej Polski, autora obrazów pełnych ekspresji, nastroju i niezwykłej wrażliwości na kolor. Poznańska wystawa proponuje jednak spotkanie z częścią jego twórczości pozostającą zdecydowanie dalej od pierwszego planu. „Wojciech Weiss. Nieznane grafiki i rysunki” prezentuje prace, z których wiele po raz pierwszy zostało udostępnionych publiczności. Sam ten fakt byłby wystarczającym powodem, żeby zajrzeć do Muzeum Narodowego w Poznaniu w ostatni weekend sierpnia.
Ekspozycja została podzielona na dwie odsłony. Pierwsza skupia się na pejzażu, druga prowadzi w bardziej intymne rejony – portrety, autoportrety, akty i sceny rozgrywające się we wnętrzach. Prace powstawały przez kilka dekad, od początku XX wieku aż do czasu II wojny światowej. Najciekawsze są szkice i studia przygotowawcze. Pozwalają zobaczyć moment poprzedzający ukończone dzieło, kiedy kompozycja dopiero się rodzi, a artysta szuka właściwej linii, proporcji i gestu. W ten sposób zaglądamy Weissowi przez ramię podczas pracy.
Ekspozycję można oglądać do 30 sierpnia 2026 roku.

Fot. Mat. prasowe
„Płytki, flizy, tafelki”. Małe przedmioty i wielkie dzieje designu we Wrocławiu
Nie każda wystawa potrzebuje monumentalnej skali, zwłaszcza gdy cała historia sztuki dekoracyjnej mieści się na powierzchni niewielkiego ceramicznego kwadratu. Z takiego założenia zdaje się wychodzić wystawa „Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Kameralna ekspozycja skupia się na jednym przedmiocie, który przez stulecia pozostawał gdzieś pomiędzy rzemiosłem, sztuką a codziennością. Zobaczymy tu hiszpańskie azulejos, holenderskie flizy oraz średniowieczne płytki podłogowe. Zmieniają się techniki, ornamenty i funkcje, ale powraca ta sama potrzeba przekształcenia użytkowej powierzchni w coś, na czym warto zatrzymać wzrok.
Ceramika okazuje się przy okazji doskonałym dokumentem zmieniających się gustów. Ornament mówi o epoce niemal tyle samo co obraz czy mebel. Wśród prezentowanych obiektów znalazły się dekoracyjne płytki z XVII i XVIII wieku, ceramiczny szyld z herbem oraz rokokowa płyta przedstawiająca egzotycznego ptaka. Wystawa spodoba się osobom zainteresowanym nie tylko sztuką, lecz także wnętrzami, wzornictwem i historią przedmiotów. Patrząc na dawne flizy, trudno zresztą nie zauważyć, jak wiele współczesnych trendów wnętrzarskich ma znacznie dłuższą historię, niż sugerowałyby nasze zapisane foldery na Pintereście.
Wystawa kończy się 30 sierpnia 2026 roku.
Przeczytaj też: Odkrywam muzea, które pokazują najpiękniejsze oblicze Walencji. 6 adresów dla miłośników sztuki

Fot. Mat. prasowe
Zofia Rydet w Gdańsku. Świat zupełnie inny niż „Zapis socjologiczny”
Nazwisko Zofii Rydet natychmiast przywołuje „Zapis socjologiczny” – monumentalny projekt fotograficzny, dzięki któremu artystka zajmuje wyjątkowe miejsce w historii polskiej fotografii. Wystawa prezentowana w Zielonej Bramie w Gdańsku prowadzi jednak w zupełnie inną stronę jej twórczości. „Świat uczuć i wyobraźni” jest bardziej osobisty, symboliczny i surrealistyczny.
Na ekspozycji znalazło się blisko sto fotomontaży powstałych w latach 1968-1975. Artystka wykorzystywała wyłącznie wykonane przez siebie fotografie, łącząc je w nowe, nieoczywiste obrazy. Powstała z nich opowieść o najbardziej elementarnych doświadczeniach. Miłości, samotności, przemijaniu, wojnie, lęku i nadziei. Realność zaczyna przypominać tutaj sen. Ludzkie sylwetki spotykają się z krajobrazem, proporcje przestają podlegać zwykłej logice, a znajome elementy wyrwane z pierwotnego kontekstu nabierają nowych znaczeń.
Wystawę uzupełniają materiały archiwalne, wcześniej niepublikowane fotografie oraz prace pochodzące z innych cykli. To wymarzona okazja, żeby zobaczyć Rydet nie jako chłodną obserwatorkę rzeczywistości, lecz artystkę budującą niezwykle prywatny język wyobraźni.
Tutaj nie trzeba się spieszyć. Wystawa pozostaje otwarta do 27 września 2026 roku, ale jeśli ostatni weekend wakacji spędzacie w Trójmieście, koniecznie wpiszcie Zieloną Bramę do kalendarza.

Fot. Mat. prasowe
Tatry bez koloru. „Czarno-białe szaleństwo” w Zakopanem
Tatry należą dziś do najbardziej fotografowanych miejsc w Polsce. Każdego dnia oglądamy je na tysiącach ekranów, w perfekcyjnie nasyconych kolorach, przy wschodach słońca i ponad morzem chmur. Wystawa „Czarno-białe szaleństwo. Tatry, modernizm, fotografia” w Muzeum Tatrzańskim cofa nas do momentu, kiedy wizualny język tych gór dopiero się kształtował. Zgromadzono około 150 oryginalnych fotografii, pocztówek i albumów z okresu od lat 20. do 80. XX wieku. Wśród autorów pojawiają się nazwiska fundamentalne dla historii polskiej fotografii, między innymi Edward Hartwig, Józef Oppenheim i Zofia Rydet.
Pięć części ekspozycji prowadzi przez panoramy, narciarstwo, skalne pejzaże i gwałtowne zjawiska atmosferyczne. Tatry przestają być wyłącznie tematem fotografii. Stają się laboratorium modernistycznego patrzenia – światła, geometrii, kontrastu i eksperymentalnego kadru. Jednym z najciekawszych punktów wystawy jest rekonstrukcja fragmentu legendarnej ekspozycji „Tatry i Podhale” z 1939 roku, niewidzianej w tej formie od ponad osiemdziesięciu lat. Dopełnia ją archiwalny film „Biały ślad” z 1932 roku.
„Czarno-białe szaleństwo” można oglądać do 27 września 2026 roku. Jeśli więc ostatni weekend sierpnia spędzacie w Zakopanem, między jednym szlakiem a drugim warto zobaczyć Tatry jeszcze raz, tym razem cudzymi oczami.
Przeczytaj też: Mycie podłogi stało się sztuką. Ta bezpłatna wystawa w DESA Unicum zaskakuje

Fot. Mat. prasowe
Pytania i odpowiedzi
Jakie wystawy warto zobaczyć w ostatni weekend sierpnia 2026?
Warto zwrócić uwagę na „Rdzeń” Minh Lan Tran w Warszawie, wystawę nieznanych grafik i rysunków Wojciecha Weissa w Poznaniu oraz „Płytki, flizy, tafelki” we Wrocławiu. W Gdańsku można zobaczyć „Świat uczuć i wyobraźni” Zofii Rydet, a w Zakopanem „Czarno-białe szaleństwo. Tatry, modernizm, fotografia”.
Które wystawy kończą się wraz z ostatnim weekendem wakacji?
Do 30 sierpnia 2026 roku można oglądać „Rdzeń” Minh Lan Tran w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, „Wojciech Weiss. Nieznane grafiki i rysunki” w Muzeum Narodowym w Poznaniu oraz „Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.
Co zobaczyć w Warszawie w ostatni weekend sierpnia?
Jedną z najciekawszych propozycji jest „Rdzeń” Minh Lan Tran w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dziewiętnastometrowa instalacja z naturalnego lateksu została zaprojektowana specjalnie dla muzealnej klatki schodowej i zmienia się pod wpływem światła, ruchu oraz perspektywy oglądającego.
Jaką wystawę warto zobaczyć nad morzem pod koniec wakacji?
W Zielonej Bramie w Gdańsku prezentowana jest wystawa „Zofia Rydet. Świat uczuć i wyobraźni”. Zgromadzono na niej blisko sto fotomontaży, które pokazują bardziej osobistą, metaforyczną i surrealistyczną stronę twórczości jednej z najważniejszych polskich fotografek XX wieku.
Co warto zobaczyć w Zakopanem poza Tatrami?
W Muzeum Tatrzańskim warto odwiedzić „Czarno-białe szaleństwo. Tatry, modernizm, fotografia”. Ekspozycja pokazuje około 150 fotografii, pocztówek i albumów oraz pozwala zobaczyć, jak przez dziesięciolecia zmieniał się fotograficzny obraz Tatr. Szczególną atrakcją jest rekonstrukcja fragmentu wystawy „Tatry i Podhale” z 1939 roku.
Zdjęcie główne: IG @ msnwarszawa
