Czy da się zmieścić w jednym filmie kobietę, która duetowała z Sinatrą, olśniewała Las Vegas i jednocześnie przez lata mierzyła się z samotnością, jakiej nie życzyłabyś nawet wrogowi? Twórcy filmu “Violetta Villas” postanowili spróbować i właśnie pokazali pierwszy zwiastun. To jedna z najgłośniej zapowiadanych polskich premier tej jesieni, bo to pierwsza w historii polskiego kina pełnometrażowa opowieść o legendarnej artystce, a w roli tytułowej zobaczymy Sandrę Drzymalską.
W artykule przeczytasz:
- kim jest Sandra Drzymalska i dlaczego to właśnie ona wciela się w Violettę Villas,
- jaką historię opowiada film, od prowincjonalnej dziewczyny po gwiazdę Las Vegas,
- z jakimi hollywoodzkimi gwiazdami naprawdę występowała Violetta Villas,
- dlaczego producentem filmu jest ktoś znacznie bliższy tej historii, niż mogłoby się wydawać,
- kto stoi za kamerą i scenariuszem oraz jakie nagrody ma na koncie reżyserka.
Sandra Drzymalska – po Izabeli Łęckiej wciela się w diwę polskiej estrady
Zacznijmy od tego, co najbardziej rozgrzewa social media, czyli obsada. Sandra Drzymalska ma w tym roku wymarzony aktorski moment. Niedawno na Netflix trafił serial “Lalka”, w którym gra Izabelę Łęcką, a teraz wyszedł zwiastun filmu, w którym zagra główną bohaterkę. Dwie tak duże, obsypane uwagą role w ciągu jednego roku to coś, czym niewielu aktorów może się dziś pochwalić, więc śmiało można powiedzieć, że “Violetta Villas” to dla Drzymalskiej kolejny wielki krok zaraz po “Lalce”.
Te dwie role dzieliły od siebie dosłownie tygodnie, co sama aktorka przyznała w rozmowie z Karoliną Błaszkiewicz dla Onetu. Zapytana, czy brakuje jej gorsetu Izabeli, odpowiedziała:
To bardzo ciekawe, bo dwa tygodnie po zrzuceniu go weszłam na plan filmu o Violetcie Villas i zdecydowanie czegoś mi brakowało… Chociaż grając Łęcką, zarzekałam się, że nie chcę już roli kostiumowej, żadnych sukien, peruk. Minął jednak miesiąc i zatęskniłam za XIX wiekiem. To zupełnie inna rzeczywistość, która uruchamia wyobraźnię. Zresztą jestem osobą bardzo ciekawą świata. Lubię odkrywać rzeczy, które są mi obce.
To nie przypadek, że producenci nazywają ją “objawieniem” i jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek ostatnich lat, a sama Drzymalska w rozmowie ze “Zwierciadłem“ tłumaczyła zresztą, jakich ról w ogóle szuka:
Role muszą mnie nieść. Chcę przedstawiać w kinie niezależne bohaterki, bo to mnie interesuje – wyjawiła aktorka.

Kadr z filmu “Lalka” Fot. mat. prasowy
Zawodowo zaczynała skromnie, w serialach “Belfer” i “Stuleciu Winnych”, ale prawdziwy przełom przyniosła jej rola w netflixowym “Sexify”, gdzie grała studentkę pracującą nad aplikacją poświęconą kobiecej seksualności. Ironia losu chce, że teraz gra kobietę, której życie było równie odważne, co skomplikowane. Do tego Sandra Drzymalska pojawiła się już w nominowanym do Oscara filmie “IO” Jerzego Skolimowskiego, więc doświadczenia z dużym, międzynarodowym kinem jej nie brakuje.
U jej boku, jak podaje program festiwalu w Gdyni, zobaczymy też Antoniego Rembelskiego, Antoniego Tyszkiewicza oraz Borysa Szyca, więc obsada zapowiada się na jedną z mocniejszych tej jesieni.
Przeczytaj też: Jak naturalnie zagęścić rzęsy? 7 zasad, których trzymam się w codziennej pielęgnacji
O czym będzie film “Violetta Villas”? O dziewczynie z prowincji, która chciała podbić świat
Zanim padnie pierwsze “Violetta Villas”, w filmie poznajemy Czesławę Gospodarek, młodą kobietę z wielkimi marzeniami i jeszcze większym uporem. Na początku lat 60., razem z małym synkiem, przeprowadza się do Warszawy, żeby zacząć wszystko od nowa. Nie poddaje się mimo kolejnych przeciwności, wciąż wierzy w swój wielki moment i w końcu go dostaje. Przybiera artystyczny pseudonim Violetta Villas, a jej kariera nabiera tempa w oszałamiającym tempie.
Prawdziwy przełom przyszedł, kiedy w 1965 roku zdobyła Grand Prix na międzynarodowym festiwalu w Rennes, co otworzyło jej drzwi do paryskiej Olympii. Stamtąd, dosłownie chwilę później, na scenę słynnego Dunes Hotel w Las Vegas. Brzmi jak bajka, prawda? Cała trudność w tym, że bajki mają też ciemną stronę.
Hollywoodzki rozdział, o którym mało kto pamięta
Tu robi się wyjątkowo ciekawie, bo o tej części kariery Violetty Villas mówi się dziś zaskakująco mało. W Las Vegas śpiewała nie tylko z Frankiem Sinatrą, ale też z Deanem Martinem i Sammym Davisem Juniorem, a w Hollywood zdążyła zagrać u boku Lee Marvina, Glenna Forda i samego Boba Hope’a. W 1968 roku nagrywała nawet dla wytwórni Capitol Records, tej samej, z którą kojarzą się The Beatles czy Frank Sinatra. Wedle lokalnych źródeł z jej rodzinnego Lewina Kłodzkiego miała być zapraszana nawet do Białego Domu, na występ przed prezydentem Stanów Zjednoczonych, a na scenę wjeżdżała podobno konno albo swoim jaguarem, w sukniach szytych na miarę u Diora. Zgadzam się, brzmi to na tyle nieprawdopodobnie, że aż chce się to zobaczyć na ekranie.
Twórcy sami zapowiadają, że nie będzie to ani laurka, ani tabloidowa historia, bo całą opowieść obejrzymy z perspektywy syna artystki, mimowolnego świadka narodzin i upadku gwiazdy. Film pokazuje także uzależnienie, lęk, samotność i presję ze strony władz PRL, które przez lata odbierały artystce paszport i możliwość swobodnego podróżowania. Wszystko to obserwuje dorastający chłopiec, który patrzy, jak jego matka wymyka się światu, rodzinie i samej sobie. Jak zapewniają scenarzyści, to nie jest kolejna cukierkowa biografia gwiazdy, tylko opowieść o cenie marzeń, o miłości, której zabrakło, i o synu zmuszonym dorosnąć znacznie szybciej, niż powinien.
Nasz film opowiada o postaci absolutnie ikonicznej. Violetta Villas była i wciąż pozostaje zjawiskiem bez precedensu – niekwestionowaną divą, której osobowość i talent są rozpoznawalne dla kilku pokoleń Polaków. To nie tylko legenda muzyki, ale trwały element polskiej popkultury. Pierwsze 10 lat jej kariery to historia spektakularnego sukcesu: dziewczyna z małego miasteczka dzięki talentowi i uporowi trafia na sceny paryskiej Olimpii i Las Vegas, występując obok Edith Piaf, Franka Sinatry czy Paula Anki. W tamtym czasie była artystką światowego formatu, wyprzedzającą swoje czasy. Jednocześnie jest to opowieść o cenie sławy, film pokazuje Violettę jako człowieka z krwi i kości – kobietę, matkę, artystkę. Skupiamy się na dekadzie, w której rodzi się legenda i pojawiają się pierwsze pęknięcia, opowiadając tę historię z perspektywy bliskiej, intymnej i wolnej od tabloidowych uproszczeń – tłumaczą Mariusz Włodarski i Agnieszka Wasiak, producenci “Violetty Villas” (Lava Films).

Kadr z filmu “Violetta Villas” Fot. mat. prasowy
Krzysztof Gospodarek, syn Violetty Villas został producentem filmu
Dość dużym zaskoczeniem jest fakt, że koproducentem jest Krzysztof Gospodarek. Scenariusz Karolina Bielawska napisała wspólnie z Małgorzatą Gospodarek, kolejną osobą z rodziny artystki, dzięki czemu cała produkcja ma w sobie coś więcej niż typowy dystans reżysera do bohatera. Dla mnie to ten szczegół zmienia całe postrzeganie filmu, bo jednak ciężko w takim wypadku wyreżyserować obiektywną historię. I czy na pewno nie będzie to laurka dla polskiej legendy? Ciężko stwierdzi, być może rodzina chce rozliczyć się z trudną przeszłością.
Przeczytaj też: Zostawił po sobie 3,5 tys. obrazów i 10 tys. rysunków. Edward Dwurnik malował Polskę jak nikt inny
Charakteryzacja i kostiumy rodem z estradowego blichtru
Za charakteryzację odpowiada zespół nominowany do Oscara za “Brzydką siostrę”: Anne Cathrine Sauerberg i Thomas Foldberg. Kreację widoczną na plakacie zaprojektował Tomasz Ossoliński, który stworzył też trzy inne sceniczne wizerunki gwiazdy, inspirowane oryginalnymi kostiumami Violetty Villas, tymi samymi, które kiedyś rzeczywiście szyto jej na miarę u najlepszych projektantów. Cały efekt wizualny to wynik jego współpracy z główną kostiumografką filmu, Małgorzatą Fudalą, autorką pozostałych kreacji. Jeśli liczyłaś na odrobinę estradowego przepychu i brokatu, raczej się nie zawiedziesz.

Charakteryzacja w filmie “Violetta Villas” Fot. IG @lavafilms.pl
Film “Violetta Villas” – zwiastun
Zaciekawiona? Oto zwiastun filmu o Violettcie Villas.
Przeczytaj też: Skończyłaś „Lalkę”? Te 6 seriali może wciągnąć cię równie mocno
Pytania i odpowiedzi
Kim naprawdę była Violetta Villas?
Naprawdę nazywała się Czesława Cieślak, po pierwszym mężu Gospodarek, i była polską piosenkarką o głosie rozpiętym podobno na cztery oktawy. W latach sześćdziesiątych podbiła paryską Olympię i sceny Las Vegas, gdzie występowała między innymi z Frankiem Sinatrą, Deanem Martinem i Sammym Davisem Juniorem, zanim w kolejnych dekadach zmagała się z samotnością i problemami zdrowotnymi.
Czy to prawda, że producent filmu jest spokrewniony z Violettą Villas?
Tak, wśród koproducentów wymieniany jest Krzysztof Gospodarek, syn artystki, a scenariusz Karolina Bielawska napisała wspólnie z Małgorzatą Gospodarek, kolejną osobą z rodziny. To rzadka sytuacja, w której biografię gwiazdy współtworzą osoby, które znały ją osobiście.
Czy to pierwszy film o Violetcie Villas?
Tak, twórcy podkreślają, że to pierwsza w Polsce pełnometrażowa, kinowa opowieść o tej artystce, mimo że jej historia od lat wracała w dokumentach i publikacjach prasowych.
Kiedy będzie premiera kinowa “Violetty Villas”?
Film trafi do polskich kin 27 listopada, natomiast wcześniej, 21 września, zadebiutuje na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie powalczy w Konkursie Głównym.
