Logotyp serwisu lamode.info

Wolt to nie tylko jedzenie. 5 sytuacji, w których naprawdę mnie uratował

Dzięki tej aplikacji odkryjesz też swoje miasto na nowo.

Wolt to nie tylko jedzenie. 5 sytuacji, w których naprawdę mnie uratował 221559

Przez długi czas Wolt kojarzył mi się z jednym: zamawianiem jedzenia, kiedy nie mam czasu albo ochoty gotować. Dopiero później odkryłam, że w aplikacji można znaleźć znacznie więcej – od zakupów spożywczych i kosmetyków po kwiaty i prezenty. I właśnie wtedy zaczęłam korzystać z niej trochę inaczej. Nie tylko wtedy, kiedy byłam głodna, ale też gdy czegoś po prostu potrzebowałam.

Partner kampanii – mobile article

Wolt to coś więcej niż dostawa pod drzwi

Warszawska (i dorosła) codzienność rzadko wygląda tak, jak ją sobie rano zaplanujemy. Jednego dnia brakuje czasu na obiad, drugiego kończą się zapasy w lodówce, a trzeciego… gdy sklepy mają się zaraz zamknąć, przypominam sobie, czego zapomniałam kupić. 

I wiesz co? Właśnie w takich momentach zaczęłam doceniać, że Wolt nie ogranicza się wyłącznie do restauracji. W zależności od adresu można znaleźć w nim nie tylko jedzenie, ale też sklepy spożywcze, kosmetyki, kwiaty czy upominki. Dla mnie to przede wszystkim wygoda, ale z czasem zauważyłam jeszcze jedną rzecz: aplikacja potrafi poszerzyć moją mapę miasta.

Bo za każdym zamówieniem stoi konkretny biznes. Restauracja, do której wcześniej nie zaglądałam. Kwiaciarnia, której nazwy nie kojarzyłam. Sklep, którego oferta okazała się być dokładnie tym, czego potrzebowałam. Pierwsze zamówienie może więc być tylko początkiem, pierwszym krokiem, bo potem można pojawić się w tym miejscu osobiście.

To działa również w drugą stronę. Dla lokalnych restauracji i sklepów obecność na Wolt oznacza dodatkowy kanał sprzedaży i możliwość dotarcia do klientów, którzy niekoniecznie mieszkają kilka metrów od lokalu.

I uwaga – jest też trzecia strona całej historii, czyli partnerzy kurierscy. To dzięki ich pracy zamówienie trafia z restauracji, sklepu czy kwiaciarni prosto pod nasze drzwi. Wolt daje im możliwość elastycznego realizowania dostaw i dopasowania współpracy do własnego grafiku, co może być również sposobem na dodatkowy zarobek.

Dlatego napiwek traktuję jako prosty gest podziękowania za ich pracę. A w Wolt cała jego kwota trafia do kuriera – zarówno wtedy, gdy zostawiasz go w aplikacji, jak i bezpośrednio w gotówce.

Cały ten model jest prosty, ale jego zalety najbardziej widać w konkretnych sytuacjach. U mnie takich momentów było już kilka i wcale nie chodziło wyłącznie o zamawianie jedzenia.

Oto pięć sytuacji, w których Wolt naprawdę ułatwił mi życie.

Kobieta siedzi na kuchennym blacie. Na kolanach trzyma torbę papierową z zakupami.

fot. materiały prasowe

5 razy, kiedy Wolt naprawdę mnie uratował

Nie są to najbardziej spektakularne historie. I właśnie dlatego dobrze pokazują, po co korzystam z takich usług. Każda wydarzyła się trochę przypadkiem, każda dotyczyła zupełnie innej potrzeby i każda miała ten sam finał, bo zamiast komplikować sobie dzień, znalazłam rozwiązanie w telefonie.

Pusta lodówka, pełny stół

Jestem Poznanianką. I choć w moim rodzinnym domu wszystko jest zawsze perfekcyjnie zorganizowane, jakiś czas temu rodzice postanowili zrobić mi niespodziankę i stanęli niespodziewanie u progu mojego warszawskiego mieszkania. Czy muszę mówić, że w lodówce były jedynie światło i butelka mleka? Szybko zorientowałam się, że nie zrobię z tych produktów kolacji, Co więcej, większe zakupy nie wchodziły już w grę, dlatego z opresji wybawiło mnie zamówienia jedzenia z Dziurki od Klucza. To restauracja z włoskim charakterem, w której znajdziesz między innymi makarony, pizzę neapolitańską i dania, które dobrze sprawdzają się przy wspólnym stole.

To było naprawdę najlepsze rozwiązanie, bo zamiast organizować ekspresową wyprawę do osiedlowego sklepu, mogłam po prostu usiąść z bliskimi. 

Z podobnej sytuacji wybawił mnie też kiedyś Parnik. Nie znałam tego lokalu, ale przekonały mnie liczne, pozytywne recenzje. Więc, gdy i ja sama mogłam zaliczyć się do grona zadowolonych klientów (pierogi z serem i szpinakiem są rewelacją), kolejny raz azjatyckimi przysmakami zajadałam się już w lokalu. Czy trafiłabym do niego z przysłowiowego chodnika? Nie byłabym taka pewna. 

Sesja bez herbaty? Nie ma mowy

Jestem magistrem dziennikarstwa, ale za kilkanaście miesięcy będę (mam nadzieję) mogła pochwalić się również tytułem magistra psychologii. I choć podejmując się studiowania po raz drugi, niby wiedziałam, do jakiej rzeki wchodzę, kiedy zaczyna się sesja… nagle okazuje się, że nauka zajmuje cały dzień, a więc codzienne zakupy schodzą na dalszy plan.

Najczęściej przypominam sobie o nich wtedy, kiedy kończy się czarna herbata – mój osobisty odpowiednik pobudzającej kawy. Albo kiedy przydałoby się coś słodkiego, żeby zrobić sobie krótką przerwę od notatek i… wspomóc mózg, na przykład gorzką czekoladą czy orzechami. 

W takich sytuacjach korzystam z zakupów spożywczych dostępnych w Wolt, wybierając z oferty delio czy Auchan. Ich asortyment jest chyba wszystkim dobrze znany, a więc nie tracę już czasu na szukanie ulubionych produktów. Poza tym nie muszę przerywać nauki i jechać do sklepu tylko po to, żeby uzupełnić dwie czy trzy rzeczy.

fot. materiały prasowe

Prezent w drodze do domu

Wolt wybawił mnie też kiedyś z nieco “poważniejszej” opresji. Ale od początku… Miałam bardzo intensywny dzień w pracy, niemniej byłam przekonana, że po wszystkim zdążę jeszcze kupić prezent urodzinowy. Plan był dobry. Tylko dzień okazał się dłuższy, niż zakładałam. Kiedy byłam już w drodze do domu, wiedziałam, że nie mam szans na spokojne zakupy. Czy poszłam więc na imprezę bez upominku? Nic z tych rzeczy. Zamówiłam bransoletkę Lilou. 

Ta marka kojarzy mi się z biżuterią, którą można wybrać z myślą o konkretnej osobie, a nie tylko „żeby coś było”. W tym przypadku zależało mi właśnie na takim prezencie. Dodam, że najlepsze było to, że kiedy ja wracałam do domu, bransoletka już była w drodze.

Bukiet wdzięczności 

A skoro o prezentach mowa, niedawno sąsiadka bezinteresownie mi pomogła. Chciałam jej za to podziękować, ale silne przeziębienie odebrało mi energię. Nie chciałam jednak odkładać tego gestu. Zamówiłam więc bukiet kwiatów i czekoladki.

Wybrałam kwiaciarnię Fine Flower, w której mogłam znaleźć gotową kompozycję i ponownie wyszukałam ulubioną sieć sklepów spożywczych, by dobrać coś słodkiego. Nie potrzebowałam wielkiego bukietu ani oficjalnego prezentu. Zależało mi, żeby sprawić drugiej osobie małą przyjemność. 

Psst. Wiesz, że wybierając opcję „Wyślij jako prezent”, możesz dodać własną wiadomość i wskazać adres drugiej osoby jako miejscu odbioru?

Kosmetyki last minute 

Na koniec przytoczę jeszcze jedną sytuację. Jestem prawie pewna, że większość kobiet mnie teraz zrozumie. A zatem?

Uwielbiam podróżować i przy wyjazdach mam dość konkretny system pakowania. Część rzeczy ląduje w bagażu podręcznym, część w głównym – tak na wypadek, gdyby walizka gdzieś po drodze zaginęła. Przy powrocie jestem już zdecydowanie mniej przewidująca. Zakładam, że przecież wszystko kupię na miejscu.

Tym razem wracałam w sobotę wieczorem. Po przyjeździe zorientowałam się, że brakuje mi kilku kosmetyków, które dotrą do mnie dopiero za dzień lub dwa, a na zakupy było już za późno. Na szczęście w Wolt znalazłam Inglot i zamówiłam kilka produktów, których potrzebowałam. Dzięki temu nie musiałam czekać i chodzić bez makijażu do poniedziałku…

Najciekawsze adresy czasem odkrywamy przypadkiem

Wolt zaczyna być dla mnie czymś więcej niż dostawą. Dlaczego? A chociażby dlatego, że każde z tych zamówień prowadziło do konkretnego miejsca, którego ofertę mogłam sprawdzić bez wychodzenia z domu.

To może być restauracja, do której później wybierzesz się na kolację. Kwiaciarnia, którą zapamiętasz przy następnej okazji. Sklep, do którego wrócisz po coś, czego potrzebujesz już bezpośrednio na miejscu.

Lubię ten sposób odkrywania Warszawy, bo nie wymaga specjalnego planu. Nie muszę szukać w internecie „najlepszych restauracji w okolicy”. Czasem wystarczy sprawdzić, co znajduje się kilka ulic dalej i dać szansę miejscu, którego wcześniej się nie znało.

Zdradzę ci też, że po tych wszystkich sytuacjach myślę o Wolt trochę inaczej niż kiedyś. Nadal zamawiam tam jedzenie, oczywiście. Ale równie często zaglądam do aplikacji wtedy, kiedy potrzebuję czegoś zupełnie innego…

fot. materiały prasowe

 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska Avatar

Dziennikarka z dziesięcioletnim stażem, miłośniczka historii i ludzi, którzy je opowiadają. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości zawodowo związana z takimi tytułami jak Cosmopolitan, Joy, Hot Moda czy Twój Styl. Na co dzień zajmuje się tematyką lifestylową. Najbliższa jej sercu jest moda, którą traktuje jak coś więcej, niż tylko sposób ubierania się. Jej wielką pasją są też podróże i psychologia, którą właśnie studiuje. Z niekończącą się listą pytań dopłynęła właśnie do nowego, stylowego portu – redakcji Lamode.info.