Logotyp serwisu lamode.info

Ten świąteczny film uwielbia wielu, ale niewielu fanów wie, ile było w nim wpadek

A jedna z nich dotyczyła... naszego kraju!

Ten świąteczny film uwielbia wielu, ale niewielu fanów wie, ile było w nim wpadek 187495

„Holiday” od lat towarzyszy widzom w okresie świątecznym, zdobywając status prawdziwego klasyka. Choć film zachwyca romantycznymi historiami i świątecznym klimatem, nawet tak starannie przygotowana produkcja nie ustrzegła się drobnych wpadek, które często umykają widzom.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda fabuła filmu i dlaczego postacie Amandy i Iris idealnie dopasowano do aktorek Cameron Diaz i Kate Winslet.
  • Które sceny powstały spontanicznie i jak improwizacja aktorów, takich jak Kate Winslet, Jack Black czy Dustin Hoffman, wpłynęła na naturalność filmu.
  • Jak powstawały dekoracje i domy bohaterów, od luksusowej willi w Los Angeles po angielski Rosehill Cottage, który został zbudowany w zaledwie kilka dni.
  • Jakie błędy i niedoskonałości w scenach, rekwizytach i datach mogą dostrzec czujni widzowie – od złych flag przy wyborze kraju, przez sprzeczności w dostępności do chatki, po świece i gorącą czekoladę, które zmieniają się w trakcie ujęć.
  • Dlaczego te wpadki wcale nie psują oglądania filmu, a wręcz dodają mu humoru, lekkości i sprawiają, że kolejne seanse stają się okazją do odkrywania nowych smaczków.

O czym opowiada film “Holiday”?

Holiday” opowiada historię dwóch kobiet, które w okresie świątecznym decydują się na zamianę domów, licząc na chwilę wytchnienia od codziennych rozczarowań. Amanda Woods, odnosząca sukcesy producentka filmowa z Los Angeles, zmęczona tempem wielkiego miasta i świeżo złamanym sercem, trafia do niewielkiej, urokliwej chatki na angielskiej prowincji. Z kolei Iris Simpkins, wrażliwa dziennikarka z Anglii, przenosi się do imponującej willi Amandy w Kalifornii. W nowym otoczeniu Amanda poznaje Grahama – czarującego wdowca, a Iris nawiązuje bliską relację z Milesem, kompozytorem muzyki filmowej. Nancy Meyers od początku miała jasną wizję obsady i trudno nie odnieść wrażenia, że role zostały skrojone na miarę – Cameron Diaz z łatwością nadała Amandzie energii i przebojowości, a Kate Winslet subtelnie podkreśliła romantyczną naturę Iris.

I choć wszystko wygląda na starannie przemyślane, sporo scen powstało spontanicznie. Taniec Iris po przyjeździe do Los Angeles czy krótkie pojawienie się Dustina Hoffmana w sklepie to czysta improwizacja. Hoffman natknął się na plan przypadkiem i dzięki przyjaźni z Nancy Meyers zgodził się zagrać, dodając scenie nieoczekiwanej lekkości. Podobnie dialogi między Kate Winslet a Jackiem Blackiem w dużej mierze powstały instynktownie, co sprawiło, że sceny były naturalne i zabawne.

Przeczytaj też: “Holiday” jako miniserial. Co dziś wiadomo na temat tego projektu?

Gdzie kryją się błędy?

Co ciekawe, w „Holiday nie brakuje drobnych wpadek, które łatwo przeoczyć przy pierwszym seansie, ale przy kolejnym oglądaniu szybko zwracają uwagę. Już scena, w której Amanda przegląda ofertę na stronie Home Exchange, może wywołać uśmiech – przy nazwie Polski widnieje flaga Peru, tyle że bez charakterystycznego emblematu. 

Podobnie jest z wypowiedzią Arthura Abbota, który z przekonaniem stwierdza, że Cary Grant pochodził z hrabstwa Surrey, podobnie jak Iris. W rzeczywistości legendarny aktor urodził się w Bristolu, co czyni tę scenę wyraźną nieścisłością. Do tego dochodzi kwestia dojazdu do angielskiej chatki. Pierwszego dnia taksówkarz informuje Amandę, że nie może podjechać pod dom, ponieważ nie ma gdzie zawrócić. Kilka scen później problem nagle znika, a samochód bez trudu parkuje tuż przy wejściu.

Uważni widzowie dostrzegą też błędy w rekwizytach i detalach scenografii. Świece w jednej scenie są niemal wypalone, by w kolejnej znów wyglądać jak nowe, ślad po gorącej czekoladzie na twarzy Amandy zmienia swoją wielkość bez logicznego wytłumaczenia, a jej sportowe buty pojawiają się i znikają w pokoju w zależności od ujęcia. Swoje robią również nieścisłości w datach – zapowiedź filmu „Deception” z premierą 25 grudnia w Wielkiej Brytanii, mimo że kina są wtedy zamknięte, oraz wiadomość Iris oznaczona jako „WED, DEC. 18”, choć w 2006 roku 18 grudnia wypadał we wtorek. To właśnie takie drobiazgi sprawiają, że „Holiday” przy kolejnym seansie można oglądać jeszcze uważniej, wychwytując szczegóły, które wcześniej łatwo było przeoczyć.

Kadr z filmu "Holiday".

fot. materiały prasowe

Dlaczego te wpadki mają urok?

Czy te niedoskonałości psują film? Absolutnie nie. Przy kolejnych seansach można odkrywać nowe detale, śledzić zmieniające się rekwizyty i drobne nieścisłości, które sprawiają, że „Holiday” staje się jeszcze bardziej wciągające. To dowód na to, że nawet perfekcyjnie wyreżyserowana produkcja nie jest pozbawiona ludzkich błędów.

Przyznaj, czy udało ci się samej wychwycić te historie? 

Przeczytaj też: Najpiękniejsze świąteczne filmy, które pomogą poczuć klimat świąt – ranking klasyków i nowości

 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska Avatar

Dziennikarka z dziesięcioletnim stażem, miłośniczka historii i ludzi, którzy je opowiadają. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości zawodowo związana z takimi tytułami jak Cosmopolitan, Joy, Hot Moda czy Twój Styl. Na co dzień zajmuje się tematyką lifestylową. Najbliższa jej sercu jest moda, którą traktuje jak coś więcej, niż tylko sposób ubierania się. Jej wielką pasją są też podróże i psychologia, którą właśnie studiuje. Z niekończącą się listą pytań dopłynęła właśnie do nowego, stylowego portu – redakcji Lamode.info.