Nie każde dzieło sztuki wisi w muzeum albo stoi za szklaną gablotą. Czasem jest tuż obok, na przykład na ścianie kamienicy, przystanku, placu czy osiedlu, które mijamy w drodze do pracy. Wiele z tych miejsc tak mocno wpisało się w miejski krajobraz, że przestaliśmy je zauważać. A szkoda, bo kryją naprawdę ciekawe historie.
W tekście przeczytasz między innymi:
- dlaczego mozaiki na warszawskich dworcach są dziełem jednego z najsłynniejszych polskich artystów,
- gdzie znaleźć niezwykłą architekturę, która sama w sobie jest rzeźbą,
- jaką historię skrywa kultowy neon „Siatkarka”,
- dlaczego stare szyldy i reklamy na kamienicach są dziś cennym świadectwem historii,
- gdzie wciąż można zobaczyć prawdziwe latarnie gazowe zapalane ręcznie każdego wieczoru,
- oraz dlaczego tak łatwo przechodzimy obok tych miejsc, nawet nie zdając sobie sprawy z ich wartości.
Nie tylko w muzeach. Sztukę znajdziesz też na ulicy – 7 ciekawych przykładów
Choć na co dzień sztukę kojarzymy głównie z muzeami i galeriami, wiele jej przykładów znajduje się tuż obok nas. Zdobione mozaikami elewacje, neony, murale czy rzeźby od lat są częścią miejskiego krajobrazu. Widzimy je tak często, że przestajemy je zauważać, mimo że niejednokrotnie są dziełami uznanych artystów i mają ciekawą historię.
Takich miejsc w Polsce jest oczywiście znacznie więcej. Wybrałam jednak siedem, które moim zdaniem najlepiej pokazują, jak sztuka potrafi wtopić się w codzienność i stać się naturalnym elementem miasta. Być może któreś z nich mijasz regularnie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Przeczytaj też: Nowe muzeum w Krakowie. Łatwo je przeoczyć, a kryje sporo
Mozaiki, które malował twórca znany w Nowym Jorku
Na dworcu Warszawa Śródmieście codziennie przewijają się tysiące osób pędzących na pociąg. Mało kto patrzy w górę. A tam, na ścianach, wiszą ceramiczne mozaiki Wojciecha Fangora – jedynego polskiego artysty, który miał indywidualną wystawę w nowojorskim Guggenheimie. Zaprojektował je na początku lat 60. razem z grupą młodych twórców z warszawskiej ASP. W 2020 roku uznano tę pracę jako zabytek.

fot. IG @artbidy
Kasa biletowa, która jest małą rzeźbą
Pozostając w temacie dworców… Czy wiesz, że stacja Warszawa Ochota to nie jest zwykły przystanek? Pawilon kasowy z 1963 roku ma dach w kształcie paraboloidy hiperbolicznej, wyłożony biało-czarną mozaiką. Brzmi skomplikowanie, ale wystarczy stanąć naprzeciwko, żeby zobaczyć, że to po prostu odważna forma, zaprojektowana przez Wacława Zalewskiego w czasach, gdy o materiały budowlane trzeba było walczyć z władzą. Dodam, że od 2018 roku widnieje w rejestrze zabytków.

fot. IG @funkyspion
Neon Siatkarka z Placu Konstytucji
Nad jednym z budynków przy warszawskim placu Konstytucji od dekad wisi neon przedstawiający kobietę rzucającą piłkę siatkową. Dla większości przechodniów to tylko malownicza ciekawostka, element miejskiego pejzażu tak oczywisty, że przestał być zauważalny. Mało kto wie, że zaprojektował go Jan Mucharski – twórca między innymi neonu warszawskiego zoo – a sama „Siatkarka” reklamowała niegdyś sklep sportowy. To jeden z ostatnich ruchomych neonów ze złotej ery polskiej reklamy świetlnej lat 60. i 70., które przetrwały stan wojenny i falę masowego gaszenia miejskich neonów w latach osiemdziesiątych.

fot. IG @neonsiatkarka
Krakowskie szyldy, które przetrwały pół wieku
Idziesz ulicą Długą po bułki i nawet nie wiesz, że szyld piekarni to ceramiczna mozaika sprzed kilkudziesięciu lat. Podobnie jest przy Karmelickiej, gdzie ścianę Teatru Bagatela zdobi płaskorzeźba Witolda Skulicza z 1967 roku. W Krakowie takie dekoracje chowają się też na elewacjach kin czy przychodni – wystarczy podnieść wzrok.

fot. FB @Restart. Kwartalnik ASP
Reklamy-widma na łódzkich kamienicach
A teraz zabieram cię do Łodzi. Na murach tego miasta wciąż można bowiem znaleźć wyblakłe, ręcznie malowane reklamy sprzed dekad: Pewexu, dawnych domów handlowych Central i Universal czy lokalnych zakładów produkcyjnych. To malarstwo reklamowe tworzone bezpośrednio na cegle, bez folii, drukarki i komputerowego projektu – rzemiosło, które dziś praktycznie zanikło. Mieszkańcy mijają je codziennie w drodze do pracy czy szkoły, traktując jak zwykłe zacieki na tynku kamienicy. Tymczasem to unikatowy, coraz rzadszy zapis wizualnej historii miasta, który znika wraz z każdym kolejnym remontem elewacji.

fot. IG @mysterious_lodz
Krakowiak i Góral z ulicy Mokotowskiej
Na kamienicy Rodryga Mroczkowskiego przy Mokotowskiej 57 w Warszawie rolę klasycznych atlantów pełnią rzeźby Krakowiaka i Górala w strojach ludowych, dźwigające dwupiętrowe loggie balkonowe. Zaznaczę, że budynek zaprojektował w latach 1900–1904 architekt Zygmunt Binduchowski i dodam, że mało kto zauważa też małe żeliwne krasnale przy bramie, pełniące funkcję odbojów. Warto również wiedzieć, że kamienica przetrwała wojnę niemal nietknięta, choć bliźniaczy budynek obok zrównano z ziemią.

fot. IG @czarnecka_basia_barcza
Latarnie gazowe na wrocławskim Ostrowie Tumskim
Sto trzy latarnie na najstarszej wyspie Wrocławia wciąż płoną prawdziwym ogniem. Każdego wieczoru zapala je ręcznie jeden z ostatnich latarników w Polsce (Robert Molendo). To pozostałość sieci, która liczyła niegdyś dziewięć tysięcy lamp rozsianych po całym mieście i siedemset kilometrów gazociągów. Turyści chętnie robią sobie zdjęcia na ich tle o zmierzchu, rzadko zdając sobie sprawę, że patrzą na wciąż działającą, żywą technologię sprzed ponad wieku…

fot. IG @
zwiedzamwroclaw
Dlaczego tego nie widzimy?
Bo mózg lubi skróty. Trasa do pracy, sklepu czy szkoły staje się dla niego tłem, a nie czymś, na co warto patrzeć. To trochę jak z własnym mieszkaniem – nie zauważasz pewnych historii, dopóki ktoś nie zwróci na nie uwagi. Czasem wystarczy więc jeden dzień, żeby spojrzeć na znaną trasę jak turystka i nagle okazuje się, że codziennie mijałaś muzeum na wolnym powietrzu.
Pytania i odpowiedzi
Czym jest sztuka w przestrzeni publicznej?
Sztuka w przestrzeni publicznej to dzieła, które nie znajdują się w galeriach ani muzeach, ale są częścią codziennego otoczenia. Mogą to być murale, mozaiki, neony, rzeźby, instalacje artystyczne, a także wyjątkowe elementy architektury.
Dlaczego wiele miejskich dzieł sztuki zostało zapomnianych?
Wiele takich realizacji powstało kilkadziesiąt lat temu i z czasem stało się stałym elementem krajobrazu. Mieszkańcy przyzwyczaili się do ich obecności, a część obiektów przez lata nie była odpowiednio doceniana ani chroniona. Dopiero w ostatnich latach wzrosło zainteresowanie sztuką użytkową, modernizmem i dziedzictwem PRL-u.
Które polskie miasta mają najciekawsze przykłady sztuki ulicznej?
Wiele interesujących realizacji można znaleźć między innymi w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu. Każde z tych miast ma własny charakter – Warszawa słynie z neonów i powojennej architektury, Łódź z murali i śladów dawnego przemysłu, a Wrocław z historycznych elementów miejskiej infrastruktury.
Czy murale, neony i mozaiki mają wartość zabytkową?
Część z nich tak. Niektóre realizacje są chronione jako zabytki lub elementy dziedzictwa kulturowego, inne pozostają przede wszystkim ważnymi świadectwami historii miasta i zmian zachodzących w przestrzeni publicznej.
Dlaczego warto zwracać uwagę na sztukę znajdującą się poza muzeami?
Dzieła obecne na ulicach pokazują, jak zmieniały się miasta, gusta i sposób projektowania przestrzeni. Często opowiadają też historie konkretnych miejsc – związane z architekturą, reklamą, przemianami społecznymi czy codziennym życiem mieszkańców.
Czy wszystkie ciekawe miejskie dzieła sztuki są dobrze opisane?
Nie. Wiele obiektów nadal czeka na dokładne opracowanie, a informacje o ich autorach czy historii bywają fragmentaryczne. Dotyczy to szczególnie dawnych szyldów, dekoracji architektonicznych i elementów powstałych w czasach PRL-u.
