Światła reflektorów zazwyczaj skierowane są na czerwony dywan, nazwiska aktorów czy medialne kampanie. Tymczasem równolegle, nieco poza głównym nurtem uwagi, rozgrywa się opowieść o rzemiośle najwyższej próby. W tym roku ma ona wyraźnie polski akcent. Małgorzata Karpiuk i Małgosia Turzańska znalazły się bowiem w shortlistowych predykcjach do Oscarów 2026, a ich praca przy dwóch ambitnych produkcjach przyciąga uwagę branży znacznie szerzej, niż mogłoby się wydawać.
W artykule znajdziesz informacje o:
- polskim śladzie w hollywoodzkich predykcjach do Oscarów 2026, gdzie w shortlistach pojawiają się nazwiska dwóch kostiumografek: Małgorzaty Karpiuk i Małgosi Turzańskiej
- roli kostiumu jako cichego bohatera filmu, który nie epatuje formą, lecz buduje narrację, emocje i wiarygodność świata przedstawionego
- kulisy pracy Małgorzaty Karpiuk przy filmie Testament Ann Lee – od ręcznie wykonanych strojów po świadome operowanie surowością i historycznym detalem
- artystycznej odwagi Małgosi Turzańskiej w Hamnecie, gdzie kostium staje się żywym komentarzem do emocji bohaterów, a nie tylko rekonstrukcją epoki
- międzynarodowej renomy polskiej szkoły kostiumografii, budowanej przez dekady i potwierdzanej nagrodami oraz nominacjami największych branżowych instytucji
- kluczowych dat sezonu oscarowego 2026, które zdecydują, czy shortlistowe prognozy zamienią się w oficjalne nominacje i statuetki
Tam, gdzie kino mówi szeptem
Kostium w filmie rzadko domaga się aplauzu. Jego zadaniem nie jest dominować, lecz wspierać i prowadzić widza przez historię niemal niezauważalnie. To właśnie ta powściągliwość sprawia, że dobra kostiumografia bywa jedną z najbardziej wymagających dziedzin kina. Polscy twórcy od lat są w niej rozpoznawalni, a tegoroczne prognozy oscarowe sugerują, że ich pozycja nie tylko pozostaje stabilna, ale wchodzi w nowy, dojrzały etap, o czym świadczą shortlistowe predykcje dla Małgorzaty Karpiuk i Małgosi Turzańskiej.
Małgorzata Karpiuk: historia zapisana w tkaninie
Dla Małgorzaty Karpiuk Oscar nie jest abstrakcyjnym marzeniem. Jej udział w nagrodzonej “Strefie interesów” Jonathana Glazera potwierdził, że potrafi pracować w filmach o najwyższym artystycznym wyrazie. “Testament Ann Lee“, najnowszy projekt kostiumografki, tylko wzmacnia to przekonanie.
Film Mony Fastvold, pokazany premierowo w Wenecji, przenosi widzów do XIX-wiecznej wspólnoty shakerów. Surowość życia, religijna dyscyplina i świadome odrzucenie nadmiaru znalazły odbicie w kostiumach, które Karpiuk traktuje jak przedmioty codziennego użytku, a nie ekspozycyjne artefakty. Ręcznie wykonane stroje noszą ślady czasu, pracy i napraw – są funkcjonalne, oszczędne i przejmująco prawdziwe.
To właśnie ta uczciwość wobec materii i epoki sprawiła, że nazwisko Karpiuk pojawiło się w shortlistowych analizach branżowych. Dodatkowe nominacje do nagród takich jak Astra Film Awards potwierdzają, że jej praca została dostrzeżona nie tylko przez krytyków, lecz także przez środowisko zawodowe.
Przeczytaj też: Polka zagrała w amerykańskim hicie. Kim jest Karolina Wydra?

Małgorzata Karpiuk, fot. Forum
Małgosia Turzańska: odwaga reinterpretacji
Zupełnie inną, lecz równie przekonującą drogą podąża Małgosia Turzańska. “Hamnet“, film inspirowany historią rodziny Williama Szekspira, stał się dla niej przestrzenią do twórczego dialogu z tradycją. Zamiast klasycznej rekonstrukcji epoki elżbietańskiej, Turzańska proponuje wizję bardziej emocjonalną niż muzealną.
Projektantka, mająca na koncie pracę przy międzynarodowych produkcjach – w tym serialu “Stranger Things” – została za “Hamnet” nominowana do Costume Designers Guild Award. To jedno z tych wyróżnień, które w branży traktowane są jako realny barometr oscarowych szans. Jej obecność w shortlistowych predykcjach tylko wzmacnia ten sygnał.
Dodam, że kostiumy Turzańskiej żyją razem z bohaterami: tkaniny miękną, kolory blakną, konstrukcje tracą symetrię. Strój nie ilustruje historii, lecz ją współtworzy. Krytycy zwracają uwagę, że właśnie ta decyzja nadaje filmowi współczesny rytm i emocjonalną gęstość, rzadko spotykaną w kinie historycznym.

Małgosia Turzańska, fot. Forum
Renoma, która nie wzięła się znikąd
Czy wiesz, że polska szkoła kostiumografii od dekad buduje międzynarodowe uznanie, oparte na solidnym zapleczu warsztatowym i głębokim rozumieniu narracji filmowej? Oscar dla Ewy Braun za “Listę Schindlera”, zdobyty wspólnie z Allanem Starskim, pozostaje punktem odniesienia, ale nie jedynym.
Kolejne pokolenia twórczyń – od Kasi Walickiej-Maimone (“Capote”, “Birdman”), po Annę Biedrzycką-Sheppard, nominowaną do BAFTA za “Pianistę” – udowodniły, że kostium może być jednym z najważniejszych nośników znaczeń w filmie. Właśnie tę filozofię widać dziś w pracach Karpiuk i Turzańskiej.
Oscarowy kalendarz: co dalej?
Emocje, choć wciąż stonowane, będą narastać wraz z kolejnymi etapami sezonu. 22 stycznia 2026 roku poznamy oficjalne nominacje do Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. To wtedy okaże się, czy shortlistowe prognozy przełożą się na realne wskazania. Finał tej historii zaplanowano na 15 marca 2026 roku, kiedy podczas uroczystej gali zostaną wręczone statuetki.
Niezależnie od ostatecznych wyników, już dziś widać wyraźnie, że polska kostiumografia pozostaje jednym z najbardziej wiarygodnych i cenionych obszarów rodzimej obecności w światowym kinie.
Przeczytaj też: Filmy i seriale z dojrzałymi bohaterkami – 18 pozycji, które udowadniają, że życie zaczyna się po 40.
