Makijaż po 50-tce może stwarzać problemy inne niż to było jeszcze dekadę wcześniej. Ciężki podkład, dużo pudru i mocno zaznaczone oczy nie zawsze dają dobry efekt. Znacznie lepiej sprawdza się lekki makijaż, który rozświetla cerę, otwiera spojrzenie i delikatnie podkreśla rysy. Pomaga w tym prosta metoda 1-2-3.
W artykule przeczytasz:
- na czym polega metoda makijażu 1-2-3 i dlaczego dobrze sprawdza się po 50-tce,
- jak wyrównać koloryt bez nakładania grubej warstwy podkładu i gdzie aplikować kosmetyk,
- jak optycznie otworzyć spojrzenie bez mocnej, czarnej kreski,
- gdzie nakładać róż i bronzer, aby delikatnie podkreślić rysy twarzy,
- jak podkreślać brwi i usta, żeby zachować naturalny efekt i nie przeciążyć makijażu.
Odpowiedni makijaż dla 50-latki
Z wiekiem skóra zmienia swoją strukturę, jest bardziej sucha, z przebarwieniami. Pojawiają się cenie pod oczami, drobne zmarszczki, a owal twarzy staje się mniej wyraźny. Nie oznacza to jednak, że trzeba nakładać więcej kosmetyków, a wręcz przeciwnie. W makijażu dojrzałej skóry liczy się przede wszystkim miejsce aplikacji, lekkie formuły i odpowiednie światło.
Dlatego świetną opcją jest metoda malowania się 1-2-3. Opiera się na wyrównaniu kolorytu, podkreśleniu oczu oraz modelowaniu twarzy. Każdy z nich ma sprawić, że twarz będzie wyglądała na bardziej wypoczętą i świeżą.
Przeczytaj też: Ten t-shirt mówi o tym, o czym wciąż nie chcemy rozmawiać. Affair i SEXEDPL łączą siły

makijaż dla 50-latki Fot. IG @nicolekidman
Krok 1. Zamiast ciężkiego podkładu postaw na wyrównanie kolorytu
Najczęstszym błędem jest nałożenie ogromnej ilości podkładu tylko po to, żeby zakryć wszystkie niedoskonałości. Niestety efekt jest odwrotny. Produkt osadza się w załamaniach skóry, podkreśla jej strukturę i sprawia, że twarz wygląda ciężej.
Lepszym rozwiązaniem jest korekta tylko tych miejsc, które naprawdę jej potrzebują. Przy fioletowych lub niebieskawych cieniach pod oczami można zastosować korektor w odcieniu brzoskwiniowym lub łososiowym. Na zaczerwienienia sprawdzi się niewielka ilość zielonego korektora. Dopiero później warto sięgnąć po lekki podkład albo krem tonujący. Polecamy kosmetyki o lekkim kryciu i bardziej nawilżającym wykończeniu, aby nie wychodził efekt maski. Należy się skupić na wyrównaniu jej kolorytu i dodanie twarzy świeżości.
Warto zastosować ten mały trik. Polega na nałożeniu cienkiej warstwy tylko w centralnej części twarzy, a na pozostałych obszarach używaj go oszczędniej.

wyrównanie kolorytu Fot. IG @greceghanem
Przeczytaj też: Złota to nie wszystko. Kolejna część centrum Warszawy przejdzie metamorfozę
Krok 2. Otwórz spojrzenie bez ciężkiej kreski
Mało kto zwraca na nie uwagę, ale tak naprawdę, to oczy są najważniejszym elementem po 50 roku życia. Natomiast nie chodzi o grubą czarną kreskę, która może tylko zmniejszyć oko. Zamiast tego warto skupić się na podkręceniu rzęs i ich odpowiednim wytuszowaniu.
Zalotka użyta przed maskarą unosi rzęsy, a tusz nałożony przede wszystkim u ich nasady daje efekt delikatnego zagęszczenia. Zewnętrzne rzęsy można wyczesać lekko w kierunku skroni. To prosty sposób na optyczne otwarcie oka. Warto też dodać lekkie cienie np. beż, jasny brąz, czy lekkie złoto. Takie kolory odbijają światło i twarz staje się znacznie młodsza.

Screenshot
Krok 3. Róż i bronzer mogą optycznie unieść rysy
Ten etap skupia się na świeżej i wypoczętej twarzy. To właśnie bronzer i róż mogą zdziałać cuda. Jeśli nauczyć się odpowiedniego nakładania, rysy twarzy zmienią się na lepsze.
W tym wypadku warto zainwestować w bronzer w kremie, który łatwiej rozetrzeć i połączyć ze skórą. Można poprowadzić go od skroni, następnie wzdłuż policzka i żuchwy. Nie powinno być jednak wyraźnych granic. Całość ma wyglądać jak naturalny cień, a nie mocne konturowanie.
Z kolei róż nakładamy wyżej, niż jak uczono nas do tej pory, czyli na policzkach. Zamiast umieszczać go dokładnie na środku policzka, warto przesunąć go w kierunku górnej części kości policzkowych i lekko rozetrzeć ku skroniom. To właśnie kierunek aplikacji ma tutaj duże znaczenie. Linie prowadzone delikatnie ku górze mogą optycznie nadać twarzy bardziej uniesiony wygląd. Podobną zasadę można zastosować przy rozświetlaczu. Niewielką ilość produktu nakładaj na szczyt kości policzkowych, zamiast pokrywać nim dużą część twarzy.
Przeczytaj też: Birkin przestał być symbolem luksusu? Zamożne kobiety zaczynają się od niej odwracać

Róż i bronzer Fot. IG @iamkellybrennan
Nie zapominaj o brwiach. Zbyt mocne mogą postarzać makijaż
Brwi potrafią całkowicie zmienić wygląd twarzy. Po 50-tce szczególnie dobrze wygląda ich naturalne podkreślenie. Zamiast mocno rysować kontur, lepiej uzupełnić pojedyncze ubytki cienkimi kreskami i wyczesać włoski ku górze. Zbyt ciemne i bardzo graficzne brwi mogą wyostrzyć rysy. Jeśli używasz kredki lub cienia, wybierz kolor możliwie zbliżony do naturalnego odcienia włosków.
Podobna zasada dotyczy ust. Z wiekiem ich kontur może stać się mniej wyraźny, dlatego dobrze sprawdzi się kredka w kolorze zbliżonym do naturalnej barwy warg. Następnie można nałożyć kremową pomadkę, błyszczyk albo balsam z kolorem.

Brwi Fot. IG @vanesalorenzo_
Pytania i odpowiedzi
Na czym polega metoda 1-2-3 w makijażu po 50-tce?
To prosty sposób wykonywania makijażu w trzech krokach: wyrównanie kolorytu skóry, podkreślenie oczu oraz delikatne wymodelowanie twarzy za pomocą różu i bronzera.
Jak malować się po 50-tce, żeby uniknąć efektu maski?
Najlepiej stosować lekkie formuły i nakładać podkład tylko tam, gdzie potrzebne jest wyrównanie kolorytu. Zbyt duża ilość produktu może mocniej podkreślać zmarszczki i strukturę skóry.
Jak optycznie unieść twarz makijażem?
Róż nakładaj wyżej na policzkach i rozcieraj go w kierunku skroni. Bronzer również aplikuj delikatnie, bez tworzenia wyraźnych granic.
