Bałtyk jesienią to nie oczywista inspiracja dla mody. Jest chłodny, wietrzny i często pozbawiony koloru. A jednak właśnie w tej surowości Kasia Tusk-Cudna i marka MLE znalazły punkt wyjścia do swojej najnowszej kolekcji na sezon jesień/zima 2026/27. Bez marynarskich pasków, kotwic i klasycznych, morskich skojarzeń, które znamy na pamięć. Tym razem morze pojawia się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy…
W artykule przeczytasz:
- jak Kasia Tusk-Cudna i MLE przełożyły krajobraz polskiego wybrzeża na język mody,
- które materiały, kolory i fasony najmocniej nawiązują do Bałtyku,
- dlaczego frędzle przypominające spienione fale stały się jednym z najciekawszych detali kolekcji,
- jak surowość nadmorskiego krajobrazu została zestawiona z miękkością wełny i dzianin,
- oraz dlaczego nowa kolekcja MLE jest bardziej opowieścią o miejscu niż kolejną próbą stworzenia „nadmorskiego” trendu.
Nowa kolekcja MLE jesień/zima 2026/27 inspirowana polskim wybrzeżem
Czy miejsce, na które patrzymy przez całe życie, może wpłynąć na to, jak projektujemy ubrania? W przypadku najnowszej kolekcji MLE odpowiedź pojawia się właściwie sama. Kolekcja jesień/zima 2027 wyrasta z krajobrazu polskiego wybrzeża, ale robi to bez dosłownych odniesień.
Zamiast budować garderobę wokół klasycznych marynistycznych symboli, marka sięga po bardziej subtelne skojarzenia. Miękkie dzianiny z merynosa i wełny owczej, puchowe okrycia wierzchnie oraz faktury przypominające powierzchnię wzburzonego morza tworzą kolekcję, w której inspirację można raczej poczuć niż dosłownie zobaczyć.
Trudno powiedzieć, w jakim momencie krajobraz, w którym dorastamy zaczyna wpływać na to, jak patrzymy na formę, kolor czy fakturę. Ale jeśli przez lata oglądasz Bałtyk w każdym możliwym wydaniu, od stalowej tafli po sztormowe odmęty, pewne obrazy po prostu zostają z tobą na dłużej – mówi współwłaścicielka marki, Katarzyna Tusk-Cudna.
Szczerze? To właśnie ten sposób myślenia wydaje mi się najciekawszym punktem całej kolekcji. Bałtyk jest tutaj bowiem filtrem, przez który twórcy projektów patrzą na kolor, materiał i sylwetkę.

fot. materiały prasowe
Przeczytaj też: Ten sezon nie wybacza nudy. 13 trendów jesień-zima 2026/27 prosto z wybiegów
Frędzle jak fale. Detale, które najmocniej przyciągają uwagę
Najbardziej wyraźnym śladem nadmorskiej inspiracji są frędzle. Pojawiają się na dzianinach i przywołują skojarzenie ze spienionymi grzywami fal. Raz wyglądają miękko i niemal uporządkowanie, innym razem wprowadzają do sylwetki więcej ruchu i lekko kontrolowanego chaosu.
To detal, który może stać się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tej kolekcji. Zwłaszcza że został zestawiony z prostymi, oszczędnymi formami. Obok bardziej wyrazistych faktur pojawiają się obszerne swetry czy miękkie warstwy.
Właśnie to napięcie między minimalizmem a fakturą przypomina krajobraz polskiego wybrzeża. Z jednej strony jest tam pustka, wiatr i surowa przestrzeń. Z drugiej natomiast piasek, piana, miękkość dzianiny i światło, które potrafi całkowicie zmienić kolor morza w ciągu kilku minut.

fot. materiały prasowe
Kasia Tusk i MLE wybierają kolory polskiej jesieni
Jesienno-zimowa paleta kolekcji również wydaje się konsekwentnie związana z miejscem, z którego wyrasta marka. Biel, piasek, szarości i chłodne odcienie błękitu. To ciekawy kierunek szczególnie dziś, gdy jesienno-zimowe kolekcje często próbują budować swoją narrację wokół mocnych kolorów i wyrazistych trendów. MLE idzie jednak w przeciwną stronę. Efekt? Ponadczasowe projekty, które chętnie założę nie tylko najbliższej jesieni czy zimy.

fot. materiały prasowe
Bałtyk jako scenografia i punkt widzenia marki MLE
Porozmawiajmy jeszcze o kampanii, która została osadzona bezpośrednio na plaży. Geometryczna, surowa scenografia tworzy kontrast z naturalnym krajobrazem i jednocześnie pozwala morzu stać się częścią kompozycji. Te zdjęcia dla mnie są również gotowym materiałem do modowego edytorialu…
Morze zostało dosłownie skadrowane, bo to jest właśnie nasz punkt widzenia – dodaje Joanna Wiktorowska, współwłaścicielka marki.
I być może właśnie w tym zdaniu najlepiej wybrzmiewa charakter całej kolekcji. Nie chodzi o pokazanie Bałtyku takim, jakim widzą go wszyscy. Chodzi o spojrzenie na miejsce, które przez lata staje się częścią estetycznego języka.
Przy okazji, zwrócę jeszcze twoją uwagę na to, co dla mnie szczególnie ważne – MLE od początku projektuje i produkuje w Polsce. W przypadku kolekcji jesień/zima 2026/27 “lokalność” nie została więc potraktowana jak modne hasło. Jest obecna znacznie głębiej: w miejscu, w którym powstają projekty, w krajobrazie będącym ich inspiracją i w rzemiośle, które prowadzi od pierwszego szkicu do gotowego ubrania.
Nowa kolekcja MLE nie próbuje udowodnić, że polskie wybrzeże może być egzotyczne. Robi coś znacznie ciekawszego. Pokazuje, że dobrze znany krajobraz, oglądany przez lata niemal mimochodem, może stać się inspiracją dla garderoby. I że czasami nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć własny język w modzie.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe
Przeczytaj też: Nie zdążyłyśmy kupić płaszczy na jesień, ale już wiemy, co będziemy nosić wiosną 2027
Pytania i odpowiedzi
Czym inspirowana jest kolekcja MLE jesień/zima 2026/27?
Nowa kolekcja MLE inspirowana jest krajobrazem polskiego wybrzeża i Bałtykiem oglądanym poza sezonem. Inspiracje widoczne są przede wszystkim w kolorach, fakturach i materiałach.
Jakie materiały pojawiają się w kolekcji MLE?
W kolekcji znalazły się między innymi dzianiny z merynosa i wełny owczej oraz puchowe okrycia wierzchnie, które odpowiadają na chłodniejszy charakter sezonu jesień/zima.
Jaki detal jest najbardziej charakterystyczny dla nowej kolekcji MLE?
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów są frędzle, które mają przywoływać skojarzenie ze spienionymi grzywami fal.
Gdzie powstają projekty marki MLE?
Marka MLE od początku projektuje i produkuje w Polsce, a lokalność i związany z nią krajobraz stanowią ważną część jej estetycznego języka.
