Biżuteria premium już dawno przestała być jedynie dodatkiem do stylizacji. Dziś podkreśla osobowość, buduje charakter i pozwala wyróżnić się w świecie pełnym powtarzalnych trendów. O tym, jak zmieniają się klientki, dlaczego włoska estetyka wciąż inspiruje modę i czym naprawdę jest nowoczesny luksus, rozmawiamy z założycielką marki Altra Dea.
Barbara Niedźwiedzka, założycielka marki Altra Dea w rozmowie z lamode.info
Skąd pojawił się pomysł na stworzenie Altra Dea i jaka była luka, którą chciała Pani wypełnić na rynku?
Barbara Niedźwiedzka: Altra Dea powstała bardzo naturalnie. Moja droga zawodowa od początku była związana z biznesem, pracą we Włoszech. Równolegle ogromnie interesowała mnie moda, dodatki i detale. Od młodych lat fascynowałam się rzeczami, które potrafią zmienić całość. Przerabiałam ubrania, doszywałam elementy i widziałam, że czasami jeden detal jest tą niezbędną wisienką na torcie. Od dzieciństwa uwielbiałam biżuterię. Na początku była ona moją nagrodą za chodzenie do okulisty, a w dorosłości zastępowała standardowe pamiątki z moich podróży. Podróżowałam głównie w związku z pracą, więc uwielbiałam sprawiać sobie takie prezenty. Myślę, że właśnie dlatego dodatki są dla mnie tak ważne. Potrafią podkreślić kobiecość, osobowość. Co ważne kobiety, nawet w wymagającym świecie biznesu, mogą dzięki nim pokazać siebie. Później mężowie i partnerzy moich koleżanek zaczęli regularnie prosić mnie o pomoc przy wyborze biżuterii czy prezentów, bo wiedzieli, że mam do tego wyczucie. I myślę, że właśnie z tego bardzo naturalnie narodziła się Altra Dea. Do dziś uważam, że biżuteria potrafi zmienić nie tylko stylizację, ale też nastrój i energię kobiety.
W jaki sposób włoska estetyka wpływa na DNA marki?
Bardzo mocno, ponieważ to właśnie we Włoszech nauczyłam się pracy, podejścia do jakości i patrzenia na detal. Pracowałam tam przez wiele lat, zarówno w polsko włoskiej firmie, jak i w dużej włoskiej grupie. We Włoszech estetyka nie jest dodatkiem do życia, tylko jego naturalną częścią. Myślę, że właśnie stamtąd wyniosłam przekonanie, że detal potrafi budować emocje, charakter i sposób, w jaki kobieta czuje się sama ze sobą. Oczywiście jestem bardzo związana z polskim rzemiosłem i produkcją, ale włoski sposób patrzenia na styl i kobiecość jest bardzo mocno obecny w DNA Altra Dea.

fot. archiwum prywatne
Biżuteria Altra Dea jest bardzo wyrazista i modowa. Czy dziś biżuteria staje się pełnoprawnym elementem stylizacji, a nie tylko dodatkiem?
Zdecydowanie tak. I powiedziałabym nawet szerzej, że dziś ogromną rolę odgrywają dodatki jako całość. Biżuteria, paski, opaski czy okulary bardzo często budują charakter stylizacji mocniej niż samo ubranie. Żyjemy w świecie ujednoliconej estetyki. Te same sieciówki są dziś praktycznie wszędzie, a social media jeszcze bardziej to wzmocniły. Dlatego kobiety coraz częściej szukają sposobu, żeby pokazać swoją osobowość i nie wyglądać jak wszyscy. Jednocześnie myślę, że wiele kobiet bardzo chce się wyróżnić, ale często się tego boi. I właśnie tutaj ogromną rolę odgrywa biżuteria. Dla mnie to nie jest tylko dodatek ani chwilowy trend. Biżuteria potrafi zmienić stylizacje, ale też nastrój, energię i sposób, w jaki kobieta czuje się sama ze sobą.
Jak zmieniły się klientki premium w ostatnich latach? Czego dziś oczekują od marek biżuteryjnych?
Myślę, że klientki premium są dziś dużo bardziej świadome i selektywne. Jednocześnie pewne rzeczy się nie zmieniają, kobiety nadal szukają rzeczy wyjątkowych, których nie zobaczą wszędzie. Jeszcze kiedy prowadziłam butik z wieczorową modą w Warszawie, przychodziły do mnie kobiety, które chciały się wyróżnić. Dokładnie to samo widzę dziś w Altra Dea. Nasza biżuteria nie jest dla wszystkich i ja nigdy nie próbowałam tworzyć marki „dla każdego”. Nasze klientki bardzo często są aktywnymi zawodowo kobietami, lekarkami, prawniczkami, właścicielkami firm. To nie zawsze są osoby, które obsesyjnie śledzą trendy. One bardziej szukają rzeczy, które podkreślą ich charakter i osobowość. Dziś bardzo ważne stało się też indywidualne podejście. Kobiety pragną być zaopiekowane, chcą rozmowy, doradztwa. U nas to dostają, ponieważ uwielbiamy mieć z nimi kontakt. Gdy chcą zobaczyć jakiś naszyjnik z bliska albo na danym kolorze to wysyłamy im filmiki w wiadomościach prywatnych.
Social media bardzo wpłynęły na rynek fashion i accessories. Jak Instagram zmienił sposób projektowania i sprzedaży biżuterii?
Instagram i social media ogromnie zmieniły rynek mody i dodatków. Z jednej strony dały markom i klientkom niesamowity dostęp do inspiracji i tego, co dzieje się na świecie praktycznie w czasie rzeczywistym. Z drugiej strony mam też poczucie, że bardzo ujednoliciły estetykę. Wiele osób inspiruje się dziś tymi samymi obrazami i trochę zatraca własny styl oraz indywidualność. Jeśli chodzi o projektowanie, u mnie najważniejsze zawsze było to, jak biżuteria zachowuje się na kobiecie, czy dobrze się nosi, układa i porusza. Dziś po prostu doszedł do tego jeszcze obraz i ruch, biżuteria musi dobrze wyglądać również na zdjęciu czy filmie. Natomiast social media bardzo zmieniły relację z klientkami. Dziś można z nimi rozmawiać bezpośrednio, obserwować reakcje i budować dużo bliższą relację niż kiedyś. Uważam za ogromną wartość.

fot. materiały prasowe
Czy live shopping i sprzedaż w social mediach realnie przekładają się dziś na biznes marek modowych?
Zdecydowanie tak. Dziś social media są jednym z głównych kanałów komunikacji marek modowych, a przez to również bardzo ważnym kanałem sprzedaży. Jeśli chodzi o live shopping, nasze live’y bardziej pokazują biżuterię, stylizacje i sposób noszenia dodatków niż typową sprzedaż na żywo. Natomiast ogromną siłą takich formatów jest autentyczność. Rolki czy zdjęcia zawsze można dopracować, a podczas live’a klientki naprawdę widzą, jaka marka jest w rzeczywistości i kto za nią stoi. Myślę, że dziś kobiety bardzo tego potrzebują.
Jak buduje się emocjonalną relację klientek z marką biżuteryjną?
Myślę, że przede wszystkim przez bycie sobą. Wiem, że brzmi to jak sztampowy slogan, jednakże autentyczność jest najlepszym i najłatwiejszym rozwiązaniem. Kobiety bardzo szybko wyczuwają, czy marka ma charakter i czy naprawdę stoi za nią człowiek. Dla mnie bardzo ważna jest rozmowa z klientkami, kontakt, odpowiadanie na wiadomości i pokazywanie nie tylko gotowego produktu, ale też emocji, procesu tworzenia czy codzienności marki. Nasze klientki często wracają nie tylko po samą biżuterię, ale też po sposób, w jaki się przy nas czują. I myślę, że właśnie to buduje najtrwalszą relację. Biżuteria bardzo często towarzyszy kobietom w ważnych momentach życia, dlatego staje się czymś dużo bardziej osobistym niż zwykły dodatek.
Jakie trendy w biżuterii będą najmocniejsze w nadchodzących sezonach?
Myślę, że nadal bardzo mocne będą wyraziste elementy i biżuteria typu statement piece, która buduje charakter stylizacji. Jednocześnie mam poczucie, że rynek jest dziś bardzo skopiowany. W social mediach często widzimy te same formy i te same inspiracje powielane przez kolejne marki. Dlatego coraz większą wartość będzie miała oryginalność. Bardzo ważnym kierunkiem będzie też wielofunkcyjność biżuterii. Kobiety chcą dziś rzeczy, które można stylizować na różne sposoby i nosić zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem. W Altra Dea bardzo mocno o tym myślimy. Wiele elementów można regulować, przepinać i nosić inaczej w zależności od stylizacji czy nastroju. I myślę, że właśnie to będzie coraz ważniejsze, biżuteria, która daje kobietom swobodę wyrażania siebie, a nie tylko podąża za trendami.

fot. materiały prasowe
Czy polskie marki premium mogą dziś konkurować estetycznie z zagranicznymi brandami?
Myślę, że to bardzo zależy od samej marki i od tego, co dziś nazywamy premium. Są w Polsce marki, które naprawdę mogą konkurować estetycznie z zagranicznymi brandami, szczególnie te bardziej autorskie i niszowe. Ale jest też duża część rynku, która bardzo mocno kopiuje trendy i to jest chyba największy problem. Dla mnie premium to nie tylko estetyka, ale też jakość, detal i własna tożsamość marki. Zawsze oglądam rzeczy „od środka”, patrzę na wykończenie, konstrukcję i materiały. I właśnie tam najczęściej widać prawdziwą jakość. Natomiast uważam, że polskie marki mają dziś ogromny potencjał, szczególnie wtedy, kiedy przestają kopiować innych i zaczynają budować własny świat.
Jak wygląda proces tworzenia nowej kolekcji w Altra Dea, od inspiracji do gotowego produktu?
U mnie wszystko zaczyna się od detalu. Czasami zobaczę perłę, kryształ, ciekawy kształt albo kolor i od tego zaczynam budować całą kolekcję. Gdy pomysł już rozkwitł w mojej głowie, razem z grafikiem dopracowujemy projekty, powstają wizualizacje i pierwsze prototypy. Następnie zaczyna się najważniejszy etap, czyli noszenie, sprawdzanie i poprawianie. Biżuteria musi dobrze wyglądać, ale też dobrze się układać i dawać przyjemność noszenia. Bardzo często przymierzamy wszystko również z dziewczynami w biurze, więc nasze biuro regularnie zamienia się w małe studio testowe i każda na chwilę zostaje modelką. Ogromnie ważne jest dla mnie także całe doświadczenie, nie tylko sama biżuteria, ale też to, jak jest zapakowana i jakie emocje wywołuje w momencie otwarcia paczki. Dlatego dużą wagę przykładamy do opakowań, woreczków, które szyjemy w Polsce czy aksamitnych opakowań, które zostają z klientką na dłużej.
Jakie były największe wyzwania w budowaniu marki fashion w Polsce?
Myślę, że dziś ogromnym wyzwaniem jest tempo rynku i ilość bodźców, z którymi codziennie mierzą się marki. Moda bardzo przyspieszyła, a social media całkowicie zmieniły sposób budowania biznesu. Dla mnie osobiście największym wyzwaniem było wejście w świat komunikacji online. Od zawsze byłam przede wszystkim od produktu, jakości i tego, jak coś wygląda oraz układa się na kobiecie. Natomiast tworzenie produktu, a komunikowanie go w social mediach to są dwie zupełnie różne rzeczy. Nie jestem z pokolenia wychowanego z telefonem w ręku, więc nauczenie się naturalnego funkcjonowania przed kamerą było dla mnie procesem. Dużym wyzwaniem jest też to, że dziś właściciel marki musi rozumieć przynajmniej część świata marketingu, social mediów i komunikacji, nawet jeśli współpracuje ze specjalistami. Trzeba mieć wiedzę, żeby umieć ocenić, co naprawdę działa i kto realnie pomaga rozwijać markę. Myślę, że dla wielu marek budowanych wcześniej wokół produktu i jakości była to naprawdę ogromna zmiana.

fot. materiały prasowe
Czy klientki częściej inwestują dziś w ponadczasowe modele czy bardziej trendowe statement pieces?
Myślę, że dziś kobiety coraz bardziej próbują łączyć te dwa światy. Z jednej strony nadal lubią wyraziste elementy i biżuterię, która buduje charakter stylizacji. Jednocześnie coraz ważniejsze staje się to, żeby można ją było nosić na wiele sposobów i w różnych sytuacjach. Nasze klientki bardzo lubią w naszych projektach możliwość regulowania długości i przepinania elementów. Dzięki temu mogą bawić się stylem i dostosować biżuterię do okazji. Mam poczucie, że dziś to jest dużo ważniejsze niż sam chwilowy trend. Kobiety chcą rzeczy, które zostaną z nimi na dłużej, ale nadal będą miały charakter i pozwolą im wyrażać siebie na różne sposoby.
Jak ważny w rozwoju marki jest PR, obecność w mediach fashion i współpraca z influencerkami?
Dziś to wszystko jest bardzo ważne, ponieważ moda i marki lifestyle’owe funkcjonują przede wszystkim poprzez obraz, komunikację i emocje. Natomiast uważam, że ogromnie ważna jest spójność. Influencerka czy ambasadorka ma bardzo duży wpływ na postrzeganie marki, dlatego dla mnie najważniejsze jest to, żeby naprawdę pasowała do jej charakteru i wartości. To samo dotyczy PR-u. Dobry PR jest dziś bardzo ważny, ale trudno znaleźć osoby, które mają nie tylko wiedzę teoretyczną, ale też praktyczne doświadczenie w budowaniu marek. Myślę też, że dziś ogromną wartość ma społeczność budowana wokół marki. Relacje z klientkami, rozmowy i zaufanie, które tworzy się przez lata, są często dużo ważniejsze niż jednorazowy zasięg.
Co według Pani najbardziej definiuje nowoczesny luksus?
Myślę, że dziś luksus coraz mniej oznacza ostentację, a coraz bardziej jakość życia, autentyczność i uważność. Żyjemy bardzo szybko, jesteśmy przebodźcowani, mamy pełne szafy i mnóstwo rzeczy, a często nawet nie mamy czasu, żeby naprawdę się nimi cieszyć. Dlatego dla mnie nowoczesny luksus to czas dla siebie, odpoczynek i możliwość poczucia siebie na nowo. Sama widzę, że kiedy jestem przemęczona, przestaję zauważać detale, smak, zapach czy emocje. Dopiero kiedy zwalniam i odpoczywam, wraca kreatywność i większa uważność. Myślę, że właśnie to staje się dziś największym luksusem, możliwość świadomego przeżywania życia, a nie tylko posiadania kolejnych rzeczy.
Jak chce Pani rozwijać Altra Dea w kolejnych latach, bardziej jako markę fashion, lifestyle czy biżuteryjny dom premium?
Myślę, że najbardziej jako markę na styku fashion i lifestyle’u, ale z bardzo mocnym charakterem estetycznym. Biżuteria cały czas pozostanie sercem Altra Dea, natomiast naturalnie chciałabym rozwijać też dodatki i akcesoria, takie jak paski czy elementy budujące cały świat marki. Od początku bardzo świadomie tworzę biżuterię modową, a nie klasyczną jubilerską. Chciałam stworzyć luksus, który żyje z kobietą, a nie jest zamknięty w sejfie. To jest biżuteria dla kobiet, które kochają styl, jakość i piękne rzeczy, ale chcą nosić je na co dzień, bawić się stylizacją i czuć się swobodnie. Ogromnie ważna jest dla mnie również włoska filozofia Dolce Vita, ten luz, estetyka, celebrowanie codzienności i czerpanie przyjemności z życia. Właśnie ten świat chciałabym dalej budować wokół Altra Dea.

fot. materiały prasowe
