Partner kampanii – desktop home
Logotyp serwisu lamode.info

[Exclusive]: Marieta Żukowska łączy siły z L37. O współpracy i kobiecej sile rozmawiam z aktorką i projektantką marki

Miłej lektury!

[Exclusive]: Marieta Żukowska łączy siły z L37. O współpracy i kobiecej sile rozmawiam z aktorką i projektantką marki 180988

To miała być rozmowa o modzie — o współpracy Mariety Żukowskiej z marką L37 i ich wspólnej kolekcji butów MŻ <3 L37. Ale bardzo szybko zrozumiałam, że ten wywiad jest o czymś znacznie więcej: o kobiecej sile, wsparciu i zaufaniu.

Partner kampanii – mobile article

Z artykułu dowiesz się:

  • Historię współpracy, która zaczęła się wiele lat temu w małym butiku przy Mokotowskiej,
  • Opowieść o tworzeniu kolekcji, w której klasyka spotyka się z nowoczesnością – a każda para butów ma swoją własną historię,
  • Refleksję o kobiecej sile, zaufaniu i potrzebie wzajemnego wsparcia w świecie, który często uczy nas rywalizacji,
  • Kulisy pracy twórczej – od pierwszych szkiców, przez prototypy, po sesję zdjęciową z Marcinem Kempskim,
  • Modową filozofię Mariety i Joanny – o tym, dlaczego moda powinna mieć duszę i przekaz,
  • I wreszcie – lekcję o wdzięczności, cierpliwości i sile kobiecego partnerstwa, które potrafi przekształcić zawodowy projekt w coś znacznie bardziej osobistego.

Marieta Żukowska i L37 łączą siły 

Przeprowadziłam w życiu wiele rozmów – o modzie, stylu, sztuce, pasji – ale to spotkanie zostanie ze mną na długo. Choć z Marietą Żukowską i Joanną Trepką , współzałożycielką marki L37, spotkałyśmy się przede wszystkim po to, by porozmawiać o ich wspólnej kolekcji butów, mam poczucie, że był to tylko pretekst. Za ich współpracą kryje się bowiem historia o kobiecej solidarności, wdzięczności i wzajemnym wsparciu – wartości, które w świecie mody wciąż nie są oczywiste.

Słuchałam ich z rosnącym wzruszeniem. Marieta z czułością opowiadała o Asi – o jej profesjonalizmie, energii i braku „szklanych sufitów”. Asia z kolei z ogromnym uznaniem mówiła o Mariecie – o jej wyczuciu stylu, intuicji i wizji. To, jak pięknie obie mówiły o sobie nawzajem, było jednym z najbardziej autentycznych momentów, jakich byłam świadkiem w rozmowie o modzie.

Dużo rozmawiałyśmy o kobiecości – tej prawdziwej, nie tej z social mediów czy pierwszych stron gazet. O tym, że kobiety powinny się wspierać, a nie rywalizować. Obie zauważyły, że najostrzejsze słowa krytyki często padają właśnie z ust innych kobiet – i że najwyższy czas to zmienić.

Asia umożliwiła Mariecie spełnienie marzenia o własnej kolekcji butów. Marieta od lat wspiera Asię w budowaniu marki, nie dla zysku, ale z czystej sympatii i przekonania, że polska moda ma ogromny potencjał. Ich historia jest więc nie tylko opowieścią o pięknych butach, ale przede wszystkim o tym, jak kobiety potrafią się nawzajem inspirować.

To była długa, szczera i niezwykle poruszająca rozmowa – pełna śmiechu, refleksji i wzajemnego szacunku. I choć z konieczności musiałam skrócić jej fragmenty, mam nadzieję, że oddałam w niej to, co najważniejsze: prawdę i ciepło, które od obu tych niezwykłych kobiet bije.

#BagTalk by Joanna Trepka. O torebkach rozmawiamy z twórczynią marki L37

Marieta Żukowska, Joanna Andrzejewska-Sarnowska, Joanna Trepka, fot. archiwum prywatne

Rozmowa z Marietą Żukowską i Joanną Trepką dla lamode.info 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska: Od czego zaczęła się Wasza współpraca?

Joanna Trepka: Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Marieta – to ona wymyśliła tę współpracę praktycznie od początku do końca. Znamy się od lat, więc bardzo się ucieszyłam, że zwróciła się właśnie do mnie. Marieta to jedna z najlepiej ubranych Polek, ale też po prostu świetny człowiek. Wiedziałam, że ta współpraca się uda, więc od razu powiedziałam „tak”. Dzięki temu projektowi poznałam ją jednak od zupełnie innej strony – jako niezwykle profesjonalną, świadomą osobę, która dba o każdy detal i doskonale wie, czego chce. Moją rolą było więc zapewnienie jej komfortu pracy i dopilnowanie kwestii produkcyjnych, tak by efekt końcowy był dokładnie taki, jak sobie wymarzyła. Zdradzę jeszcze, że Marieta nie potrzebowała prowadzenia za rękę – miała od początku jasną wizję, a ja po prostu towarzyszyłam jej w tym procesie. Rzadko spotyka się kogoś tak uważnego.

Marieta Żukowska: Ja może dodam, jak to się zaczęło. Ponad 15 lat temu przechodziłam ulicą Mokotowską i wstąpiłam do butiku Asi – to był jeden z pierwszych sklepów w Warszawie z polskimi butami. Kupiłam wtedy swoje pierwsze baleriny, które nosiłam z zachwytem. Od tamtej pory uwielbiam produkty L37. Współpracowałyśmy już przy różnych projektach, więc wiedziałam, jaka Asia działa szybko, konkretnie i z otwartą głową. Nie zna pojęcia „szklany sufit”, co uwielbiam.

Kiedy w Twojej głowie narodził się pomysł stworzenia własnej kolekcji obuwia?

MŻ: Od dawna o tym marzyłam, niemniej dopiero w zeszłym roku pomyślałam, że L37 to idealne miejsce, by zrealizować to marzenie. Chciałam, żeby to nie marka decydowała o kierunku kolekcji, tylko byśmy naprawdę współtworzyły ją razem. Nie potrafię być „ghostwriterem projektu” – dla mnie moda to coś osobistego, coś, co w duszy gra. A L37 robi modę z klasą najwyższej jakości , bez zadartego nosa. Dziewczyny nie muszą wydawać fortuny, by wyglądać i czuć się dobrze i stylowo.

Gdy zadzwoniłaś do Asi, wiedziałaś już, jak ta kolekcja ma wyglądać?

MŻ: Zadzwoniłam, bo chciałam opowiedzieć jej o moim marzeniu i wiedziałam, że chcę to zrobić właśnie z nią. Co ciekawe, tuż przed tym napisała do mnie znajoma Włoszka, która wyznała  ,że uwielbia buty L37. Zdziwiłam się – skąd w ogóle zna tę markę? Okazało się, że kupiła je na włoskim Zalando. Pomyślałam wtedy: „Włoszka nosi polskie buty!”, i to był dla mnie ogromny komplement. Wiesz, gdy piętnaście lat temu powstawało L37, Włosi byli w modzie o wiele dalej niż my. A dziś ich dogoniliśmy i zaczynamy prześcigać . Polscy przedsiębiorcy potrafią tworzyć jakość, pasję i styl. Byłoby cudownie, gdyby państwo częściej wspierało rodzime marki i dostrzegało ten potencjał.

A jakie były inspiracje dla kolekcji MŻ <3 L37?

MŻ: Zawsze miałam słabość do akcesoriów. Kocham buty, torebki, biżuterię. W mojej szafie jest mnóstwo modeli vintage– wiele z nich jest po mojej mamie. Chciałam więc stworzyć kolekcję butów ponadczasowych, czyli takich, które mogłyby nosić moja córka, ja i moja mama. Klasyka z nowoczesnym twistem. Ten pomysł zrodził się też z braku, bo miałam poczucie, że nie mam w swojej szafie eleganckich butów, które równie dobrze wyglądałyby do jeansów. Nie chciałam tworzyć szpilek, które po godzinie trzeba zdjąć. Miały być kobiece, ale wygodne, uniwersalne i trwałe.

JT: Marieta zdecydowanie nie jest niewolnicą trendów. Kiedy pokazała mi swój moodboard, przyznam, że na początku wydał mi się za spokojny. Ale ona od razu powiedziała: „To ma być kolekcja dla każdego pokolenia”. Wiedziałam, że muszę dopilnować wygody i jakości. Pierwsze prototypy, jak to zwykle bywa, były koszmarne, ale od razu ją o tym uprzedziłam. Z moodboardem powstała też historia, którą Marieta chciała opowiedzieć – a to mnie ujęło.

MŻ: Tęsknię za modą, która coś komunikuje, która ma przekaz. Przecież to między innymi dzięki modzie kobiety się emancypowały.

Co mówi ta kolekcja jednym zdaniem?

MŻ: Że kobieta jest niezależna, a jej siła tkwi w kobiecości, nie w udowadnianiu czegokolwiek. To siła, która jest ponadczasowa.

JT: Ta kolekcja jest ultrakobieca, co mnie ogromnie cieszy. Ale to nie tylko buty na wielkie wyjścia. Można je nosić również na co dzień.

Opowiedzcie o sesji zdjęciowej – wiem, że nie była zwyczajna.

JT: Dzięki temu, że w projekcie uczestniczyła Marieta, udało nam się zaprosić do współpracy Marcina Kempskiego – fotografa, który na co dzień pracuje m.in. dla Louboutina i Diora. Zgodził się, bo wiedział, że z Marietą stworzy coś nieszablonowego.

MŻ: Kocham takich fotografów jak Guy Burdin czy Helmut Newton, którzy się nie bali i łamali zasady. Marcin też taki jest. To wybitny fotograf. Zrobiliśmy sesję w duchu surrealizmu  ukazującą współczesną kobietę, która z jednej strony ma siłę, a z drugiej czasem upada, ale nigdy się nie poddaje.

JT: Tak, To opowieść o współczesnej kobiecości – o pewności siebie, którą daje moda. Przyznam, że dla mnie to była też zawodowa lekcja, ponieważ praca z takim fotografem to ogromne doświadczenie. Każde zdjęcie, które dostałyśmy, było dopracowane w każdym calu.

To może teraz mniej słodko. Co było najtrudniejsze podczas Waszej współpracy?

MŻ: Oj, było wiele  wyzwań. Tworzenie butów to prawdziwa lekcja pokory. Projektowałam wcześniej biżuterię, ale to zupełnie inny proces. Naszyjniki czy bransoletki „leżą”, a but musi pasować, być wygodny. Pierwsze sample wymagały mnóstwa poprawek. Dobrze, że Asia od razu mnie uprzedziła, że tak będzie. Cieszę się też, że nie musiałam przechodzić przez to sama.

JT: Wiele modeli odpadło po drodze. Jeden z projektów, który Marieta odrzuciła, tak spodobał się wszystkim, że wprowadzimy go do kolekcji L37 na wiosnę 2026. Dużym wyzwaniem był też dobór skór i detali – Marieta jest pasjonatką biżuterii, więc zwracała uwagę na każdy szczegół, a nawet na packshoty! Opracowała z grafikiem ich koncepcję i stworzyła coś naprawdę wyjątkowego. Dbanie o detale to jej drugie imię.

Czego się nauczyłyście podczas tej współpracy?

JT: Marieta nauczyła mnie spokoju i tego, że w każdej sytuacji warto szukać pozytywów.

MŻ: Stałyśmy się partnerkami w tym projekcie. Bardzo podziwiam Asię – dopiero teraz wiem, ile pracy stoi za jedną parą butów. To była ogromna lekcja pokory i cierpliwości. Dziś mam już też świadomość, że prowadzenie polskiej marki to niełatwe zadanie.

Macie swoje ulubione projekty z tej kolekcji?

MŻ: Nie potrafię wybrać jednej pary – kocham wszystkie.

JT: Ja mam słabość do śmietankowych botków.

MŻ: Też je uwielbiam! Mają biżuteryjny łańcuszek, który można odpiąć i nosić jako bransoletkę. Dzięki temu jeden but daje kilka możliwości.

A jaką rolę w Waszym życiu odgrywają trendy?

JT: Muszę je śledzić, bo to część mojej pracy. Jeżdżę na targi, obserwuję pokazy, ale trendy przemycam bardzo ostrożnie – to parę procent każdej kolekcji. W tej aktualnej na przykład wprowadziłam trend kolorystyczny, czyli brąz.

MŻ: Ja też je obserwuję, bo kocham modę, ale nigdy nie podporządkowuję się im ślepo.

Marieta, jak moda pomaga Ci w budowaniu filmowych postaci?

MŻ: To dla mnie kluczowy element. Zawsze zaczynam pracę nad rolą od wyglądu bohaterki. W moich scenariuszach pełno jest kolaży z wycinkami z gazet, ponieważ pracuję obrazem. Dobry kostium to taki, który kryje powierzchowność, żeby ukazać wnętrze postaci .Pamiętam mój debiut w „Nieruchomym Poruszycielu”. Grałam kobietę pracującą w fabryce. Kostiumolożka ubrała mnie w skórzaną spódnicę i moherowy sweter. Zdziwiłam się: „Czy tak wygląda pracownica fabryki?”. A ona odpowiedziała: „Nie odtwarzaj rzeczywistości. Ty ją kreujesz. Widz uwierzy w twoją prawdę”. To było dla mnie lekcja na całe życie .

JT: I właśnie dlatego warto się wyróżniać, bo kiedy zlewamy się z tłumem, stajemy się przeciętni.

Asiu, czy Ty inspirujesz się postaciami filmowymi w swoich projektach?

JT: Tak, na przykład w ostatniej kolekcji inspirowałam się księżną Dianą. Mamy kowbojki podobne do tych, które nosiła w jednej ze swoich kultowych stylizacji – z dżinsami, bluzą i oversize’ową marynarką. Inspirują mnie kobiety z luzem, mądrością i siłą – takie, które nie budują murów.

Której postaci filmowej zazdrościcie garderoby?

MŻ: Zawsze marzyłam o kostiumie kobiety-kota, który nosiła Michelle Pfeiffer, ale nikt nie chce mi go uszyć! (Śmiech)

JT: Carrie Bradshow z „Sexu w wielkim mieście”. Kocham to, że zawsze jest sobą, że nigdy nie jest przestrojona. Uwielbiam jej nonszalancję i sposób w jaki miksuje trendy, ubrania, dodatki. To moja absolutna ikona kobiecości, lekkości, stylu i wszystko bez nadęcia.

Na koniec nie mogę nie zapytać o modowe marzenia.

JT: Marzy mi się wspólna kolekcja torebek.

MŻ: Świetny pomysł! Tym razem może będzie łatwiej, bo nie trzeba będzie walczyć o wygodę!

Z cyklu Polki ubierają Polki: Luiza Kubis i jej marka Monday Artwork

 

Joanna Andrzejewska-Sarnowska Avatar

Dziennikarka z dziesięcioletnim stażem, miłośniczka historii i ludzi, którzy je opowiadają. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości zawodowo związana z takimi tytułami jak Cosmopolitan, Joy, Hot Moda czy Twój Styl. Na co dzień zajmuje się tematyką lifestylową. Najbliższa jej sercu jest moda, którą traktuje jak coś więcej, niż tylko sposób ubierania się. Jej wielką pasją są też podróże i psychologia, którą właśnie studiuje. Z niekończącą się listą pytań dopłynęła właśnie do nowego, stylowego portu – redakcji Lamode.info.