Brytyjski „Daily Mail” opublikował listę pięciu europejskich „ukrytych perełek”. Wśród miast z Francji, Belgii, Włoch i Słowacji znalazł się Poznań – jedyne polskie miasto w tym zestawieniu.
W artykule:
Poznań niedocenianym miastem środkowej Europy
Określenie, którym „Daily Mail” opisuje stolicę Wielkopolski? „Jedno z najbardziej niedocenianych miast Europy Środkowej”. Coś w tym jest, prawda? Poznań rzadko wygrywa w turystycznych zestawieniach z Wrocławiem czy Gdańskiem. Ponadto Warszawa przyciąga rozmachem, a historia Wawelu działa jak magnes. Poznań tymczasem stoi jakby obok. Sytuacja ta może jednak ulec zmianie po rekomendacji brytyjskiego dziennika, co cieszy mnie również jako rodowitą Pyrę.
Przeczytaj też: Warszawa na radarze “New York Timesa”. Co sprawia, że zachwyca?
Poznań przyciąga zielenią
Jednym z najmocniejszych argumentów przywołanych przez brytyjskich dziennikarzy jest ilość zieleni. Warto bowiem wiedzieć, że około jednej czwartej powierzchni miasta to właśnie parki, lasy i skwery. A i nie zapominajmy o niebieskiej barwie, bowiem w tym zakątku Polski nie brakuje również rzeki i jeziora. W każdym z tych miejsc bez problemu można udać się na spacer.
Dodam, że również Cytadela została wymieniona jako punkt obowiązkowy. O czym dokładnie mowa? To park, miejsce pamięci, galeria sztuki w plenerze i teren do odpoczynku. Można tu przyjść z konkretnym planem albo bez niego. I w obu przypadkach wyjść z poczuciem dobrze spędzonego czasu.
W Poznaniu trzeba odwiedzić też Stary Rynek
Kolorowe kamienice Starego Rynku są rozpoznawalne, ale to, co dziś najbardziej przyciąga, to jego nowa równowaga. Po latach intensywnych remontów, w końcu można swobodnie korzystać w tej przestrzeni. Lokalne kawiarnie, galerie, restauracje i mniejsze koncepty gastronomiczne współistnieją tu bez nadmiernego zgiełku. Ponadto wokół Starego Rynku znajdują się różne muzea, a i nad Wartę czy zakupy można bez problemu udać się na piechotę.

fot. IG @miastopoznan
Co jeszcze oferuje nam Poznań?
Jezioro Maltańskie i Wartostrada to kolejne punkty wyróżnione przez „Daily Mail”. I trudno o lepsze przykłady współczesnego myślenia o mieście. Malta to nie tylko teren rekreacyjny, ale elastyczna przestrzeń, która zmienia się wraz z porami roku i potrzebami mieszkańców. Wartostrada natomiast redefiniuje relację z rzeką. To trasa, która łączy aktywność fizyczną z obserwowaniem miasta z zupełnie innej perspektywy.
Kiedy przyjechać, by zrozumieć miasto?
Brytyjski dziennik rekomenduje miesiące od maja do września. I ja – jako Poznanianka – potwierdzam tę tezę. To czas, gdy Poznań żyje na zewnątrz: nad Wartą, w parkach, na rowerowych trasach. Jest jednak jedna data, która mówi o mieście więcej niż niejeden przewodnik. Konkrety? 11 listopada, czyli imieniny ulicy Święty Marcin. To dzień, w którym lokalność staje się widoczna, a tradycja przestaje być folklorem na pokaz.
Polska na mapie światowych rekomendacji
Poznań dołącza tym samym do grona polskich miast coraz częściej zauważanych przez zagraniczne media. „New York Times” zachęcał do odkrywania Warszawy, Michelin wskazywał Wrocław jako kierunek kulinarny, Kraków i Gdańsk natomiast regularnie pojawiają się w różnorodnych rankingach. Poznań był do tej pory w cieniu.

fot. IG @miastopoznan_
Perełka, która nie potrzebuje etykiety
Czy w 2026 roku Poznań stanie się popularnym kierunkiem? Bardzo możliwe. Mam jednak nadzieję, że niezależnie od liczby odwiedzających, zachowa to, co stanowi o jego sile: spokój, proporcje i brak potrzeby bycia „naj”. Ukryte perełki nie błyszczą intensywnie. One czekają. I nagradzają tych, którzy potrafią patrzeć uważnie.
Przeczytaj też: Przewodnik Michelin wskazuje kulinarne destynacje 2026. Na liście polskie miasto
