lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > Z WIZYTĄ U… MŁODYCH POLSKICH PROJEKTANTÓW
Lamode.info

Z WIZYTĄ U… MŁODYCH POLSKICH PROJEKTANTÓW

Z WIZYTĄ U… MŁODYCH POLSKICH PROJEKTANTÓW

Dodane przez Kamila Maria Żyźniewska
25 Listopad '13

Nie tak dawno temu pojawiło się nowe miejsce na mapie Warszawy. Działają od początku września, ale już 27 listopada odbędzie się ich oficjalne otwarcie. Mowa tu oczywiście o Młodych Polskich Projektantach – butiku i showroomie skupiającym ciekawe niezależne marki. Wśród nich znalazły się: Kas Kryst, BOLA, Jakub Pieczarkowski, ODIO TEES, Monika Kubatek, IMA MAD, Kombokolor, Domi Grzybek, Magda Floryszczyk, Etnopia, Maciej Trzmiel, Michał Mrzygłód, pinkninja, Kasnalka, Qualle Jewelry, Rilke i Unikke Design.


My postanowiliśmy wybrać się do nich z wizytą i pokazać Wam niezwykle ciekawe miejsce, wypełnione po brzegi oryginalną autorską modą. Zapamiętajcie nazwę Młodzi Polscy Projektanci i koniecznie zanotujcie adres Bracka 23/52. Nie bójcie się przekroczyć progu wielkiej wejściowej bramy i przejść przez podwórko. Jak pokonacie ten dystans, to zobaczycie, że warto było się pofatygować. W butiku pracują naprawdę świetni ludzie i przede wszystkim zdolni projektanci. My trzymamy za nich kciuki i wierzymy, że za kilka lat to właśnie oni zatrząsną całą polską branżą mody i nie tylko. Taka świeża energia i spora dawka oryginalności jest pożądana na naszym modowym podwórku.

 

Spotkaliśmy się z pomysłodawczynią całego projektu – Kas Kryst, która opowiedziała nam o butiku, polskiej niezależnej modzie oraz o planach na przyszłość. Zapraszamy Was do butiku Młodzi Polscy Projektanci.

 

 

mpp 

                                                                                                       fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

 

Skąd wziął się pomysł na concept store Młodych Polskich Projektantów?


Od jakiegoś czasu szukałam miejsca dla siebie, a ponieważ czynsze w Warszawie nie należą do najtańszych, uznałam, że rozsądniej będzie otworzyć sklep wspólnie ze znajomymi projektantami. Przypadkowo trafiłam na to miejsce na Brackiej i pomyślałam, że można by w nim zrobić coś fajnego. Podobał mi się klimat kamienicy i lokalizacja w samym centrum. Jedyne, co może przeszkadzać to brama i podwórko, które dzielą nas od ulicy, ale to też ma swój klimat i urok.

 

No właśnie. Pewnie nie macie przypadkowych klientów. Trafiają do Was tylko ci wtajemniczeni?


Jak na razie pojawiają się u nas osoby, które o nas wiedzą. Nie mamy jeszcze swojego szyldu. Oczywiście, tabliczka niedługo będzie, bo dostaliśmy zgodę od administracji. Wtedy mam nadzieję, że klientom będzie łatwiej do nas trafić. Obecnie, dowiadują się o tym miejscu z facebooka, albo przez znajomych.

 

A czy wszyscy znaliście się wcześniej?


Wiadomość o tym, że mamy plan stworzenia takiego sklepu, raczej rozeszła się po znajomych. Kiedy znalazłam to miejsce, napisałam do kilku projektantów - najpierw do Oli Bajer i Jakuba Pieczarkowskiego. Mój pomysł spodobał im się na tyle, że od razu postanowiliśmy szukać zainteresowanych osób. Każdy z nas kogoś zaproponował. Chcieliśmy, żeby był to fajny sklep z młodymi polskimi markami. W miarę szybko zadecydowaliśmy, że wynajmujemy to miejsce na Brackiej.  Podpisaliśmy umowę, no i się stało. Szybka akcja, ale skuteczna. Zebraliśmy taką ekipę, że jest ok. Ilość osób była odpowiednia i dzięki temu mogliśmy wynająć przestrzeń w samym centrum Warszawy.  

 

Jednak nie ograniczacie się tylko i wyłącznie do sprzedaży w swoim butiku. Wszyscy sprzedajecie online?


Każdy z nas działa samodzielnie na różnych platformach internetowych, takich jak np. Showroom. I to jest super, bo możemy sprzedawać na całą Polskę i zagranicą. Z doświadczenia jednak wiemy, że jak jedziemy na targi, to ważny jest przede wszystkim bezpośredni kontakt. Ludzie lubią dotknąć, przymierzyć, spotkać się z projektantem. Dlatego uznaliśmy, że nie potrzebujemy dodatkowej platformy internetowej dla swojego sklepu, bo po prostu każdy z nas sprzedaje już online. Zdecydowaliśmy, że to będzie takie autentyczne miejsce, gdzie będzie można przyjść, spotkać się z nami i spędzić miło czas.

 

 

mpp

                                                                                                   fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

A jak jest ze stylistami? Przychodzą?


Styliści nas kochają. Wszystko jest w jednym miejscu, więc przychodzą i wypożyczają. Od strony stylistów, to naprawdę chwyciło. Jak tylko dowiedzieli się o naszym istnieniu, od razu przyszli pierwsi. Non stop mamy wypożyczenia i jest ciągły ruch, więc to jest fajne. Jeżeli to będzie przekładać się także na sprzedaż,  to naprawdę będzie super.

 

A kiedy Wasze kolekcje trafiają do showroomu?


Od razu po pokazie. Po ostatnim Fashion Weeku, styliści zaczęli się zgłaszać i od razu chcieli je mieć. W showroomie znajduje się już zarówno moja kolekcja SS2014 jaki i „Rat Salad” Odio i Pieczarkowskiego.

 

Kiedy decydujecie się na ten moment, żeby również klienci mieli dostęp do najnowszych kolekcji?


Staramy się działać sezonowo, więc czekamy do wiosny. To będzie mniej więcej luty/marzec, kiedy nasze wiosenno-letnie kolekcje trafią do sklepu. Potem Fashion Week i od nowa.

 

Słyszałam, że odwiedza Was coraz więcej osób, czyli jest coraz lepiej.


Zgadza się. Ruch jest coraz większy. Choć wszystko się rozwija małymi krokami i powoli.

 

Jesteście sporą grupą. Jak ze sobą na co dzień współpracujecie?


Jesteśmy grupą siedemnastu osób. Wiadomo, jak to artyści. Każdy ma swoje indywidualne spojrzenie, więc czasem trudno jest się dogadać. Próbuję trzymać to w ryzach. Jest w miarę ok. Nie każdy z nas jest z Warszawy, dlatego podzieliliśmy się, że każdy ma swój dyżur. Ci, którzy są na miejscu, pełnią funkcję sprzedawcy i tak chyba jest najlepiej.

 

Zauważyłam, że macie sporą różnorodność jeśli chodzi o kolekcje. Rozumiem, że przez takie działania, chcecie dotrzeć do jak największej liczby klientów. Promujecie siebie nawzajem?


Staramy się. Każdy z nas ma swój fanpage i swoich fanów. Staramy się ich nakręcać. Wiadomo, że jak ktoś przyjdzie do jednego projektanta, to zawsze może zainteresować się kimś jeszcze. Promujemy się jako grupa i nie jesteśmy dla siebie bezpośrednią konkurencją, a przynajmniej mam taką nadzieję (śmiech). Nie mamy z tym problemu.

 

Czy spotykacie się z dużym zainteresowaniem ze strony innych projektantów?


Projektantów pisze bardzo dużo. Propozycje współpracy przychodzą codziennie. Niestety musimy robić selekcję, bo chcemy, żeby marki były faktycznie najlepsze. Szczególnie te ubraniowe. A poza tym mamy ograniczoną przestrzeń. Całe wnętrze jest tak zaprojektowane, że na więcej marek nie możemy sobie teraz pozwolić. Jeżeli to się rozhula i będzie mega szał, wtedy możemy myśleć o tym, żeby jeszcze to powiększyć i otworzyć jakieś miejsce w innej dzielnicy. Przyszłość pokaże. Na razie rozkręcamy to i wszystko idzie w dobrym kierunku. Ostatnio doszły do nas buty marki Etnopia. Uważam, że jest to fajne domknięcie. Możesz przyjść do nas, ubrać się od bielizny do butów i wyjść z naszego sklepu w pełnej stylizacji.

 

 

mpp

                                                                                                          fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

 

Co Was wyróżnia spośród innych tego typu sklepów?


Przede wszystkim bezpośredni kontakt z projektantem oraz fakt, że nie mamy narzuconej marży. Nie pośredniczy w tym żadna firma. Działamy niezależnie i sami sobie ustalamy, jakie wprowadzamy kolekcje oraz jakie mamy ceny. To jest o tyle fajne, że mamy konkurencyjne ceny. Poza tym, warto często nas odwiedzać, bo często mamy dostawy. Niespodziewane. Wiadomo, że każdy projektant ma swój tryb pracy, więc zdarza się tak, że nagle przyjeżdża ktoś i przywozi jakieś nowości.

 

A czy według Ciebie, Polacy interesują się niezależną polską modą?


Mam wrażenie, że coraz bardziej. Przede wszystkim odczuwa się to na targach, kiedy ma się bezpośredni kontakt z klientem. Pojawia się na nich naprawdę bardzo dużo ludzi i faktycznie kupują tę polską modę. Widać to także po sprzedaży na Showroomie. Myślę, że jest coraz lepiej. Na antenę wchodzą programy o młodych polskich projektantach, które jeszcze to nakręcą. Wierzę w to, że za jakiś czas na pewno będzie szał.

 

Macie już stałych klientów?


Dzisiaj właśnie była taka pani, która przyprowadza do nas córkę, albo wnuczkę, albo kogoś znajomego. Zawsze się rozsiada, czyta gazetkę i jest fajnie. Coraz częściej pojawiają się u nas osoby, które już wcześniej u nas były. Muszą tylko przełamać tę barierę bramy. To jest chyba największy problem. Zawsze jak przychodzi nowy klient, to mówi: „O Jezu, ale ciężko do Was trafić”. No niestety, z powodu tego, że nie mamy jeszcze tej tabliczki, to jest to utrudnione.

 

Ale jak już przełamią ten dystans, to chyba szybko wracają?


Mam wrażenie, że klienci kojarzą projektantów głównie z drogimi butikami i myślą, że jak tutaj wejdą to będzie spięta atmosfera. To oczywiście szybko się zmienia. Jak do nas przychodzą, włączamy muzykę, częstujemy kawą, herbatą i od razu robi się inny nastrój. Można sobie u nas usiąść, poczytać i przekonać się, że u nas wcale nie jest strasznie. Jak wiadomo, pierwszy kontakt jest na dystans, ale im częściej nas odwiedzają, tym szybciej się to zmienia.

 

Wspominałaś o starszej pani, która jest Waszą wierną klientką. Czy udaje Wam się dotrzeć do większej grupy osób w średnim wieku i starszych?


Zdarzają się. Tak naprawdę mamy tylko jedną markę, która proponuje bardziej klasyczne rzeczy. To jest Magda Floryszczyk. Ewentualnie marka obuwnicza Etnopia, która szczególnie przypadła do gustu tej właśnie grupie klientek. Większość projektantów jest trochę bardziej młodzieżowa, ale zdarzają się też starsi klienci, którzy zainteresują się naszymi markami i znajdą sobie coś ciekawego. Szczególnie faceci, którzy chcą się ubrać bardziej młodzieżowo. Dlatego myślę, że będziemy trafiać do różnych odbiorców, choć przychodzi do nas zdecydowanie więcej kobiet. Mamy jednak marki, które robią uniseksy, więc każdy może znaleźć coś dla siebie. Ale wiadomo jak jest z facetami. Oni nie lubią chodzić na zakupy, więc zazwyczaj jest tak, że przychodzą parami. Najczęściej facet przychodzi z dziewczyną i ona mu coś wybiera. Tak już jest po prostu wszędzie. Wiadomo jak to jest z facetami (śmiech).

 

 

mpp

                                                                                 fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

 

Rozglądam się po sklepie i nie widzę logo Waszych marek.


Nie jesteśmy oznaczeni, bo nie chcemy nic narzucać klientowi. Nie chodzi o to, żeby patrzyć na znaczki i szukać konkretnego projektanta. Jak ktoś do nas wchodzi,  to może się rozejrzeć. Jak będzie chciał wiedzieć, co to za marka, to spojrzy na metkę i zobaczy. Chcemy, żeby klient przychodził do nas wszystkich, więc brak takiego oznaczenia był celowy.

 

A czy macie możliwość szycia na miarę? Indywidualnego umawiania się z klientem?


Dokładnie tak. Zawsze to proponujemy. Jeżeli coś się komuś bardzo podoba, ale niestety nie układa się tak jak powinno, jest za duże, lub za małe, to zawsze dajemy wizytówkę konkretnego projektanta i wtedy można się z nim dogadać, umówić, a on uszyje egzemplarz na miarę.

 

O! Widzę książki.


No właśnie! Nikt nigdy nie pyta o książki, a one są też na sprzedaż. To nie jest tak, że są tylko ozdobą (śmiech). Wiadomo, można sobie usiąść, poczytać je i przejrzeć, ale można też je kupić.

 

Współpracujecie z jakąś jedną księgarnią?


Tak, jest to księgarnia Baczyńskiego z Bielan. Dzięki niej sprowadzamy książki o modzie, fotografii, jakieś albumy. Można także zamówić tytuł, który akurat nie jest dostępny tutaj i w przeciągu tygodnia sprowadzamy go do naszego sklepu.

Zdradzę Ci jeszcze jedną ciekawostkę. Widzisz te schodki? Stoły wchodzą w moduły. Jak je odsuniemy, mamy wolną przestrzeń i na tych schodach ludzie będą mogli sobie usiąść, jak będziemy robić jakiś mini pokaz mody.

 

Jeszcze nie macie nic zaplanowanego?


Jeszcze nie, ale cały czas nad tym myślimy. Chcemy zrobić taki miks z naszymi ubraniami. No chyba, że jest tak, że ktoś wprowadza nową kolekcję z projektantów i chce ją pokazać, to wtedy też zrobimy taką prezentację. I tak samo jeżeli chodzi o jakieś wykłady czy akcje. Chcemy zapraszać na nie gości. Jest miejsce do siedzenia, więc w przyszłości będziemy coś takiego planować. Tylko trzeba zacząć działać.

 

Już niebawem zbliża się Wasza inauguracja otwarcia.


27 listopada mamy zaplanowaną inaugurację. Planujemy spotkanie z mediami, może z celebrytami. Będzie to bardzo medialne wydarzenie, żeby to jeszcze bardziej rozhulać. Po spotkaniu planujemy przeniesienie się na afterparty do znajdującej się naprzeciwko knajpy Między Nami. Jak wiadomo jest to teren mieszkalny, wiec nie możemy tu za bardzo szaleć. Czyli w pierwszej części wydarzenia, będzie można się spotkać z projektantami, a druga część będzie bardziej nieoficjalna. Planujemy również prezentację z modelkami, żeby pokazać ludziom, że można się u nas ubrać od stóp do głów i zaprezentować nasze ubrania w różnych stylizacjach. Zrobiliśmy także lookbooki z damskimi i męskimi kolekcjami.

 

Trzymam kciuki za dalsze sukcesy! Dzięki za rozmowę. Oczywiście, widzimy się na inauguracji.

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja