lamode > MODA ZAGRANICZNA > OSOBOWOŚCI > WYWIAD Z DAVISEM FACTOREM - FOTOGRAFEM GWIAZD HOLLYWOOD I ZAŁOŻYCIELEM MARKI SMASHBOX
Lamode.info

WYWIAD Z DAVISEM FACTOREM - FOTOGRAFEM GWIAZD HOLLYWOOD I ZAŁOŻYCIELEM MARKI SMASHBOX

WYWIAD Z DAVISEM FACTOREM - FOTOGRAFEM GWIAZD HOLLYWOOD I ZAŁOŻYCIELEM MARKI SMASHBOX

Dodane przez Kamila Maria Żyźniewska
27 Listopad '13

Davis Factor jest prawnukiem legendy makijażu, Maxa Factora. W swoim rodzinnym Los Angeles, już od dzieciństwa miał okazję przyglądać się sesjom zdjęciowym hollywoodzkich gwiazd. Jako nastolatek dostał swoją pierwszą pracę w Industria Super Studio w Nowym Jorku. Miejsce stało się dla niego na tyle inspirujące, że postanowił otworzyć podobne w L.A. Tak właśnie narodziło się jego Smashbox Studios, które założył w 1990 roku.  Nie trzeba było długo czekać na kolejne pomysły fotografa – Davis założył agencję modelek, centrum piękna i stylizacji oraz Smashbox Cosmetics – znaną markę kosmetyków, którą prowadzi razem ze swoim bratem Deanem i której obecnie jest globalnym dyrektorem kreatywnym.

 

Fotografował niezliczone grono największych gwiazd Hollywood i ludzi filmu. Wśród nich znaleźli się m.in. Jude Law, Robert Downey Jr., Jane Fonda, Angelina Jolie, Charlize Theron, Sofia Coppola, Cameron Diaz, Leighton Meester, Ed Westwick, Morgan Freeman czy Javier Bardem. Przed jego obiektywem nie raz pojawiały się gwiazdy muzyki, takie jak Ozzy Osbourne, Snoop Dogg czy lider zespołu Sex Pistols – Johnny Rotten. Ta lista mogłaby się ciągnąć bez końca, bo Davis ma naprawdę imponujące portfolio.  Publikował w takich magazynach jak: Vogue Italia, Vanity Fair, L’uomo Vogue, Allure, Esquire, Harper’s Bazaar i Marie Claire.

 

 

Davis Factor

 

 

14 i 15 listopada pojawił się również w Polsce, wraz z główną makijażystką marki SmashboxLori Taylor. W tych dniach, w warszawskim studio fotograficznym PIN UP, odbyła się sesja zdjęciowa, w której mieli okazję wziąć udział specjalnie zaproszeni goście. Za obiektywem pojawił się sam Davis Factor, a profesjonalne makijaże wykonywała Lori Taylor. Sesji towarzyszyła wystawa prac amerykańskiego fotografa. Była to również doskonała okazja do porozmawiania z przedstawicielami marki Smashbox.


Nasza redakcja również miała zaszczyt gościć na tym wydarzeniu, wziąć udział w sesji oraz porozmawiać ze znanym fotografem i jego ulubioną makijażystką.

 

W PIN UP studio miałam już okazję pracować jako stylistka, jednak nigdy nie spodziewałam się, że stanę po drugiej stronie planu zdjęciowego – tym razem w roli modelki. Jak widać, zdarzają się niespodzianki. Przyznam, że było to bardzo ciekawe doświadczenie oraz świetna okazja do rozmowy z interesującymi ludźmi, którzy potrafią łączyć pasję ze swoją pracą. Lori podzieliła się ze mną kilkoma ciekawostkami na temat znanych klientek. Podobno nigdy nie stara się im narzucać swoich pomysłów, bo makijaż zawsze musi być zgodny z wizerunkiem danej gwiazdy. Powiedziała mi, że Angelina Jolie nie lubi mocno się malować, za to Kim Kardashian nie oszczędza w środkach. Choć sama jest zwolenniczką delikatnego i prawie niewidocznego makijażu, nie miała nic przeciwko, kiedy poprosiłam ją o mocniej podkreślone oczy w stylu lat 60. Namalowane przez nią graficzne, czarne kreski na dolnej i górnej powiece były dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłam, a jakich nigdy nie byłabym w stanie powtórzyć w domu przed lustrem.  - Jesteś pierwszą osobą z gości, która prosi mnie o coś innego, niż typowy dzienny make-up – wyznała. Odpowiedziałam jej, że chciałam coś specjalnego, coś czego nigdy nie zrobię sama, a w czym czułabym się rewelacyjnie na co dzień. – No to działamy! – krzyknęła Lori.

 

Efekt był doskonały! Teraz mogłam śmiało stanąć przed obiektywem Davisa.

 

 

Cześć, jestem Davis.

 

Miło mi, Kamila.


O! Masz na imię Kamila. Przypominasz mi moją przyjaciółkę z Teksasu, która też ma tak na imię.

 

 

Po zdjęciach udaliśmy się na krótki wywiad.

 

 

Czujesz się bardziej artystą, czy biznesmenem?


Myślę, że w moim przypadku lepszym określeniem byłby przedsiębiorca, albo twórca. Nie jestem biznesmenem. Prowadzę firmę razem z moim bratem i to on przede wszystkim zajmuje się tą stroną naszej marki. Od spraw typowo biznesowych mamy również ludzi, którzy dla nas pracują. Moim pomysłem było zawsze robienie zdjęć oraz tworzenie czegoś, co mogłoby pomóc artystom makijażu.

 

A co jest dla Ciebie najważniejsze w pracy? Jakie masz cele?


Uwielbiam tworzyć, wpadać na nowe pomysły, zastanawiać się nad idealnym makijażem, kolorami i łączyć je z sobą. Interesuje mnie każdy aspekt tworzenia. W makijażu chodzi o to, żeby wszystko właściwie dobrać. Zawsze myślałem o nowych sposobach stosowania makijażu. To było od zawsze dla mnie ważne, bo jak wiadomo tworzymy wszystko – kolory, historie kolorów. Moim celem jest jednak edukowanie klientów oraz sugerowanie makijażystom produktów, które mogłyby ułatwić im pracę. To jest dla mnie najważniejsze – pokazać im coś, z czego będą zadowoleni. Powiedzieć im: „Spróbuj tego, bo to zmieni wszystko na lepsze”. Dlatego właśnie w tej chwili tu jestem. Zawsze chciałem robić coś wyjątkowego, starać się wszystko upraszczać, coś ułatwiać i pokazać coś nowego. Mam mnóstwo szalonych pomysłów. Mnóstwo. Kiedyś z pewnością zrealizuję je wszystkie.

 

 

 

 

A jak to jest być prawnuczkiem słynnego Maxa Factora? Czy kiedykolwiek, w czasie swojej kariery odczuwałeś presję tego nazwiska?


Nie, w ogóle tego nie czułem. Zainteresowałem się fotografią, kiedy byłem naprawdę bardzo młody. Zawsze byłem silnie z nią związany. Moja rodzina przez cały czas mnie wspierała. Czegokolwiek nie zrobiłem, zawsze mogłem na nią liczyć, dlatego nigdy nie odczułem tej presji. Gdyby mówili mi, że mam zająć się czymś innym, że nigdy mi się nie uda, to pewnie wtedy odczuwałbym presję. Oni zawsze byli podekscytowani wszystkim, co robię. Kiedy masz to wsparcie, czujesz się na tyle komfortowo, że zaczynasz wierzyć w to, co robisz. Wszystko przecież siedzi w Twojej głowie. Poza tym pracuję ze świetnymi ludźmi, to też daje mi wsparcie. Jedyną presją, jaką mógłbym odczuwać jest przede wszystkim uszczęśliwienie klienta. To jest dopiero presja! Moja rodzina mogła mi dać tylko komfort. Sprawienie by klient był zadowolony ze swojego zakupu jest o wiele trudniejsze. Staram się o to dbać.

 

Twoja praca jest naprawdę Twoją prawdziwą pasją.


Robię to od bardzo długiego czasu. Od ponad dwudziestu pięciu lat. Przeszedłem długą drogę, zanim znalazłem się w tym momencie, w którym teraz jestem. To się nie dzieje z dnia na dzień. Często podróżuję do innych krajów, rozmawiam z ludźmi takimi jak Ty. Dzielę się z nimi swoimi doświadczeniami, odpowiadam na pytania, robię zdjęcia. Teraz mamy tutaj takie studio Smashboxa. Czuję się jak w Los Angeles.

 

Zawsze pracujesz z Lori?


Tak, pracuję z nią cały czas. To mój człowiek. Jest naprawdę świetną wizażystką.

 

 

 

 

Pracujesz z wieloma gwiazdami. Co najbardziej lubisz w pracy z nimi?


Od dzieciństwa miałem kontakt z tym światem. Dla mnie najfajniejsze jest to, że znałem wiele z nich, kiedy jeszcze były bardzo młode, a teraz spotykam się z nimi, kiedy są super znane. To jest Angelina Jolie, Cameron Diaz, Charlize Theron, Jennifer Lopez… Spotykamy się gdzieś czasem i żartujemy: „Nie wyglądasz za dobrze”. „Nie, to Ty nie wyglądasz dobrze” (śmiech).

 

Opowiedz coś więcej.


Znam je od kiedy były dzieciakami, teraz są gwiazdami. Oczywiście, nie takimi, które są teraz niedostępne, które nigdzie nie wychodzą,  bo za nimi idzie sznur paparazzi. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt i szanujemy siebie nawzajem. One śledzą moje sukcesy, a ja ich. Dla mnie to jest naprawdę wspaniałe. Razem dorastaliśmy i w tym samym czasie zaczęliśmy robić karierę – ja jako fotograf, moi przyjaciele jako aktorzy. Reżyserzy także. Wśród nich jest Michael Bay. Chodziłem z nim do koledżu, a teraz jest wielkim reżyserem. Nie mogę w to uwierzyć (śmiech). Albo Sofia Coppola, którą znam od małego. Pierwszy raz spotkaliśmy się jak miała 13 lat. Dziś jest świetną reżyserką. Jest niesamowita.  Dorastanie w takim środowisku, w dobie internetu i paparazzi – od samego początku do teraz. To też jest szalone.

 

No właśnie. Mieszkasz w Los Angeles. Co według Ciebie jest wyjątkowego w tym miejscu?


To zupełnie inne miejsce, niż Nowy Jork. Los Angeles ma świetną lokalizację, piękne plaże, góry, pustynie i piękne domy. Mogę chodzić po tym mieście i czuć się, jakbym był w każdym miejscu na ziemi. Niektóre miejsca sprawiają, że czujesz się jak we Włoszech. Inne przypominają Florydę. To miasto o bardzo zróżnicowanej architekturze.

 

 A co najbardziej inspiruje Cię w Twojej pracy?


Inspirują mnie ludzie, którym robię zdjęcia. Inspirują mnie również filmy, których oglądam mnóstwo. Dużo podróżuję, więc spędzam dużo czasu w samolotach, pokojach hotelowych, spotykam mnóstwo ludzi, którzy grali w tych filmach i którym robiłem zdjęcia. Ostatnio widziałem film z Mickey Sumner. Kojarzysz Stinga?

 

No oczywiście!


Mickey jest jego córką. Widziałem jej ostatni film. Naprawdę wow! To mnie właśnie inspiruje. Dla niektórych inspirująca jest przejażdżka samochodem wokół miasta, a ja lubię spotykać się z ludźmi. Starymi, młodymi – to bez różnicy. Podoba mi się tutaj. Byłem na zewnątrz studio. Ciekawe miejsce. Tak naprawdę inspiruje mnie mnóstwo rzeczy.

 

Co jest filozofią marki Smashbox?


Mógłbym powiedzieć na ten temat wiele. „Bądź gotowy do zdjęcia” (śmiech) „Przygotuj się na zbliżenie”. „Mamy sporą wiedzę, która uczyni Cię piękną”. Moją filozofią jest kontynuowanie wizerunku moich produktów, które są zdrowe, łatwe w użyciu, które sprawiają, że wyglądasz pięknie i czujesz się tak. I to widać na moich zdjęciach. To jest właśnie moja filozofia.

 

Dziękuję za rozmowę.


Super. Ja również. Masz może Instagram?

 

Ja akurat nie mam, ale moja redakcja ma.


To jest zabawne, że niewiele osób w Polsce ma Instagrama.

 

Nieprawda (śmiech). Ja jestem szczególnym przypadkiem. Większość moich znajomych ma.


To załóż sobie i śledź nas na Instagramie.

 

Ale dopóki go nie mam, to dodamy Was przez redakcję.


Pewnie!

 

Dziękuję raz jeszcze za rozmowę.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja