lamode > INFO > MODOPEDIA > HISTORIA YVES SAINT LAURENT
Lamode.info

HISTORIA YVES SAINT LAURENT

HISTORIA YVES SAINT LAURENT

Dodane przez Kamila Maria Żyźniewska
19 Maj '14

Jego rewolucyjne projekty niezmiennie inspirują projektantów od kilku dobrych dekad. Bez jego talentu, trudno dziś sobie wyobrazić współczesną modę. Lista jego wywrotowych pomysłów nie ma końca - wprowadził elementy garderoby męskiej do damskiego stylu, zaskakiwał niepowtarzalnością kombinacji kolorystycznych, zakorzenił w modzie prêt-à-porter i prowokował wymyślonym przez siebie stylem nude look. Zanim jednak wcielił w życie wszystkie swoje koncepcje, musiał przejść bardzo długą drogę. Pierwsze próby wprowadzania rewolucji, podjął już na stanowisku naczelnego projektanta marki Dior.

 

Urodzony 1 sierpnia 1936 roku w Oranie, Yves Henri Donat Mathieu Saint Laurent ( Yves Saint Laurent), już od najmłodszych lat wykazywał bardzo duże zainteresowanie modą. Prędzej czy później, jego fascynacja musiała go sprowadzić do Paryża. Tam zaczął odnosić swoje pierwsze sukcesy, do których można zaliczyć trzecie miejsce w konkursie dla młodych projektantów Międzynarodowego Sekretariatu Wełny, zorganizowanym w 1953 roku. Na jego kolejne triumfy nie trzeba było długo czekać, bo już w 1954 roku, udział w tym samym konkursie zakończył się dla niego pierwszym miejscem.

 

Osiągnięcia młodego projektanta nie umknęły uwadze Michela de Brunhoff, redaktora naczelnego francuskiego Vogue’a, który zachwycony jego szkicami, przedstawił go Christianowi Diorowi. Nie minęło wiele czasu, a młody Yves stał się asystentem słynnego projektanta. Jego praca we francuskim domu mody, szybko zaowocowała pierwszymi projektami akcesoriów oraz pomysłami na kolekcje couture. Christian Dior coraz bardziej zaczął przekonywać się do młodego Saint Laurenta, by wkrótce uznać, że utalentowany asystent może być jego jedynym następcą. Jak powiedział swojemu dyrektorowi finansowemu, Jacques’owi Rouetowi: „Chcę, żebyś lansował Yves’a Saint Laurenta. Czterdzieści modeli, które zaprojektował do ostatniej kolekcji, odniosło sukces. Prasa musi się o tym dowiedzieć”.

 

 

ysl

                   Yves Saint Laurent  i Suzy Parker dla Harper's Bazaar, marzec 1959/ fot. Richard Avedon

 

 

POCZĄTKI W DOMU MODY DIOR W ROLI DYREKTORA KREATYWNEGO

 

 

Po śmierci Christiana Diora, Yves Saint Laurent stał się naczelnym projektantem francuskiego domu mody, a zarazem najmłodszym w historii, który objął powyższe stanowisko. Trzeba przyznać, że przed dwudziestojednolatkiem stanęła naprawdę ogromna presja. Śmierć Diora oznaczała dla wielu koniec pewnej epoki – co gorsza, niektórzy zwiastowali, że wraz z odejściem mistrza, nastąpił koniec wysokiego krawiectwa. Nic więc dziwnego, że wszystkie spojrzenia zwróciły się w stronę nieśmiałego chłopaka, który został mianowany jego następcą. Z nazwiskiem Saint Laurenta wiązano wielkie nadzieje w związku z kontynuacją dzieła Diora. Ich oczekiwania wyprzedziły pierwsze efekty pracy na nowym stanowisku. YSL nie zdążył nawet pokazać pierwszej kolekcji, a już został okrzyknięty „królem krawiectwa”. Na szczęście, jego debiut, który ujrzał światło dzienne 30 stycznia 1958 roku, okazał się strzałem w dziesiątkę, a Saint Laurent oficjalnie stał się nową gwiazdą paryskiej mody. Pokaz był tak wielkim wydarzeniem, że o domu mody Dior zrobiło się równie głośno, jak za czasów wprowadzenia rewolucyjnego new looku. Podobno wiele redaktorek mody płakało ze wzruszenia na widok jego kolekcji „Trapeze”, a w jednej z francuskich gazet pojawiło się hasło, że „Saint Laurent ratuje Francję”.

 

Pierwsza kolekcja Saint Laurenta dla Diora, została w całości oparta na linii trapezu - nieobecnej w modzie od początków XVIII wieku. Podobnie jak u swojego poprzednika, proporcje były wyważone, a projekty - eleganckie i wystawne. W kolekcji pojawiły się hafty i uwielbiana przez Diora organza. Znalazła się w niej również słynna sukienka „Konwalia”, którą można potraktować jako hołd dla tradycji francuskiego domu mody (konwalia była ulubionym kwiatem Christiana Diora). Jego projekty zachwycały nową długością (sukienki o charakterystycznej linii A były krótsze od tych proponowanych przez jego poprzednika), która momentalnie zdobyła serca eleganckich kobiet. W pomysłach Saint Laurenta pojawiły się jednak wyraźne różnice – przede wszystkim zniknęły z niej wszelkie watowania i usztywnienia, a w części projektów - charakterystyczne dla stylu new look wcięcie w talii (obszerne, luźne płaszcze i sukienki całkowicie zakryły kobiece kształty).

 

Z równie pozytywnym odbiorem spotkało się jego sześć kolejnych sezonów. Najbardziej entuzjastycznie zareagowali na nie młodsi klienci, natomiast nie do końca zaakceptowała je starsza klientela. Największy szok wywołała jednak jego kolekcja zatytułowana „Beat Look”. Jej główną inspiracją był styl egzystencjalistów z kawiarenek paryskiej dzielnicy Saint-Germain des Près oraz klubów jazzowych (egzystencjalista był francuskim odpowiednikiem amerykańskiego bitnika). Znalazły się w niej golfy, dzianinowe swetry, czapki, skórzane kurtki oraz płaszcze. Idea przeniesienia technik couture na codzienną modę miejską nie przekonała jednak do siebie dziennikarzy, a same pomysły zostały uznane za zbyt kontrowersyjne dla tak prestiżowego domu mody jak Dior. Był to pierwszy zwiastun końca współpracy Saint Laurenta z marką. Dodatkowo, całą sytuację skomplikowało powołanie młodego projektanta do francuskiej armii, co bardzo źle wpłynęło na jego kondycję psychiczną. Zaczęło się od załamania nerwowego, skończyło na depresji i pobycie w szpitalu psychiatrycznym Val-de-Grâce, gdzie leczono go elektrowstrząsami. Choroba odcisnęła silne piętno na jego późniejszej karierze. Choć jej przyczyny nie są jednoznaczne, prawdopodobnie jej źródłem były nadwrażliwość oraz prześladowania z powodu orientacji homoseksualnej Saint Laurenta, z którymi spotykał się już od wczesnej młodości. Jak to powiedział Pierre Bergé, jego partner życiowy i biznesowy: „Yves Saint Laurent urodził się z załamaniem nerwowym”.

 

 

ysl

                  Yves Saint Laurent podczas pracy w domu mody Dior, Harper's Bazaar, 1958/ fot. Inge Morath

 

 

NARODZINY MARKI YVES SAINT LAURENT

 


Po okresie rekonwalescencji, projektant był gotowy wrócić na swoje dawne stanowisko. Niestety, w czasie jego nieobecności, w domu mody Dior zaszły diametralne zmiany, które nie pozwoliły mu sprawować dawnej funkcji dyrektora kreatywnego francuskiej marki. Jego miejsce zastąpił Marcel Bohan – projektant, który był całkowitym przeciwieństwem Saint Laurenta. Rewolucyjne, często kontrowersyjne pomysły wyzwolonego, niezależnego Yves’a, przeczyły filozofii Bohana, której podstawą było przede wszystkim kultywowanie tradycji domu mody Dior.

 

Na idealne rozwiązanie powyższej sytuacji wpadł Pierre Bergé, który przekonał Marcela Boussaca -ówczesnego prezesa marki Dior do sfinansowania przez niego niewielkiego domu mody pod nazwiskiem Yves’a Saint Laurenta. Według jego argumentów, powyższe rozwiązanie nie stanowiłoby silnej konkurencji dla Diora, a z pewnością zadowoliłoby młodego projektanta, który po dłuższej przerwie potrzebował czasu, by rozwinąć swoje skrzydła. Po namyśle, Boussac odrzucił sugestie Bergé, ponieważ uznał, że takie rozwiązanie sytuacji sprawiałoby wrażenie, że Saint Laurent wyparł się Diora. Pojawiła się propozycja sfinansowania młodemu projektantowi wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, by ten mógł doskonalić swój angielski. Pomysł Boussaca nie spotkał się jednak z aprobatą Saint Laurenta, który poczuł się jakby odmawiano mu predyspozycji do zawodu projektanta. W efekcie, Pierre Bergé wysłał do domu mody Dior wezwanie do wypłaty odszkodowania za zerwanie kontraktu, co definitywnie zakończyło ich wzajemną współpracę. Kości zostały rzucone. Pod koniec 1961 roku został otwarty pierwszy salon couture pod nazwiskiem Yves Saint Laurenta, rozpoczynając szereg rewolucyjnych zmian, które na zawsze zmieniły charakter mody.

 

 

ysl

                Modelka Wilhelmina w projektach Yves Saint Laurent, Vogue Paris, wrzesień 1962/ fot. Irving Penn

 

 

29 stycznia 1962 roku, w Hôtel Forain na Rue Spontini, odbył się pierwszy pokaz kolekcji couture sygnowanej nazwiskiem Saint Laurenta. Reakcje dziennikarzy były mieszane, choć pojawiły się również takie, które nie szczędziły projektantowi komplementów. Magazyn Life uznał, że projekty jego eleganckich damskich kostiumów dorównują tym od Chanel, a kilka miesięcy po premierze, Vogue wyróżnił Saint Laurenta wśród takich projektantów jak Philippe Venet, André Courrèges, Roberto Capucci, życząc im „rozkwitu talentu na niezrównanych ziemiach Francji”.

 

W odróżnieniu od pierwszej, klasycznej kolekcji, nawiązującej w charakterze do tych, tworzonych przez Saint Laurenta dla Diora, kolejna wyróżniała się większą ilością nowatorskich rozwiązań. Pojawiły się w niej kostiumy damskie łączone z tunikami, co nadało jej mniej wyrafinowanego, bardziej miejskiego charakteru. Reakcje prasy były entuzjastyczne, na czele z legendarną Dianą Vreeland. Jako nowa redaktor naczelna Vogue, postanowiła promować młodych, utalentowanych projektantów takich jak Yves Saint Laurent, a tym samym wprowadziła mnóstwo świeżości i dużo rewolucyjnych zmian do znanego magazynu.

 

Z dnia na dzień, marka YSL zaczęła rosnąc w siłę. Nie dość, że projekty Saint Laurenta pojawiały się coraz częściej na okładkach prestiżowych magazynów, to jeszcze cieszyły się coraz większym zainteresowaniem na azjatyckim rynku (kontrakt z tokijskim sklepem Seibu-Saison na sprzedaż kolekcji). Nową koncepcją marki było również wydanie linii perfum YSL, a pierwszą z nich był zapach o nazwie Y. Ogromny sukces tego pomysłu spowodował, że Bergé zaczął rozważać kolejne, które mogłyby pomóc rozwojowi marki. Wśród jego nowych zainteresowań pojawiły się futra, kosmetyki i obuwie. Lista ciekawych koncepcji Pierre’a Bergé na markę YSL, zdawała się nie mieć końca. Dzięki zdolnościom organizacyjnym swojego partnera, Yves Saint Laurent mógł poświęcić się tylko i wyłącznie projektowaniu.

 

 

ysl

                                   Dorothy McGowan w obiektywie Williama Kleina, Vogue 1962

 

 

REWOLUCJE SIÓDMEJ DEKADY

 

 

W tym właśnie czasie wybuchła prawdziwa rewolucja, która wyznaczyła nowy kierunek w historii mody. Trudno zaprzeczyć, że ogromny wpływ na styl nowatorskich projektów Saint Laurenta miały przede wszystkim uwarunkowania społeczne i kulturowe siódmej dekady. To były czasy, w których do głosu doszła młoda generacja, pragnąca za wszelką cenę zerwać z konserwatyzmem i mieszczańską moralnością starszego pokolenia. Kult młodości wprowadził wiele radykalnych zmian w stylu życia i filozofii lat 60. Powyższa dekada zaczęła żyć zupełnie nowym rytmem, wyznaczonym przede wszystkim przez rock n’roll i big-beat. W obszarze nowych zainteresowań młodzieży pojawiła się sztuka nowoczesna – eksperymentatorka i wyzwolona od konwenansów, stała się niezwykle atrakcyjnym językiem dla nowej generacji. Można było się spodziewać, że prędzej, czy później zainteresuje się nią również moda.

 

Trzeba przyznać, że łamiąca wszelkie standardy, uwielbiająca kontrowersje siódma dekada była prawdziwym rajem na ziemi dla młodego Saint Laurenta. Jej atmosfera pozwoliła mu w pełni rozwinąć swoje skrzydła, co sprawiło, że projektant czuł się coraz pewniej w swoich pomysłach i coraz śmielej zaczął przekraczać granice we własnej twórczości. Biorąc pod uwagę nowy charakter mody, którą zdominowały kroje o słynnej linii trapezu, znanej nam z pierwszej kolekcji Saint Laurenta dla Diora, wydaje się, że wszystko przemawiało na korzyść młodego projektanta. W obliczu nowego stylu, można stwierdzić, że jego pomysły z 1958 roku zdecydowanie wybiegały w przyszłość. I tak zainspirowany klasyczną moderną i sztuką współczesną, w 1965 roku stworzył kolekcję, na którą składały się proste, dżersejowe suknie, w zestawieniach kolorów i tkanin przypominających słynne noeplastyczne obrazy Pieta Mondriana. Paletę podstawowych, kontrastujących ze sobą kolorów podkreślały horyzontalne i wertykalne linie, które tworzyły perfekcyjne geometryczne formy.

 

 

ysl

                                      Słynna "Mondrian dress", Vogue Paris, wrzesień 1965/ fot. David Bailey

 

 

Kolejna inspiracja sztukami plastycznymi pojawiła się w kolekcji „Pop Art” z 1966 roku, wzorowanej na obrazach Andy’ego Warhola i Roya Lichtensteina. Bogata, intensywna kolorystyka oraz trójwymiarowe efekty (profilowe, nagie sylwetki kobiet na przedzie sukienek) budowały nowoczesny charakter kolekcji Saint Laurenta. Dziennikarze nie byli zachwyceni propozycjami młodego projektanta. Jedna z wpływowych redaktorek New York Times, krytyczka mody Gloria Emerson uznała, że Yves Saint Laurent zbyt mocno starał się przekonać wszystkich, że kolekcja jest adresowana do młodych ludzi. Z perspektywy lat, chłodny odbiór niewiele jej zaszkodził, bo popartowe ubrania okazały się prawdziwym przełomem w historii mody.

 

W tym samym roku, pojawiły się jeszcze inne rewolucyjne zmiany, za którymi stał Yves Saint Laurent. Mowa tu oczywiście o słynnej kolekcji „Le Smoking”, zaprezentowanej w styczniu 1966 roku. Przełomowe pomysły młodego projektanta, w których znalazło się mnóstwo zapożyczeń z męskiej garderoby, idealnie trafiły w charakter tamtych czasów. Był to przede wszystkim okres tzw. „drugiej fali feminizmu”, kiedy kluczowe stały się kwestie równouprawnienia, antykoncepcji oraz kobiecej seksualności. Należy pamiętać, że w latach sześćdziesiątych próba wcielenia w życie takich idei była wciąż walką z wiatrakami. Nic więc dziwnego, że pojawienie się na wybiegu damskich smokingów, potrafiło nieźle wstrząsnąć publiką. W założeniu miały być one ciekawą alternatywą dla sukien wieczorowych, w praktyce – wybór takiego stroju na przyjęcie, raczej nie spotykał się z aprobatą pozostałych gości (akceptowały go tylko nieliczne hotele i restauracje).

 

Ciekawa historia ze smokingiem Saint Laurenta w roli głównej, spotkała słynną bywalczynię wystawnych przyjęć - Nan Kempner, która przez swój strój została wyrzucona z nowojorskiej restauracji Le Côte Basque. Niespodziewanie zdjęła dolną część damskiego garnituru i tanecznym krokiem weszła do niej z powrotem, zmieniając swoją marynarkę w krótką sukienkę. Jak to później skomentował menadżer restauracji, „spodnie podczas formalnego przyjęcia były tak samo niedozwolone jak strój kąpielowy”. Nie wszyscy docenili potencjał kultowego le smoking, a jednak nie stanęło mu na przeszkodzie podbić serca eleganckich kobiet takich jak Catherine Deneuve, Liza Minnelli, Lauren Bacall czy Bianca Jagger.

 

Mimo że inspiracje Saint Laurenta odwoływały się do lat 30. i charakterystycznego stroju aktorek: Marleny Dietrich i Grety Garbo, a sam pomysł damskich spodni pojawił się już w latach 20. u Coco Chanel, to jednak dopiero francuski projektant wypromował powyższy trend na tak szeroką skalę. O jego sukcesie stanowiła przede wszystkim cała kolekcja, oferująca szeroki wachlarz oryginalnych propozycji damskiej garderoby wieczorowej. Jak powiedział Saint Laurent: „Dla kobiety, smoking jest tym niezbędnym elementem garderoby, z którego cały czas dowiaduje się czegoś o modzie. Ponieważ wiąże się on ze stylem, nie z modą. Moda przychodzi i odchodzi, a styl jest wieczny”.

 

 

ysl

                                                         Yves Saint Laurent, Vogue 1966

 

 

Nowatorskie pomysły Yves’a Saint Laurenta pewnie nie raz spędziły sen z powiek całej konkurencji. Każda zbliżająca się premiera jego kolekcji była jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń świata mody i zaskakiwała niepowtarzalnym oryginalnym spojrzeniem na projektowanie. Saint Laurent poszedł również o krok dalej, pod względem przeniesienia trendów z ulicy na ówczesne tendencje haute couture. Równoległą inspiracją dla niego była także kultura cyganerii lewego brzegu Sekwany, co nie spotkało się z dobrym przyjęciem śmietanki towarzyskiej Paryża. Mając na uwadze jej reakcje, nie przez przypadek nazwał swoją linię prêt-à-porter określeniem „Rive gauche” (w tłumaczeniu z francuskiego – lewy brzeg). I tak, we wrześniu 1966 roku powstał pierwszy butik na Rue de Tournon z propozycjami ready-to-wear. Już w pierwszym dniu, zysk ze sprzedaży ubrań osiągnął wartość 24.000 dolarów, co tym bardziej zaniepokoiło wszystkich paryskich couturierów. Niepocieszony Emanuel Ungaro przyznał, że otwarcie Rive Gauche go „bardzo martwi”, a Pierre Cardin wyraził swoją opinię, że tego rodzaju standaryzacja w modzie, sprawi, że „świat umrze z nudów”. W odpowiedzi na zarzuty Cardina, Saint Laurent skwitował: „Moda byłaby bardzo zaniepokojona, kiedy jej celem stałoby się tylko i wyłącznie ubieranie bogatych kobiet”. Pamiętajmy jednak, że projektant wcale nie zamierzał odwracać się plecami do zamożniejszej klienteli – byli oni przecież niezwykle cenni dla każdego paryskiego couturiera. Ważne było przede wszystkim to, by bezpośrednio dotrzeć do jak największej liczby klientów. Otwarcie Rive Gauche umożliwiło mu osiągnięcie powyższego celu, co znacząco wpłynęło na późniejszy charakter mody.

 

 

ysl

                                  Yves Saint Laurent, kolekcja 'Le Smoking', kolekcja wiosna lato 1967

 

 

Konkurencja z pewnością czuła oddech Saint Laurenta na swoich plecach. Ogromny sukces kolekcji ready-to-wear z jego butiku Rive Gauche, zwiastował nieodwracalne zmiany. Moda stała się przede wszystkim masowa i młodzieżowa, a kolekcje haute couture nie stanowiły już takiej atrakcji dla nowej generacji klientów. Domagano się przede wszystkim mody odpowiadającej filozofii i stylowi życia młodego pokolenia, które całkowicie wyzwoliło się ze sztywnych ryz poprzedniej dekady. „Nie znoszę burżuazji. Nie znoszę humoru takich kobiet, ich uporu…Ich gustu także” – powiedział w jednym z wywiadów Yves Saint Laurent. Młodzi ludzie byli zachwyceni jego buntowniczą, niezależną postawą –  jak wiadomo, nowa generacja odrzucała standardy mieszczańskiej moralności i była seksualnie wyzwolona, a wszystko, co mówił projektant, mogłoby być ich własną opinią. Wkrótce, Rive Gauche, stał się symbolem prawdziwej rewolucji obyczajowej. Nawet Miuccia Prada przyznała, że jako młoda studentka, przyszła projektantka, nosiła ubrania z butiku Saint Laurenta na znak politycznego protestu. „Stałam na środku ulicy i rozdawałam ludziom lewicowe ulotki w moich ubraniach YSL. Może wydawały się dziwne dla innych ludzi, ale ja się tym nie przejmowałam. Strasznie kochałam te ubrania” – powiedziała.

 

 

ysl

              Modelka w sukience z kolekcji Yves Saint Laurent z roku 1967, L'Officiel/ fot. Jean Louis Guègan

 

 

Moment, w którym moda musiała poluzować swój ciasno zapięty kołnierzyk, był nieunikniony. Nowy charakter zmieniających się czasów, zawsze można było zamanifestować strojem, co oczywiście doskonale rozumiał Yves Saint Laurent. Oprócz słynnego le smoking, w jego kolekcjach pojawił się szereg innych rewolucyjnych projektów – wśród nich: kontrowersyjna sukienka z przezroczystą szyfonową górą, ozdobiona strusim piórem, kurtki safari, budrysówki, kurtki z frędzlami i kombinezony. „Nastąpił nowy trend w modzie” – zadeklarował projektant. „Jest młody i dąży bardziej do atrakcyjności, niż elegancji”. Wyzwolony charakter stylu YSL budowały nie tylko kontrowersyjne przezroczystości, bo w kolekcjach francuskiego projektanta znalazły się również grzeczne bluzki w stylu rustykalnym, wojskowe trencze czy afrykańskie stożkowe napierśniki. Fakt, że przyczepiono do nich etykietkę wysokiego krawiectwa był ogromną prowokacją w świecie mody.

 

W tym czasie, większość pomysłów Saint Laurenta, powstało w jego nowym domu w Marrakeszu, w którym mieszkał wraz ze swoim partnerem życiowym i zawodowym - Pierrem Bergé. Zainspirowany sztuką Afryki, w 1967 roku, projektant stworzył kolekcję, w której znalazły się sukienki z rafii i paciorków, z frędzlami i etnicznymi nadrukami. Moda błyskawicznie podchwyciła powyższe trendy, które już wkrótce zdominowały charakter dekady lat 70.


 

ysl                       

                                 Veruschka w kurtce safari, Vogue Paris, 1968/ fot. Franco Rubartelli

 

 

SAINT LAURENT W ŚWIECIE FILMU

 

 

Ideologia przełomu lat 60. i 70. znacząco wpłynęła na rozwój innych dziedzin sztuki i kultury. W żadnym innym okresie nie odnotowano tylu godnych uwagi zjawisk. Do głosu doszło również kino artystyczne, reprezentowane przez szereg wielkich indywidualności takich jak: Federico Fellini, Luchino Visconti, Michelangelo Antonioni czy reprezentanci francuskiej Nowej Fali, na czele z Jean-Luc Godardem i François Truffaut. Na charakter ówczesnego kina wpłynęły również wydarzenia związane z wojną w Wietnamie, morderstwem Luthera Kinga i J.F. Kennedy’ego oraz paryski Maj.

 

Bunt był wyrazem modnej kontestacji, którą doskonale można było wyrazić w filmie. Sporą popularnością cieszyło się obrazoburcze kino Luisa Buñuela, krytykujące zepsutą burżuazję oraz pozorną świątobliwość Kościoła Katolickiego. Prędzej czy później, musiały skrzyżować się drogi hiszpańskiego reżysera i Saint Laurenta – zdarzyło się to przy okazji filmu „Piękność dnia” (1967), do którego projektant stworzył kostiumy. Historia Séverine, przedstawicielki burżuazyjnej klasy, która nie jest w stanie uprawiać seksu z mężem, za to w trakcie jego nieobecności pracuje jako prostytutka, wzbudziła swego czasu wiele kontrowersji. Nie dla Saint Laurenta, który doskonale wiedział jak za pomocą kostiumów oddać charakter głównej bohaterki – z jednej strony eleganckiej i powściągliwej, z drugiej - rozwiązłej i uwodzicielskiej. W garderobie znalazły się m.in. czarny, winylowy trencz, skórzany, brązowy płaszcz z futrzanymi detalami oraz dwurzędowy w stylu militarnym. W rolę Séverine wcieliła się Catherine Deneuve, która od czasu współpracy z projektantem przy „Piękności dnia”, została jego wieloletnią przyjaciółką. Aktorka, stając się najważniejszą muzą Saint Laurenta, awansowała na prawdziwą ikonę francuskiej mody. Jej chłodna i wyrafinowana uroda oraz doskonałe wyczucie stylu, idealnie korespondowały z charakterem marki YSL. To perfekcyjne połączenie miało okazję nie jeden raz sprawdzić się na ekranie, przy takich filmach jak „Syrena z Missisipi” François Truffaut (1969), „Zawirowania serca” Alaina Cavalier (1968), „Liza” Marco Ferreriego (1972) czy „Zagadka nieśmiertelności” Tony’ego Scotta (1983), gdzie aktorka pojawiała się w projektach Saint Laurenta. Jak wyznała kiedyś Catherine Deneuve: „Jego ubrania na co dzień, wprowadziły kobiety w świat pełen nieznajomych. Dzięki swojej męskiej jakości, umożliwiły kobiecie pójść tam, gdzie chce, nie wzbudzając przy tym niepożądanej uwagi. Jednak, przy okazji wieczornego wyjścia, kiedy kobieta może wybrać sobie towarzystwo, on (Yves Saint Laurent) czyni ją uwodzicielską”.

 

 

ysl

                           Catherine Deneuve w sukience YSL, Vogue 1969/ fot. Jeanloup Sieff

 

 

MODA ZAANGAŻOWANA I PIERWSZE SKANDALE

 

 

Wydarzenia związane z paryskim Majem, zainspirowały Saint Laurenta do stworzenia prostej, oszczędnej kolekcji, całkowicie utrzymanej w kolorze czarnym. Wśród materiałów znalazł się przede wszystkim dżersej, sylwetki nie zwracały na siebie uwagi wyszukanym krojem, a stylizacje były niemal całkowicie pozbawione biżuteryjnych dodatków. Kolekcja była znakiem protestu Saint Laurenta przeciwko wojnie w Wietnamie. „Pierwsze noce w teatrze…życie na jachcie (…) tego typu sprawy nie mają już żadnego znaczenia. Wszystkie panie z socjety nie są już ważne” – przytoczono cytat projektanta w recenzji pokazu, która ukazała się w The Observer.

 

„Jednymi z rezultatów, które zostały osiągnięte, były wszechogarniający mrok i przygnębienie szykownych amerykańskich kupców, którzy siedząc w Plaza Athénée, zgrzytali zębami nad swoimi kontraktami. Saint Laurent brzmiał jak depresyjny człowiek, ale nie był aż tak przygnębiony jak ci amerykańcy nabywcy” – skomentował brytyjski tygodnik. „Różnica pomiędzy dziennym a wieczorowym strojem jest już nieważna. Wolność mody pozwala ludziom, żeby byli sobą, lub kim chcą być…na przykład pójść na kolację, w tym co założyli na siebie rano, w czarnym dżersejowym ubraniu i niczym więcej” – mówił projektant.

 

 

 

ysl

                                                         Kolekcja YSL, 1968/ fot. LIFE

 

 

Zarówno ten, jak i wcześniejszy sezon Yves’a Saint Laurenta, nie zostały entuzjastycznie przyjęte przez prasę. Ze szczególnym oburzeniem feministek spotkała się kolekcja, w której znalazły się przezroczyste ubrania odsłaniające nagie piersi modelek. Wiele z nich pytało, czemu skoro rozbiera panie, nie zrobi tego samego z mężczyznami. Jednak pamiętając o jego wcześniejszej kolekcji, w której znalazły się smokingi, trudno mówić o jakimkolwiek uprzedmiotowieniu kobiet. Zresztą, w 1971 roku, feministki dostały swoją odpowiedź, kiedy w kampanii pierwszego zapachu dla mężczyzn -YSL Pour homme, przed obiektywem Jeanloup Sieffa pojawił się nagi Yves Saint Laurent. „Chcę zrobić skandal” – podobno powiedział fotografowi. Zasugerował mu nawet, że chce pozować z butelką perfum między nogami, ale jego propozycja nie spotkała się z akceptacją Sieffa. Choć na zdjęciu nie znajdziemy tego typu prowokacji, kampania perfum wywołała sporo kontrowersji. A jednak, fala krytyki, zamiast zaszkodzić reklamie, znacząco wpłynęła na sprzedaż nowego zapachu. Po latach, całą sytuację skomentował Jeanloup Sieff, przyznając, że gdyby jeszcze raz miał robić zdjęcia Saint Laurentowi, zgodziłby się na jego bardziej wyzywający pomysł.

 

Atmosfera przełomu lat 60. i 70. sprawiła, że moda zaczęła mówić zupełnie nowym językiem. Przede wszystkim stała się doskonałym środkiem do manifestowania swoich poglądów i coraz częściej kochała prowokować. Nie da się ukryć, że jej liberalny charakter idealnie dopasował się do estetyki Saint Laurenta - projektanta o nieograniczonej ilości pomysłów, prawdziwego rewolucjonisty świata mody i wielkiego geniusza krawiectwa.

 

 

ysl

                            Yves Saint Laurent w kampanii perfum YSL Pour Homme, 1971/ fot. Jeanloup Sieff

 

 

Dekadę lat 70. opanowała antymoda, którą tworzył ruch hippisowski. Stała się perfekcyjnym nośnikiem do manifestowania antymieszczańskich poglądów. W obliczu kryzysu naftowego, zaczęła zwracać się w stronę nowych form. Popularna stała się własnoręcznie robiona garderoba – szydełkowane sukienki, dziergane na drutach swetry i patchworkowe tkaniny. Niemal całkowicie zatarły się różnice miedzy strojem formalnym a codziennym. Choć kroje i formy były w zasadzie kontynuacją tych z poprzednich dekad, znacząco zmienił się sposób ich wykonania. Nawet magazyny modowe zaczęły wprowadzać rubrykę DIY, w której pojawiały się rady, jak własnoręcznie zrobić modną sukienkę. Ubiór stał się eklektyczny i coraz częściej można było zauważyć w nim inspiracje stylem etnicznym.

 

Co ciekawe, taka liberalna i daleka od zachowawczości moda, nie była niczym nowym w kolekcjach Yves’a Saint Laurenta. Podczas gdy jego koledzy i koleżanki po fachu wciąż kontynuowali styl oparty na minispódniczkach i trapezowych sukienkach w duchu modsów z siódmej dekady, francuski projektant postanowił dalej przecierać szlaki. Już pod koniec lat 60, w jego kolekcjach zaczęły pojawiać się długie, obszerne płaszcze, etniczne nadruki i hafty.

 

 

ysl 

                           Yves Saint Laurent, kolekcja Ballets Russes, Vogue 1976/ fot. Guy Bourdin

 

 

Zanim jednak przejdziemy do jego rewolucyjnej kolekcji Ballets Russes z 1976 roku, zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy roku 1971 roku. To właśnie wtedy, francuski projektant skutecznie zszokował publikę i wywołał oburzenie wśród dziennikarzy. Jego kolekcja „Homage aux Années 40s” nawiązywała w charakterze do ubioru paryskich prostytutek z czasów niemieckiej okupacji. Znalazły się w niej turbany, futra z lisa, męskie marynarki i krótkie spódnice. Jej kontrowersyjny wygląd budził również skojarzenia z estetyką gejowskiej kultury, stylem transwestytów i drag queens ze słynnej Fabryki Andy’ego Warhola.

 

Prasa była zniesmaczona. Jej nieprzychylnych reakcji, nie omieszkał skrytykować sam projektant, który nazwał krytyków „osobami o wąskich horyzontach, reakcjonistami i małymi ludźmi sparaliżowanymi przez tabu”. Gorzkie słowa Saint Laurenta nie ominęły również mody couture, którą określił mianem „muzeum” i która według niego „ugrzęzła w nudnej tradycji dobrego smaku i wyrafinowania”. Choć charakter kolekcji YSL był nieakceptowalny przez szerokie grono starszych klientów, bez problemu znalazł entuzjastów wśród młodych ludzi. Biorąc pod uwagę, że francuski projektant bardzo często inspirował się stylem ulicy, pozytywny odbiór tej właśnie grupy, raczej nie był żadnym zaskoczeniem. Ubrania z lat 40. i turbany z pchlich targów znalazły się m.in. w garderobie młodej Palomy Picasso, której styl znacząco wpłynął na charakter sezonu 1971 YSL. „Od końca II Wojny Światowej do lat 60, niewiele zmieniło się w świecie mody i wtedy wraz z kolekcją Yves’a Saint Laurenta, nastąpił przewrót, a moda nabrała świeżości, dzięki zapożyczeniu elementów z przeszłości i połączeniu turbanów z nadrukami. Nagle moda ruszyła w kierunku spektaklu” – powiedział Serge Carrera, pracownik marki YSL.

 

 

ysl

                 Yves Saint Laurent i jego muza Loulou de la Falaise, Vogue 1974/ fot. Norman Parkinson

 

 

Młode kobiety pokochały styl retro w wydaniu Saint Laurenta. Był rewolucyjny i zgodny z duchem dekady wyzwolonych lat 70. To właśnie w tym czasie, coraz częściej odwoływano się do przeszłości mody i uwielbiano wszystko, co przypominało w charakterze garderobę XIX i wczesnego XX wieku. Modne były również ubiory nawiązujące do estetyki chłopskiej, jak i tradycji innych kultur. Szeroki wachlarz inspiracji spowodował, że moda stała się eklektyczna i zamiast dosłownie cytować, mieszała poszczególne style. Prawdziwą sensację wywołała kolekcja Yves’a Saint Laurenta z 1976 roku, która powstała pod wpływem kostiumów Léona Baksta dla Ballets Russes oraz malarstwa Jana Vermeera van Delft. Znalazły się w niej kozackie płaszcze i czapki z futrzanymi obszyciami, bojarskie kaftany oraz bogato zdobione, szerokie, długie spódnice, które dzięki wykorzystaniu aksamitów i bogactwa ornamentów, sprawiały wrażenie szykownych wschodnioeuropejskich strojów ludowych. Prasa była pod jej ogromnym wrażeniem. Nawet ówczesna redaktor naczelna VogueGrace Mirabella, powiedziała, że nie sądzi, aby ktokolwiek mógł zobaczyć w przyszłości tego typu prezentację. „Minęło dużo czasu, odkąd doznaliśmy tego rodzaju ekscytacji ubraniami. W zasadzie, to nie jestem pewna, czy kiedykolwiek widziałam coś takiego” - skwitowała. Ballets Russes to z pewnością jedna z najpopularniejszych i najbardziej przełomowych kolekcji Saint Laurenta, wyznaczająca nowe trendy w późniejszych dekadach. Był to zdecydowany zwrot w karierze Francuza, który zaskoczył wszystkich modą balansującą na granicy teatralnego kostiumu – ozdobną, ekskluzywną, przez co kompletnie odbiegającą od promowanych przez niego prostych i oszczędnych kolekcji ready-to-wear.

 

 

 

ysl

                                               Le Smoking, Vogue Paris 1975, fot. Helmut Newton

 

 

YVES SAINT LAURENT W PUŁAPCE POTĘŻNEGO IMPERIUM

 

Podczas gdy oniemiała z zachwytu prasa zasypywała komplementami kolekcje Saint Laurenta (kolejna o nazwie „Carmen” również zdobyła bardzo dobre recenzje), francuski projektant coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Przyczynił się do tego tryb życia Saint Laurenta, który od początku dekady lat 70. stał się częstym bywalcem nocnych klubów, a jego imprezowy styl życia doprowadził go do uzależnienia od alkoholu i kokainy. Do kiepskiej kondycji projektanta, przyczyniło się również przepracowanie oraz ogromna presja otoczenia, wynikająca z coraz większej popularności jego marki. W 1973 roku, Saint Laurent pokazywał cztery kolekcje w roku (dwie couture i dwie prêt-à-porter), miał własną linię perfum, okularów i ręczników plażowych. Tym sposobem, stał się niewolnikiem własnego potężnego imperium, z którego próżno było szukać drogi ucieczki. „Zrobiłem sznur, żeby się na nim powiesić. Chciałbym móc tworzyć modę, wtedy kiedy będę miał na to ochotę, ale jestem więźniem mojego komercyjnego imperium” – wyznał magazynowi Newsweek.

 

Był to czas, w którym Saint Laurent wycofał się z życia publicznego i stał się prawdziwym samotnikiem. Odizolował się nawet od swojego partnera życiowego Pierre’a Bergé, z którym pokazywał się jedynie na wydarzeniach towarzyskich. Coraz gorsza kondycja psychiczna odbiła się niestety na jego późniejszych kolekcjach, które były coraz chłodniej przyjmowane przez prasę. Plotki o jego pogarszającym się stanie zdrowia, sprawiły, że zaczęto mówić o kresie kariery Yves’a Saint Laurenta. Dementował je sam projektant, zapewniając dziennikarzy, że czuje się doskonale. Prawda wyszła na jaw, kiedy po raz kolejny doznał załamania nerwowego, w wyniku którego trafił do szpitala. Tam również leczył się ze swojego uzależnienia od alkoholu i kokainy. Próba walki z nałogiem, nie tylko zwróciła uwagę na poważny problem francuskiego projektanta, ale wywołała również szereg negatywnych opinii. W dużej mierze, przyczyniła się do nich kontrowersyjna reklama zapachu „Opium” z 1977 roku, autorstwa Helmuta Newtona, w której pojawiło się dwuznaczne hasło: „Opium. Dla tych, którzy są uzależnieni od Yves Saint Laurent”. Wywołała ona potężną falę protestów ze strony antynarkotykowych działaczy, którzy oskarżyli projektanta o promowanie nielegalnych substancji. Negatywne opinie nie wpłynęły jednak na wyniki sprzedaży nowych perfum, a prowokacyjna reklama okazała się prawdziwym hitem marketingowym.

 

 

ysl

                                                Yves Saint Laurent i Karen Mulder, Vogue US 1995

 

 

„Często czuję się niezdolny do komunikowania się z ludźmi, nawet z tymi, których kocham i podziwiam, ponieważ nie mam czasu i ogarnia mnie szaleństwo” – wyznał w jednym z wywiadów dla Vogue. Yves Saint Laurent wystarczająco ugruntował swoją pozycję w modowej branży jako prawdziwy geniusz i cieszący się ogromnym szacunkiem projektant, jednak od lat 80, niestety nie tworzył już nic innowacyjnego. Narastająca depresja i walka z nałogiem stawały się jego coraz większym przekleństwem i były barierą nie do pokonania. Późniejsza kariera francuskiego kreatora opierała się przede wszystkim na przypominaniu swoich „największych hitów”, którymi wywołał rewolucję we wcześniejszych dekadach.

 

Ostatnią kolekcję haute couture, zaprezentował w styczniu 2002 roku, w Centrum Pompidou. W swoim oświadczeniu powiedział: „Zmagałem się z bólem i przeszedłem przez istne piekło. Poznałem fałszywych przyjaciół, których nazywamy lekami uspokajającymi i narkotykami. Przekonałem się, jakim więzieniem jest depresja i zamknięcie w szpitalu. Kiedyś byłem w stanie przejść przez to wszystko, oślepiony trzeźwością”.

 

 

ysl

                           Yves Saint Laurent, Vogue 1971/ Saint Laurent - kolekcja wiosna lato 2014

 

 

1 czerwca 2008 roku, w Paryżu, odszedł jeden z najważniejszych projektantów mody XX wieku. W ostateczności pokonał go rak mózgu. Po jego śmierci, Pierre Bergé zorganizował aukcję, na której wystawił wszystkie meble, sztukę użytkową i antyki należące do Saint Laurenta. „Postanowiłem sprzedać wszystko, bo ta kolekcja nie istnieje, jeśli on nie istnieje” – powiedział.

 

Trudno jest wyobrazić sobie obecny świat mody bez Yves’a Saint Laurenta. Dzięki swoim rewolucyjnym pomysłom, wyznaczył nowy kierunek, zarówno w sposobie myślenia, jak i w projektowaniu. To właśnie on przetarł szlaki następnemu pokoleniu młodych twórców. Dzięki Saint Laurentowi, moda uciekła od tabu i całkowicie wyzwoliła się ze skostniałych i konserwatywnych reguł. Jeśli spodziewacie się kolejnych rewolucji, to w najbliższym czasie raczej ich nie doświadczycie. Takie przełomy zdarzają się raz na stulecie, a obecnie trudno wyobrazić sobie kogoś bardziej wyjątkowego od osobowości, jaką był Yves Saint Laurent.

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja