lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > |EXCLUSIVE| ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKĄ TOP MODELKĄ
Lamode.info

|EXCLUSIVE| ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKĄ TOP MODELKĄ

|EXCLUSIVE| ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKĄ TOP MODELKĄ

Dodane przez Agata Tanter
08 Styczeń '16

Zuzę Bijoch, podopieczną agencji D'VISION, spotykamy podczas ostatniego pobytu w Warszawie. Pomimo niedyspozycji – dzień wcześniej modelka straciła głos – nie tylko stawiła się o umówionej godzinie na zdjęcia, ale również mimo trudności z mówieniem, odpowiedziała na wszystkie nasze pytania. Wysoki profesjonalizm, otwartość, błyskotliwość – to tylko niektóre cechy top modelki, o których możemy się przekonać podczas wspólnie spędzonego czasu. Na koniec naszej kilkugodzinnej rozmowy jesteśmy przekonani, że pomimo tak wielu sukcesów, które Zuza ma już na swoim koncie, te najważniejsze są wciąż jeszcze przed nią. Bo modelka nie tylko nie boi się wychodzić poza własną sferę komfortu, ale również ma odwagę sięgać po swoje marzenia.

 

 

 

Jakiś czas temu w wywiadzie dla nas powiedziałaś, że to w Nowym Jorku postanowiłaś stworzyć swoją bazę. Czy właśnie tam jest teraz Twój dom?


Nowy Jork zdecydowanie stał się moim domem i rzeczywiście po 2 latach, bo tyle już tam jestem na stałe, mogę powiedzieć, że jest to również moje miasto. Zarówno jeśli chodzi o bazę, jak też codzienną rutynę - znajomych, ulubione miejsca, np. restauracje, drobne rzeczy. Teraz byłam tam najdłużej- bo ok. 4-5 miesięcy bez przyjeżdzania do Polski.

 

Jak wygląda twój zwykły dzień, kiedy nie pracujesz, czy nadal zaczynasz go od sprawdzania wyników giełdowych?


Budzę się ok 8.30 rano. Bez względu na to, czy pracuję czy nie, dzień rozpoczynam od siłowni: biegam albo ćwiczę z trenerem. Następnie działam wg wcześniej przygotowanej listy, skreślając z niej kolejne punkty, np. sprzątanie, pranie czy też lekcje francuskiego. Wolny czas spędzam ze znajomymi, m.in. z Moniką Jagaciak, innymi modelkami polskiego pochodzenia, czy też byłą współlokatorką Gertrud Hegelund. Rzadko zdarza się taka sytuacja, żebym cały dzień spędzała w domu. Trudno również o rutynę. Nowy Jork to miasto, w którym sporo się dzieje, eventy, koncerty, wystawy. Dlatego też panuje takie ogólne odczucie fomo czyli „fear of missing out” - obawa, że jeśli zostaniemy w domu, coś nas ominie, coś ważnego przeoczymy. Od stycznia rozpoczynam też naukę na jednym z amerykańskich uniwersytetów na kierunku ekonomicznym, zaczynając od matematyki i przechodząc przez kolejne moduły, mikro czy też makroekonomię. Dlatego też mój rozkład dnia ulegnie pewnej modyfikacji (śmiech).

 

Wiele osób twierdzi, że Nowy Jork to miasto z wyjątkową energią...


To prawda. Nowy Jork to miejsce, w którym chce się być, odnieść sukces, bawić się, czerpać tę energię, wykorzystać każdą minutę tam spędzoną. Jednak nie jest to miasto, w którym chciałabym się zestarzeć. Nowy Jork to na pewno wspaniała przygoda, natomiast kulturowo i pod względem tempa życia czy sposobu myślenia wciąż bliższa jest mi Europa. Dlatego w dalszej perspektywie nie wykluczam powrotu. Mam takie poczucie, że już w momencie gdy wracam do Europy, kiedy samolot ląduje, czuję bliskość czegoś znajomego, mojego… taki oddech, wszystko zwalnia.

 

A jak się relaksujesz?


Ostatnio z pasją ćwiczę balet. Jest to niezwykle relaksujący sport, oparty na świadomości własnego ciała. Podoba mi się możliwość trenowania we własnym tempie, bez konieczności podążania za narzuconym rygorem; ponieważ sama jestem wystarczająco zmotywowana i znam swoje granice, nie lubię gdy ktoś mnie dodatkowo zachęca do ich przekraczania, co jest bardzo amerykańskie. Dlatego choć próbowałam różnych dyscyplin m.in. kickboxingu, który nie jest jednak najbezpieczniejszym sportem dla modelki (śmiech), to jednak preferuję sporty typu joga, pilates czy właśnie balet. Poza tym relaksuje mnie również malowanie. Lubię bawić się kolorami i eksperymentować w ramach jednej barwy, zmniejszając i zwiększając jej intensywność (poniżej rysunek autorstwa Zuzy).

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/Bez tytulu.pngfot. Instagram.com/bijochzuzanna

 

 

Opowiedz nam o swojej pracy. Który jej element jest dla Ciebie najciekawszy i najbardziej inspirujący?


Z całą pewnością mogę powiedzieć, że odkąd się przeprowadziłam do Nowego Jorku, siłą napędową i największą inspiracją są dla mnie ludzie. Dawniej byłam raczej zamkniętą osobą i nie przepadałam za wyjściami, szczególnie w kontekście swego rodzaju presji jeśli chodzi o tzw. „socializing”. Tymczasem niedawno odkryłam ogromną wartość takiej aktywności: możliwość poznania ciekawych osobowości, ich punktu widzenia na różne sprawy, prowadzenia ciekawych dyskusji i czerpania z ich doświadczeń, co nie tylko poszerza horyzonty, ale również otwiera na nowe perspektywy. Spotkania te to także kwestia tolerancji, pewnej otwartości na inność, np. temat transgender i wyrobienia sobie opinii na podstawie bezpośredniego obcowania z przeróżnymi osobami. To również inspiracja do wychodzenia poza własne schematy. To co lubię i doceniam mieszkając w Nowym Jorku, to również fakt, że w tym mieście nie trzeba mieć skończonych studiów, żeby osiągnąć sukces, wystarczy ciężko pracować, być kreatywnym i np. otworzyć swój biznes. Obcowanie z ludźmi, którzy są tego dowodem, zdecydowanie wzbogaca i zmienia światopogląd. Dochodzisz do wniosku, że przy odpowiedniej determinacji możesz osiągnąć zamierzone rezultaty i realizować wymarzone cele.

 

A czy jakaś osobowość wpłynęła na Ciebie w sposób szczególny?  


Myślę, że takich osobowości w mojej karierze było wiele i trudno przytoczyć jedno nazwisko. Jeśli chodzi o projektanta, na pewno wymienię Stefano Pilati, dyrektora kreatywnego domu mody Yves Saint Laurent, z którym przez miesiąc opracowywaliśmy looki do jego kolekcji. Przez cały ten okres obserwowałam z bliska i towarzyszyłam projektantowi w procesie twórczym od najwcześniejszego etapu, aż po efekt finalny. Przyglądałam się upinaniu tkaniny, która na dalszym etapie była farbowana, następnie znów upinana, otrzymywała podszewkę, która nadawała jej kształt, a jeszcze później nanoszono na nią printy. Przysłuchiwanie się kreatywnym rozmowom, obserwowanie ludzi, którzy żyją tym, co robią, kochają swoja pracę i wkładają w nią całe serce,  jest niezwykle budujące i pokazuje, że modowa działalność oparta jest przede wszystkim na pasji i zaangażowaniu. Długo żyłam w przekonaniu, że projektowanie to wyłącznie biznes polegający na przygotowaniu i sprzedawaniu ubrań, tymczasem wspomniana sytuacja pozwoliła mi z bliska przyjrzeć się, na czym to dokładnie polega i dostrzec przede wszystkim wielki proces twórczy. To zupełnie inna perspektywa od tej, kiedy zasiadasz na pokazie i widzisz efekt końcowy, pewien wycinek. Cieszy więc fakt, że osobowości takie jak Alber Elbaz, Raf Simons zwracają aktualnie uwagę na fakt, że pasja i miejsce na proces twórczy są w tym biznesie kluczowe i musi się znaleźć na nie miejsce.

 

Czy pamiętasz, który moment w karierze był tym ważnym lub nawet przełomowym osobiście dla Ciebie? 


Pierwszy taki moment miał miejsce kilka lat temu, kiedy to po kilku sezonach funkcjonowania w branży podczas castingów okazywało się, że wszyscy mnie znają i nie ma już potrzeby każdorazowego pokazywania portfolio. Świadomość tego, że jestem rozpoznawalna i wystarczy zrobić zdjęcie na board, była bardzo miła. Drugi taki moment natomiast związany był z przeprowadzką do Nowego Jorku. Zawsze interesowała mnie moda, uważam, że to niesamowicie kolorowy, ciekawy i inspirujący świat, jednak wydawało mi się, że powinnam swoje życie budować poza branżą, rozwijać zainteresowania z innych dziedzin. W pewnym momencie jednak uświadomiłam sobie, że doskonale mogę łączyć swoje pasje ze swoją pracą, a moda stała się częścią mojego świata i życia bez żadnych podziałów. I chociaż przez długi czas w mojej karierze trudnym do zaakceptowania był dla mnie fakt braku możliwości podejmowania różnych decyzji, czy też niemożność wyrażania własnej opinii, przełomem okazał się moment, gdy typowa sytuacja, w której to ja czekam na telefon od klienta z wiadomością gdzie i kiedy odbędzie się sesja, została odwrócona, tzn. to ja sama dzwonię z inicjatywą czy konkretną propozycją wzięcia udziału w jakimś projekcie. Okazało się, że to świetnie działa, że ludzie chcą realizować różnego rodzaju zdjęcia. Okazało się też, że niekoniecznie musi to być od razu okładka Vogue’a; jeśli powstanie piękna fotografia, której wartość się nie dezaktualizuje, warto coś takiego zrealizować z ludźmi, o których wiesz, że są utalentowani. W niedługim czasie mam w planie realizację projektu ze znajomym fotografem, który pracuje dla francuskiego Vogue’a. Zainicjowałam stworzenie zdjęć, które nie są dedykowane jakiemuś konkretnemu magazynowi, nie są realizacją czyjejś koncepcji, ale naszym autorskim projektem. Świadomość takich możliwości, realizacja własnych pomysłów nie podyktowanych względami finansowymi czy prestiżowymi, działanie po prostu dla samej siebie, wsparcia jakiejś idei, czy zwyczajnie dla przyjemności tworzenia, dają mi niezwykle dużo satysfakcji.

 

W tym roku skończyłaś 21 lat. Zorganizowałaś z tej okazji piękne przyjęcie urodzinowe. Czy był to dla Ciebie szczególny moment, być może czas na podsumowanie?


To na pewno moment, kiedy mam poczucie, że mogę sobie na więcej pozwolić. Jako że wkroczyłam w świat mody jako dziecko i przez większość mojej siedmioletniej kariery nim byłam, zawsze miałam poważny stosunek do ludzi z którymi się stykałam, a którzy byli ode mnie starsi czy bardziej doświadczeni. Taka postawa wiązała się również z wychowaniem, jakie odebrałam. Miałam poczucie, że wielu rzeczy nie wypada, miałam też opory przed wejściem z kimś starszym od siebie w relację partnerską, powiedzeniem, że jestem np. zmęczona. Teraz to się zdecydowanie zmieniło. Jestem coraz bardziej świadoma siebie i tym samym stałam się bardziej asertywna. To jest najważniejsza zmiana wewnętrzna.

 

Jakie czynniki wpływają na to, że w tym biznesie osiąga się sukces?


Uważam, że decydującą kwestią jest po prostu szczęście, fakt dobrego timingu: znalezienie się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Często dziewczyna startuje w jednym sezonie i nic z tego nie wychodzi, a sezon później okazuje się, że jej typ urody jest pożądany i zostaje „królową wybiegu”. Mój początek był podobny, wiele razy słyszałam „nie”, dlatego zajmowałam się mniej znaczącymi prezentacjami, czy pokazami, ale cały czas miałam przeświadczenie, że stać mnie na więcej. Dopiero w Mediolanie okazało się, że idealnie wpasowuję się w koncepcję Prady. Spędziłam dużo czasu w siedzibie firmy, poznałam ekipę pracującą nad nową linią. Z myślą o mnie stworzono cały look, zostałam inspiracją kolekcji i zrobiłam do niej kampanię. To był na pewno przełomowy moment w mojej karierze, który otworzył wiele drzwi. Od tego momentu wszystko się zmieniło, moja kariera nabrała rozpędu i zaczęłam pojawiać się na wielu pokazach. Natomiast przy tym wszystkim ja sama wcale się nie zmieniłam, nic też nie zmieniło się ani w moim wyglądzie, ani w mojej postawie. Dlatego myślę, że sukces, poza samymi warunkami i umiejętnościami, które należy posiadać, jest kwestią szczęścia, dobrego zbiegu okoliczności, ale także ogromnej wytrwałości i siły woli. Jeżeli dziewczyna ma odpowiednie warunki, musi o siebie zawalczyć: jeżeli nie ten sezon, może uda się w następnym lub kolejnym. W międzyczasie warto działać zgodnie ze swymi zainteresowaniami i pasjami, natomiast na pewno wytrwałość w tym zawodzie jest niezbędna. W Polsce często mamy taki nawyk, że w przypadku niepowodzenia zbyt szybko rezygnujemy, poddajemy się lub wybieramy zastępczą opcję. Tymczasem jeżeli coś ma logiczny sens, tzn. dziewczyna ma odpowiedni wzrost, warunki, to powinna próbować. Mam głębokie przekonanie, że trzeba walczyć i starać się osiągać cele, na których nam zależy, czasem nawet mimo porażki.

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/2zuzabijochmartawaglewskalamodeinfo.jpgfot. Marta Waglewska / Lamode.info

 

Mocno wspierasz inicjatywy związane z promocją polskich artystów i projektantów – to właśnie Ciebie możemy spotkać na prezentacjach, czy pokazach rodzimej mody za granicą. Jak oceniasz kondycję polskiej branży?


W moim odczuciu polska moda zdecydowanie się rozwija, a fakt, że jest coraz więcej projektantów, którzy zaczęli tworzyć ubrania do noszenia na co dzień bardzo cieszy. Na pewno przełomowym nazwiskiem jest Magda Butrym, której projekty noszą największe osobowości na świecie związane z branżą. Widać też, że w tym co robi jest ogromna pasja. Zawsze z przyjemnością promuję rodzimą modę jeżeli tylko jest to spójne ze mną, z moim gustem i stylem. Oferta polskich projektantów staje się coraz bardziej atrakcyjna za granicą ze względu na oryginalny design, dobre tkaniny i atrakcyjne ceny. Zakładając projekty m.in. od MMC czy Łukasza Jemioła często jestem pytana, z jakiej pracowni pochodzą. Warto zauważyć, że również międzynarodowe koncerny dostrzegają potencjał polskiej mody i ją wspierają, przykładem czego jest chociażby aktualna współpraca między Huawei i Local Heroes.

 

Jak postrzegasz rozwój i wpływ social mediów na branżę i na swoją pracę?


Uważam, że Instagram jest fantastycznym narzędziem zarówno jeśli chodzi o budowanie własnego wizerunku, jak też o sam branding. Wcześniej jedyną możliwością dla modelki, by pokazać się prywatnie, we własnej stylizacji czy uśmiechnąć do obiektywu, był streetstyle po pokazach. Instagram tymczasem pozwala na samodzielne kreowanie i kontrolę swojego wizerunku. Poza tym jest to również świetna platforma do kontaktów z fanami. Kilka dni temu zostałam zaproszona do gimnazjum na spotkanie z uczniami w ramach Global Dignity Day, gdzie opowiadałam m.in. o swojej pracy. Było to dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie spotkać się z osobami, które, jak się okazało, są moimi fanami, obserwują mnie i przyglądają się mojej pracy za pośrednictwem właśnie Instagrama. To fantastyczne, gdy mogę powiedzieć, czy pokazać młodym ludziom, dla których jestem inspiracją, że każdemu może się udać. W mojej opinii social media stwarzają wiele możliwości i otwierają przestrzeń do rozmowy.

 

Fotograf, z którym chciałabyś współpracować?


Taką osobą niezmiennie jest Tim Walker. Kilkakrotnie spotykaliśmy się i była szansa na wspólną sesję. Zawsze jednak jakaś poważna okoliczność, np. termin zdjęć w dniu mojej matury, stawała na przeszkodzie. Walker jest fotografem, który pracuje według ściśle zaplanowanego terminarza, realizuje ogromne produkcje, w tym te dla Vogue'a, a ponieważ pracuje najczęściej poza Nowym Jorkiem, nie ma możliwości przypadkowego dołączenia do jakiegoś projektu. Wszystkie są precyzyjnie zaplanowane w czasie i z dużym wyprzedzeniem. Bardzo chciałabym, aby udało się ten plan zrealizować.

 

Najlepsza Twoja sesja, ulubione zdjęcie?


To się zmienia. Gdy dziś oglądam zdjęcia, który jakiś czas temu były moimi ulubionymi, a wykonane zostały np. 5 lat temu, widzę na nich zupełnie inną osobę i mam do nich inny stosunek, niż do tych bardziej aktualnych, kiedy to zdecydowanie mam większą świadomość siebie. Jest jednak pewna wyjątkowa dla mnie sesja, z której zdjęcia wiszą u mnie w mieszkaniu. Nie są to fotografie wykonane dla Vogue, przeciwnie, to portrety które powstały jako część artystycznej offowej sesji zrealizowanej w ubiegłym roku dla francuskiej marki Theory na wystawę w Financial District w Nowym Jorku. Są to naturalne czarno-białe zdjęcia, powstałe praktycznie bez udziału makijażystki, które najlepiej oddają mój charakter. Nie wiem, czy była to kwestia dnia, oświetlenia, ale te fotografie są dla mnie szczególne, jest w nich dużo mnie, nie odgrywam w nich żadnej roli, jestem sobą.

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/Bez tytulu.jpgfot. Zuza Bijoch

 

A propos odgrywania ról, kiedyś powiedziałaś, że kiedy bierzesz udział w pokazie, realizujesz wizję projektanta. W którym czułaś się najbardziej sobą?


Właśnie w trakcie pokazu jest tak, że jestem jak najdalej od siebie. To jest pewna rola, którą odgrywam i bardzo specyficzna sytuacja: kiedy przechadzam się po wybiegu i wszystkie oczy zwrócone są w moją stronę, wcielam się w jakąś wykreowaną przez projektanta postać, realizuję stworzoną przez niego wizję. Świetnym tego przykładem był pokaz Galliano, gdzie byłyśmy mocno umalowane i właśnie ta formuła doskonale się tu sprawdziła. Podobnie podczas prezentacji kolekcji Versace z charakterystycznymi fryzurami i makijażem oraz sukniami z gorsetem, w czasie której chodziłyśmy po wybiegu kołysząc mocno biodrami w myśl hasła „be sexy, be gorgeous”. Śmiałyśmy się z innymi modelkami, że uosabiamy postać takiej prawdziwej Włoszki, która jeździ Ferrari, odstawia dzieci do szkoły i idzie na siłownię. Również kampania Dolce&Gabbana – świetna zabawa i wejście w rolę w myśl hasła „be Italian”. Poza wybiegiem nie miałabym odwagi ani potrzeby przechadzać się w takich stylizacjach.

 

Porozmawiajmy o Twoim stylu. Czy jest ktoś, kim się inspirujesz?


Lubię francuski styl, a więc na pewno Caroline de Maigret, Emmanuelle Alt i ich niewymuszony szyk. Jeśli o mnie chodzi, również podążam w kierunku klasyki z tym „czymś”, z nutą ekstrawagancji, która powoduje, że stylizacja mimo tego, że prosta, nie jest nudna ani zbyt grzeczna. I chociaż mój wiek pozwala mi wciąż ubierać się młodzieżowo, czy czasem zaszaleć z kolorem, np. założyć fioletowe futro, to jednak odruchowo najchętniej sięgam po proste rozwiązania.

 

A jakie marki należą do Twoich ulubionych?


Od kilku sezonów z zaciekawieniem śledzę i bardzo lubię Sacai i Zimmermann. Te projekty i charakterystyczne dla tej drugiej marki koronki podobają mi się w połączeniu z elementami przełamującymi powagę całości. Zdecydowanie też cenię Isabel Marant.

 

Jakich elementów garderoby nie może zabraknąć w Twojej szafie?


Na pewno są to koszule z przeróżnych tkanin: od dżinsowych, po satynowe, irchowe, które mimo że mam ich niezliczoną ilość, naprawdę noszę. Mam też sporo kolorowych tshirtów, choć z reguły jest tak, że przed wyjściem z domu i tak decyduję się na koszulę. Lubię też buty, które decydują o tym, jaką masz postawę i jak chodzisz. Generalnie podoba mi się, gdy ubranie coś komunikuje i sprawia, że ty komunikujesz coś dalej. Podobnie jak w trakcie sesji: dostajesz jakiś outfit, który sprawia, że w określony sposób się w nim czujesz. Są takie, w których łatwiej jest zapozować niż w innych, zwłaszcza, jeśli są spójne z tobą. Płaszcz z kołnierzem zarzucony na sukienkę będzie łatwiejszy, wdzięczniejszy do ogrania niż T-shirt lub prosta sukienka „w kwadrat”. Podobnie jest na co dzień w moich prywatnych wyborach, lubię kiedy ubranie „coś robi”, dodaje nonszalancji. Podsumowując dla mnie będą to koszula, buty i ... make up no make up.

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/20zuzabijochmartawaglewskalamodeinfo.jpgfot. Marta Waglewska / Lamode.info

 

Masz też piękne i naturalne włosy…


Raz dałam się namówić na farbowanie i obcięcie włosów. Takie zmiany są na pewno ciekawym doświadczeniem, natomiast na dłuższą metę lubię siebie w obecnej wersji.

 

Powiedz nam, jak dbasz o urodę?


Niedawno zaczęłam stosować pewną nowość, która zdobyła duże uznanie i cieszy się coraz większą popularnością w NY. Jest to D’arsonval High Frequency - urządzenie zbudowane z części, którą trzymasz w dłoni oraz dodatkowych różnych nakładek, które można zmieniać w zależności od potrzeb skóry. Aparat ten działa po podłączeniu do prądu i powoduje delikatną mikrodermabrazję, złuszczanie skóry. Można go stosować trzy razy w tygodniu. To fantastyczne urządzenie, które pozwala utrzymać skórę w świetnej kondycji. Dodatkowo dzięki nakładce w postaci grzebienia pozwala w ten sam sposób pobudzać do regeneracji włosy. Wcześniej podobny zabieg wykonywałam u dermatologa, z tym że trzeba było powtarzać go po tygodniu i był zdecydowanie droższy. To urządzenie z kolei poleciła mi podczas jednej sesji specjalistka od make upu i osobiście mogę je zarekomendować każdemu, kto marzy o pięknej cerze. Nie stosuję na tę chwilę żadnych preparatów anti ageing. Nigdy nie miałam większych problemów ze skórą, stawiam natomiast na prawidłowe oczyszczanie i codzienną pielęgnację, a także reagowanie na bieżące problemy, np. zmęczenie związane z podróżowaniem. Jeżeli chodzi o makijaż, na co dzień używam tylko korektora, jeśli to konieczne. Jeśli się maluję, podkreślam oczy, nie lubię malować ust.

 

Opowiedz nam o swoich aktualnych projektach. Wspominałaś jakiś czas temu o planach wydania książki...


Temat nabiera realnego kształtu i jestem nim bardzo podekscytowana. Jeżeli uda mi się wszystko zrealizować zgodnie z planem i założeniami, będzie to naprawdę ciekawy projekt.

 

Czy w Twoich planach jest nadal miejsce na rozwijanie pasji związanej z liczbami i ekonomią? I czy praca na giełdzie pozostaje wciąż Twoim marzeniem?


Czy będzie to giełda, tego nie wiem. Jednak na pewno aktualna jest kwestia rozpoczęcia nauki i poszerzania wiedzy z zakresu ekonomii, również w części poświęconej biznesowi modowemu. Dużo czytam na temat inwestycji w branży, fuzji, sprzedaży firm,  etc. Lubię te dane zestawiać z informacjami dotyczącymi zmian na kluczowych stanowiskach w domach mody, a także podsumowaniami przychodów danych firm – to daje pełniejszy obraz tego, jak działa ta machina, nadaje poszczególnym zdarzeniom logikę i sens.

 

Miejsce, w którym aktualnie jesteś? Czy masz poczucie, że realizujesz swoje marzenia?


Najbardziej cieszę się z tego, że jeżeli coś sobie założę i postawię przed sobą cel, najczęściej go osiągam. To mój największy atut i cecha, którą sama najbardziej u siebie cenię. Fakt, że mieszkam w Nowym Jorku, cały czas pracuję i realizuję kolejne projekty daje mi bardzo dużo satysfakcji. Aktualnie jestem w miejscu, w którym potrafię cieszyć się ze swojej pracy, korzystać z niej, w pewien sposób bawić się modą, spotykać z ludźmi, którzy mnie inspirują, relaksować się.

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/4zuzabijochmartawaglewskalamodeinfo.jpgfot. Marta Waglewska / Lamode.info

 

Czy masz jakieś motto?


Moje motto to zdanie wypowiedziane podczas gali Glamour Women of the Year w 2014 r. przez projektantkę Sarah Burton „Never compare your inside to somebody else’s outside”. To przesłanie jest mi bardzo bliskie; inna postawa powoduje brak pewności siebie i prowadzi do tego, że nie czujemy się ze sobą dobrze. Rodzi też poczucie, że inni są pozornie lepsi, podczas gdy w rzeczywistości każdy ma swoje gorsze dni czy kompleksy. Nieporównywanie się do innych daje więc poczucie siły i pozwala skoncentrować się na robieniu tego, w czym jesteśmy najlepsi.

 

Zuza Bijoch za kilka lat?


Na pewno chcę kontynuować edukację i za jakiś czas przenieść się na Columbia University. Poza tym praca w modelingu, ukończenie i wydanie książki. W międzyczasie zapewne pojawi się wiele nowych pomysłów i możliwości. Takie wizje, które następnie przekształcają się w konkretne koncepcje pojawiają się w mojej głowie najczęściej podczas lotów. Lubię później, już na spokojnie, przedyskutować te idee z ważnymi dla mnie ludźmi, głównie z moim tatą, zastanowić się czy jakiś plan jest realny, jak można byłoby go zainicjować i rozwinąć. W taki sposób m.in. zrodził się koncept zorganizowania moich urodzin. Pierwotny plan zakładał przyjęcie dla raczej wąskiego grona najbliższych współpracowników, jednak w trakcie rozmów idea rozrosła się do znacznie większych rozmiarów i wyszedł z tego duży projekt. Potem pojawiła się kolejna koncepcja wzięcia udziału w programie tv. Obydwa projekty były swoistym wychodzeniem poza własną strefę komfortu; jednak pozostając w tej strefie niewiele można zdziałać. Pewne rzeczy się udają, inne nie, zwłaszcza gdy poruszamy się po nieznanym sobie obszarze, ale trzeba próbować, wyciągać wnioski i iść dalej. Właśnie to wychodzenie poza własną strefę komfortu postrzegam jako kluczowe w dążeniu do swojego dalszego rozwoju.

 

MATERIALS_072015/MODA_POLSKA/OSOBOWOSCI/EXCLUSIVE ZUZANNA BIJOCH – WYWIAD Z POLSKA TOP MODELKA/7zuzabijochmartawaglewskalamodeinfo.jpg Na zdjęciu Zuza trzymająca swój portret autorstwa Ani Halarewicz; fot. Marta Waglewska / Lamode.info

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja