lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > EMILIA NAWARECKA – WYWIAD Z MODELKĄ D’VISION
Lamode.info

EMILIA NAWARECKA – WYWIAD Z MODELKĄ D’VISION

EMILIA NAWARECKA – WYWIAD Z MODELKĄ D’VISION

Dodane przez Ismena Dąbrowska
15 Listopad '13

Modeling to istny rollercoaster. Ciągła zmiana planów i szukanie punktów odniesienia. Gdy inni po liceum wybierają się na studia, rozchwytywane modelki podejmują decyzję – pójść na uczelnię czy wybrać modową szkołę życia? Emilia Nawarecka z D’Vision wybrała to drugie. O edukacji jednak nie zapomina, mimo, że postawiła na pracę i karierę, którą sprawnie kieruje od kilku lat. Z modelką spotkaliśmy się w Paryżu, w czasie trwającego tam Paris Fashion Week.

 

Wypatrzono ją w centrum handlowym sześć lat temu. Rok później była już w agencji D’Vision, gdzie jest do teraz. Chodziła w pokazach Dolce&Gabbana, Mulberry, Diora, Marca Jacobsa, Armaniego, Paula Smitha, Mugler i Philipa Lima. Była twarzą m.in. Celine i Penny Black.

 

Nas Emilka utwierdziła w przekonaniu, że w modelingu istnieje pewna prawidłowość. Dziewczyny, które wspinają się na jego szczyt nigdy przedtem nie interesowały się modą. Jak sama przyznaje – zadziałało to u niej na plus. Czasem nie wiedziała, z kim właśnie idzie się spotkać. Dzięki temu nie była zestresowana, że prezentuje się przed najważniejszymi osobami tej branży. To pomogło, gdy stawiała pierwsze kroki i poznała Miuccię Pradę. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że tak właśnie wygląda legendarna projektantka.

 

 

Dlaczego modeling?


Bo to dość nietypowe zajęcie! Daje wiele możliwości, których nie miałabym gdybym siedziała w domu lub zajmowała się czymś innym. Pojawił się w momencie, kiedy przestałam trenować tenis. Początkowo był sposobem na zabicie wolnego czasu. Dał mi możliwość spróbowania czegoś nowego.

 

 

Zaczęło się dość wcześnie - miałaś 14 lat. Co na to Twoi rodzice?


Zawsze bardzo mnie wspierali we wszystkim, co robię, dlatego uznali, że warto spróbować. Jako, że była to dziedzina, która nigdy wcześniej mnie nie interesowała i nie miałam z nią nic wspólnego, zachęcali mnie żebym przekonała się czy to jest coś, w czym się odnajdę. Teraz o modelingu wiedzą praktycznie wszystko, więc tym bardziej nie mają nic przeciwko temu, co robię. Bardzo mi pomagają.

 

 

Zastąpił Ci sport?


Modeling podobnie jak sport daje dużo adrenaliny! Nigdy nie wiesz, co z tego wyniknie. Ma to zarówno dużo plusów jak i minusów.

 

 

Minusami są stereotypy?


Stereotypy mnie za bardzo nie denerwują, bo wiem jak jest naprawdę. Osoby, które nie zdają sobie sprawy jak to wygląda mają różne wyobrażenia na ten temat. Najczęściej nieprawdziwe, bo jest zupełnie inaczej. Gdy już poznają tych, którzy zajmują się tym na co dzień i robią to na poważnie, dowiadują się, że np. musimy jeść, bo inaczej nie miałybyśmy sił na taką pracę, jaką wykonujemy. Nie możemy imprezować bez przerwy, ponieważ musimy wyglądać dobrze następnego dnia i pokazać się klientowi z jak najlepszej strony.

 

 

A rozłąka? Tobie długo towarzyszyli rodzice.


To na pewno jest minus, ale taki, z którym da się pogodzić. Tu w Paryżu podczas FW jest ze mną mój tato. Zamiast kierowcy wynajętego z agencji zawozi mnie wszędzie. Jeździ ze mną na castingi i pokazy.

 

 

Czyli wciąż masz stały kontakt z bliskimi?


Tak. W czasie Fashion Weeks mam ten komfort, że rodzina jest ze mną. Dziewczyny zawsze mi zazdroszczą, ale też nieraz załapią się na podwózkę (śmiech). Tak jak wspominałam - rodzice siedzą w tej branży bardzo głęboko i znają praktycznie wszystkich z każdej agencji - od paryskiego NEXT po D’Vision w Polsce. Są mocno zaangażowani.

 

 

Wiosną skończyłaś liceum w Opolu. Co dalej?


Idę w świat!

 

 

Podobno myślisz o Nowym Jorku.


Początkowo miał być Nowy Jork, ale jak wszystko w modelingu, tak decyzje zmieniają się szybko i są bardzo nieprzewidywalne. Ostatecznie wybór padł na Paryż. Po pokazach zostaję tutaj. Pomiędzy Londynem, Mediolanem, a Nowym Jorkiem, to będzie moja baza.

 

 

A Opole? Uciekasz tam czasem od zainteresowania w stolicach mody?


Jeśli mam możliwość! To małe miasto, dlatego większość osób zna mnie i pamięta, jako tę osobę, która zawsze coś trenowała. Moi znajomi nie pozwalają mi odczuć różnicy i traktują mnie tak jak traktowali mnie wcześniej. Dlatego jadąc do domu mogę rzeczywiście odpocząć i odetchnąć od tego całego modowego zamieszania. Choć zdarza się czasem, że ktoś podejdzie i zapyta czy ja to ja. Albo czy to mnie widzi na okładce (śmiech). Ale jest bardziej anonimowo i spokojniej niż tu, w Paryżu.

 

 

Planujesz tu studia?


Oczywiście, myślę o dalszej edukacji. To nie jest zamknięta droga, ale dałam sobie rok przerwy. Zobaczymy jak to będzie wyglądać.

 

 

Rok żeby skupić się na jednej tylko rzeczy?


Dokładnie. Trzy lata liceum spędziłam w rozjazdach i w szkole bywałam niewiele. Cała moja dotychczasowa edukacja połączona była z pracą. Teraz chcę skupić się na jednej rzeczy – modelingu. Rok przerwy nie zamknie mi drzwi na uczelni, a może dać dużo efektów w pracy. Na studia oczywiście pójdę i mam nadzieję, że za rok.

 

 

Myślałaś już o konkretnym kierunku?


Zastanawiam się nad psychologią np. sportu, skoro miałam z tym już coś wspólnego. Może wykorzystam swoją wiedzę o biznesie modowym, bo na co dzień się w tym obracam. Czas pokaże. W każdej chwili wszystko może się zmienić.

 

 

Życie z dnia na dzień. Da się przyzwyczaić?


Myślę, że da się, choć jeszcze tego do końca nie wiem. Zawsze miałam tę szkołę, do której musiałam wracać, zaliczać egzaminy i ostatecznie napisać maturę. Był jakiś punkt odniesienia.

 

 

Dwa razy w roku są nimi Fashion Weeks. Ostatni w tym sezonie dobiega końca. Jakie wrażenia?


To zależy od miasta, ale patrzę na to jak na ciągłość, pewną całość. Biorę pod uwagę to, co się dzieje i zaczyna od Nowego Jorku. Co sezon jest inaczej i nie można tego porównywać. Ten był dziwny, nieprzewidywalny i minął mi bardzo szybko. Nie wiem, od czego to zależy. Może od tego, że mamy naprawdę dużo pracy i nie mamy czasu zastanawiać się nad tym, co się dzieje. Żyjemy z dnia na dzień i czekamy do tego ostatniego żeby pojechać do domu i odpocząć. Było ciężko, bo tak intensywny okres jest męczący. Trzeba to przeżyć i dopiero później odpocząć.

 

 

Każdy kolejny wciąż zaskakuje na nowo?


Tak, ale nie ma na to reguły. W tym sezonie zaskoczył na przykład pokaz Ricka Owensa, w którym akurat nie brałam udziału (śmiech). Projektant wybrał sobie zupełnie nieprzewidywalne modelki do przedstawienia jego kolekcji i na pewno zapadło to w pamięci całej branży mody. To było coś innego, coś nowego i nieco dziwnego.

 

 

Chciałabyś pokazać się w tak niesztampowym projekcie?


Na razie biorę to, co mam i nie zastanawiam się, co bym mogła jeszcze zrobić. Jest tu i teraz. Nie mam wielkich życzeń. Chciałabym by wciąż sprawiało mi to przyjemność i utrwalało w tym, że chcę i mogę wciąż to robić.

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja