PL / EN
DEMNA GVASALIA – CZŁOWIEK ROKU 2016

DEMNA GVASALIA – CZŁOWIEK ROKU 2016

To właśnie on miał największy wpływ na światowy rynek mody!

To dzięki niemu świat mody oszalał na punkcie puchówek i patchworkowych jeansów, zakochał się w kwiecistych sukienkach czy oversizowych bluzach z kapturem oraz zaczął nosić awangardową kratę i przeskalowane ramiona. Sprawdźcie, dlaczego branża grała w tym roku pod dyktando Demny Gvasalii!

 

The Business of Fashion, czołowy tytuł traktujący o rynku mody, wytypował na człowieka roku 2016 Demnę Gvasalię. Trudno nie zgodzić się z wyborem redakcji, ostatnie dwanaście miesięcy to był zdecydowanie czas gruzińskiego projektanta, a trzeba dodać, że wystartował z podwójną siłą dopiero w marcu.

 

Demna Gvasalia – powiew świeżości dla skostniałej mody

 

Demna Gvasalia to absolwent antwerpskiej szkoły Royal Academy of Fine Arts. W latach 2009-2012 gruziński projektant pracował dla domu Maison Margiela jako senior designer (notabene nazywa się go duchowym synem Martina Margieli), a potem to samo stanowisko objął na dwa lata w Louis Vuitton. Następnie wraz z grupą znajomych założył markę Vetments, kolektyw projektantów tworzących anonimowo, którzy chcieli na nowo poczuć pasję do tworzenia mody, a którą po kilku latach pracy utracili. Dosłownie w dwa sezony brand szturmem zawojował Paryż i przekonał do siebie redaktorów mody i klientów autentycznością i świeżą energią. Doceniana młoda marka zyskała jeszcze większy rozgłos dzięki awansie swojego głównego projektanta na dyrektora kreatywnego domu mody Balenciaga (październik 2015).

 

Francçois-Henri Pinault, prezes grupy Kering, do której należy francuska firma, ogłaszając nowego szefa zespołu projektowego, powiedział o nim: „wschodząca potężna siła w obecnej kreatywnej rzeczywistości”. Trzeba przyznać, że biznesmen miał wyjątkowego nosa! Z domem mody Balenciaga zaledwie w kilka miesięcy stało się dokładnie to samo, co z Gucci, z tą różnią, że może Alessandro Michele startował trochę z niższego pułapu niż Gvasalia. Sprawy potoczyły się w tę stronę, że tamten rok należał do Włocha, a dzisiaj mówimy o Gruzinie. Niemniej jednak, debiutujący w marcu Demna wywrócił nasze pojmowanie marki Balenciaga do góry nogami (chociaż trzeba oddać aktualnemu dyrektorowi artystycznemu, że nie zapomina o spuściźnie Cristobala Balenciagi i podkreśla jej respektowanie). Streetwear, awangarda, oversize, miksowanie skrajnie różnych inspiracji, a przede wszystkim bunt przeciwko stereotypowemu pojmowaniu piękna i doskonałości – to urzekło fanów obu firm, którym szefuje Demna i w których przedstawia podobne, bardzo charakterystyczne dla siebie, wizje.

 

Pokaz Balenciaga jesień zima 2016 (fot. East News)

 

Dlaczego Gvasalia?

 

Dlaczego to on jest numerem jeden? Jaki jest jego przepis na sukces? Może warto sięgnąć po wypowiedź Gvasalii z wywiadu dla BoF, która niejako przekreśla dotychczasowe myślenie o tym, że projektant powinien w jednej osobie łączyć artystę z biznesmenem: „Cały system już po prostu nie działa… Nie ma żadnego związku pomiędzy twórczą wizją a komercyjną koncepcją. To całe błędne koło obraca się, i obraca z bardzo dużą prędkością i zabija dwie strony – zarówno kreatywność, jak i biznes” – mówił Demna pod koniec poprzedniego roku w rozmowie z Imranem Amedem, redaktorem naczelnym BoF.

 

Jak wprowadził swoje spostrzeżenia na temat branży w życie? Balenciaga musi się jednak opierać na trochę innym modelu biznesowym z wiadomych względów, natomiast aby ukazać całe spektrum pomysłów Gvasalii, warto wziąć na tapetę Vetements. Dwie kolekcje rocznie, brak kampanii, ucieczka z Facebooka, reinterpretacja pojęcia haute couture, odgrzewanie smakujących wszystkim „kotletów”, modelki w stylu edgy girls, nośne hasła na bluzach, kurtkach i t-shirtach, dopasowanie tygodnia mody pod siebie, a nie odwrotnie. Można wymieniać dalej, i dalej, i dalej…

 

Mówi się, że jeżeli cię kopiują, odniosłeś sukces. Trudno byłoby wymienić na palcach rąk i nóg wszystkich projektantów Vetements ilość sieciówek, ale też domów mody, które wzorują się na sprawdzonych rozwiązaniach proponowanych przez Gruzina (i w Vetements, i w Balenciaga). Demna, brawo, idąc pod prąd, osiągnąłeś komercyjny sukces. To się nazywa wyczyn!

 

 

Zdjęcie główne: Facebook.com/Balenciaga

tagi: Demna Gvasalia | Business of Fashion |

podobne artykuły