lamode > COMMUNITY > VIDEO > ZUZANNA BIJOCH - WYWIAD, FILM, ZDJĘCIA
Lamode.info

ZUZANNA BIJOCH - WYWIAD, FILM, ZDJĘCIA

ZUZANNA BIJOCH - WYWIAD, FILM, ZDJĘCIA

Dodane przez Redakcja
20 Czerwiec '14

Zuzanna Bijoch bardzo szybko pnie się po szczeblach międzynarodowej kariery. Żyje intensywnie, dzieląc czas między pracę z najlepszymi fotografami i największymi markami w branży, a szkołę. Sukces goni sukces. W 2013 roku rozmawialiśmy z Zuzią m.in. o jej planach, wolnym czasie i przyjaźni. Teraz z okazji jej 20-tych urodzin przypominamy Wam ten wywiad!

 

Dopiero weszliśmy w rok 2013, a u Ciebie już tyle się dzieje. Wygląda na to, że będzie to bardzo ważny dla Ciebie czas. Masz za sobą kampanie m.in. Dolce&Gabbana, ale już za chwilę matura. Jest stres?


Nie nazwałabym tego stresem, ale mam poczucie, że to jest ważny dla mnie rok. Wiadomo, chcę napisać maturę jak najlepiej. Ale cieszę się, że również zawodowo 2013 dobrze się rozpoczął – kampanie Dolce&Gabbana, Alberta Feretti i w najbliższych planach  pokazy couture.

 

Kiedy  znajdujesz czas na naukę?


Prawda jest taka, że w szkole bywam rzadko. Uczę się w samolotach, na backstage’ach, najczęściej jednak wertuję książki nocami w domu w Katowicach. Mam zamiar zdawać trzy podstawowe przedmioty (polski, matematyka i angielski) oraz trzy rozszerzone dwa języki i matematykę. Jest więc tego sporo, ale myślę, że sobie poradzę.

 

Brzmi imponująco. Podobnie jak ilość Twoich sukcesów. Czy jesteś w stanie wymienić wszystkie kampanie, przy których pracowałaś tylko przez ostatnie dwa sezony? Przy takiej ilości kontraktów, pewnie czasem bywa ciężko…


Oczywiście , bo każda z nich była dla mnie ważna. Zresztą, wydaje mi się, że dla każdej modelki praca z wielkimi nazwiskami w fotografii przy dużych projektach jest niesamowitym doświadczeniem. Brałam między innymi udział w kampaniach Prada, Louis Vuitton, Proenza Schouler, Chloe, Gucci, Alberta Feretti. Było tego naprawdę sporo. Za każdą z nich stoi niesamowita produkcja i wspomnienia.

 

Firmowanie swoją twarzą znanej marki jest dla modelki  niesamowitym komplementem.

 

fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Masz jakąś swoją ulubioną kampanię spośród dziesiątek, które masz na koncie?


Osobiście jestem fanką Chloe. Rodzaj kobiety Chloe jest bardzo w moim stylu, a poza tym, uwielbiam pracować z fotogafem Davidem Simsem.

 

Ostatnia kampania Docle&Gabbana także była wyjątkowa, ponieważ Domenico i Stefano sami ją wystylizowali i sfotografowali. Obaj są niesamowicie zakochani w Sycylii i to widać w ich pracy. Miałam okazję pozować z Biancą Balti i Monicą Belluci, a z inną modelką, Kate King zostałam zaproszona na kolację do sycylijskiej rodziny.  Rodzinna atmosfera, degustacja przysmaków sycylijskich, przemili ludzie. Na pewno tego nie zapomnę.

 

Fotografowali Cię m.in. Patrick Demarchelier, David Sims, o którym już wspominałaś, Domenico Dolce i Stefano Gabbana, Terry Richardson …Czy istnieje jakiś fotograf, z którym nie miałaś jeszcze szansy pracować, a marzy Ci się taki projekt?


Tak, od wielu lat marzy mi się współpraca z Timem Walkerem. Już kiedy byłam dzieckiem zachwycałam się Alexandrem McQueen’em i zdjęciami Tima. To co on tworzy, nie jest już modą, tylko sztuką, a modelka staje się częścią jego obrazu. Bardzo chciałabym w tym uczestniczyć.

 

Bardziej spełniasz się chodząc po wybiegach czy pozując przed obiektywem?


Trudno  powiedzieć. Jeśli  pozuje się  to efekty takiej sesji „żyją” dłużej niż pokaz. Zdjęcia mogę  dołączyć do książki, zobaczyć w magazynach. Pokazy z kolei mają niesamowitą energię , spotyka się na nich  zaprzyjaźnione osoby.

 

Z tą  samą ekipą zmieniamy kraje i kontynenty. Na pokazach razem z choreografem, stylistami fryzur, make up artystami, nawet fotografami z backstage’u tworzymy  taką trochę modową rodzinę . Lubię też moment, kiedy idę po wybiegu. Dodaje mi on pewności siebie.

 

Zuzanna Bijoch LAMODE.INFOfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Wspomniałaś o „modowej rodzinie”, czy w modelingu na światowym poziomie możliwe są przyjaźnie?


Wydaje mi się że tak, ale to dość trudne w organizacji. Zresztą pomimo tego, że czasem może Ci się wydawać, że z kimś się przyjaźnisz i że jest to relacja prawdziwa, to później, kiedy jedna z modelek zwalnia tempo i nie pracuje tak często jak wcześniej, braknie wspólnego tematu. Bo moda jednak bardzo łączy. I nie chodzi bynajmniej o to, że modelki rozmawiają tylko o niej, ale jednak widujemy się najczęściej podczas sesji i na pokazach.

 

Sama muszę przyznać, ze w tym biznesie poznałam najfajniejsze osoby w życiu, głównie modelki.

 

A słynny wyścig szczurów? Wydawałoby się, że w modzie jest jeszcze bardziej zacięty.


Oczywiście, że jest obecny. Tak jak wszędzie. Ale to czy zrobimy jakąś kampanię lub pokaz  nie jest do końca zależne od nas. Te decyzje należą do osób trzecich. Historie o podcinaniu obcasów przeszły do historii epoki supermodelek z lat 90. Teraz dziewczyny wiedzą, że biznes rządzi się swoimi prawami, nie mamy do końca wpływu na to, czy właśnie nas wybierze casting director.

 

Zuzanna Bijoch LAMODE.INFOfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Polskie modelki są w kręgu Twoich dobrych znajomych?


Oczywiście znam wszystkie Polki, które pracują za granicą. Znam Anję, Magdę, Kasię, Anię i JAC. Lubimy się, ale nie wiem czy mogę to nazwać przyjaźnią. Wygląda to tak, że najlepsze relacje nawiązuje się z osobami, których kariera ruszyła w tym samym momencie,  z którymi wspólnie się przebiłaś. Najlepszy kontakt mam z Daphne (Groeneveld przy.red.) i Anais (Pouliot przyp.red.) – zaczęłyśmy wspólnie karierę od kampanii Louis Vuitton, spotykałyśmy się na pokazach, to łączy.

 

Kiedy zaczynałaś w 2007 roku, miałaś trzynaście lat, ciężko było wyruszyć w świat bez rodziców?


W zasadzie zgłaszając się do agencji byłam za młoda na podróże. W pierwszą, dłuższą wyjechałam dwa lata później i była to podróż do Japonii. Było mi bardzo ciężko, wiadomo, inne realia, kultura, chciałam wracać.

Koniec końców jednak to właśnie z Japonii mam najlepsze wspomnienia, poznałam tam ludzi, z którymi mam kontakt do dziś. Podczas tamtego wyjazdu byłam absolutnie wszędzie począwszy do Disneylandu, poprzez gorące źródła, aż po całe Tokio.

Bardzo chciałabym wrócić do Japonii, niekoniecznie do pracy, może na wakacje. Muszę zobaczyć jeszcze Kioto!

 

Zdradzisz okoliczności zabukowania Cię na wyłączność dla Prady?


Startowałam w Nowym Jorku, ale to właśnie w Mediolanie zostałam zauważona. Zaczęłam tam robić looki dla Prady. Zaprosili siedem dziewczyn, wszystkie podobne do mnie, bo taki typ urody sobie upatrzyli. Robiono na nas próbne make up’y i fryzury do pokazu. Chodziło o to, żeby ustalić, których użyją finalnie. 

 

Miałam szczęście, bo na mnie powstał look końcowy, który wykorzystano na pokazie. Poniekąd służyłam za inspirację tej kolekcji. Potem, już w Paryżu, uczestniczyłam w tworzeniu looków  Miu Miu i to był ciąg dalszy współpracy z Miuccią Pradą. Na końcu wyszła nam z tej kolaboracji kampania wiosna lato.

 

Masz starszą siostrę Julię, również modelkę, nie rywalizujecie ze sobą?


Jula jest ode mnie starsza i to ona wpadła na pomysł, żebyśmy zgłosiły się do agencji. Do D’Vision przyszłyśmy w bardzo młodym wieku, ja miałam tylko trzynaście lat, Julia piętnaście.  Fakt, że jestem wyższa ma kluczowe znaczenie w tej branży, bo mogę robić pokazy mody.

Jula jednak bardzo mnie wspiera i działamy w tej samej drużynie. Wszystko co ja robię to jej sukces, wszystko co robi ona jest moim sukcesem. Teraz zaczęła studiować medycynę. Nie ma w tej naszej relacji miejsca na rywalizację. Każda zajmuje się czymś równie ważnym.

 

Powoli zbliżają się światowe tygodnie mody. Jak wygląda dzień modelki podczas Fashion Weeka? Jest ciężko?


W tej chwili wygląda to tak, że ja już nie muszę robić castingów. Jest jednak jeszcze kilku projektantów, którzy zawsze przed pokazem chcą zobaczyć wszystkie dziewczyny, bez znaczenia czy są to początkujące modelki, czy bardziej doświadczone. Tak jest zawsze u Calvin’a Klein’a. Jeśli zdarzy się, że trafię na kilku takich projektantów jednego dnia, bywa ciężko.

 

Najwięcej castingów robię w Nowym Jorku. Zakładam płaskie buty, wsadzam do torby obcasy i biegam po mieście. Widzę się z teamem danego projektanta, a wieczorem  przychodzę na tzw. fittingi, czyli przymiarki do pokazu. To zdecydowanie najdłuższy element procesu. Czekasz w kolejce kilka godzin, jesteś piętnasta, dwudziesta. Przymiarki, podpinanie – wiadomo, wszystko musi być idealne na samym pokazie.

 

Są modelki, które przychodzą na fittingi z poduszkami, znajdują zaciszny kąt i przesypiają czas oczekiwania. Jeśli jest to Paryż, trzecie miasto tuż po Mediolanie i Nowym Jorku, trzeba łapać każdą okazję do drzemki.  Po kilku fashion weekach jesteśmy wyczerpane.

 

Biegasz na castingi w Nowym Jorku? A gdzie szofer i czarna limuzyna?


W Nowym Jorku przejechanie autem z miejsca na miejsce zajmuje dwa razy dłużej, a poza tym bardzo dobrze znam to miasto, więc o wiele szybciej jest dla mnie podjechać metrem w konkretne miejsce. Mediolan to co innego, tam mam kierowcę, z którym pracuję od kilku sezonów. Choć to miasto jest dość małe, kompletnie się nie orientuję w położeniu siedzib domów mody. Paryż z kolei też przemierzam z kierowcą, ze względu na to, że jestem zbyt zmęczona na jeżdżenie metrem z mapą w dłoni.

Jadąc samochodem mam chwilę dla siebie, mogę sobie spokojnie poprawić makijaż, rozczesać włosy, zanim styliści zaczną je „targać” za kulisami pokazów.

 

A wieczorem? Film i ciepłe kapcie czy afterparty po pokazach?


Prawda jest taka, że dotąd zaliczałam się jeszcze do grona nastoletnich modelek, więc raczej nie bywałam na imprezach. Nie oznacza to bynajmniej, że teraz, kiedy skończyłam osiemnaście lat, rzucę się w wir parties. Nie kręcą mnie dziwnego rodzaju miejsca i szalone imprezy. Są jednak miejsca, w których warto być i spotkać się z ludźmi z branży poza przestrzenią wybiegu i studia, gdzie nie mamy czasu porozmawiać  i się dobrze poznać.

W sumie jestem beznadziejną imprezowiczką, bo zawsze jestem zbyt zmęczona, kiedy znajomi wyciągają mnie gdzieś wieczorem. Wolę się położyć i przespać kilka godzin, ponieważ moja pobudka to szósta rano. Fashion Week to niekończący się maraton.

 

Poza Tygodniami Mody, kiedy dzień jest wolniejszy, dajesz się namówić na wyjście?


Jeśli event jest godny uwagi, a towarzystwo dobre, to chętnie się gdzieś wybieram. Ostatnio w Nowym Jorku byłam na uroczystej kolacji domu mody  Bergdorf Goodman, na którą poszłam ze znajomym projektantem  Jasonem Wu (z nim zrobiłam kiedyś swój pierwszy pokaz w Nowym Jorku). We Florencji zostałam zaproszona na kolację z prezydentem miasta. Ludzie których się spotyka i miejsca, które się odwiedza, zostawiają niesamowite wspomnienia.

 

Jeśli nie ma Cię na posh imprezie, co lubisz robić w domu?


Nałogowo oglądam filmy. Oglądam wszystko. Ostatnio zakochałam się w „Wyjście przez sklep z pamiątkami” (film poświęcony artyście grafitti, Bansky’emu przy.red.) i nie mogłam się oderwać! Byłam też w kinie na Samsara, fascynujące. Zresztą sam temat kina jest niesamowity i  daje mnóstwo inspiracji do pracy w modelingu. Ruch i obraz dobrze się wpisują w naszą pracę.

Na mojej półce stoją książki z najlepszymi filmami wszechczasów, staram się przez nie wszystkie jeden po drugim przebrnąć.

Uwielbiam też musicale. Kiedy jestem w Katowicach często chodzę do Teatru Rozrywki. Połączenie wizji, muzyki, scenografii jest magiczne.

 

W takim razie studia filmoznawcze stoją dla Ciebie otworem.


Niekoniecznie. Patrzę chyba na życie bardziej praktycznie. Bardzo lubię matematykę i ekonomię, więc kierunek  ekonomiczny będzie strzałem w dziesiątkę. Moim marzeniem jest praca na giełdzie. To połączenie mocy, wiedzy – ekonomia łączy się z modą, gospodarką polityką, wszystkimi dziedzinami życia.

Po maturze przenoszę się do Nowego Jorku, gdzie będę uczęszczać na kursy na Columbia University. Da mi to możliwości edukacji, a jednak też czas, którego potrzebuję na modeling. Nie chcę przerywać nauki, bo wiem, ze realia zmieniają się  szybko, a praca w modzie jest tak dynamiczna, że mogłabym już na studia nie wrócić, a to wykluczam.

 

Zuzanna Bijoch - wywiad, zdjęcia, filmfot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Istnieje jakaś granica wieku, która dla modelki jest sygnałem, że czas kończyć karierę?


Na pewno nie wygląda to tak, że masz powiedzmy dwudzieste ósme urodziny i agencja zamyka ci przed nosem drzwi. Faktycznie jednak w tym wieku, trzeba powoli zacząć realizować drugi plan na życie, w czym na pewno nie przeszkodzą lata pracy w branży  i nawiązane wcześniej kontakty. Modowy biznes rządzi się swoimi prawami, i nie ukrywajmy, jest oparty na wyglądzie, a on się z wiekiem zmienia.

Jasne, że istnieją ikony, takie jak na przykład Kate Moss, ale to bardzo wąska grupa osób, bardziej celebrytki niż modelki. Znane wszystkim mają swoje programy telewizyjne, perfumy, linie odzieżowe – to już nie jest bycie po prostu modelką, to duży biznes.

 

Dolce&Gabbana, McQueen, Chloe, YSL, Celine, Valentino.. Jest  jeszcze marka, z którą nie współpracowałaś, a bardzo byś chciała?

Nie wiem, szczerze mówiąc, pracowałam już chyba ze wszystkimi (śmiech).

 

Ostatnio na rynku pojawiła się książka Model kitchen, z przepisami znanych modelek,  a na czym polega Twój jadłospis? Bardzo się pilnujesz?


Jeśli masz kilkanaście lat „pilnowanie się” nie jest do końca potrzebne. Mam bardzo dobrą przemianę materii. Wiadomo, że nie jadam tłustych potraw iczy np. pizzy. Często śmieję się, że jestem niczym sportowiec przed olimpiadą. Są pewne reguły w diecie modelki, których się nie łamie. Wymaga się od nas dostępności i dobrej formy. Kompletne nie zwracanie uwagi na to, co się je, jest równie niedobre, co głodówki. Mamy wyglądać dobrze i dbać o siebie. Zdrowa dieta i ćwiczenia to całe clue.

 

Dziewczyny, które marzą o figurze modelki mają jakieś szanse, żeby ją wypracować?


Długie nogi ,wąskie biodra i smukła talia to jakiś taki   przywilej, z którym się rodzimy. Jest przecież mnóstwo bardzo szczupłych dziewczyn, które mają np. trochę za szerokie biodra i już nie mogą pracować. . Nie każda też  osoba z metr siedemdziesiąt wzrostu wyjdzie na wybieg,  bo nie takie są  współczesne,  modowe kanony .

 

Zuzanna Bijoch - wywiad, zdjęcia, film
fot. Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Ostra selekcja i ścisłe reguły – wystąpisz jako jurorka w jednym z odcinków Top Model. Zostań Modelką. Co sądzisz o tym programie? Łowi talenty?


Zacznę od tego – jest to program telewizyjny, a takie pogramy rządzą się swoimi prawami. Jeśli poszlibyśmy z kamerą za kulisy prawdziwego pokazu mody albo na fitting to widzowie usnęliby w fotelach.

W tym sezonie będę w Top Model jurorką jednego odcinka, pokazując dziewczynom jak mają  poruszać  się na wybiegu. . Cały program to przede wszystkim poszukiwanie telewizyjnej gwiazdy. Aby zostać  supermodelką potrzeba dużo czasu. Top model   pomoże jednak  niektórym dziewczynom  w starcie do tego zawodu.

 

Podstawową dla modelki jest dobry image, a więc odpowiednio wyposażona szafa? Ty jesteś jedną z najlepiej ubierających się młodych modelek, dużo kupujesz czy więcej otrzymujesz od projektantów w prezencie?


Nie kupuję ubrań praktycznie w ogóle. Modelki dostają mnóstwo ubrań od różnych marek. Czasem jest to prezent, czasem forma zapłaty. Niekiedy takie ubrania nie są ani w moim stylu ani w rozmiarze, dlatego mam pod łóżkiem walizkę przeznaczoną specjalnie dla nich.

Mam jednak kilka rzeczy, do których mam sentyment i zawsze ze sobą noszę. Są to m.in. torebka Givenchy, którą dostałam od projektanta Riccardo Tisci, torba Balenciaga i kilka innych torebek (to mój konik!). Swoją drogą sama nie lubię chodzić na zakupy, bo przymierzanie i dobieranie od razu kojarzy mi się z pracą, a shopping w założeniu ma relaksować.

 

Istnieją w Polsce projektanci, których lubisz za styl?


Podobają mi się też projekty Roberta Kupisza. Zauważyłam, że w polskiej modzie odchodzimy od pompatyczności, a gałązka pret-a-porter zaczyna się rozwijać. 

 

Pracując wzorujesz się na jakiejś modelce, masz w tej branży autorytety?


Nie jestem pewna czy mam jakąś ikonę. Na pewno bardziej  interesuje mnie to jak dziewczyny pracują, jak się poruszają. Nie wygląd jest tu najważniejszy, bo to jak wyglądasz to kwestia genów, nie dajesz tego „od siebie”.

 

Podpatruję jak Gisele Bundchen czy Naomi Campbell wnoszą na plan energię. Warto to przetłumaczyć na swój własny język w modelingu. Zaznaczenie swojej osobowości  przed kamerą imponuje mi najbardziej. Ładne rysy twarzy to sprawa drugorzędna. 

 

Autor: Jakub Pleśniarski/LAMODE.INFO

 

Dziękuję za rozmowę.

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja