lamode > MODA POLSKA > OSOBOWOŚCI > DAGA ZIOBER – WYWIAD Z MODELKĄ MODEL PLUS
Lamode.info

DAGA ZIOBER – WYWIAD Z MODELKĄ MODEL PLUS

DAGA ZIOBER – WYWIAD Z MODELKĄ MODEL PLUS

Dodane przez Kinga Rylska
30 Grudzień '13

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia spotykam się z Dagą w jednej z modnych knajpek w centrum Warszawy. Właśnie wróciła z Nowego Jorku, by spędzić z rodziną świąteczny okres, jednak za chwilę znowu wraca do swojego ukochanego miasta. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jaka jest Dagmara? Mimo tego, że zrobiłam porządny research w sieci, nie znalazłam żadnej informacji o tym jak się z nią pracuje, a informacje o jej sukcesach były ograniczone! Dlaczego? Wszystkiego dowiedziałam się w trakcie wywiadu!

 

 

Okazało się, że umówiłam się z bardzo skromną, ale nad wyraz barwną dziewczyną. Czekałam już przy stoliku, powtarzając sobie w głowie pytania i przypominając jej nie bagatela sukcesy (te, o których wiedziałam i uwierzcie mi – nie są byle jakie, bo po głowie ciągle krążyły mi takie domy mody jak Valentino, Calvin Klein czy Azzedine Alaia oraz okładka Vogue i jej najświeższy sukces – lookbook Pre Fall 2014 Trussardi). Do knajpki weszła dziewczyna, przechodzi obok mnie, rozgląda się i wyjmuje telefon – pewnie żeby zadzwonić czy już jestem. Stała do mnie tyłem, jeszcze nie widziałam twarzy, a już wiedziałam, że to ona! Wysoka, szczupła, z pięknymi włosami i genialną stylizacją! Piękny, oversize’owy płaszcz do połowy łydki, skinny jeans, modne botki i Chanel 2.55, o której marzy prawie każda z nas! Wołam ją, odwraca się i z wielkim, naturalnym uśmiechem dołącza do stolika. Od razu zaczynamy rozmawiać, jak byśmy znały się od lat - jest otwarta, uśmiechnięta i mam wrażenie odrobinę zagubiona. Jak się okazuje co do ostatniego, nie myliłam się, bo przyznaje, że w ogóle nie zna Warszawy i ma problem z dotarciem gdziekolwiek. Chwilę się śmiejemy, pyta co u mnie, jak praca w redakcji i gdy odpowiadam gratuluje mi świetnej pracy. Składamy zamówienie, oczywiście kelner się myli i przynosi nie to o co prosiłyśmy, ale co tam – kwitujemy to sporą dawką śmiechu. Miałam wrażenie, że umówiłam się na kawę z przyjaciółką, której nie widziałam od kilku lat, a nie ze znaną modelką, która robi furorę w branży! Furorę? O tak! Zapraszam do lektury wywiadu, a dowiecie się wszystkiego.

 

 


Moje pierwsze pytanie będzie dość standardowe. Dlaczego modeling?

 

Szczerze, może to zabrzmi banalnie, ale nie myślałam nigdy o nim. Zawsze byłam chłopczycą, całe dzieciństwo grałam w piłkę. Jak się znalazłam tu gdzie jestem? Genetycznie jestem chudą i wysoką dziewczyną, mój kuzyn pracuje w modzie ( jest scenografem) i to on stwierdził, że wyślemy moje zdjęcia do agencji. Powiedziałam wtedy czemu nie, warto spróbować. Tak to się wszystko potoczyło. Zrobiłam pierwsze testy w Warszawie i od razu „wylądowałam” w Japonii.

 

 

Naprawdę nigdy nie marzyłaś o karierze modelki?

 

Naprawdę. Miałam bardzo duże kompleksy, że jestem za chuda, a w moim wyobrażeniu modelka powinna mieć bardziej krągłe kształty. Myślałam więc, że w ogóle do tego nie pasuję. Tym bardziej mam dość „dziwną” urodę, lecz chyba właśnie to spodobało się agencji.

 

 

Co na to Twoi rodzice?

 

Szok! Oni tak naprawdę do tej pory, wciąż nie wierzą w to, co się dzieje. Czasem jest tak, że nie mam nawet czasu się z nimi na bieżąco skontaktować, a oni sami nie nadążają za moim życiem. Jest tak, że nagle do mnie dzwonią i pytają czy nadal gdzieś jestem, a ja im odpowiadam, że jestem już w zupełnie innym miejscu. To jest, tak jak wspomniałam, dla nich wciąż prawdziwy szok.

 

 

Daga Ziober

 

 

A nie bali się o Ciebie? Jednak zawód modelki jest często przez rodziców nienajlepiej postrzegany.

 

Oczywiście, że się bali. To było dla nich, zresztą tak samo jak i dla mnie, zupełnie obce. Nigdy nikt u nas w rodzinie nie pracował w tym zawodzie, samo słowo agencja było „dziwną sprawą”. „Podaj swoje wymiary, przyjeżdżaj do nas, zrobimy sesje” – te słowa były dla nas zupełnie nowe. Ja nie potrafiłam pozować, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam, a nagle się okazuje, że muszę stać 8. godzin na sesji i było to dla mnie dość ciężkie. Teraz, z perspektywy czasu, jest to oczywiście dla mnie śmieszna sprawa, ale wtedy to była zupełna nowość i tak naprawdę bałam się, że się w tym nie odnajdę.

 

 

Nie ukrywajmy, że zaczęłaś od razu swoją karierę od najbardziej prestiżowych kontraktów.

 

Tak, to było prawdziwe szczęście!

 

 

Na takie propozycje, jakie Ty dostałaś u progu swojej kariery, niektóre modelki muszą czekać latami. Już w pierwszym sezonie mogliśmy Cię podziwiać w sesji dla Burberry, na wybiegach m.in. u Calvina Kleina, Azzedine Alaia, Giambattista Valli, Louis Vuitton, a nawet w pokazie Valentino, gdzie zostałaś zabookowana na wyłączność. Jak na to zareagowałaś?

 

Ja naprawdę z początku w ogóle w siebie nie wierzyłam. Myślałam, że porobię kilka rzeczy w Polsce, a okazało się, że od razu wylatuję za granicę. Paryż, Mediolan – dowiedziałam się, że wszędzie mnie chcą. To był dla mnie taki znak, nabrałam trochę pewności siebie, gdy zobaczyłam, że dostaję propozycje naprawdę fajnych, prestiżowych projektów.

 

 

Jednak byłaś wtedy jeszcze bardzo młoda…

 

Tak, ale to było właśnie chyba najlepsze w tym wszystkim. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego co ja robię. To może zabrzmi śmiesznie, ale jak słyszałam na jakich pokazach mam chodzić, to nie było wtedy to dla mnie takie „wow”. Ja nie miałam do końca świadomości ich rangi. Słyszałam oczywiście wcześniej o takich domach mody jak Dior, Balmain czy Jean Paul Gaultier, ale to wszystko dla mnie tak naprawdę było nowe. I właśnie chyba to casting directors we mnie docenili. Dla przykładu to wyglądało tak:  „Valentino? Ok, zrobię to – czemu nie”. Ja wiem, że w tym momencie to się może wydawać śmieszne, ale ja wtedy naprawdę nie miałam pojęcia rangi tego, co udaje mi się osiągać.

 

 

Nie czułaś się samotna? Sama, z dala od domu? Nowi ludzie.

 

Nie, bo tak naprawdę zawsze ktoś przy mnie był, najczęściej agenci. Na wszystkie, początkujące sesje zawsze jeździła ze mną mama, pojechała nawet ze mną do Japonii. Nie było tak, że jedź i sama to zrób. Miałam naprawdę wielkie wsparcie zarówno od agencji, jak i rodziców.

 

 

Nie ukrywajmy, że jest teraz bardzo dużo Polek w branży modelingu…

 

O tak! Mnóstwo. Ale jak ja zaczynałam tak nie było. Nie było żadnych new face’ów na stronie mojej agencji, byłam jedyna. Z dnia na dzień wylądowałam na stronie Model Plus i moje życie przewróciło się o 180 stopni. Pomyślałam wtedy: mam zdjąć bojówki i wskoczyć w jakąś kieckę i pozować?! (śmiech)

 

 

Czyli jak wyjechałaś nie spotkałaś wtedy aż tylu rodaczek? Jak więc sobie radziłaś w domu modelek? Pomógł Ci ktoś odnaleźć się w tej branży?

 

Zawsze trafią się jakieś starsze, bardziej doświadczone dziewczyny. Mogą to się wydawać dość prozaiczne sprawy, ale na początku, w nowym mieście nie orientujesz się w niczym. One wskażą Ci gdzie jest metro, dobra restauracja czy sklep. Teraz jest w drugą stronę. My, które już mamy jakieś doświadczenie i można powiedzieć – orientację w terenie, przekazujemy te wiedzę, początkującym dziewczynom. Czasem przypomina mi się gdy ja zaczynałam. Pytałam wszystkich gdzie mam pójść, gdzie załatwię to i tamto.

 

 

To jest tylko pomoc, czy jednak jest też trochę rywalizacji?

 

Nie odczułam nigdy żadnej rywalizacji. Strasznie się cieszę gdy widzę, że komuś się coś udaje, szczególnie gdy jest to Polka. Wszystkie się trzymamy i do tej pory mamy bardzo dobry kontakt. Wszystkie Polki tak właściwie są teraz w Nowym Jorku. Widziałyśmy się kilka dni temu i mega się wspieramy oraz dopingujemy sobie. Każda opowiada co jej się udaje, gdzie dostała pracę i są to szczere gratulacje. To jest naprawdę super!

 

 

Co sprawia Ci największą przyjemność w modelingu?

 

Podróże! No i bardzo ciekawi ludzie, których poznaję. Ostatnio byłam w Maroko i ludzie z ekipy byli naprawdę cudowni! Genialna sesja, a w trakcie muzyka i relaks. To jest niesamowite.

 

 

Masz już takie miejsce na mapie świata gdzie czujesz się jak w domu?

 

Nowy Jork. To jest to, definitywnie.

 

 

Daga Ziober 1

 


Spędzasz tam najwięcej czasu? 

 

Nie, bo dopiero teraz skończyłam szkołę. Gdy jeszcze się uczyłam, więcej pracowałam w Europie, bo jednak wyjazd poza nią to jest już prawie cały dzień w samolocie, 6 czy 8 godzin. Dlatego wtedy moje wyjazdy poza jej granice to były tylko te najważniejsze kontrakty i wakacje. W ciągu roku szkolnego jednak postawiłam na naukę, zależało mi na tym by zdać maturę i dopiero wtedy poświęcić się w 100% modelingowi. Teraz jest to dlatego dla mnie trochę dziwne, że mogę po prostu wylecieć dalej i nie muszę już wybierać między szkołą, a pracą. Często moja agencja dostawała pytania, gdzie jest Dagmara, kiedy będzie dostępna w 100%, czy już jest po maturze? Teraz nareszcie już nie muszę się tym martwić i wybierać.

 

 

Jakie masz dalsze plany na  przyszłość?

 

Na pewno coś z modą, uwielbiam ciuchy (śmiech)! Kocham patrzeć na materiały, na to jak powstają piękne kreacje… .  Moją ulubioną częścią pracy modelki są „fittingi”, mam jeszcze na sobie niegotowy projekt, a w swojej głowie mam już jego wizję i co więcej, wiem co będzie absolutnym trendem na następny sezon. To jest naprawdę super. Myślę, że pójdę w kierunku projektowania czy stylizacji.

 

 

Ale na razie na studia jeszcze nie idziesz?

 

Nie, dopiero opuściłam szkołę i to jest w tym momencie takie  „uff”. Nareszcie mogę być dostępna dla klientów, którzy o mnie pamiętają. Przez cały ostatni rok, tak jak już wyżej wspomniałam, sytuacja wyglądała tak, że klient pytał : „Gdzie jest Daga”, a odpowiedź była: „Daga jest w szkole”.

 

 

Czyli wcześniej miałaś bardzo ograniczone wyjazdy?

 

O tak, niestety. To naprawdę było niefajne, ale cieszę się bardzo, że matura już za mną i cieszę się, że postawiłam na edukację, a nie zrezygnowałam z niej. Mimo tego, że byłam w szkole prywatnej i nauczyciele naprawdę mi sporo pomagali, wysyłali mi prace i mówili: „jedź, jedź”, to jednak zawsze wiedziałam, że będę musiała to wszystko ponadrabiać. Wiem, że jak bym była w szkole publicznej to nie mogłabym w ogóle pozwolić sobie na jakikolwiek dłuższy wyjazd.

 

 

Pochodzisz z bardzo małej miejscowości obok Wrocławia – Żmigród, spotkałaś się  może z jakimiś nieprzyjemnymi komentarzami typu: „ zaraz jej odbije”?

 

Może z początku, gdy wyjechałam do Japonii, miałam wtedy delikatne wrażenie, że ludzie się cieszyli, ale była w nich taka delikatna zazdrość. Myśleli chyba, że jak wrócę to będę zupełnie inną osobą, że tzw. palma uderzy mi do głowy. Żmigród to jest bardzo małe miasteczko, tam wszyscy się znają i wydawało mi się, że może być taka reakcja, ale nie! Do tej pory nie spotkałam się z żadną negatywną opinią. Wszyscy wokoło, znajomi moich rodziców, moi rodzice i wszystkie osoby, które mnie otaczają bardzo się cieszą, pytają co u mnie, a nawet kupują gazety, w których jest np. sesja z moim udziałem i proszą o podpis. Co więcej, udzielałam nawet wywiadów do gazetek lokalnych (śmiech). To jest mega miłe! Wszyscy naprawdę bardzo się cieszą, że z ich małego miasteczka pochodzi modelka, która pracuje na całym świecie.

 

 

No tak, ale nie ukrywajmy, że zawód modelki od zawsze budził kontrowersje. Chyba wszyscy z nas znają „historie legendy” np. o Waszym odżywianiu, itp.

 

O tak. Zawsze znajdą się osoby, nawet wśród znajomych, które będą żyć w przekonaniu, że my nic nie jemy czy regularnie sięgamy po używki. Ja się tym nie przejmuję, jeżeli ktoś chce to ja zawsze tłumaczę jak wygląda ta praca. Jednak większość ludzi myśli, że modelka „leży i pachnie”, a to jest jednak ciężka praca. Zdarza się, że spędzamy po kilkanaście godzin w samolocie, tak naprawdę nie wiesz czasem czy ktoś odbierze Ciebie z lotniska, gdzie będziesz spać, a nawet gdzie będziesz jutro.

 

 

Czy to są na pewno legendy?

 

Tak, na 100%. Oczywiście, że są dziewczyny, które sięgają po używki, non stop imprezują – sama to widziałam, ale ja jestem od tego daleka. Nie ma mowy!

 

 

Co najbardziej byś chciała osiągnąć w swojej branży? Masz jakiś wyznacznik, że jak to zrobisz to stwierdzisz – ok, udało się?

 

W ostatnim roku marzyłam by zrobić okładkę Vogue, zrobiłam ją (Vogue Australia). Obecnie ciężko mi powiedzieć, bo tak naprawdę odkąd zaczęłam, czyli ok. 4-5 lat temu, co roku mam tak, że chciałabym bardzo coś zrobić i zawsze się to sprawdza, udaje mi się. Teraz jestem mega spełniona, cały czas pracuję, robię super sesje. Może jakaś duża kampania?

 

 

Czyli większą przyjemność sprawiają Ci sesje niż wybiegi?

 

O tak! Zdjęcia, zdjęcia. Jak dla mnie mogłoby być to tak podzielone, że raz na 3 miesiące tydzień pokazów. Czasem się po prostu zdarza tak, że mam 5 pokazów w ciągu jednego dnia i już wieczorem nie wiem co się ze mną dzieje. Ja się tym nie bawię tak, jak sesją.

 

 

Praca, którą najlepiej wspominasz?

 

Było ich już naprawdę kilka. I to wcale w moim przypadku nie jest tak, że ta najbardziej prestiżowa, to jest ta najlepsza. To wszystko zależy od ekipy. Kampania Valentino z Timem Walkerem to jest jednak na pewno jeden z tych projektów, które zapamiętam do końca życia. On jest naprawdę genialnym artystą o nieograniczonej wyobraźni. Co jeszcze? Sesja do Vogue Japan z Mikaelem Janssonem ( edytorial „Diva of the Plains”, kwiecień 2012) również była dla mnie wspaniałym przeżyciem.

 

 

 Daga Ziober 2

 

 

A ta, którą wspominasz najgorzej?

 

To jest tak, że czasem jest bardzo zimno, naprawdę jest mega mróz, a dziewczyna musi stać w cienkiej bluzeczce, czy w drugą stroną – jest gorąc, 30 stopni, a musisz stać w futrze. To jest tylko taki mały minus, że nie zawsze da się dopasować stylizację do pogody.

 

 

Osoby, za którymi najbardziej tęsknisz gdy jesteś na wyjazdach?

 

Na pierwszym miejscu są rodzice. Mam 2 starszych braci i tak naprawdę od kiedy zaczęłam pracować w modelingu mam z nimi świetny kontakt – chyba nawet lepszy niż z rodzicami. Od kilku miesięcy coraz bardziej tęsknię za moim chłopakiem, w tym momencie najbardziej. To jest tak, że wciąż piszemy gdzie się spotkamy, w którym miejscu kiedy będziemy.

 

 

Jak długo jesteście już razem?

 

6. miesięcy.

 

 

On też jest modelem?

 

Nie, nie. Operatorem.

 

 

Zawiązek na odległość?

 

Trochę tak, ale nam odpowiada taki „układ”. On mieszkał bardzo długo w LA, prawie 7 lat. Jego praca też się opiera na ciągłych podróżach, także najczęściej spotykamy się w różnych miejscach na świecie – to jest naprawdę niesamowite. A gdy nasze wyjazdy przez dłuższy czas się nie pokrywają On często do mnie po prostu przyjeżdża, czy do Paryża, czy Londynu gdzie jest akurat Fashion Week.

 

 

Ty właśnie wróciłaś z Nowego Jorku i zaraz znowu tam wracasz, tak?

 

Tak, w drugiej połowie stycznia najprawdopodobniej. Wtedy zaczynają się pokazy Pre Fall, a pod sam koniec  już castingi do „właściwego” Tygodnia Mody, który będzie w lutym. Ten czas leci naprawdę bardzo szybko.

 

 

No właśnie, podróżujesz po całym świecie, chodzisz po pokazach w różnych zakątkach nie tylko Europy, ale także i świata. Czy jest jakaś różnica pomiędzy Fashion Week’iem w Paryżu, Londynie, Mediolanie a na przykład tym w Nowym Jorku?

 

Oczywiście, że tak. Zacznijmy od ludzi i ich nastawienia. Nowy Jork jest powiedzmy bardziej „luźny”, taki cool. Paryż jest trochę bardziej sztywny, a Mediolan jest bardzo kobiecy.

 

 

Czy jest tak, że projektanci preferują jakiś typ urody?

 

Wydaje mi się, że od około 2 sezonów na topie są modelki o dość nietypowej, oryginalnej urodzie. Choć muszę stwierdzić, że „klasyki” się dłużej utrzymują na topie.

 

 

Ostatnio właśnie czytałam, że jest to temat sporny. Bo z jednej strony projektanci starają się wybierać modelki o bardziej klasycznej urodzie, by zwrócić większą uwagę na kreacje, a nie na modelkę, a z drugiej strony czasem jest tak, że to właśnie modelka „podnosi” projekt.

 

Tak, dokładnie. Ja już miałam kilka takich sytuacji, że projektant do mnie powiedział : „Słuchaj Daga, ja wiem, że ta sukienka to nie jest mój sztampowy projekt, ale wiem, że jak Ty ją założył to to „pójdzie”, to będzie wyglądało”. To jest wtedy naprawdę wspaniałe uczucie usłyszeć takie słowa.

 

 

Czas Fashion Week’ów to chyba najcięższy okres w pracy modelki?

 

Zdecydowanie. To jest jeden wielki chaos, ale ja to lubię. Nowe kolekcje, ogrom kreacji – dla mnie to jest wspaniałe. Tym bardziej, że jest to okres kiedy wszystkie dziewczyny są w jednym miejscu i to jest niesamowite. Oprócz tego casting directors, projektanci, fryzjerzy, styliści, których już znasz i możesz ponownie z nimi się spotkać, porozmawiać.

 

 

Dwa dni temu zobaczyłam Cię w lookbooku Pre Fall Trussardi 2014, gratuluję!

 

Tak, 3 dni temu nad tym pracowałam. Ten lookbook w rzeczywistości będzie wyglądał trochę inaczej, gdyż to była tylko mała zajawka z backstage – zdjęcie zrobione w trakcie sesji przez fotograf style.com.

 

 

Rozumiem, że dopiero teraz w pełni ruszasz ze swoją karierą?

 

Od miesiąca zaczęłam naprawdę prężnie działać. Teraz co chwilkę światło dzienne ujrzą moje kolejne sesje, już się nie mogę doczekać.

 

 

Jesteś szczęśliwa?

 

Bardzo! To nie jest tak, że gdy jeszcze miałam obowiązki w szkole nie byłam, ale teraz już jest naprawdę super. Już nie mam takiego stresu, że gdy na przykład lecę w samolocie muszę myśleć o tym jaką teraz książkę powinnam czytać, czy jak wrócę jaki będę mieć sprawdzian, że musze się pouczyć historii bo za tydzień mam test. Teraz nareszcie mogę wyjąć sobie książkę czy magazyn, który mnie interesuje, mogę w 100% poświęcić się pracy i już niczym się nie przejmować. Tym bardziej, że w końcu nie muszę rezygnować z licznych wyjazdów.

 

 

I najchętniej lubisz przebywać w NY?

 

Tak, ale nie zawsze tak było. Na początku marzyłam o Paryżu, ale to jednak jest dość „ciężkie” miasto. Nowy Jork jest natomiast takim miejscem gdzie jest bardzo dużo nacji i ludzie są bardziej otwarci na obcokrajowców.

 

 

To kiedy przeprowadzka?

 

Jestem w trakcie szukania mieszkania na Brooklynie – to jest fantastyczna dzielnica. W tym momencie wszystkie moje rzeczy trzymam u znajomej, gdyż już nie chcę wracać do domu modelek. Ja jednak jestem osobą, która preferuje ciszę i spokój, a tam tego bardzo brakuje.

 

 

Jest tak, że wszystkie Polki się spotykają i mają wspólne wyjścia?

 

Oczywiście. Nawet ostatnio byłyśmy z Martą Dyks, Patrycją Gardygajło, Zuzą Bijoch i Mają Salomon na łyżwach i kolacji. Mamy swoją grupę na facebook’u i ciągle na niej rozmawiamy i umawiamy się na wspólne wypady. Spędzamy z sobą sporo czasu.

 

 

Daga Ziober 3

 

 

Co byś poradziła dziewczynom, które dopiero zaczynają w branży modelingu albo tym, które marzą o byciu modelką?

 

Trzeba być cierpliwym, bo nic nie przyjdzie od razu.

 

 

Tobie się udało!

 

No tak, ale to też jest tak, że ja musiałam na to chwilę poczekać. Ważne jest też bardzo Twoje nastawienie oraz Twoich rodziców. U mnie było tak, że nikt nie naciskał i nie powtarzał mi, że mam być super modelką, a cieszyliśmy się z każdego, najmniejszego sukcesu. Pamiętam gdy miałam14 lat i reklamowałam wtedy kosmetyki w katalogu Avon, byłam taka szczęśliwa. Nie mogłam uwierzyć, że widzę siebie na tych fotografiach! Ale to wszystko pozostawało w kręgu rodziny, w szkole starałam się ukrywać to, że jestem modelką. Np. pozostając przy temacie Avonu, gdy podchodziły do mnie koleżanki z katalogiem to zaprzeczałam, że to ja (śmiech) !

 

 

Dlaczego to ukrywałaś? Bałaś się reakcji rówieśników?

 

Tak. Ja nigdy nie czułam się piękna – zawsze byłam cichą, chudą i wysoką dziewczyną, która grała w piłkę z chłopakami. Wydawało mi się wtedy, że tak będzie bezpieczniej. To była 3. klasa gimnazjum, w czerwcu miałam kończyć szkołę, a w maju wylatywałam do Japonii, oczywiście nikt nie wiedział gdzie i po co lecę. Wersją oficjalną był rodzinny wyjazd. Po pewnym czasie wszystko wyszło na jaw, a znajomi nie rozumieli tego, że nie chciałam się z  nikim tym dzielić. Oni bardzo się cieszyli z tego, że mi się coś udaje, zresztą cieszą się do tej pory! A mnie to zostało do teraz. Nie lubię się tym dzielić, boję się zaufać.

 

 

Na pewno pomogło Ci to, że od razu wylądowałaś w jednej z najlepszych agencji w Polsce (Model Plus) .

 

O tak. Nigdy nie miałam żadnych konfliktów z agencją, a zawsze gdy potrzebowałam dostawałam wsparcie.

 

 

Od razu jak weszłaś do agencji powiedzieli Ci, że będziesz modelką?

 

To było tak dawno! Nawet ostatnio zobaczyłam te polaroidy z przed 4 czy 5 lat (śmiech). Przyszła taka sierotka w trampkach z grzywką rozsuniętą na pół czoła, by choć trochę wyglądać jak modelka! To było tak, że ja na początku wysłałam swoje zdjęcia z wakacji, gdzie byłam w kostiumie kąpielowym i po tych fotografiach zostałam zaproszona do agencji na testy.

 

 

Dziękuję bardzo. W moim imieniu oraz całej redakcji Lamode.info życzę dalszych sukcesów!

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone lamode.info 2010 ©
WYKONANIE:
Przeagencja